Dodaj do ulubionych

drugie dziecko - łatwiej, inaczej...

26.11.08, 22:19
chciałam się (krótko mam nadzieję) podzielić z wami moją refleksją i
zapytać się czy macie podobnie, a być może będzie to też ciekawe dla
mam pierwszego dziecka.
No więc z zaskoczeniem i zadowoleniem obserwuję moje podjeście do
macierzyństwa bis. Oczywiście, że tym razem trafił nam się model
dziecka łatwiejszy w obsłudze niż starszak, są trudniejsze chwile,
marudzenie, ciężkie zasypianie itp, ale to są tylko chwile, u
starszaka to była sytuacja stała. Ale nie w tym rzecz, chciałam
napisać, że teraz cieszę się macierzyństwem o wiele bardziej niż
przy pierwszym dziecku. Tym razem poród nie był traumatycznym
przeżyciem jak przy pierwszym porodzie. Szybciej poradziłam sobie z
bólem brodawek. Wiem, że urlop macierzyński zleci jak nie wiem co,
tulę, noszę, karmię z o wiele większym spokojem niż przy starszaku.
Cieszę się, że wreszcie mogę być trochę w domu, widzę jak starszy
synek promenieje i cieszy się moją obecnością. Wreszcie w moim życiu
praca zeszła na dalszy plan, chodzę na spacery. I mimo, że wieczorem
padam ze zmęczenia jestem szczęśliwa. Pamiętam pierwsze tygodnie z
pierwszym dzieckiem - wtedy byłam tylko zmęczona i zastanawiałam się
tak jak niektóre z was - gdzieby tu uciec.... Także chciałam to
trochę napisać ku pokrzepieniu serc tych dziewczy którym jest teraz
ciężko, rozumiem to bardzo dobrze, ale wierzcie mi to minie szybciej
niż wam się wydaje, a póki co szukajcie jakiś środków, żeby spobie
pomóc smile
Obserwuj wątek
    • edie70 Re: drugie dziecko - łatwiej, inaczej... 27.11.08, 13:12
      Oj u mnie na odwrót, chyba nie przysłużyła mi się długa przerwa między dziećmi
      -18,5 roku ( .Nic nie pamiętam...Wtedy mieszkałam z rodzicami,byłam
      młoda,beztroska itp Syn był aniołkiem .. Teraz jestem
      zestresowana,przewrażliwiona , przerazona ,zamotana totalnie ( Całą ciążę tak
      się cieszyłam ,nie mogłam się Małej doczekać ,dbałam o siebie leniuchując na
      L4,planowałam wychowawczy itd bałam się tylko porodu , który okazał się krótki
      i bezbolesny (zzo).5 tydz minął a ja nadal nie mogę się
      pozbierać,zorganizować,czuję sie jakbym teraz miała 19 lat i pierwsze dziecko
      ,wszystko mnie przerasta.Mam nieustającą nerwową kluchę w żołądku , nie umiem
      się wyluzować i cieszyć macierzyństwem , pewnie dlatego Mała jest taka zagubiona
      na tym świecie ....
    • e_rubi Re: drugie dziecko - łatwiej, inaczej... 27.11.08, 13:31
      juz dluzszy czas zabieram sie do napisania podobnego posta, mam wrazenie, ze dopiero teraz doroslam do macierzynstwa...ciesze sie kazda chwilka spedzona z Jasiem, jestem wyciszona, spokojna i mega cierpliwa - niczym nie jest w stanie mnie wyprowadzic z rownowagi. wszystko jest latwiejsze, oczywiscie techniczne szczegoly tez ale nie tylko. przegladalam ostatnio pamietnik - przy Zofii bylam bardzo zagubiona, wciaz sie przejmowalam czy wszystko robie dobrze, martwilam sie ze nie umiem jej zrozumiec, uciekalam w pewien sposob od niej do pracy - mnostwo czasu spedzal z nia M. i wydawalo mi sie, ze on wszystko robi lepiej. a teraz czasem czuje, jakbym z Jaskiem byla jednoscia, instynktowanie reaguje na jego potrzeby i nad niczym sie nie zastanawiam. chce mi sie byc mama i tylko mama, to jest najwazniejsze, swietnie sie czuje w tej roli. wiem, ze od dawna powinnam pracowac...ale nie moge sie zmusic do powrotu. pojawiam sie tylko z Jaskiem przywiazanym do mnie w chuscie i robie najpilniejsze rzeczy. ja tez o wiele bardziej ciesze sie macierzynstwem i na tym sie skupiam, nie czekam niecierpliwie na to co bedzie, tylko smakuje kazdy moment wiedzac jak szybko minie i ze sie juz nie powtorzy. Jas nigdy wiecej nie bedzie juz taki nieporadny...wiele rzeczy po prostu mi nie przeszkadza (nocne wstawanie, bycie na kazde zawolanie z karmieniem itp), nigdzie mi sie nie chce bez niego ruszac. zyskuje na tym rowniez moje starsze dziecko, bo skupiam sie tez wiecej na niej, juz od dawna nie bylam taka tworcza jesli chodzi o zabawy z Zosia, w ogole czuje ze po urodzeniu Jasia nastala w naszym domu taka harmonia i po prostu pelnia szczescia...az sie boje, zeby to nie pryslo...
      • frodolong Re: drugie dziecko - łatwiej, inaczej... 27.11.08, 13:44
        rany Ewelina, jak to możliwe??? pamiętasz jak na początku u mnie
        przy mateuszu a u ciebie przy Zośce miałysmy podobne problemy,
        podobne przezycia, dzieciaki na wiele rzeczy tez podobnie
        reagowały... no i teraz znów jest podobnie w sensie takim, że
        podobnie przeżywamy to drugie macierzyństwo... no szok, myślę, że
        jest to też związane z tym, że wcześniej praca była u nas bardzo
        wazna, nawet zbyt wazna chwilami, lubimy ją (uwielbiamy w sumie),
        ale rodziło to frustracje, wyrzuty sumienia w stosunku do dziecka
        itp. I teraz są oczywiście gorsze chwile, ale w każdym razie o wiele
        bardziej potrafię wszystko docenić. Podczas nocnych karmień czytam
        sobie i czasem tak się zaczytam, że małego na rękach trzymam żeby
        rozdział skończyć czy artykul smile))) Trochę mi brakuje tego, że nie
        bardzo moge się sama wyrwac na powolne świąteczne zakupy (lubie
        kupowac różne pierdoły, ozdoby świeczki itp), ale w sumie gdy
        Michasia nie było też nie mogłam tego zrobić bo nie było czasu.
        Teraz wiem, że ten czas który jest teraz jest bardzo cenny i minie
        szybciej niż umiem sobie wyobrazić.
        • e_rubi Re: drugie dziecko - łatwiej, inaczej... 27.11.08, 14:27
          wiele razy juz mialam wrazenie, ze jakies blizniacze dusze jestesmy i nasze dzieci tez smile
          ale u mnie dokladnie tak samo i jak przeczytalam Twoj post, bo smiac mi sie zachcialo, ze znow wszystko jest tak podobnie
          martwilam sie, bo do konca ciazy tak intesywnie pracowalam, mimo wielu prob nie udawalo sie zwolnic...a tu z chwila urodzenia Jaska swiat sie zatrzymal...wszystko wskoczylo na swoje wlasciwe tory.
          jest to duzy szok dla mojej rodzinki pracoholikow, Ewa - odkad pamietam to ja nigdy nie mialam tak dlugiej przerwy w pracy, moje pracownice sa w szoku, gdy mnie o cos pytaja a ja beztrosko odpowiadam "nie wiem, jestem na macierzynskim..."
          wiem, ze musze wrocic, zeby im pomoc w grudniu, ale wiem, ze juz sie w tym nie zatrace i dzieci zawsze beda na pierwszym miejscu we wszystkim co zrobie

          ja przede wszystkim teraz nie musze sobie nic udawadniac - tak mialam przy Zofii - jakas chora ambicje, chcialam byc doskonala mama, zona, szefem i wszystko naraz, nie wypasc z zadnej roli...i tak sie miotalam. a teraz mi jest dobrze z sama soba, w domu jest spokoj i harmonia, pozbieralam sie tak szybko, ze sama jestem w szoku. jest po prostu cudnie byc mama mojej dwojki smile
      • edie70 Re: e rubi jak ja Ci zazdroszczę! 27.11.08, 18:25
        tak sobie wyobrazałam swoje życie od października 2008 przez całą ciążę!
        dojrzałam do macierzyństwa, tak czekałam, tak się cieszyłam, nikt nie mówił ,ze
        będzie łatwo , byłam psychicznie przygotowana a jednak...
        • e_rubi edie 28.11.08, 12:55
          ja wlasnie tak sobie wyobrazalam przed pierwsza ciaza...cale 9 miesiecy nie moglam sie doczekac, Zofia byla upragniona, zaplanowana i wyczekana...mialam troche wyidealizowana wizje macierzynstwa i przede wszystkim swoj wizerunek jako matki. a tu wszystko bylo nie tak - Mala wyskoczyla 3 tyg za wczesnie, nie umiala/nie chciala jesc, musialam karmic strzykawka, plakala, ja plakalam, nie umialam jej zrozumiec, niecierpliwilam sie, stresowalam...eh a mialo byc tak pieknie...ale powiem Ci wtedy z kazdym miesiacem bylo lepiej, zobaczysz, wszystko sie ulozy tylko potrzebujecie wiecej czasu. a dzis jak patrze na te moja pierworodna core, to jestem w szoku jak szybko to wszystko zlecialo, jaka ona jest juz duza i madra i jak dobrze sie razem dogadujemy smile

          a teraz niczego nie planowalam, wrecz balam sie troche jak to bedzie z dwojka, jak zareaguje Zofia, cala ciaze pracowalam i nie mialam czasu skupiac sie na tym maluchu w brzuchu. wszystko stalo sie samo, codziennosc poukladala sie w sposob zaskakujacy dla mnie. chyba musialam to przezyc wszystko 3.5 roku temu, zeby teraz czuc to, co czuje, po prostu musialo tak byc.
    • czarna_kota Re: drugie dziecko - łatwiej, inaczej... 28.11.08, 12:25
      Czuje to samo co TYsmile U mnie przerwa 10 lat i teraz zupelnie inaczej
      przezywam macierzynstwo! Chyba teraz dopiero doroslamsmile
      Przy corce wszystkim sie denerwowala, stresowalam, bylam zla,
      zmeczona, niewyspana, nie wiedzialam za co sie brac...
      A teraz ciesze sie kazda chwila! Nawet te nieprzespane noce traktuje
      inaczejsmile a rano wstaje z usmiechem!
      I Wam Dziewczyny z calego serca zycze takiego podejscia!!
      pozdrawiamsmile
      • zielona24 u mnie 2 maicerzyństwo to moja porażka 28.11.08, 15:57
        Ciąża druga jak i pierwsza tez nie planowana, tz wiedzielismy ze
        chcemy drugie ale czasu nie okresliliśmy. Mniej sie cieszyłam ciaza,
        bo pracowałam bo Olek w domu. Ale czkałam i bardzo chciałam miec
        maluszka juz przy sobie. Po porodzie ( lekkim, krotkim) dopadla mnie
        depresja, ledwo z niej wychodze do tej pory a Maja ma miesiąc. Nie
        mam cierpiliwosci, duzo placze, Olek absorbujacy, zbuntowany, a jego
        złośc, czy fochy doprowadzaja mnie do łez i czasem do uzycia ręki i
        dania klapsa. Potem wyrzuty sumienia, zdołowanie. Maja ciagle na
        rekach, chyba kolki bo i na rekach placze po karmieniu, nie budze
        sie z radoscia, nie ciesze sie dziecmi, chcialabym uciec. Kazdy
        poranek to strach przed tym co bedzie, kazde pojscie po Olka do
        przedszkola czyli po 4,5 godzinach bycia samą z Mają to obawa ze
        znow bedzie w zlym humorze, ze potem w domu da mi popalic. Nie mam
        czasu by umyc gary, a chcetnie bym to zrobila, nie mam czasu sie
        wysikac, ubieram jedna reką Olka a drugą daje cyca. Mam wrazenie ze
        to sie nigdy nie skonczy. Jestem nierówna matka, nie umiem ich
        kochac tak jak myslalam ze zdołam. Mało mówię do Maji, w sumie to
        czuje sie jak taka maszyna do obsługi, nie wiem co mam robic? jak ją
        zrosumiec. Poniasłam klęske na polu macierzynstwa. Do pomocy nie mam
        w sumie nikogo, tato ( z ktorym bardzo bylam blisko) sprawil mi po
        28 latach przyrodniego brata- ma pół roczku, mieszka w innym
        miejscu, ma swoje zycie i obowiazki, mama w Londynie, tesciowa w
        Kanadzie. Smutno mi okropnie, uzalam sie nad soba, nie staram sie
        byc mamą tylko wymuszam to na sobie. Rany a wizje mialam piękne,
        szczescei, usmiech. A tu wielkie rozczarowanie.
        • kszymanowska Re: u mnie 2 maicerzyństwo to moja porażka 28.11.08, 22:10
          Do napisania o sobie zainspirowała mnie zielona24 a w szczególności to jak
          nazwała samą siebie "maszynka do obsługiwania"...
          Ja mam taką samą sytuację jak Karolina-zielona24.
          Starsza córka lat 3 i 8 miesięcy - gejzer i wulkan energii, po powrocie z
          przedszkola bez przerwy powtarza "maaamooo, pobawimy się?"
          A ja prawie zawsze muszę powiedzieć że nie mogę bo coś tam, bo cyc,bo kupa, pranie.
          Ja też przewijam małą i łapię się na tym, że do starszej i pierwszej gugałam,
          kwiliłam i zachwycałam się każdą kupką, a teraz czekam aż usiądzie, przewróci
          się sama i powie mamasmile
          Dla nas wszystkich mam jedną radę : myślmy stale o tym, że czas zachrzania
          niesamowicie, i ani się obejrzymy, a nasze 2gie będzie szło do przedszkola!
          A potem powiesi na drzwiach kartkę prosze pukać smile
          • frodolong Re: u mnie 2 maicerzyństwo to moja porażka 01.12.08, 20:39
            hmm, ja niby jestem autorką tego wątku o pięknie macierzyństwa na
            bis.... No cóż zdania nie zmieniłam, ale u nas aktualnie ciężkie
            chwile. A wszystko zaczęło się od pieprzonego szczepienia....
            Dziecko nie do poznania - niespokojnie, zasnąć nie umie (na
            szczęście jak już wieczorem damy radę go uśpić to w ocy względnie
            śpi). No nie poznaję go po prostu. Także sama też mam dołka bo
            ciężko mi ich obu okiełznać, nie mam czasu na nic bo mały kombinuje
            a ja nie wiem o co mu chodzi..... ech, mam nadzieję, że to tylko
            chwilowe...
            • frodolong Re: u mnie 2 maicerzyństwo to moja porażka 01.12.08, 20:42
              a wy dziewczyny którym jest ciężko z dwójką (u nas też dwójka i
              łatwo nie jest ale po prostu jakoś psychcznie inaczej do tego
              podchodzę), starajcie się nie traktować sytuacji jako osobistą
              porażkę. Dla mnie początki z pierwszym dzieckiem były bardzo ciężkie
              ale starałam się powtarzać sobie, że tak po prostu może być, że nie
              musi być z definicji idealnie i że to wcale nie świadczy źle o mni
              ejako o mamie, to pozwoliło mi jakoś trzymać się kupy.
    • domowy Re: drugie dziecko - łatwiej, inaczej... 12.12.08, 04:44
      dawno już pisałam ewa w tym wątku ale młodsza lalunia "kolkowa" i nie znasz
      dnia ani godziny.
      a jak już sobie swoje wypociłam - "zaloguj się ponownie"uncertain
      np. wczoraj miałam na rękach przez cały dzionek (z małymi przerwamismile mały
      zakatarzony i stękający tobołek. mimo to latam jak matka polka/skowronek. sama
      jestem zdziwiona bo bywa naprawdę trudno...
      starsza lalunia domaga się CZASU MAMY a młodsza go wymusza. na szczęście mamy
      super przedszkole i jakoś udaje się to wszystko pogodzić.
      zaraz zaraz która jest godzina? no właśnie...smile
      mam nadzieję, że u was już lepiej.
      pozdrawiam
      magda
      • kszymanowska Re: drugie dziecko - łatwiej, inaczej... 13.12.08, 13:46
        No właśnie błogosławione przedszkole
        Jak jestem sama z małą do 15.30 jest spokój, jak wraca starsza jest kocioł i
        zastanawiam się kiedy ona zrozumie, że jeśli zamykam się z małą by ją w spokoju
        nakarmić w innym pokoju, to tam wchodzić nie można?
        Czy wasze starsze pociechy też tak mają, że jak karmicie to one właśnie wtedy
        chcą : pić, pomóż mi coś tam, mamo zrobiłam kupę, jestem głodna....?
        Ale rytm się ustalił, i jest lepiej, tylko, że jak pod koniec dnia odpadam i
        marzę o ciszy, to starsza daje nam w kość.
        • domowy Re: drugie dziecko - łatwiej, inaczej... 13.12.08, 20:33
          skąd ja to znam...
          dziś na hasło - "siusiu" w chwili przewijania małej poradziłam starszej, żeby albo:
          -zrobiła siusiu w majtki;
          -poczekała aż skończę przewijać michalinkę.
          poskutkowało
          póki co - przestała mnie atakowaćsmile
          oczywiście karmienie to także dobra pora, żeby zwrócić na siebie uwagę szeregiem
          potrzeb...
          pozdr
          magda
    • krotka13 Re: drugie dziecko - łatwiej, inaczej... 18.12.08, 21:15
      Na pewno jest inaczej. czy latwiej? w pewnym sensie tak.
      Synek obecnie 1,5 roku - wulkan energii, do tego krzykacz (bo jeszcze nie mowi),
      nie chodzi tylko biega, bawic sie umie, ale najlepiej jak sie siedzi z nim na
      podlodze.
      Cora - 2,5 miesiaca. Kocha raczki, lezec nie znosi. no chyba, ze ja leze obok i
      do niej gadam. Jak do niej gadam, to synek mnie ciagnie, bo chce akurat teraz
      "am". jak pojde z nim, to mala sie drzesmile
      Wybawieniem dla moim rak jest chusta albo lezaczek. Kaja go pokochalasmile
      Ale do rzeczy -jestem z maluchami sama (do powrotu meza z pracy) i nie wyobrazam
      sobie by bylo inaczejsmile Jestem zmeczona, zestresowana i szczesliwa. nie mam
      czasu dla siebie, ale mam czas dla dzieci.
      Ale przy drugim dziecku ma sie inny dystans i do siebie i do dzieci. placz juz
      mnie nie przeraza tak jak przy synku.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka