Problemy z nianiami....jestem załamana...

23.11.09, 20:45
Witam!
Doradźcie coś, proszę. To już nasza druga niania, jest z nami od 4 m-
cy i jest coraz gorzej. Mam wrażenie, że dzieci jej nie lubią, nie
cieszą się na jej widok gdy przychodzi do domu. Gdy rano wychodzę do
pracy to jest jeden wielki ryk, szczególnie synek. Znaleźliśmy ją z
ogłoszenia, gdyż wszelkie próby zatrudnienia kogoś z polecenia się
nie powiodły, niestety chętnych do opieki nad bliźniakami jak na
lekarstwo. A do pracy chodzić muszę.Ta zrobiła na nas początkowo
bardzo dobre wrażenie, ale z każdym dniem coraz bardziej mam ochotę
dać jej w mordę i wywalić z domu. Niby nic konkretnego, nie złapałam
jej na niczym złym, ale właśnie mam złe przeczucia. Siedzi z dziećmi
przez 8 godzin dziennie, a nie nauczyła ich NIC /mają teraz 14 m-
cy/. Jest kobietą po 50, niby energiczną i doświadczoną, ale właśnie
to jej doświadczenie w opiece nad dziećmi odbieram jako cwaniactwo i
umiejetność takiego zajmowania się dziećmi, żeby się przypadkiem
nie zmęczyć. Oddaję jej całą swoją pensję /1500 zł/ i aż mi się
serce kraje,że nie potrafię zapewnic dzieciom dobrej opieki.
Jak Wam udało znaleźć dobrą nianię do dzieciaczków? Zawsze wydawało
mi się, że starsza kobitka będzie lepsza, bo bardziej odpowiedzialna
i doświadczona, ale teraz zastanawiam się , czy może lepiej
zatrudnić jakąś młodą dziewczynę.Ale czy młoda da radę, będzie miała
wystarczającą motywację, umiejętności? A może lepszy żłobek? Sama
już nie wiem co począć...Niby bliźnięta to takie szczęście, ale na
każdym kroku jakieś dodatkowe problemy, a rodzice z miesiąca na
miesiąc coraz bardziej zmęczeni....
    • hannamay Re: Problemy z nianiami....jestem załamana... 23.11.09, 22:16
      wiesz ja sama nigdy nie mialam niani ale sama nia bylam dawno temu. moze
      rzeczywiscie cos jest nie tak skoro masz przeczucia ( zawsze ufaj swojemu
      instynktowi),z drugiej zas strony to ze dzieci placza moze miec calkiem inna
      przyczyne - ty wychodzisz a one zostaja i im brakuje ciebie, sa wieksze wiecej
      rozumieja i bardziej maja potrzebe kontaktu z toba. a jak ona reaguje na placz
      dzieci? widzisz w tym milosc czy zwykle odczepne uspokojenie?

      to ze nic nie nauczyla to tez kwestia czasu i dzieci i wieku w jakim sa - jak
      sama widzisz jest z nimi od 4 mcy, masz na tyle male dzieic ze recytowac wierszy
      nei beda czy uzywac toalety samodzielnie .. ale mozesz widziec np .. plamy an
      ubraniach po malowaniu czy kawalki ciastoliny czy kredki rozwalone gdzies wokolo ..

      to jest do sprawdzenia prawda?

      mnie sie wydaje ze masz pewne przeczycia i budujesz na nich obraz
      rzeczywistosci, sama piszesz ze masz " ochote dac jej w morde" .. nie wiem czy
      jest sens trzymac takiej osoby przyt twoich dzieciach, osoby ktorej nei ufasz,
      masz zle przeczucia i masz ogolna niechec .. jest jakis powod skoro tak czujesz
      a to juz wystarczajaco aby szukac nowej pani do dzieci .. ja na twoim miejscu
      nie pozwolilabym aby zblizala sie osoba do moich dzieci ktorej tak bardzo nie
      lubei a co dopieor zostawala na 8 godz ..

      masz jeszcze jedno rozwiazanie - wziazc sobei godzinna przerwe w pracy lub maz
      lub ktos bliski i robic wizyty w domu pod pretekstem lub be zaby sprawdzic jak
      jest kiedy sie nei spodziewa ze wrocisz, czy sa wesole czy splakane, glodne i
      ubrudzone czy nie .. poprosic pania o rozklad dnia jak i co robila z dziecmi i
      ustawic sobei kamere w miejscu zabaw i miec podglad ty lub ktos inny z bliskich
      .. a jednoczesnie juz teraz rozgladac sie za nowa pania do dzieci.

      powodzenia!
    • gosiapal Re: Problemy z nianiami....jestem załamana... 23.11.09, 22:19
      ja niedawno pisałam, ze gdybym miała oddac calą pensje to w moim
      odczuciu lepiej samemu wychowywać dzieci. ale to ja.
      co do niań zawsze wydawało mi sie ,ze najodpowiedniejsza jest taka
      ok 50 tki. bo będzie doswiadczona, odpowiedzialna, spokojna. słowem
      taka babcia, ktorej mozna zaufac.
      niestety chodząc ze swoimi dziecmi zauważyłam jak bardzo sie myle.
      własnie takie nianie najchętniej trzymają dzieci w wozkach bo jak
      malucha wyjmą to trzeba go pilnowac a nie daj boze sie ubrudzi to i
      przebrać. plac zabaw omijają szerokim łukiem bo wygodniej na ławce
      posiedziec niz pobujac i biegac wokół piaskownicy. kiedys
      przypadkiem poznałam na placu dziewczynę z coreczką. glowe bym dala,
      ze to matka. obie siedziałysmy w piasku całe zasypane, robiłysmy
      babki , torty i wymyslałysmy zabawy. a dzieci byly przeszczęsliwe.
      nawet pomyslałam, ze jak to mozna pochopnie oceniac ludzi, ze jednak
      niektorzy szybko dorastają do macierzynstwa. od tamtej pory
      chodziłysmy razem na spacery i po kilku dowiedziałam sie ,ze jest
      nianią a nie matką. a miała 20 lat.
      w moim odczuciu jest fantastyczna. jest tak zaangazowana, ze tylko
      jej pozazdroscic. kiedy opowiadała mi jak z małą piekła ciasteczka,
      lepiła z masy solnej, papierowej i wyczyniała inne cuda było mi
      głupio, ze mi sie nie chce tego robic z własnymi dziecmi.
      mam tez kuzynkę, w podobnym wieku i u niej zawsze podziwiałam dobry
      kontakt z dziecmi. ja w jej wieku takie "małe sraluchy" (no coz ,
      tak wtedy myslalamsmile) miałam gdzies. nigdy bym sie nie zajęła nimi
      przez pieć minut. a ona pracuje jako opiekunka. dostała prace od
      razu. pani zrobiła sobie kasting na nianie a dzieci sie do niej
      przykleiły na pierwszym spotkaniu i zaprponowały mamie, ze zabiorą
      ja na wakacje smile
      nie chce cie oczywiscie namawiac na młodą dziewczyne, bo wiem ,ze
      tez mozna roznie trafić. ale wg mnie porownanie wychodzi na plus dla
      młodych.wiele razy obserwowałam na placach ,ze własnie panie ok 50
      tki potrafiły powiedziec do dziecka (siedząc na ławce
      oczywiscie) "idz kubusiu zobacz co pani robi"- nie musze dodawac, ze
      cholera bierze. nie dosc, ze swoje zabawiam to mi obca baba podsyła
      kolejnego dzieciaka a jej jeszcze płacą za opieke.
      moze problemem u was jest np. to ,ze pani by chciała wiecej
      zarabiac? moze nie chce jej sie dlatego angazowac w prace ? (tylko w
      sumie po co sie decydowała). a moze opieka to wg niej tylko
      pilnowanie zeby sie dzieciom krzywda nie stała? z drugiej strony
      wydaje mi sie ,ze nie mozesz oczekiwac ,ze ona ich wszystkiego
      nauczy. choc z pewnoscią miło by było.
      złobek chyba nie jest najelpszym rozwiazaniem. dzieci zachoruja i
      dalej bedziesz miała problem z opieka.(moje dzieci poszły własnie do
      przedszkola i poki co juz 10 ty tydzien siedza w domu. niby chodzą a
      jednak ciagle w domu).
      od razu dodam, ze nie pisałam pochlebnie o tych mlodych
      dziewczynach, zeby je komus polecać. obie mają dobre prace smile
    • gosiapal Re: Problemy z nianiami....jestem załamana... 23.11.09, 22:41
      wiesz, tak sobie jeszcze pomyslam, ze jesli wspólpraca miedzy wami
      czyli rodzicami a nianią ma byc pomyslna musiecie przedstawiac
      podobny system wartosci, miec podobne pomysly na wychowanie, wspolne
      metody wychowawcze.
      to jest podstawa udanej wspolpracy. bo co z tego , ze niby sie
      dogadacia a tak naprawde macie rozne podejscie do sprawy. znam taka
      sytuacje, ze pewna niania wg mnie swietnie wychowywała dziecko.
      oporocz rozwiajania zaiteresowan i zaangazownia rowniez dziecko
      WYCHOWYWAŁA. czyli jesli mała sypała piaskiem po innych dzieciach,
      czy wyrywała innym zabawki ona wyjmowała ja z piaskownicy i sadzała
      na ławce. mała popłakała. mowiła co zrobiła zle, niania tłumaczyła
      dlaczego tak nie wolno. dziewczynka przepraszała poszkodowanych.
      mnie takie zachowanie niani bardzo sie podobało. uczyła ja dobrego
      zachowania, konsekwencji. ale matka w domu robiła to samo.
      ta sama niania opowidała mi, ze gdy wczesniej opiekowała sie innymi
      dziecmi ustaliła z rodzicami zasady panujące w domu. byly podobne.
      ale po tygodniu okazało sie, ze to robi zle, tamto niedobrze.
      nie wolno na dziecko podniesc glosu a juz bron boze zastosowac kary
      typu "jak nie zrobisz tego to ja zabiore cos tam". nagle okazało
      sie, ze maja zupelnie inne poglady na wszystko a pani liczyła na to,
      ze niania mloda to za wszelka cene bedzie chciała wcielic w zycie
      jej zasady bo bedzie sie bała utraty pracy. to jeden z wielu
      przykładów. ale wg mnie własnie ta wspolpraca jest wazna.
      w tamtym przypadku niania zerezygnowała. matka niby bardzo
      zadowolona ale ciezko bylo sie dogadac. cierpiały na tym dzieci.
      moze u was tak jest, ze wy na wiele pozwalacie a niania jest
      bardziej surowa? bo niania reaguje na płacz bez zbędnych emocji a
      nie płacze razem z dziecmi ? (znam taką osobę, wiem ,ze to mozliwe).
      a moze po prostu taki etap w rozwoju ,ze potrzebują mamy i wiedza,
      ze mama wychodzi a tylko płacz moze ją na chwile zatrzymać?
    • ania61 Re: Problemy z nianiami....jestem załamana... 23.11.09, 23:12
      Kiedyś tez poszukiwałam takiej niani doświadczonej około 50-tki.Zaprosiłam na
      spotkanie taką jedną, przez telefon same achy i echy. Jak przyszła to nawet na
      wejscie nie umyła rąk. Dla mnie szok po jeździe metrem i małe dzieci dotykać.
      Nie usiadła z dziećmi na dywanie, co tez dla mnie było sygnałem. Potem
      zaprosiłam, niechetnie młode dziewczyny. Mam teraz studentke wychowania
      poczatkowego i panie z placu zabaw nieraz mi donosiły skąd ja taka super nianie
      znalazłam. Od razu podniosłam jej stawke za godzine smile Może mi jest łatwiej, bo
      przychodzi tylko pare razy w tygodniu po kilka godzin. Dziewczynki z poczatku
      też płakały, a właściwie to jedna. A na samą wzmiankę,ze przyjdzie niania był
      ryk.Ale to, jak pisza moje poprzedniczki było spowodowane rozłąka z mamą. Z
      moich obserwacji na placach zabaw też widze większe zaangazowanie młodych niań..
      Starsze siedza na ławeczka ch i zazwyczjplotkuja z druga starszą. Choć to
      oczywiście nie jest regułą. Spróbuj porozmawiac z kimś kto ja spotyka np. na
      placu zabaw, w parku. Podpytaj o jej zachowania\e w stosunku do dzieci.Powodzenia
    • monika_irl Re: Problemy z nianiami....jestem załamana... 24.11.09, 00:07
      ja również mam młodą nianię; dziewczyna najpierw zajmowała się moją
      starszą córką a potem doszły jej jeszcze bliźniaki. ma 22 lata i
      jest pełna energii, potrafi pobawić się z chłopcami na macie i zająć
      3,5 latkę.
      ja szukając brałam pod uwagę młode dziewczyny, tak jak było pisane
      poniżej paniom z doświadczeniem niewiele się już chce (oczywiście są
      wyjątki).bedąc w PL gdzie codziennie bylismy na placu zabaw miałam
      obraz jak się zajmują dzieckiem siedząc na ławce i plotkując z
      innymi lub wiecznie strofując dziecko tego nie wolno, tam nie idz,
      tego nie rób bo się ubrudzisz itd.

    • witek115 Re: Problemy z nianiami....jestem załamana... 24.11.09, 21:17
      Dać w mordę? he?
      Ty masz z głową wszystko w porządku?
      Rozumiem że masz żal do niani że 14 msc dzieci nie nauczyła dawać w mordę.
      Ludzie co za czasy.
    • juliza Re: Problemy z nianiami....jestem załamana... 24.11.09, 22:10
      W zyciu moich bliźniąt przewinęły sie dwie nianie. Pierwsza była Pani po 50.
      Dzieci miały wówczas 2-4 miesiące i z taką opieką dawała sobie radę - potrafiła
      obydwoje nakarmić, nie przerażał ją płacz dwójki. Ale kiedy dzieciaki
      potrzebowały więcej uwagi niż obsługi, juz nie była taka fajna - wsadzała
      maluchy non stop do leżaczka, bo nie chciało jej się schylać, żeby położyć na
      macie edukacyjnej. Była z nami do 5 miesiąca. Teraz przy maluchach (2 lata)
      pomaga nam dziewczyna (29 lat) - siedzi z nimi ok 6-8 godz. w tygodniu. Ma
      cudowne podejście do dzieci, uwielbiają ją!!! I przychodzi do nas choc jest w
      ósmym (!!!) miesiącu ciąży. Nie wychodzi na spacer, ale sama wymyśla przeróżne
      zabawy - widzę, że dzieci są nią zachwycone. Czyli jak się chce, to można. W
      sumie mówiłam jej, zeby już nie ryzykowała z tym przychodzeniem, ale ona mówi,
      że zabawa z dzieciakami sprawia jej frajdę. I zaraz idzie rodzić... ehhh, gdzie
      ja znajdę drugą Asię???
    • echo1978 Re: Problemy z nianiami....jestem załamana... 24.11.09, 23:00
      Z moimi maluchami od ponad roku (zaczęła przychodzić, gdy małe miały 6 mcy) jest
      pani około 45 lat.
      Wiadomo, ze zawsze najlepsza dla dzieci mama, babcia, ciocia - czyli ktoś
      bliski. I ja już kilka razy chciałam naszej niani podziękować i szukać innej,
      młodszej itp., ale ... wg mnie nikogo lepszego nie znajdę.
      Sytuacja nasza doprowadziła do tego, że od czasu do czasu przychodziła do nas
      młoda 29 letnia niania. Była super, ach, och i ech. Bawiła się z dziećmi, a nie
      tylko pilnowała. Bylismy zachwyceni, wiele razy proponowalismy jej stałą pracę,
      anie tylko dorywczą - raz na miesiąc. Nie chciała, bo miała brata w Warszawie,
      któremu często pomagała. No i całe szczęście, bo jak była u nas tydzień podczas
      choroby niani stałej - wypaliła się. Co dzień 10 godzin z dwójką prawie 2-latków
      może dać w kość. Wcale też nie miała oczu naokoło głowy. Mała przewróciła się na
      zabawkę, rozcięła wargę tak, że pozostał jej ślad. No ale OK - zdarza się.

      Ja niestety nie znam nikogo, kto byłby zachwycony nianią tak w 100%. Bo nie ma
      idealnych ludzi i zawsze jak w jednej materii jest super - to w innej gorzej.
      Robiliśmy nie raz "castingi" na nianię, bo nasza niania odchodziła ze 2 razy
      (nie z powodu nieporozumień, ale jej kłopotów domowych, które szczęśliwie się
      kończyły) i nie było kogoś lepszego od naszej niania, nawet jeśli
      panie/dziewczyny chciały 1800 - 2000 zł nie prezentowały nic lepszego ponad
      studia pedagogiczne (a nasza niania to prosta kobieta). Może po prostu nie
      przyciągamy tych super niań. U nas może jedna- dwie umyły ręce po przyjściu.
      Nawet nasza niania, które odchodząc raz od nas szukała innej pracy i mama
      zadzwoniła do mnie z różnymi pytaniami, pytała też o mycie rąk, bo niania nie
      umyła. Choć naszą nianię uczę, upominam o te ręce non stop.


      Ja uznałam, że dla mnie ważne by dzieci były najedzone, przewinięte i
      bezpieczne. Więc mamy "pilnowaczkę" za 1450 zł miesięcznie. (Zaczynała od 1300
      zł) Jakoś z nimi niania się bawi, my dostarczamy pomysłów i zabawki. A
      nadrabiamy zaległości w weekendy i wieczorami, bo od tego są rodzice.

      Podsumowując, dopóki nie spotkasz się z inną nianią, nie weźmiesz jej na próbę
      na kilka dni - nie będziesz wiedziała czy zmieniać nianię czy nie.
      Życzę powodzenia, by tobie udało się znależć tę idealną opiekunkę dla dzieci.

      • hannamay Re: Problemy z nianiami....jestem załamana... 24.11.09, 23:50
        echo1978 --

        samo zycie i bardzo rozsadna i madra wypowiedz!
      • gosiapal Re: Problemy z nianiami....jestem załamana... 25.11.09, 09:28
        "Wcale też nie miała oczu naokoło głowy. Mała przewróciła się na
        zabawkę, rozcięła wargę tak, że pozostał jej ślad. No ale OK -
        zdarza się. "
        no niestety zdarza sie najlepszym, nawet rodzicom.
        mnie tez sie zdarzyło, ze corka rozicieła skore na nosie (dosyć
        głęboko) jakies 2 mm od oka. gdbyby było odrobine dalej byłaby
        tragedia. a ja stałam obok dziecka. niestety nie wszystko da sie
        przewidziec i przed wszystkim uchronić.
    • nerri Re: Problemy z nianiami....jestem załamana... 25.11.09, 01:45
      Ciężko znaleść nianie która naprawdę lubi to co robi i potrafi
      współpracować z dwójką rozbrykanych dzieciwink

      Wiem coś o tym bo pracowałam z bliźniakami trzy lata(maluchy są juź
      w przedszkolu)

      Może spróbuj przyjść kiedyś w ciągu dnia sprawdzić jak niania radzi
      sobie z dziećmi?Zobaczysz czy dzieci płaczą też w dzień(to,że
      maluchy silnie związane z mamą kojarzą przyjście niani z odejściem
      mamy to naprawdę się zdarza!)

      Mnie zaniepokoiłoby bardzie to,że dzieci nie nauczyły się
      niczego...dobra niania potrafi zainteresować dzieci nauką-zabawą i
      duzo z maluchami rozmawia.

      Aha...o ile starsza niania sprawdza sie przy niemowlaku o tyle przy
      dwójce biegających dzieci może mieć problemwink
    • anulkaa_z Re: Problemy z nianiami....jestem załamana... 01.12.09, 18:13
      Ja się dziwię po co pracować, żeby całą pensję oddawać niani. Tym
      bardziej, że nie jesteś z niej zadowolona. Nie lepiej by było samej
      zająć się dziećmi? Finansowo wyszłoby na 0 a przynajmniej
      wiedziałabyś, że dzieciom nie dzieje się krzywda i nauczysz je tego,
      czego chcesz.
      • myszeczka1979 Re: Problemy z nianiami....jestem załamana... 01.12.09, 19:53
        Niestety są zawody, w których dłuższa przerwa w pracy może zniweczyć
        wiele lat pracy/nauki, stąd też konieczność powrotu zaraz po
        macierzyńskim. Zresztą nie każdy się nadaje do całodobowej opieki
        nad dziećmi...7 miesięcy z dziećmi po urodzeniu dało mi bardzo w
        kość.Bo matka oprócz zabawy z dziećmi musi uprać, ugotować,
        posprzątać...nie zawsze miałam jeszcze siłę wykąpać się czy być miła
        dla męża.Niańka ma tylko dzieci, po 8 godz wraca do domu i ma czas
        wolny. Ja odkąd wróciłam do pracy mam więcej cierpliwości i energii
        dla dzieci, nie jestem tak wypalona. Nie każdy jest typową matką-
        Polką, mi widocznie tych genów troszkę zabrakło, jednakże postaram
        się tak zorganizować życie, by nie odbiło się to na
        dzieciach.Pozdrawiam.
        • hannamay Re: Problemy z nianiami....jestem załamana... 02.12.09, 00:11
          no pewno ze praca dla matki to zaden grzech i czesto dobre rozwiazanie. ja
          natomiast ciekawa jestem jak tam niania sie ma i czy sie cokolwiek na lepsze
          zmienilo?

          probowalas ja jakos sprawdzic w ciagu dnia czy mialas z nia jakas rozmowe i jak
          male reaguja?
          • magda292 Re: Problemy z nianiami....jestem załamana... 02.12.09, 12:06
            No to ja chyba będę inna, bo mamy nianię od ponad 3 lat, ciągle tę samą i jest
            to Pani około 50 i powiem wam, że nie zamieniłabym jej na żadną inną, bo jestem
            baaardzo zadowolona a już na pewno nie zgodzę się z wami, że to czy niania jest
            dobra czy nie zależy od jej wieku. To, że dziećmi zajmuje się młoda dziewczyna
            nie znaczy, że robi to dobrze, podobnie jak to, że dziećmi zajmuje się osoba w
            średnim wieku, to po prostu uwarunkowane jest predyspozycjami danej
            osoby,sympatią do dzieci, charakterem tej osoby.Zależy chyba też wiele od tego
            czego my jako matki od tej niani oczekujemy, bo gdy moje dzieci miały 14
            miesięcy to raczej nie spodziewałam sie, że niania nauczy je wierszyków czy
            rysownia. Najważniejsze dla mnie było to, aby dzieci były nakarmione,
            przewinięte, wychodziły na spacer i przede wszystkim były bezpieczne. Do dziś
            kiedy wychodzę z domu to najbardziej lubię zostawiać dzieci z niania, bo wtedy
            jestem spokojna, że wszystko będzie zrobione jak trzeba. Moja niania jest
            naprawdę bardzo oddana dzieciom i teraz, kiedy już mają ponad 3 lata uczy je
            wierszyków, piosenek,chodzi z nimi na plac zabaw, czyta bajki itd.przygotuje
            dzieciom obiad a czasami nawet sama i nieproszona mi poprasuje lub wytrze
            podłogi, ale wiem, że mam ogromne szczęście, że na taką panią
            trafiłamsmilenapisałam to wszystko po to, aby jednak bronić tych pań około 50, bo i
            wśród nich zdarzają się cudowne nianie.
          • anulaaa33 Re: Problemy z nianiami....jestem załamana... 04.12.09, 11:00
            A ja Wam powiem że czytam niektóre wypowiedzi włos mi się jeży na głowie jak
            można zostawić tak małe dziecko na 10 godz z obcą osobą .....Znam dużo
            przypadków rodzin gdzie kobieta jest adwokatem mąż dentystą lub podobne zawody
            dziećmi zajmuje się opiekunka a ich po całych dniach nie ma w domu...również mam
            znajomą położna na emeryturze która zajmuje się takimi dziećmi i sama opowiada
            tyle przypadków że......
            A gdzie pierwsze uśmiechy,pierwsze ząbki,pierwsze słowa mamo tato a nie
            nianiu,gdzie pierwsze kroczki....
            Czasem biedniejsze osoby wychowią lepiej i z większym uczuciem dzieci niżeli te
            które są zaślepione karierą i pieniędzmi....
            Czy nie można iść na wychowawczy i chociażby po 3 latach dopiero myśleć o kimś
            do pomocy czy pracy jest ważniejsza od rodziny i własnych dzieci....
            Wiadomą są różne sytuacje ale to właśnie często Ci którzy by sobie poradzili z
            jedną osobą pracującą sięgają po pomoc ....
            • magda292 Re: Problemy z nianiami....jestem załamana... 04.12.09, 18:31
              No niestety nie zawsze można iść na wychowawczy. Ja mam troje dzieci, mąż
              zarabia 1500 zł, nie jestem w stanie wyżyć za te pieniądze, więc mimo że mi
              szkoda chwil, których nie spędzam z dzieckiem to jednak wróciłam do pracy, bo
              finansowo jest mi łatwiej. Poza tym są jeszcze takie sytuacje, że po
              wychowawczym nie ma do czego wracać, bo miejsce pracy jest już zajęte i powiem
              szczerze, że nie znam ani jednej matki, która zdecydowałaby się na wychowawczy a
              osoby wśród których się obracam to raczej średniozamożni obywatele.
              • anjazzielonego Re: Problemy z nianiami....jestem załamana... 05.12.09, 17:27
                Amelia,

                większość mam MUSI wrócić do pracy po macierzyńskim i wypoczynkowym.
                Bo inaczej nie ma potem do czego wracać.

                Nie wiem, jak można oceniać matki jako źle wychowujące, myślące tylko o karierze
                materialistki, bo nie zostają 3 lata na wychowawczym, tylko pracują.

                Dzieciom można dać ogrom miłości, czasu, zainteresowania, uśmiechu, zabawy, PO
                pracy.

                Dzieciom trzeba też zapewnić jedzenie, leki, wizyty lekarskie, dodatkowe
                szczepienia, ubranka, książeczki i zabawki - a to kosztuje.


                Takie życie.
                • skorpionica80 Re: Problemy z nianiami....jestem załamana... 15.12.09, 21:28
                  Witam. Ja mam 9 - miesięczne chłopaki. Nie jestem osobą wysoko wykształconą,
                  zarabiałam jedynie najniższą krajową, ale to pozwoliło nam z mężem na godne
                  życie. Teraz odpadł mój zarobek no i są dzieci które jak każda z was wie sporo
                  kosztują. Mąż też nie zarabia sporo, ale na wszystko starcza, nawet na dodatkowe
                  szczepionki, zabawki, foteliki, krzesełka, kojce itp. (pisze bo mam kilka
                  znajomych które wożą dzieci od urodzenia w samochodzie na rękach, większość
                  rzeczy mają darowanych od rodziny po innych dzieciach, karmią zupkami w wózku bo
                  im szkoda kasy na krzesełko, fotelik i inne)Na razie nie myślę o powrocie do
                  pracy bo moim zdaniem dzieci są za małe żeby je zostawić nawet z babcią a tym
                  bardziej z nianią. Poza tym musiałabym zapłacić niani więcej niż bym zarobiła, a
                  mojej mamie czy teściowej byłoby ciężko zająć się dwójka tak małych
                  dzieci...Więc może za parę lat... A co do wypowiedzi kilku Pań, że oddają całą
                  pensję niani, a mimo to chodzą do pracy to jest to dla mnie dziwne, nawet
                  wypowiedź, że się ma wypracowaną pozycję zawodową, którą można utracić...Wydaję
                  mi się, że jeżeli się jest dobrym w swoim fachu to ci na "górze" powinni to
                  widzieć i czekać na dobrego pracownika, choć w naszym kraju prawo jest chamskie
                  i chroni tylko bogatych oraz tych którzy są wysoko. Więc jest to kwestią sporną.
                  Choć każdy sam decyduję się na dziecko wiedząc jaką ma sytuację rodzinną, w
                  pracy i materialną, a bycie matką wymaga jakiś poświęceń - jak to się mówi -
                  dzieci się same na świat nie proszą. A poza tym ja bym się bała zostawić moje
                  dzieci z obcą osobą. Chłopaki są tak ruchliwi, raczkują, wstają - często w 3
                  osoby ciężko sobie dać radę, do tego sama gotuję zupki - co drugi dzień inną,
                  robię deserki z owoców itp. Więc z nianią na pewno przez pół dnia chodziliby z
                  pełnymi pieluchami, głodne, brudne, spragnione i popłakane, bo ona by po prostu
                  nie dała rady. Więc chylę czoła tym kobietom, które decydują się na opieką nad
                  bliźniakami obcych osób, ja bym się po prostu bała. Choć z jednym muszę się
                  zgodzić - wychodząc nawet na chwilę bez dzieci można odpocząć psychicznie, a
                  taki komfort mają na pewno pracujące matki, pod warunkiem, że mają lekką i
                  przyjemną pracę. Zalożę się , że żadna by nie wróciła do pracy gdzie musiałaby
                  zasuwać że ho ho np. w supermarkecie do tego oddając wszystko co zarobi niani!!!
                  Więc wolą iść do pracy bo tam po prostu odpoczywają od płaczu, zupek, kupek,
                  marudzenia itp. Ale czy na tym polega macierzyństwo?
                  • mamatwin Re: Problemy z nianiami....jestem załamana... 16.12.09, 08:27
                    Skorpionico,

                    nie da się uogólnić. Ja ni potępiam mam pracujących ani nie chcę bronić. Akurat
                    jestem mamą pracującą prawie 2-latków. W czasie mojej pracy są z nianią. Mąż
                    -hmm zarabia 1800 netto. Dla jednych to dużo, dla innych mało. Szuka lepiej
                    płatnej pracy, ale może źle szuka, bo jakoś od roku nie znajduje. Zresztą w
                    kwietniu miał wypadek i dość poważną operację i choć może powinien siedzieć na
                    L4, to po 30 dniach zwolnienia szpitalnego poszedł do pracy, bo gdyby tak pół
                    roku sobie bimbał, to nie miałby dokąd wracać.
                    Gdybym została w domu, to ciężko byłoby nam przeżyć na w miarę godnym poziomie
                    za te 1800 zł. Nie próbowałam nigdy liczyć ile kosztowałoby nas minimalne
                    utrzymanie, ale chyba by nie wystarczyło. Mamy mieszkanie w bloku z kredytem i z
                    czynszem dla spółdzielni. Na życie zostałoby nam może z 300 zł. Ja zarabiam
                    trochę więcej, a pensja męża prawie cała idzie dla niani.
                    Ale taką podjęliśmy decyzję. Nasza niania daje sobie z dziećmi radę. Nie są
                    obsikane, są nakarmione, napojone. Ja gotuję obiady, niania tylko podgrzewa. NIe
                    jest idealną nianią, ale idealnie zajmują się dziećmi tylko rodzice i
                    dziadkowie, bo są emocjonalnie z nimi związani.
                    Aczkolwiek jeśli ktoś ma problemy z nianią i wydaje na nią całą pensję - to
                    popieram, lepiej zostać w domu. No chyba, że to wytłumaczenie na ucieczkę na
                    cały dzień z domu przed dziećmi.
Pełna wersja