Walka o mamę...- jak sobie radzić?

08.10.09, 11:17
Moje roczne bliźniaczki od jakiś dwóch tygodni non stop walczą...o
mnie... To jest nasz teraz główny problem. Zajmuję się dziećmi sama
przez większość dnia. Do tej pory starałam się często z nimi bawić i
wyglądało to tak, że siedzimy razem na podłodze i czytam im bajki,
układamy klocki, czy bawimy się w jakieś zabawy. Ale od jakiegoś
czasu dzieci chcą tylko siedzieć u mnie na kolanach i to każda sama!
Broń Boże razem! Jeśli tylko zbliża się druga odrazu jest wielka
rozpacz, rzucanie się na podłogę... Staram się wymyślać jakieś
zabawy, żeby pokazać im, że możemy bawić się razem, że mogą obie
siedzieć u mnie na kolanach...Jednak to nic nie daje, nie i już! Co
robić, czy to normalne, miałyście tak, czy u mnie jest jakaś
patologia? Mają owszem chwile, że bawią się razem, śmieją,
wygłupiają, ale więcej jest tych chwil płaczu o zabawki i o
mamę...Ręce opadają...
    • hannamay Re: Walka o mamę...- jak sobie radzić? 08.10.09, 23:10
      a ile dzieci maja? moze postaraj sie spedzic czas sam na sam z kazdym dzieckiem
      z osobna .. starsze dzieci wlasnei tego potrzebuja bay nie dzielic sie Mama i
      nie stresowac sie ze zaraz brat/siostra przyjdzie i mame odbierze .. nie jest to
      latwe kiedy jest sie samemu ale powiem ci ze mozliwe .. bo ja tez sama z trojka
      jestem cale dnie i sa chwile kiedy jedna np. siedzi na toalecie ( lubi sobie tam
      dluzej posiedzic) a ja czytam z druga, czy jak ida spac to wkladam obydwie do
      lozeczka a pozniej czytam bajke wyciagajac kazda i kladac na kolanach, potem
      rozmawiamy o tym co dzisiaj bylo radosne i spiewam cos krotkiego kazdej z osobna
      .. czy zabawa przed domem - wiem ze z jedna moge malowac kreda cale podworko,
      zas z druga najlepiej jak grac w pilke, trzecia zas bedzie przeszczesliwa jesli
      zamienie sie na chwile w lekarza lub weterynarza. jak M. jets w domu to tez
      stram sie spedzic czas z kazda z osobna. nie trzeba wiele naprawde - chwila,
      kontakt wzrokowy, troche przytulenia, troche rozmowy i juz dobrze. poza tym
      wspolne zajecia, my mamy takie male rytualy ktore robimy z kazda z dziewczynek.
      maya lubi karmic rybki i ona zawsze mi pomaga, sophia zajmuje sie papuzkami i je
      karmi i zaklada kocyk na noc wink, a olinka zawsze ma za zadanie przyniesc kubki i
      napelnic przed noca i zwykle to ona ze mna sprzata po kolacyjny balagan. wowczas
      rozmawiamy i lacza nas te zajecia.

      im starsze dziecko tym wieksza potrzeba kontaktu z mama, rozmowy, bliskosci -
      tak mi sie wydaje.
      • marikas1 Re: Walka o mamę...- jak sobie radzić? 09.10.09, 10:25
        Moje dziewczynki skończyły dopiero roczek. Staram się spędzać z nimi
        również osobno chociaż chwilę, ale kiedy jestem sama to nie zdarza
        się często. Zazwyczaj obie chcą bawić się z mamą. No i oczywiście,
        żeby drugiej nie było obok... Jak mąż jest w domu to wiadomo
        łatwiej.
        Trzeba chyba po prostu przetrwać ten trudny okres. Wszystko zależy
        od humoru danego dnia, bo czasami jedna bawi się bez problemu sama i
        mogę wtedy poświęcić czas tylko drugiej.
        Ehhh...bycie podwójną mamą to trudne zadanie. Podziwiam, że
        jako 'potrójna' tak dobrze sobie radzisz. Ale radochy przecież też
        mamy mnóstwo smile
        • doti_2 Re: Walka o mamę...- jak sobie radzić? 09.10.09, 21:27
          Marikas,
          ja myślę że to taki wiek. Moje mają 14 miesięcy i zazdrość wychodzi ostro
          zwłaszcza w wydaniu córy. Ona zawsze była bardziej charakterna niż syn i teraz
          jest płacz w szczególności o to że tata bawi się nim a nie z nią (mała uwielbia
          tatę, bardziej niż mnie). Syn skolei nie płacze, obraża się i idzie na boczek
          albo rzuca się na podłogę.
          Wg mnie nie jest z tym tak strasznie, da się przeżyć, choć pisków jest sporo ale
          staram się nie ustępować że zajmę się tym akurat płaczącym bo to tylko się
          nakręca. Raczej staram się odwrócić uwagę, pokazać jakąś inną zabawę, zaprząc
          malucha do jakiejś pracy (żeby przyniósł buty, poszukał skarpetek) i humorek się
          poprawia ... do następnego razu smile. Ale jak masz dzieci o podobnych
          temperamentach to pewnie jest z tym gorzej.
          • wiktoria33 do doti2 12.10.09, 17:19
            to twoi juz umieja przyniesc buty??
            Matko moi maja 15 miesiecy a ich inteligencja konczy sie na
            wymuszaniu pt zloszcze sie albo rzucam na ziemie z czym oczywiscie
            nie walczymy tylko tez nie zwracamy uwagi to szybko mija
            i jeszcze nic nie mówią sad
            • marikas1 Re: do doti2 14.10.09, 09:07
              Nie martw się, każde dziecko jest inne, a zakres tego co może umieć
              wiekowo jest bardzo szeroki. Moje mają 13 miesięcy i też jak je
              poproszę to podają pieluszki, buty, skarpetki, spodnie czy bluzkę,
              albo daję jednej dwa chrupki i mówię 'daj siostrze' i ona idzie i
              podaje. Ale z drugiej strony są jakieś takie jakby 'nadpobudliwe',
              nie potrafią za długo wysiedzieć w jednym miejscu, czy zająć się
              dłużej oglądaniem książeczki. Pamiętam jak moja bratanica w ich
              wieku potrafiła siedzieć pół godziny i oglądać z mamą książeczkę. Z
              moimi niestety tak się nie da, zaraz jedna zabiera książkę i jest
              kłótnia. Nie chcą też pokazywać, gdzie na obrazku piesek, kotek itp.
              No ale jak napisałam, nie ma co porównywać, widocznie potrzebują
              jeszcze czasu...
Pełna wersja