Moja historia - wasze patenty.

16.09.10, 10:19
witajcie.

mamą bliźniaków-wcześniaków teraz już 3miesięcznych synusiów zostałam w czerwcu.wcześniej poczytywałam sobie to forum, żeby trochę przygotowac się do podwójnej, raczej potrójnej roli matki (mam jeszcze 6-letnią córkę). miałam mnóstwo wątpliwości czy dam sobie radę. ta wiadomosc spadła na nas jak grom z jasnego nieba. stwierdziłam w końcu że czemu mam nie dac rady skoro tylu mamom się to udaje, mają czasami trójkę-czwórkę-piątkę dzieci i są fajną rodzinką.tak więc cieszyłam się ciążą.

chłopcy urodzili się wcześniej niż było to planowane, dużo przeszliśmy ale wszystko skończyło się dobrze. na początku maluchy tylko jadły,spały i wydalały.było super. sama ogarniałam dom,dzieci i jeszcze miałam czas dla siebie. a teraz maluchy mają coraz większe potrzeby, mniej śpią, gazy męczą, jedzą bardzo często, głośno deklarują swoje potrzeby (czytaj: wrzeszczą jak opętani),trzeba się pobawic itd. same wiecie.

dopadł mnie mały kryzys. dziewczyny jak wy to robicie, że zaspokajacie różne potrzeby bliźniaków w tym samym czasie??? np. jeden chce jeśc a drugiego męczy ból brzuszka.. słuchacie wrzasków i płaczu czy macie jakieś patenty ??? jak to robicie ???

chłopcy są kochani.mam wyrzuty sumienia,że nie mogę w pełni oddac się jednemu dziecku i np długo się poprzytulac, bo zaraz zacznie płakac drugi i jego też będę musiała poprzytulac i wtedy ten pierwszy będzie chciał jeśc.. synchronizacja wychodzi nam różnie,raz jest raz nie ma. z drugiej strony nie można zawsze wszystkiego robic razem w tym samym czasie. jak wasze odczucia ??? a jak obowiązki domowe???

pewnie będzie coraz trudniej, ale narazie jestem na etapie 3 miesięcznych dzieci,co bedzie dalej czas pokaże..

acha. mąż pomaga ale wiadomo musi pracowac. córka jak wróci z przedszkola tez się z nimi bawi i smoczek poda. babcia zostanie czasami, jak trzeba jechac z jednym na badania,albo żebym się wyspała.

stwierdziłam, że jedno dziecko to jak wakacje.

ale się wygadałam.

pozdrawiam

    • agulle Re: Moja historia - wasze patenty. 16.09.10, 10:44
      Ja karmiłam jednocześnie, zapisywałam godziny karmień i już wcześniej przygotowywałam mm, bo mali jak się obudzili to się tak darli za jedzeniem, że trzeba było biegiem robić.
      Karmiłam jednocześnie w fotelikach. Jak małe spały to ja też odsypiałam.
      Jeżeli chodzi o aktywność, to brałam ich do sypialni na łóżko i głaskałam, śpiewałam, zabawiałam, ... Z czasem ten czas aktywności się zwiększał.
      Trzymać na rękach, można na zmianę (choć czasem trzeba dwóch naraz - też da się opanować smile),
      Starałam się, żeby wszystko robili razem. Generalnie trzymałam się zegarka, to mi dużo ułatwiało, żyliśmy w cyklach trzy godzinowych. Karmienie, zmiana pieluszek, zabawa, drzemka, karmienie...
      W koło łóżeczek dzieci miały ponaklejane kolorowe naklejki i powieszone zabawki, dzięki temu lubiły też leżeć w swoich łóżeczkach i gaworzyć do zabawek i naklejek, same zasypiały.
      W tym wieku już możesz wykorzystywać różne leżaczki, huśtawki itd - mi one dużo pomogły. Miałam 3 różne i dzięki temu mogłam je zmieniać.
    • bluemka78 Re: Moja historia - wasze patenty. 16.09.10, 13:54
      Ojj wiem cos o tym, kryzys czasami czlowieka dopada i wydaje sie, ze juz nie mam sily na nic. Czasami to tak jestem juz wykonczona, ze jak mam okazje pospac to nawet zasnac nie moge. Z jedzeniem to u nas jest tak, ze staram sie uprzedzic fakty. Nie czekam na karmienie na zadanie, bo bedac sama w domu byloby ciezko to opanowac. W dzien dajemy dzieciom mniej wiecej do 3h jesc, zazwczyaj nie sa wtedy jeszcze tak bardzo glodne, a jak juz ktores wyjatkowo zglodnieje to najpierw sie zaczyna je karmic. Oczywiscie zdarzalo sie, ze i jedna i druga chciala wtedy robie dwa mleka. Jedna klade sobie na poduszce w moim lozku np. i dam jej kilka lykow na uspokojenie, potem karmie drugie, jak troche sie nasyci to znowu pierwsze smile Jak jest maz to czasami czekamy, az same sie upomna. W nocy z kolei wiem, ze moje wytrzymuja tak 4,5h i tej co spi daje najpierw jesc, a druga w tym czasie w bujaczku jest. Jak ta spiaca poje, to odkladam do lozeczka spac i wtedy zajmuje sie ta co nie spi.
      Co do zabawiania to mam dla dziewczyn bujaczki i jedna z nich czesto tam daje. Lubi tam siedziec, mozna noga delikatnie pobujac, puszczam radio (bo lubia bardzo), smoczek w buzie lekko przyparty pieluszka i podaje jak wypadnie. No, a druga na rece, bo w bujaczku jej sie ulewa. Mam plan zakupic nosidlo ergonomiczne ono, moze uda sie miec czesciej wolne rece smile
    • zdunia1979 Re: Moja historia - wasze patenty. 16.09.10, 20:27
      Witajcie!

      ja również mam jeszcze starsze dziecko oprócz bliźniaków. W sumie mam trzech synów smile
      Ja juz pisałam tu wielokrotnie, że używałam wózka w domu. naturalnie kupiliśmy taki mały i zwrotny, coś jak parasolka. Maclaren twin techno. Ale na rynku jest ich już mnóstwo. polecam ten sposób naprawdę szczerze. Używałam go do karmienia maluchów, do usypiania itp. Fajne jest w nim to, że mogłam go ciągać za sobą po całym domu. zawsze miałam ich pod ręką. jedną ręką bujałam a druga była wolna i robiła np. obiad smile Moje chłopaki mają teraz dwa lata a wózek przydaje się np. kiedy chcę chociażby wyjść do łazienki. Zapinam ich, włączam bajki i mogę na chwilkę wyjść. Na spacery chodziliśmy z zoomem ale do domu jest za duży a parasolka jest super. No i młodsze rodzeństwo chętnie pobuja, powozi po domku.
      A co do maluszków to tak jak pisały dziewczyny najważniejsze, żeby wszystko robiły razem . Moje chłopaki robią do dziś. zawsze razem śpią i jedzą.
      A na bolący brzuszek my często stosowaliśmy termoforek.

    • agatikox Re: Moja historia - wasze patenty. 17.09.10, 15:40
      mamy bliźniaków muszą byc bardzo pomysłowe smile

      wszystko ładnie, pięknie ale chyba macie złote dzieci, które ściśle trzymają się 3godzinnego harmonogramu i nie mają chwil słabości. moi też tacy byli przez pierwszy miesiąc w domu. tak ich w szpitalu nauczyli, że można było z zegarkiem w ręce czekac na obudzenie i jedzenie co 3 godziny. potem dostali jakiegoś speeda i teraz jedzą co 2 godz, czasami 3 godziny a nawet dojadają po 1 godz. może dlatego,że są wcześniakami i mają mniej pojemne brzuszki. eh.

      zakupiłam leżaczki i siedzą sobie ładnie oglądając świat. ale najbardziej lubią patrzec na twarze. a kiedy wasze maluchy zaczęły interesowac się swoim bratem/siostrą bliźniakiem ?? tzn go zauważac, interesowac się??

      patent z wózkiem uważam za udany.można miec dzieci zawsze pod kontrolą. podziwiam, że dzieci tam siedziały i się nie wkurzały.

      moje dzieciaki są w sumie grzeczne, potrafią się same sobą zając. naprawde nie macie sytuacji kryzysowych, kiedy oboje chcą różnych rzeczy w jednym czasie??

      • zdunia1979 Re: Moja historia - wasze patenty. 17.09.10, 17:57
        Agatikox!


        Jasne, że były momenty kryzysowe. Były, są i będą. Teraz mają dwa lata, al;e jak o coś walczą to jest taki krzyk, jakby ktoś im robił krzywdęsmile
        Ale naprawdę można ich nauczyć współpracy. Aczkolwiek przy okazji można samemu zwariować smile Ale jak już się uda jest ok. Tylko trzeba konsekwencji smile
        Ja nieraz byłam w sytuacji, kiedy ubierałam jednego a drugi darł się wniebogłosy. Albo gotowałam obiad przez cztery godziny bo co 2 minuty biegałam do chłopców itp. Takich sytuacji można wymieniać bez końca. Ale taka nasza codzienność. U mnie zrobiło się już naprawdę spokojnie jak maluchy skończyły pół roku. A co do wózka to oni nie zawsze byli spokojni. Tylko plus jest taki, że zawsze byli tam obydwaj i jak bujałam to obydwu naraz a to pomagało.

        Pozdrawiam!
        Zdunia1979


    • anna_sla Re: Moja historia - wasze patenty. 17.09.10, 15:51
      dlatego dla mnie błogosławieństwem były leżaczki-bujaczki. Poza tym w tym okresie jeszcze miałam ich niezsynchronizowanych, tj. większość dnia jeden spał a drugim się zajmowałam, i tak na zmianę.
      • ewa_gdn Re: Moja historia - wasze patenty. 18.09.10, 22:25
        Ja miałam takie cudo co samo bujało więc jak juz nie wiedziałam co zrobić to kładłam tam jedą córcę, a jak musiałam coś zrobić, np. obiad to jedną kładłam do leżaczka a drugą do "cuda". To był już tez ten czas kiedy zaczęłyśmy spędzać czas na macie. Poza tym my też żyliśmy w systemie godzinowym i to plus karmienie mlekiem modyfikowanym uratowało mi życie!
        Pozdrawiam
        • ewa_gdn Re: Moja historia - wasze patenty. 18.09.10, 22:32
          A na bolący brzuszek ja podawałam takie kropelki sub simplex ( kupowałam w Czechach ale może u nas już też są) plus podawałam probiotyki -zalecenie lekarza( są wcześniakmi więc nie miały jeszcze dobrze rozwiniętego układu pokarmowego).
Pełna wersja