trojaki idą do przedszkola

17.02.04, 23:32
Jestem mamą 2,8 letnich trojaków. Od września chcemy aby poszły do
przedszkola. Jesteśmy pełni niepokoju - z jednej strony,jak wszyscy rodzice,
martwimy się jak się zaadoptują w nowej sytuacji, a z drugiej - jak sobie
poradzą panie wychowawczynie, czy nie ucierpią na tym inne dzieci. Nasza
trójka jest bardzo żywa, inispirują się wzajemnie do działania, krótko mówiąc
co trzy głowy to nie jedna. Bardzo jestem ciekawa, czy ktoś już przeżywał te
chwile i jak poszło, jak pomóc dzieciom wpisać się w nową rolę przedszkolaka,
jak je do tego przygotować.
    • amj02 Re: trojaki idą do przedszkola 17.02.04, 23:44
      WitamsmileMoje dziewczynki maja 5 lat i od 2 lat chodza do szkoly (w USA) na 3
      godz/dziennie. Moim zadaniem jest to super pomysl , b.korzystne dla dzieci.
      Kazda dziewczynka jest w innej klasie. Jesli tylko masz mozliwosc rozdzielenia
      ich to warto to zrobic. Moim zajelo nie caly tydzien aby sie zaklimatyzowac i
      jezdzic autobusem szkolnym. Powiem Ci ,ze nigdy ich z nikim wczesniej nie
      zostawialam , nie mielismy niani ani rodziny tutaj. To ty bedziesz ta osoba ,
      ktora najbardziej to bedzie przezywac. Tak przynajmniej bylo u nas.
      Gosia
      • 33m Re: trojaki idą do przedszkola 17.02.04, 23:51
        Pewnie tak - już to przeżywam i ciągle się zastanawiam czy nie lepiej będzie im
        w domu, z opiekunką. Ale pewnie zdrowy rozsądek w końcu zwycięży. Niestety nie
        mam szansy posłać ich do innych grup - bo jest tylko jedna, też słyszałam że to
        wskazane, ale z drugiej strony myślę sobie że przynajmniej będą miały siebie
        blisko, tylko modlę się aby nie rozniosły przedszkola w strzępy. To dwóch
        chłopaków i dziewczyna - wybuchowe trio. Dzięki za odpowiedź i pozdrawiam
        Marianna +3
        • amj02 Re: trojaki idą do przedszkola 18.02.04, 03:43
          Haha mowisz aby nie rozniosly przedszkolasmileKochane malce. Moje to 3 dziewczynki
          niczym w zachowaniu nie rozniace sie od 3 chlopcow, 1001 pomyslow na
          sekunde.Jak mialy 2 lataka nawialy mi z domu. Do dzisiaj nie wiem jak udalo im
          sie otworzyc drzwi frontowe a mialy do pokonania 2 -e pary drzwi. Dopadlam je
          na koncu naszej ulicy. Co przezylam to mozna sobie wyobrazic.A najzabawniejsze
          bylo to ,ze ja bylam w zasiegu reki i nie wiem kiedy to sie stalo.Ile razy
          zalaly dom od gory do dolu (nasze domy sa "papierowe" ),istne urwanie glowy.
          Ucieczki przez plot , lazenie po drzewach tez zaliczyly.Moje to prawdziwe
          wybuchowe trio.Teraz latwo mi sie z tego smiac ale nie raz rwalam wlosy z
          glowy. Z moimi nauczycielki na 101% nie daly by sobie rady.Przynajmniej jak
          pojda do szkoly to je rozdziel. Wiem ,ze to sie robi w Polsce tez. Sama kiedys
          bylam nauczycielka i pamietam z mojego zawodowego doswiadczenia. Ja
          rozdzielilam swoje nie dlatego ,ze sie powinno . Nie mialam innego wyjscia .
          Zaczely chodzic w srodku roku szkolnego i nie bylo w jedej klasie 3 miejsc
          wolnych. Z perspektywy czasu wiem ,ze dobrze sie stalo. Kazda ma swoja pania ,
          przyjaciol. Sa niesamowicie zdycyplinowane w szkole (haha jak nie moje dzieci,
          istne diabelki w domu). Powiem Ci , nie martw sie na zapas.U nas byl jeszcze
          jeden dodatkowy problem ,ktorego ty zapewne nie masz. Barjera jezykowa.
          Dziewczynki sa 2 jezyczne.Pozdrawiam serdecznie
          Gosia
          • 33m Re: trojaki idą do przedszkola 23.02.04, 23:08
            NO tak to rzeczywiście dziewczyny z temperamentem. W trojke zawsze latwiej o
            jakis pomysł i więcej odwagi aby go zrealizować. To podobno dobrze jak
            dzieciaki się inspirują, ale ja czasami chciałabym powiedzieć dziękuję wolę
            nie. U nas póki obyło się bez dramatycznych przeżyć. Jedynie sąsiedzi od czasu
            do czasu nachodzą nas i żądają uspokojenia tej bandy, aby nie biegały, nie
            rzucały, skakały ... Ale co tu zrobić jak dzieci nie chodzą a biegają i skaczą.
            Ja się nie przejmuję w końcu ich nie przywiożę ani nie porozdaje, ale mąż stara
            się je uspokić i nic dobrego z tego nie wychodzi.Tak w szkole chceę je
            rodzielić - teraz jeszcze nie , chyba nie są gotowe aż na takie przeżycia. Przy
            okazji dwujęzyczności to przypomina mi się historia moich kuzynów (też
            trojaków), którzy mieszkają we Francji i jak mieli po lat kilka to stworzyli
            swój własny język i do6 lat nik prócz najbliższych nie mógł się z nimi dogadać.
            I tak bywa. Trochę się tego bałam , ale jakoś na razie nie mamy problemów.
Pełna wersja