zandaria03
14.09.10, 19:50
Chciałam się wyżalić-dziś mam wyjątkowo kiepski dzień.Głowa mi pęka,synek dał po południu 3-godzinny koncert,córka ma na policzku szpetną wysypkę(pediatra kazał obserwować),a na dodatek znowu mam poranione brodawki.Od kilku tygodni walczę z koszmarnymi wyrzutami sumienia z powodu podawania maluchom Bebilonu.Wlasna produkcja mleka jest wysoce niewystarczająca i dodatkowo obarczona licznymi przeszkodami.Najpierw brak pokarmu,potem zastój,teraz nawracające rany brodawek.Przez kilka dni odciągałam ręcznie,udało mi się podleczyć te moje biedne brodawki,więc spróbowałam dziś z laktatorem i znowu dupa...Brodawka cala porwana i krwawiąca.Rozpłakałam się.Zaczynam się zastanawiać,czy to,co robię ma sens?Czy siedzenie,odciąganie pokarmu i jednoczesne płakanie czemuś służy?Jednocześnie marzę o zakończeniu laktacji i boję się tego.Wszyscy przekonują,że nawet te nedzne 20 mililitrów podane dziecku ma sens i zeby utrzymac laktacje jak najdłużej...