szelki, smycz, co sądzicie, mnacie doświadczenie?

17.01.10, 10:14
Witam
jestem mamą dwóch synów, którzy za chwilę zaczną chodzić. Zastanawiam
się nad szelkami-smyczą, które mielibyśmy wykorzystywać w miejscach
publicznych - wg mnie świetne rozwiązanie.
Zastanawiam się, jak dzieci reagują na chodzenie w szelkach, które
trochę ich ograniczają, jakby nie patrzeć.
A jak reaguje otoczenie? zaczepiają Was "obrońcy" praw dziecka,
którzy krytykują ten wynalazek?
    • grzalka Re: szelki, smycz, co sądzicie, mnacie doświadcze 17.01.10, 19:35
      mam doświadczenie bardzo nieciekawe- obaj natychmiast po założeniu szelek kładli
      się na ziemię i ani drgnęli

      chcąc nie chcąc zrezygnowałam
      • piegoosek Re: szelki, smycz, co sądzicie, mnacie doświadcze 17.01.10, 21:13
        u mnie bylo dokladnie jak u Grzalki smile zalozylam raz jedyny, szybko mnie
        oduczyly smile swietna zabawa, szczegolnie jak wszedzie bloto uncertain
        zgadzam sie rowniez z Juliza, ze najgorszy czas, to okolo dwoch latek, kiedy
        dzieci swietnie juz biegaja i najlepsza zabawa jest uciekanie mamie...
    • juliza Re: szelki, smycz, co sądzicie, mnacie doświadcze 17.01.10, 21:05
      Ja zamiast ww wynalazków preferowałam wygodne buty do biegania i
      ewentualnie szelki w wózku. Czasem było śmiesznie (niosłam rozbrykaną
      dwójkę pod pachami), czasem nerwowo wink. I wydaje mi się, że nie
      początki chodzenia są trudne, ale okres, kiedy one już świetnie
      biegają a jeszcze w głowie pstro (15-24 miesiąc). Aha, i jeszcze ważne
      - nie wszystkie dzieci potrzebuja takich ograniczników. Zdarzało mi
      się widywać na spacerach mamy bliźniacze ze znacznie mniej rozbiegana
      dwójką.
      • grzalka Re: szelki, smycz, co sądzicie, mnacie doświadcze 18.01.10, 19:54
        tak, mnie też się zdarzało widzieć bliźniaki idące z mamą za rączkę- u mnie nierealne

        stosowałam wózek jako straszak, za oddalenie się w nieznanym kierunku było włożenie do wózka i przypięcie szelkami- tak bardzo tego nie lubili, że dość szybko nauczyli się nie uciekać

        za w/w metodę zostałam kiedyś bardzo ostro skrytykowana na innym podforum, ale działała smile
        • nochalopagus82 Re: szelki, smycz, co sądzicie, mnacie doświadcze 18.01.10, 21:02
          Ja nie używałam szelek, bo akurat miałam to szczęście, że codziennie była ze mną na spacerach moja mama i służyła mi dodatkową parą rąk. I nóg, jak trzeba było smile

          A co do uciekania, to ja wypróbowałam metodę superniani: jak moi chłopcy byli za bardzo rozbrykani podczas spaceru, to było chińskie ostrzeżenie- albo zaczną się słuchać, albo idziemy za rączkę. Nie powiem- zdarzało się nie raz, że ciągnęłam za sobą dwójkę rozszlochanych maluchów, robiąc oczywiście na ulicy furorę, ale szybko chłopaki pojęli w czym rzecz. Jak już trochę podrośli, to wystarczyło jak zawołałam na ulicy, że zaraz będą iść za rączkę i od razu byli przy mnie smile Poważnie. Po pewnym czasie, ta metoda potrafiła zdziałać cuda smile
          • aga29krakow Re: szelki, smycz, co sądzicie, mnacie doświadcze 19.01.10, 13:32
            Ja nie używałam i było ok.
    • anna_sla Re: szelki, smycz, co sądzicie, mnacie doświadcze 19.01.10, 18:01
      ja używałam wyłącznie przy nauce chodzenia w jednym kierunku obu chłopców.
      Trwało to miesiąc. Teraz nawet jak uciekają ode mnie to zawsze w jednym
      kierunku, więc goniąc ich mam ułatwienie w łapaniu big_grin Choć właściwie mało kiedy
      mi teraz uciekają, już są duzi smile Poza tym używam szelek ze smyczą w mojej
      "pracy". Opiekuję się większą gromadką dzieci, zawsze muszę mieć awaryjnie
      szelki, bo bywa, że gdy wybędę z piątką/szóstką małych dzieci na spacer po
      mieście rozbrykają się do tego stopnia, że tak naprawdę naprawdę już nie daję
      rady ich upilnować. Wówczas szelki są przydatne.. aczkolwiek użyłam ich może ze
      2-3 razy smile i to raz zupełnie asekuracyjnie, nałożyłam dziecku szelki i
      trzymałam je za rączkę, bo nie wiedziałam jeszcze czego mogę sie po tym dziecku
      spodziewać (mama ostrzegała, że jest struś pędziwiatr big_grin).

      Ogólnie jestem przeciwnikiem używania szelek, dlatego, że są nadużywane, bo np.
      moim skromnym zdaniem mama, która idzie z dwójką dzieci z czego jedno jest w
      wózku spokojnie nadąży za tym drugim.
      • pajesia Re: szelki, smycz, co sądzicie, mnacie doświadcze 19.01.10, 23:12
        anna_sla napisała:

        > ja używałam wyłącznie przy nauce chodzenia w jednym kierunku obu
        chłopców.

        ja miałam podobnie jak Ania_sla, dzięki szelkom miałam "dłuższe ręce"

        A swoją drogą, podziwiam Cię Aniu, że tak sobie radzisz z taką
        gromadą; moje dzieci żyją tylko dlatego, że sa moje wink mnie by
        cierpliwości chyba zabrakło; a jak przychodzą do nas koledzy, zawsze
        jestem w strachu, czy ogarnę towarzystwo gdy się rozhasa
        • anna_sla Re: szelki, smycz, co sądzicie, mnacie doświadcze 20.01.10, 08:39
          > a jak przychodzą do nas koledzy, zawsze
          > jestem w strachu, czy ogarnę towarzystwo gdy się rozhasa

          nie no co Ty. Jeśli nie masz wielkiego mieszkania to łatwo to ogarnąć wink ale z
          drugiej strony na małym metrażu bywa, że dzieci się podepczą big_grin
    • azkk Re: szelki, smycz, co sądzicie, mnacie doświadcze 19.01.10, 23:03
      Witam,
      ja nie używałam, moje dziewczyny maja juz 2 latka i na spacerach nie sprawiają
      kłopotu, wcześniej tez nie było z nimi większego problemu. A nie mam nikogo do
      pomocy. Mnie takie smycze źle się kojarzą, ale jeśli dziecko ucieka i nie
      protestuje przeciwko takiemu "uwiązaniu" to może się sprawdzają...Może u Ciebie
      nie będą potrzebne? Pozdrawiam cieplutko.
      • bweiher Re: szelki, smycz, co sądzicie, mnacie doświadcze 20.01.10, 09:45
        Nie używałam,chociaż rozważałam taką opcję. Tyle ze w naszym
        przypadku to syn jest taki szaleniec,kładzie się na ziemię albo
        ucieka.Córka grzeczna,od samego początku szła ładnie za rączkę.
        Prawie za każdym razem jak wychodzimy to syn "wisi mi na ręce"(on
        chce się położyć a ja nie chce do tego dopuścić).
        Najgorsze jak parę razy walnął się na ulicy w trakcie przechodzenia
        na drugą stronęuncertain No ale maluchy mają 2 lata to może idzie ku
        lepszemu?
        • anna_sla bweiher 20.01.10, 17:13
          to wtedy za bety byle na chodnik dociągnąć a tam niech już sobie leży big_grinbig_grin ja
          swojemu Bartkowi dawałam tak poleżeć jak w buncie mi się kładł big_grin Spróbował
          tylko kilka razy, ja tylko stałam i patrzyłam na niego lub rozmawiałam z resztą
          rodzeństwa i stwierdził sam, że to wcale nie jest takie fajne big_grinbig_grin i za każdym
          razem po takim incydencie wracaliśmy do domu smile
        • pszczolaasia Re: szelki, smycz, co sądzicie, mnacie doświadcze 21.01.10, 09:16
          walenie na ziemie to specjalnosc mojej corkiuncertain syn ladnie idzie... ona za
          ciekawy jest wszystkeigo dookola zeby soie tam uwalac z byle powodu.
    • pszczolaasia Re: szelki, smycz, co sądzicie, mnacie doświadcze 21.01.10, 08:42
      dla corki byly idealne. dla syna absolutnie nie. odmawial chodzenia w tym.
    • molnarka Re: szelki, smycz, co sądzicie, mnacie doświadcze 21.01.10, 11:29
      Brałam pod uwagę ... ale nigdy nie skorzystałam.

      Po prostu nauczyłam dzieci chodzić za ręce ze mną (jak szliśmy przy
      ulicy czy gdzieś gdzie nie chce żeby się rozbiegli) a dawałam
      wyszaleć w miejscach dozwolonych ... nich sobie uciekają w 2 strony
      parku czy placu zabaw wink

      Pozdrawiam
      MOLNARka
    • gosiaczek278 Re: szelki, smycz, co sądzicie, mnacie doświadcze 22.01.10, 13:48
      ja nie miałam szelek tylko linkę, gdzie ja trzymałam 1 koniec a
      dzieciaki miały kółka przymocowane do linki i tego trzymały. jak
      puścili to koniec zabawy i spacerku i do domu. za 3 razem sie
      nauczyli i nie puszczali albo mówili głośno "stop" to zatrzymywałam
      sie i mogli polatać bez linki.
      dzięki temu nauczyli się chodzić koło mnie i na każde stop pięknie
      reagują
      • dzieciaczki-3 Re: szelki, smycz, co sądzicie, mnacie doświadcze 23.01.10, 19:12
        Jak miały dwa latka, spacery to był koszmar, albo wózek, albo rozbiegały się w różnych kierunkach, metody super nian i inne nie pomagały. Raz, na wakacjach wypróbowałam szelki, dzieci i tak szły w różnych kierunkach, plątały się, wywracały smile), udało nam się przejść kilka metrów i to samo smile, zrezygnowałam, Filip uciekł w lasek, biegłam za nim, a w tym czasie drugi rozwalił Panu bibeloty na straganie, płakałam i śmiałam się jednocześnie smile (ale to nie na temat smile). A co do reakcji ludzi... no cóż, czułam się jak wyrodna matka sad, ludzie mówili, że wyszłam jak z psami na spacer i inne takie głupie komentarze sad. Oni na pewno nigdy nie szli z dwójką niesfornych maluchów na spacer, ale trudno tłumaczyć się każdemu sad. Tak więc ogólne doświadczenia niezbyt miłe.
        • asiam.33 Re: szelki, smycz, co sądzicie, mnacie doświadcze 31.01.10, 20:35
          Leżenie na chodniku w pewnym okresie było normą co 10 kroków. Szelki ze smyczą
          >hihi< są po prostu świetne. Oczywiście dzieci się buntują ale najlepiej dać im
          wybór: albo smycz albo siedzisz w wózku. Metoda na "masz wybór" jest naprawdę
          skuteczna i sprawdza się jeszcze przez wiele lat. Pomyśl też o swoim kręgosłupie
          i o tym, że taki spacer "na smyczy" będzie też dla Ciebie przyjemnością...z
          czasem jak się przyzwyczają. Byłam świadkiem sytuacji kiedy matce bliźniaki
          rozbiegły się w dwie różne strony na spacerze w parku-jeden biegł prosto pod
          rower jakiegoś gó...arza, który jechał wężykiem nie patrząc przed siebie, bo
          rozmawiał z kolegą, a drugie dziecko biegło na trawę prosto do psa 2x większego
          od niego bez kagańca...brrr. Ludzie pomogli na szczęście, ale mało brakowało. A
          niby w parku spokojnie, sielanka, duży wybieg.
        • mgilewska Re: szelki, smycz, co sądzicie, mnacie doświadcze 08.03.10, 14:22
          No właśnie tak jest u nas...
          Czyli generalnie to ja sobie nie radzę, szelki nie, wózek - od razu ryk na
          całego, za rączkę to wisimy i kładziemy się, eee, dobrze że chociaż na rowerze
          siedzą grzecznie...
          Dzięki za rady tych, co znaleźli sposoby, może w końcu coś zadziała...
          i co tu zrobić z takimi łobuziarami wink
    • mgilewska Re: szelki, smycz, co sądzicie, mnacie doświadcze 08.03.10, 14:14
      Taa, mnie też się kładły na ziemi i czekały aż je pozbieram. A biegając plątały
      im się smycze pod nóżkami... generalnie jak nie masz wyjścia to działa, dzieci
      mogą się przyzwyczaić. Ja jednak unikam spacerów tam, gdzie muszę założyć
      szelki. Wychodząc na ulicę staram się przypinać dzieci w wózku albo na rowerze.
      Mogą wolno biegać po ogródku, jednak wiem że nie każdy ma ta możliwość niestety...
      Faktem jest że to problem kiedy wychodzisz sama.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja