O wyrzutach sumienia i krwawiacych brodawkach:((

14.09.10, 19:50
Chciałam się wyżalić-dziś mam wyjątkowo kiepski dzień.Głowa mi pęka,synek dał po południu 3-godzinny koncert,córka ma na policzku szpetną wysypkę(pediatra kazał obserwować),a na dodatek znowu mam poranione brodawki.Od kilku tygodni walczę z koszmarnymi wyrzutami sumienia z powodu podawania maluchom Bebilonu.Wlasna produkcja mleka jest wysoce niewystarczająca i dodatkowo obarczona licznymi przeszkodami.Najpierw brak pokarmu,potem zastój,teraz nawracające rany brodawek.Przez kilka dni odciągałam ręcznie,udało mi się podleczyć te moje biedne brodawki,więc spróbowałam dziś z laktatorem i znowu dupa...Brodawka cala porwana i krwawiąca.Rozpłakałam się.Zaczynam się zastanawiać,czy to,co robię ma sens?Czy siedzenie,odciąganie pokarmu i jednoczesne płakanie czemuś służy?Jednocześnie marzę o zakończeniu laktacji i boję się tego.Wszyscy przekonują,że nawet te nedzne 20 mililitrów podane dziecku ma sens i zeby utrzymac laktacje jak najdłużej...
    • zandaria03 Re: O wyrzutach sumienia i krwawiacych brodawkach 14.09.10, 19:55
      zapomniałam dodać,że maluchy mają 6 tygodni.
    • nikoosia Re: O wyrzutach sumienia i krwawiacych brodawkach 14.09.10, 20:31
      Moje maja 3 tygodnie, w ogole slabo ssa, wiec odciagam i codziennie boje sie ze mi nie starczy mleka... Jest to moja zmora... Juz teraz raz dziennie musze dawac mm i mam oczywiscie wyrzuty z tego powodu... Ale z drugiej strony - to co my mozemy zrobic, jesli naprawde tego mleka brakuje dla dwojga. Jedno wykarmilabym z palcem w nosie, a dla dwojga brakuje sad
      Mam zamaiar karmic piersia jak najdluzej - chcialabym przynajmniej 2 miesiace, ale jak sie nie uda to trudno. Najbardziej przeraza mnie koszt mleka mm i to ile dwoje dzieci bedzie go zuzywac sad
    • zdunia1979 Re: O wyrzutach sumienia i krwawiacych brodawkach 14.09.10, 21:45
      Dziewczyny opinie w tej sprawie są różne. Był tu wątek o karmieniu piersią gdzie matki nie karmiące były mocno krytykowane. Ja jestem (byłam) bo chłopcy mają 2 latka właśnie matką nie karmiącą i nie uważam, abym maluszkom zrobiła krzywdę. Jeszcze w ciąży założyłam, że nie będę karmić (okazało się potem, że pokarmu i tak nie było, tak samo jak z pierwszym synem). Przemyślałam to naprawdę solidnie i takie wyjście uznałam za najlepsze. Przy maluchach jest pracy na 24h non stop. Do tego starszy syn, dom, praca itp. Żeby to wszystko było zrobione dobrze uznałąm butelkę za lepsze wyjśćie (nie wiedząc jeszcze, że jedyne).
      Chłopcy to wcześniaki, więc na początku dostawali specjalne odżywki a potem normalne mleczko. uwierzcie mi dziweczyny, że są zdrowymi bobasami. Nie chorowali mi więcej niż inne dzieci, a nawet chorują znacznie mniej niż rówieśnicy. Także nie można mieć t tego powodu wyrzutów sumienia. dziecko potrzebuje szczęśliwej, kochającej mamy. A jeżeli Zandario jesteś sfrustrowana, zmęczona i masz tego dosyć to napewno nie pomagasz dziewczynkom. Także nie słuchaj innych, pomyśl, że ty musisz czuć,że macierzyństwo cię uszcęśliwia. Teraz pewnie tak nie jest. Dużo złego robi nagonka w mediach, że tylko karmienie naturalne i nic więcej. Ale ty się nie daj!

      Pewnie, żę cycuś jest najlepszy, ale jeżeli z jakiś przyczyn jest to niemożliwe to nie jest to koniec swiata.

      Trzymam kciuki!
    • juliza Re: O wyrzutach sumienia i krwawiacych brodawkach 14.09.10, 23:33
      Wyrzuty sumienia z powodu podawania mm? Kobito!! Wyrzuty to moglabys miec, jakby Ci maluchy wyly z glodu, a Ty w tym czasie serial ogladala!!! Kto Ci nawciskal kitu, ze krzywde dzieciom robisz??? Sobie robisz placzac nad krwawiacymi brodawkami. Wez sie w garsc, zostaw laktator, zrob mieszanke i popatrz, jakie piekne dzieci masz. Ja zakonczylam przygode z laktacja po 2 miesiacach, od poczatku maluchy karmione byly mieszanie. I uwazam, ze byla to bardzo madra decyzja. Mam w domu dwojke przedszkolakow, ktore w zyciu antybiotyku nie widzialy na oczy. Karmienie piersia powinno byc chyba przyjemnoscia i esencja macierzynstwa, tak pisza, prawda? Chwala tym, dla ktorych jest. Podziwiam, ale nie zazdroszcze.
      Tez swoje uslyszalam, jak to po szpitalach bede jezdzic, jak im odpornosc spadnie. G...no prawda. To Twoje dzieci i Twoja decyzja. Jesli maja 6 tygodni to wlasnie zaczynaja sie swiadomie usmiechac, zrob tak, zeby widzialy najpierw Twoj usmiech. Przytulam i pozdrawiam
    • dzela-226 Re: O wyrzutach sumienia i krwawiacych brodawkach 15.09.10, 10:28
      Kotek,spokojniesmile
      Ja moje młode karmiłąm od początku butelką,moim pokarmem ale butelkąsmile
      Po ok.7 tygodniach dostałam mega zapalenia piersi,wyłam z bólu,skończyło się antybiotykiem.I pieprznęłam w kąt laktator,kupiłam mm i zaczęłam się cieszyć,że mam dzieciaki takie fajne(w końcu)
      Nie żałuje! wolę,żeby moje młode miały matkę uśmiechniętą i szczęśliwą!
    • agulle Re: O wyrzutach sumienia i krwawiacych brodawkach 15.09.10, 12:52
      Najważniejszy jest komfort psychiczny. Karmienie naturalne na siłę przynosi więcej skutków ubocznych niż pożytku. K.n. nie jest wyznacznikiem bycia wspaniałą, czy wyrodną matką.
      Dałaś się nakręcić temu całemu boomowi nt k.n.
      Jak poczytasz trochę o k.n to zobaczysz, ze żeby mleko matki było w pełni wartościowe matka musi stosować odpowiednią, zbilansowaną dietę, co wg mnie w warunkach domowych jest niemożliwe.
      Ile jest przypadków, że trzeba niemowlę dokarmiać mm, bo mleko matki nie jest wystarczające.

      Moje dzieci od pierwszego dnia w domu do 4go m-ca życia były karmione mieszanie, z tym, że mojego pokarmu dostawały właśnie te nędzne 20ml (dodawałam do mm).
      W szpitalu, gdzie był obowiązek k.n. non stop miałam któregoś przy piersi, zero innej aktywności, tylko leżałam i przystawiałam na zmianę, a oni się cały czas darli z głodu.
      W domu przeszłam na mm i widziałam, że dzieci są najedzone, wiedziałam ile zjedli.
      Byli spokojniejsi.
      Ty jesteś matką i Ty wiesz co jest najlepsze dla ciebie i Twoich dzieci.
      • waryszka dziekuje 15.09.10, 20:07
        dziekuję Wam wszystkim i założycielce wątku i wam odpowiadającymsmile Ja też mialam wyrzuty że dokarmiam butelką. Fakt, karmie piersia, moję córeczki ( pojutrze bedzie miesiąc) przybierają(po kilogramie kazda) ale raz, dwa dziennie podaję butlę - bo nie moga sie ululac wieczorem przy piersi i mogłyby wisiec przy cycu całe popoludnie i wieczór. Dzieki Wam butelka nie bedzie mi sie kojarzyła z wyrodnością. Staram się przystawiać dziewczyny(lub laktator) często aby mleka było jak najwiecej bo jakby nie było - troche tańsze niż mieszanka. Powodzenia zycze wszystkim podwójnym mamusiom smile
        • otkimi Re: dziekuje 15.09.10, 23:51
          ja juz bedac w ciazy wiedzialam ze nie bede karmiła,ale nie mialam z tego powodu zadnych wyrzutow sumienia . oczywiscie i ja uwazam ze mleko mamy jest najlepszym mlekiem dla dziecka i tu nie ma zadnej dyskusji ale jestem tez JA... a ja po prostu nie mogłam psychicznie sie do tego karmienia cycem przełamac , ile osob prało mi mozg to moje...zlewałam to bo wiedzialam ze w tej kwestii nikt mnie nie złamie.
          moje dzieci skonczyly rok i tez nie widzialy antybiotyku
          gdybym znowu byla w ciazy postapiłabym tak samo.
          musze jednak dodac ze jestem ostatnia osoba ktora odradzalaby karmienie piersia,jesli kobieta karmi , bez bolu , łez to oby jak najdluzej ale nigdy nie zrozumiem karmienia spowodowany przymusem , terrorem laktacyjnym i " bo tak trzeba"
          ponoc czuje sie ten "stop" ... jesli widzisz ze to koniec to skoncz i nie zaprzataj sobie głowy czy dobrze zrobilas ...wyrzuty sumienia to nic nnego jak własnie "sprany mozg " przez otocznie...przeciez ty wiesz ze mleko matki jest najlepsze bo sie podjełas tej proby i brawo za to ale musisz wiedziec ze oprocz mleka musisz tym dzieciom dac milosc , usmiech ...
          powodzenia i wytrwałosci ....cokolwiek postanowisz
          • nikoosia Re: dziekuje 16.09.10, 10:48
            Jak dobrze ze jest to forum i ze mozna poczytac ze nie tylko ja mam problem, ale ze podobne klopoty maja inne podwojne swiezo upieczone mamy smile
            U mnie pierwszy tydzien po porodzie to byla totalna masakra - przeplakalam niemal caly tydzen, bo co chwile ktos raczyl mnie swoimi zlotymi lakttacyjnymi poradami - dzwonily ciotki z drugiej strony Polski, zeby powiedziec ze: - pij duzo bawarki, pij karmi, nie pij karmi, pij kawe zbozowa, czesto przystawiaj, nie przystawiaj... Totalne pranie mozgu.. Zadna z tych osob oczywiscie nei miala blizniat i nie wie jak to cholernie trudno skoordynowac. Jednego dnia siedzialam z dziecmi przy cycku 24h/dobe, a one tylko spaly. Pierwsza osoba ktora powiedziala cos madrego byla polozna - mama blizniaczek. Powiedziala mojemu mezowi (ktory ramie w ramie z tesciowa meczyl mnie o karmienei piersia) ze jesli ja bede karmic cyckiem to on musi zatrudnic sluzaca, a najlepeij dwie bo nic innego nie bede robic tylko karmic... Najwiekszym wybawieniem byla wizyta u lekarza tydzien po porodzie, na ktorej okazalo sie ze dzieci nie orzybieraja na wadze. Kazala dokarmiac mm, myslalam ze ja wysciskam ze szczescia...
            Ostatecznie karmie piersia w butelce, czyli odciagam mleko i podaje w butli - wiem ile zjadly i moge sie podzielic karmieneim z mezem. Ale jesli mi zabraknie mleka to nie bede miala wyrzutow i przejde na mm. Dzieci od drugiebo tygodnia pieknie przybieraja, robia sie z nich male grubaski smile I madre zdanie przeczytane na jakims forum: Moje cycki, moje dzieci, moja sprawa !
            • bluemka78 Re: dziekuje 16.09.10, 13:41
              Nie mowie, ze sie nie da wykarmic piersia, ale tez wszystko zalezy od dzieci. Jesli dzieci chca jesc czesto i wisiec na piersi to ja sobie tego nie wyobrazam. Ja karmie butelka i jestem wykonczona, mimo ze mam duzo pomocy ze strony meza, czesto przyjezdza mama i czasami przychodzi pani do posprzatania i gotowania. Nie pamietam kiedy ostatnio sie wyspalam, jak jedna spi to druga czuwa i tak w kolko, nawet w nocy.
              Moje malenstwa sa od urodzenia na butelce, na poczatku jeszcze troche odciagalam swojego. Ale bylo tego tyle co kot naplakal wiec w szpitalu (lezaly tam miesiac) karmili pepti, pozniej nenatalem, a w domu dawalismy bebilon nenatal i pozniej comfort. Teraz probuje enfamilu 0-lac, bo byly problemy z brzuszkami. Na poczatku jak dziewczynki przyszly do domu wieczorami przystawialam, myslalam ze troche sie ta laktacja zwiekszy, ale dupa. Ciezko o laktacje jak czlowiek jest wykonczony fizycznie, psychicznie, ma tyle stresow. Teraz juz wcale nie odciagam, ani nie przystawiam, nie czuje sie z tego powodu winna. A wszelkie rady tesciowej i innych ciotek mam gdzies, przyjechac pomoc to nie, ale pouczac to chetnie. Tak wiec jak ktos zaczyna o karmieniu piersia pytam kiedy w takim razie przyjedzie pomoc i temat sie konczy smile
              Do autorki watku - dziewczyno daj sobie spokoj z tym karmieniem, bo sie wykonczysz fizycznie, psychicznie i nerwowo wink Ja jestem wychowana na butli i jestem okazem zdrowia, to nie ma nic do rzeczy. Postaraj sie dobrac fajne mleczko dla dzieciakow i ciesz sie maluchami, zamiast plakac nad ranami.
              • zandaria03 Re: dziekuje 16.09.10, 14:22
                Dzięki dziewczyny za wszystkie ciepłe i mądre słowa pocieszenia.Już mi trochę lepiej.Dziś bylam z maluchami w poradni neonatologicznej i dzieciaki ładnie przybrały na wadze,pani doktor była zadowolona,powiedziała,że dobrze karmie butelką,w żaden sposób tego nie komentowała i nie namawiała na karmienie piersią.Butla naprawdę ratuje mi życie.Humor dziś lepszy,piersi mniej bolą.Muszę sobie po prostu poprzestawiać pewne rzeczy w główce i uwierzyć,że jeśli przestanę dawać odciągany z bólem pokarm to nie stanę się wyrodną matką.Ale pranie mózgu w szpitalu zrobilo swoje.
    • pszczolaasia Re: O wyrzutach sumienia i krwawiacych brodawkach 16.09.10, 14:40
      powiem tak- decyzja o zaczeciu dokarmiania moich dzieci sztucznym pokarmem byla jedna z lepszych chyba w mom zyciu choc brzmi to jak bluznierstwo. chociaz mam cycki duze, wiec toeretycznie mam jak to orkeslono- warunki, zeby wykartmic i tuzin, ale qrwa nie mialam tego pokarmu, bylam niespokojna, udreczona, zmeczona, one glodne i w dodatku agata nie umiala ssac mi piersi...koszmar.
      dzis maja 2 lata i prawie 4 miechy i zyjasuspicious sa chorowite,ale smiem beszczelnie twierdzic ze maja to w genach po nas - tez bylismy chorowici jako dzieci- a nie datego ze nie karmilam ich piersia. i mam to w dupie co sobie pomysla o mnie maniaczki karienia naturalnego.
      howgh.
    • monika_irl Re: O wyrzutach sumienia i krwawiacych brodawkach 16.09.10, 16:25
      Ten terror laktacyjny niestety podzialal na mnie przy pierwszej córce i pomimo, ze dziecko jadlo mleko z krwia, a ja musialam zrywac strupki to jak idiotka karmilam nadal cyckiem, z chlopcami juz tego bledu nie popelnilam i od samego poczatku mieli karmienie laczone, a w 4 mcy calkowicie przeszlam na mieszanke bez najmniejszych wyrzutów sumienia.
      I pomimo ze córka byla karmiona cyckiem 6 m-cy a chlopcy „tylko” do 4-go i to w polaczeniu z mieszanka to i tak ona jest bardziej chorowita niz blizniaki urodzone o miesiac wczesniej.
      Pamietaj podstawowa zsade, ze jak mama szczesliwa to i dziecko spokojniejsze i szczesliwsze. Jezeli tylko nie dajesz rady z karmieniem naturalnym to podaj butelke i nie katuj siebie ani dzieci przy okazji.
      • ewa_gdn Re: O wyrzutach sumienia i krwawiacych brodawkach 18.09.10, 22:28
        Ja też karmiłam mm, tylko na początku odciągałam pokarm laktatorem ale z marnym skutkiem. Dzięki temu przeżyłam a i moje bomble mają się dobrze, w grudniu będą miały 2 latka i też jeszcze nie brały antybiotyku, miały może kilka razy katar a i to pewnie w większości przez ząbkowanie.
    • severina79 Re: O wyrzutach sumienia i krwawiacych brodawkach 27.09.10, 14:09
      Ja też jeszcze w ciąży (która była KOSZMARNA) zdecydowałam że nie będę karmić piersią. Wyrzutów sumienia nie mam w ogóle, dziewczyny (prawie 5m) rosną jak na drożdżach i cały dzień się śmieją smile Naprawdę nie wyrządzasz swoim maluchom krzywdy podając mm - próbowałaś i fajnie, ale skoro nie wychodzi to tak jak dziewczyny piszą - daj sobie spokój i zacznij się cieszyć dzieciaczkami smile
Pełna wersja