bliźniaki używają brzydkich wyrazów :-/

17.10.10, 17:32
długo nie gadali .... aż zaczęło się wink chodzą od kilku miesięcy do przedszkola (mają 3 lata) i się rozgadali, niestety, codziennie reszta domowników słyszy "jesteś kupa", albo "jesteś głuptas" , można powiedzieć, że mogłoby być gorzej wink ale ..... możliwe, że to dopiero początek .....
oczywiście sytuacje utrudnia fakt, że jak jeden powie, to drugi od razu podchwytuje i mam wrażenie, że w takich sytuacjach bardziej niż na akceptacji rodzica zależy im na akceptacji brata ... i się tak nakręcają ....
1. wytłumaczyliśmy, że to niefajnie tak mówić, że nie wolno i że oni nie chcieliby, żeby ktoś tak do nich mówił,
2. na co dzień, staramy się po prostu ignorować,
3. starsza siostra mówi "kto kogo przezywa, tak się nazywa" wink
nic ich jak na razie nie zniechęca ....uncertain a niestety bywa to uciążliwe, szczególnie kiedy są goście albo my gdzieś wychodzimy, macie jakieś sprawdzone metody ?????
    • agiq Re: bliźniaki używają brzydkich wyrazów :-/ 17.10.10, 19:20
      wyrazy blisko "kupy" są na topie od jakiegoś czasu chociaż to niekoniecznie wynika z lubowania się dzieci w brzydkich wyrazach ile zainteresowania sporego fizjologią, u nas jest np: ty kupo śmierdząca albo opowiadanie historyjek o duchu który miał na imię tyłek...k
      kiedyś panny chciały pójść dalej (bo zdarzyło im się usłyszeć słowo d...) ale zapomniały sobie jak to było i chodziły za mną i pytały: mamo, a jak się mowi brzydko na tyłek, no ty wiesz... smile
    • anna_sla Re: bliźniaki używają brzydkich wyrazów :-/ 17.10.10, 22:04
      dzieci około-czteroletnie lubują się w brzydkich słowach.. choć spotkałam się z określeniem, że ta fascynacja nie mija tylko czasem ulega uśpieniu winkwink

      Ja nie ignoruję, zawsze im powtarzam w kółko jak zdarta płyta, że tak nieładnie, a fee dzieciaczki itd. To skutkuje lepiej u moich niż ignorowanie.
    • gosiapal Re: bliźniaki używają brzydkich wyrazów :-/ 17.10.10, 22:17

      moje dzieci w zeszłym roku przyniosły " kupę" z przedszkola.
      ale nie powtarzali tylko informowali mnie, ze np "Wojtek powiedział mi, ze jestem kupa".
      Oczywiscie mowilismy , ze tak jest brzydko ale ze wzgledu na fakt, ze kolega ciagle to powtarzał kazałam dzieciom odpowidac, ze "wojtek jest śmierdząca kupa".
      I wojtkowi sie znudziło.
      Moze nie było to zbytnio wychowawcze ale w tej chwili wiem, ze gdybym jeszcze raz od początku wychowywała dzieci bym sie postarała, zeby nie byli tacy grzeczni.
      Są najgrzeczniejsi w grupie, nigdy nie biją (przecież mowiłaś ,ze nie wolno), nie oddaja (przeciez nie bije sie dzieci), nie przezywaja (tak jest brzydko, będzie mu smutno), nie wyrywają (tu najbardziej żal mi dobrych manier gdyz na tym tracą- inne dzieci wyrywają im zabawki a moi grzecznie mowią poproszę). i tak moge dalej wymieniać. wniosek mam jeden- nie przeginac z dobrymi manierami smile
      • pajesia Re: bliźniaki używają brzydkich wyrazów :-/ 17.10.10, 23:34
        u nas chłopaki tez przynoszą różne wyrazy z przedszkola. zanieśli słowo oznaczające mądrego inaczej, synonim słowa głupi. Pani natychmiast zabroniła im używać tego słowa, gdy usłyszała, jak chłopaki rozszerzają słownictwo kolegów wink
        natomiast między nimi najgorszą obelgą jest rzucić bratu: "jesteś moim kolegą, nie bratem!"
        • mika324 Re: do optymist 20.10.10, 10:02
          A jak sie mają twoje blizniaki, ponieważ moje oprócz wspomnianego słownictwa są tak kapryśne, tak niegrzeczne, że czasami jak walczę z nimi w przedszkolu, poniewaz np nie chca nałożyć kurtki, chca wracać w kapciach gdy na dworze chlapa ,itd czy np nie możemy wyjsc z domu poniewaz sweter nie taki, to mam wrażenie , że mnie już Pan Bóg opuścił, a same blizniaki wzajemnie się nakrecają.Wydawało mi się że mam cierpliwosc, ale teraz nie jestem pewna, dzieci mnie przerosły.staram się ignorować ich humory, ale ile można walczyć gdy musisz biec do pracy.....wyrobić sie ze wszystkim.to może tak kwoli pocieszania pozdrawiam
          • nochalopagus82 To ja się także podłączę ;) 20.10.10, 13:36
            Moi chłopcy- lat 4, od września przedszkolaki pełną gębą- też mi dają do wiwatu!

            Myślałam, że to tylko oni tak.
            Najgorzej jest jak odbieram ich z przedszkola- pierwsza godzina po odebraniu, to istny horror.
            Co chwilę jakieś humory, płacze, kłótnie i inne tego typu zachowania. Czasami brakuje mi już siły na walkę z nimi. Wszystko im nie tak, wiecznie jacyś niezadowoleni- normalnie jak nie oni.

            Myślałam, że jak pójdą do przedszkola, to wreszcie będę miała czas za nimi zatęsknić (4 lata siedziałam z nimi w domu). A tu du...a! Jak mam iść po nich do przedszkola, to normalnie czasami denerwuję się jak przed egzaminem- na zasadzie- "co dzisiaj wykombinują...?"

            To tak w tygodniu, bo o rodzinnych weekendach to bym mogła książkę normalnie napisać big_grin

            A co do słownictwa jeszcze, to u moich Urwisów również dominują wszelkie kupy, pupy, gacie, majtki itp. Mają w przedszkolu jakiegoś kolegę- Karola, który skutecznie ich pod tym względem napędza i jeszcze w dodatku podrzuca co chwilę nowe pomysły na coraz to głupsze wyrazy. Aahaa- i jeszcze przezwiska- ty głupatku jeden to chyba u nas number one wink

            Ja albo nie zwracam jakoś przesadnie uwagi, albo upominam ich w formie żartu- że co to- nie ma już ładniejszych wyrazów?! Skutkuje różnie. Ale widzę, że oni tak tylko w domu z tymi głupimi tekstami wylatują- podczas zabawy, albo jak się jakoś wybitnie nudzą, to tak siedzą i wymyślają.
            • anna_sla Re: To ja się także podłączę ;) 20.10.10, 21:34
              moi tacy nie są.. Biegną do mnie jak szaleni. W szatni nie ma jakichś wielkich dramatów, owszem często bywa jakiś rozkaz z ich strony, że mam np. im ubrać buty, Krzyś trochę biega po szatni, ale po 3-4 przywołaniu ubiera się. Generalnie wychodzą mocno nabodźcowani, muszą dać upust swoich emocji, zwykle próbują mi uciekać/biegać, potem szał z rozbieraniem, witanie się ze wszystkimi, nawoływania i w końcu bieg do zabawek, wdrożenie się w zabawy z innymi dziećmi (czasem kilka spięć nim się dogadają) a potem już robi się ustabilizowanie. Osobiście uważam, że wychodzą z tego przedszkola o niebo spokojniejsi i ułożeni niż gdy są w domu od rana do wieczora.
              • optymist1 Re: To ja się także podłączę ;) 20.10.10, 21:41
                o ! to się zgadzam, moi też jak idą do przedszkola to po południu są grzeczniejsi niż kiedy np. są chorzy i cały dzień kisimy się w domu - wtedy dopiero się dzieje ... wink
                ale po wyjściu z przedszkola też szaleją i muszę ich szczególnie pilnować bo np. próbują uciekać !
            • pajesia Re: To ja się także podłączę ;) 21.10.10, 17:17
              nochalopagus82 napisała:
              > Myślałam, że to tylko oni tak.
              > Najgorzej jest jak odbieram ich z przedszkola- pierwsza godzina po odebraniu, t
              > o istny horror.
              > Co chwilę jakieś humory, płacze, kłótnie i inne tego typu zachowania. Czasami b
              > rakuje mi już siły na walkę z nimi. Wszystko im nie tak, wiecznie jacyś niezado
              > woleni- normalnie jak nie oni.
              >
              > Myślałam, że jak pójdą do przedszkola, to wreszcie będę miała czas za nimi zatę
              > sknić (4 lata siedziałam z nimi w domu). A tu du...a! Jak mam iść po nich do pr
              > zedszkola, to normalnie czasami denerwuję się jak przed egzaminem- na zasadzie-
              > "co dzisiaj wykombinują...?"

              Zapewniam Cię, że kiedyś im to przejdzie... moi też tak mieli, przez pierwsze 2 lata przedszkola (poszli jako 3latki) - teraz mam duże 5latki, które są już dużymi dziećmi i umieją zakomunikować swój stan (np zmęczenie) . Tłumaczyłam po milion razy, czego od nich oczekuję, tłumaczyłam, na czym polega niestosowność ich zachowania, w końcu doczekałam się efektów. smile

              druga sprawa: bycie grzecznym w grupie jest baaardzo wyczerpujące, z Twojego opisu wnioskuję, że są bardzo zmęczeni na koniec przedszkola. Moi też tak mieli, tłukli się niemiłosiernie - teraz jest już lepiej
              • nochalopagus82 Re: To ja się także podłączę ;) 23.10.10, 21:33
                O dzięki Ci wielkie Dobra Kobieto za pocieszenie!

                Balsam na moją duszę normalnie smile

                Już nie mogę się doczekać czasów kiedy będę się mogła dogadać z chłopcami jak biały człowiek z białym człowiekiem big_grin Teraz- momentami jest już całkiem nieźle. Zdarza im się coraz częściej zachowywać względem siebie i innych w całkiem cywilizowany sposób, ale niestety nadal są to tylko epizody. Na ogół krzyczą (Kacper), bądź jęczą (Mateusz), jak im coś nie przypasi, albo ciągle sprawiają wrażenie dzieci, które są wiecznie z czegoś niezadowolone. To mnie chyba wkurza najbardziej, jak dwoimy się z mężem i troimy, żeby fajnie zorganizować czas nam wszystkim, np. w weekend, a oni i tak zawsze znajdą pretekst do kłótni czy awantury. To mnie osłabia jak cholera i odechciewa się chcieć, normalnie wink

                Poza tym to najwspanialsze dzieciaczki pod słońcem! Niestety nadal wygłaszam tę teorię, dopiero gdy zasną big_grin

                Tak czy siak- dziękuję raz jeszcze za pocieszenie.

                Pozdrawiam!
                • optymist1 Re: To ja się także podłączę ;) 24.10.10, 13:19
                  oj, tak ! moi też ciągle jęczą uncertain, jak czasem zaczynam ich naśladować i zrzędzę "mama, to jest za gorące", "to jest za zimne", "ja tego nie lubię", "nie jestem głodny", "chcę nóż", "ja chcę różowy widelec", "ja nie lubię tego soku" itd. itd. to widzę, że oni zaczynają rozumieć, że to jest okropne ale na razie wielkiego przełomu nie widać .... wink
                  • nochalopagus82 Re: To ja się także podłączę ;) 24.10.10, 18:35
                    No dokładnie- u mnie jest tak samo!

                    Szczególnie Mateusz to straszna zrzęda- wiecznie coś mu nie tak. Kacper z kolei drze paszcze z byle powodu- o, nie daj Boże coś mu nie wyjdzie...jego wrzask słyszy chyba pół dzielnicy wink

                    Trochę się już do tego przyzwyczaiłam, ale nie ukrywam, że nadal marzą mi się moi faceci w wersji bardziej cywilizowanej. Trochę już mnie męczy to ich ciągłe przyczepianie się do wszystkiego i robienie awantury na każdym kroku... uncertain

                    Ale i tak ich kocham i w gruncie rzeczy, to myślę, że są całkiem fajni wink
                    Zawsze mogło być gorzej...
                    • cytrusowa Re: To ja się także podłączę ;) 24.10.10, 22:18
                      nochalopagus, czy ty piszesz o moich corkach??? naprawde myslalam ze tylko tak u mnie jest....jazda do przedzskola to niechec, bo mi juz wstyd poza tym ejestme mocno zniechecona, myslalam ze tlumaczac dzieciom spokoojnie odniose jakies tam zwyciesto albo kompromis a tu gucio. dziewzcnyy sie nie sluchaja.
                      Kala jest dzieckiem wybitnie jeczacym, wlasicwie o wszystkosad
                      a Misia - jak atak zlosci, to pelna geba.

                      a propos brzydkich slow - niestety moje sie wzajemnie wyzywaja, mnie i meza czasem tez - jak reagowac poza konkretnym zwrocniem uwagi???
                      • nochalopagus82 Re: To ja się także podłączę ;) 24.10.10, 23:14
                        Cytrusowa- jak to miło się robi od razu, że jest nas (co najmniej) dwie smile

                        Moje Łobuzy jak zaczynają przeginać i wyzywać siebie nawzajem lub innych, to im tłumaczę, że to boli inną osobę i robią tym przykrość. Jak startują do mnie to zwyczajnie udaję, że robię się smutna i tłumaczę im, że to dlatego, że byli dla mnie niemili. Ja wiem- to brzmi banalnie, ale póki co- skutkuje.

                        Co do marudzenia i darcia się, to już w głowę zachodzę, jak tu ich oduczyć, ale póki co- lipa!
                        Może to przyjdzie z czasem i tak jak pisała Pajesia- kiedyś wyrosną. Liczę na to, bo jak nie, to osiwieję chyba w młodym wieku smile
                        • cytrusowa Re: To ja się także podłączę ;) 25.10.10, 10:56
                          no ja mam nadzieje, bo powoli juz trace wszelkie sily.
                          penwie inaczej byloby gdybym mogla troche im rozrywki dostarzcyc typu inne otoczenie, czy wujek, ciocia, a moze dziadkowie...a tak ciagle tylko my i mlodszy braciszek...ze nie powiem, ze ja tez marze o naladowaniu akumulatorow
                          • nochalopagus82 Re: To ja się także podłączę ;) 25.10.10, 14:40
                            Oj rozumiem Cię Cytrusowa doskonale!

                            Ja z moimi chłopcami siedziałam bite 4 lata w domu. Bez jakiś specjalnych rozrywek dla nas (dorosłych) , a o dzieciach już nie wspominając... Teraz- od prawie roku mieszkamy z dala od rodziny i znajomych, więc "jesteśmy skazani" na towarzystwo dzieci w każdej dziedzinie (a oni na nasze wink) U nas trochę się poprawiło, gdy chłopcy poszli do przedszkola. Wreszcie mam kilka godzin niemal w 100 % tylko dla siebie. Oczywiście teoretycznie, bo średnio raz na 2 tygodnie "kibluję" z chłopakami z powodu różnych infekcji itp. Także i tak nigdy nie znam dnia ani godziny, a już nie daj Boże jak sobie coś zaplanuję... Wtedy mam jak w banku, że któryś się rozchoruje i muszą zostać w domu, a plany jak wiadomo w takiej sytuacji- mogę sobie co najwyżej wsadzić wink

                            U mnie dochodzi jeszcze kwestia pracy.
                            Otóż po skończeniu studiów, nie miałam w sumie żadnej możliwości popracować, nabrać doświadczenia i zrobić czegoś dla siebie. Już na piątym roku moich studiów zdecydowaliśmy się na dziecko, bo wyszłam z założenia, że najpierw rodzina, później kariera.
                            Teraz wiem, że był to ogromny błąd "taktyczny" smile Bo jak można mówić o robieniu kariery, jak w domu ma się takie dwa Urwisy, wiecznie potrzebujące mojej uwagi i zaangażowania?
                            Druga sprawa, to fakt, że strasznie trudno wraca się do "rzeczywistości" po tak długim siedzeniu w domu tylko wśród zupek, kupek itp. No ja mam z tym problem ogromny. Prawie 30 na karku, zero doświadczenia zawodowego i tyleż samo pomysłów na siebie...

                            Zresztą- co Ci będę mówić...
                            Rozumiem Cię bardzo dobrze i łączę się w bólu.
                            Jedyne co mogę podpowiedzieć, to może warto byłoby rozejrzeć się za jakąś fachową pomocą z zewnątrz (mam na myśli nianię). Wiesz- kogoś, kto choć na godzinkę dziennie mógłby zabrać z Twoich barek ciężar opieki nad Twoją Gromadką? Wiem, że to się tylko tak łatwo mówi, bo niania kosztuje, a i dzieci różnie reagują na obce osoby zaangażowane w opiekę nad nimi, ale to jedyne co przychodzi mi do głowy. Ostatnio poznałam kilka dziewczyn z dziećmi w różnym wieku i powiem Ci, że jedna z nich właśnie 2 razy w tygodniu "wyręcza" się nianią i widzę, że świetnie jej to robi.

                            Poza tym, co do ładowania akumulatorów, to uważam, że należy Ci się to jak psu zupa i problem polega tylko na tym, jak to rozsądnie rozegrać, żeby wszyscy byli szczęśliwi, z Tobą na czele ma się rozumieć smile

                            Trzymaj się cieplutko i nie dawaj się!
                            Wiem, że musi być Ci cholernie trudno, bo chyba nie ma cięższej pracy niż wychowywanie dzieci. Przynajmniej jak dla mnie smile Zresztą nie raz mówiłam mężowi, że ja chyba wolałabym czasami przez 8 godzin dziennie kopać rowy niż zajmować się chłopakami. Oczywiście mówiłam tak najczęściej, jak po raz kolejny dali mi w kość i wszystkiego mi się odechciewało.

                            Pozdrawiam bardzo serdecznie!
                            I pamiętaj- nie jesteś sama smile
                            • optymist1 Re: To ja się także podłączę ;) 25.10.10, 15:50
                              oj, moi właśnie dzisiaj wybitnie dają mi w kość ;-(
                              zaczęłam stosowac taką metode, kiedy którys mówi do mnie brzydko, to odpowiadam : "tak ? a wiesz, że kupa nie potrafi się bawić w wilka ? jeśli ja jestem kupa to będę dzisiaj leżeć i nic nie robić a na pewno nie pobawię się z wami uncertain" - nawet skutkuje, bardziej się pilnują !
                              • nochalopagus82 Re: To ja się także podłączę ;) 25.10.10, 16:56
                                Poniedziałek...

                                U nas w poniedziałki jest chyba najgorzej.

                                A co do Twojego pomysłu Optymist- uważam, że jest genialny!
                                Nieźle to sobie wykombinowałaś smile

                                Pozdrawiam cieplutko!
                • pajesia Re: To ja się także podłączę ;) 26.10.10, 10:28
                  > Poza tym to najwspanialsze dzieciaczki pod słońcem! Niestety nadal wygłaszam tę
                  > teorię, dopiero gdy zasną big_grin

                  Kochana, zacznij głośno chwalić, tak by słyszeli - to działa. np "Pani Moniko (nasza pani z p-kola) czy Pani zauważyła, jak Tomek pięknie sznuruje buciki?" , "Pani Moniko, prawda, jaki Mateuszek jest opiekuńczy i grzeczny?" ; "a jak oni pięknie się wypowiadają, jakie mają bogate słownictwo" ; "jak wspaniale potrafią poczekać na swoją kolej" (brr, zawsze mieliśmy z tym kłopot - byliśmy bardzo niecierpliwi)
                  to się nazywa pozytywne wzmocnienie. chwalisz za to co dobre, złe przemilczasz lub tłumaczysz, że nie tego od dziecka oczekujesz (o czym pisałaś, że robisz)
          • optymist1 Re: do optymist 20.10.10, 16:18
            moi są kapryśni i pomysłowi inaczej jakieś 14 godzin na dobę uncertain
            ja nawet jak idę do kibelka i słyszę podejrzaną ciszę, to od razu wyobrażam sobie co oni tym razem zmajstrowali, żeby nie zostać zaskoczoną i nie zareagować zbyt gwałtownie (czyli np. wrzaskiem, który nic nie daje, oprócz podkręcenia atmosfery uncertain .... ), cały czas żyję w takim napięciu, po prostu jak na wojnie .... domowej wink
            moje obserwacje są nastepujące :
            1. po pierwsze nie wybuchać, bo to zawsze pogarsza sytuację i prowokuje ich do dalszych szaleństw,
            2. po drugie zachować spokój wink
            3. po trzecie jak najmniej kar, jak najwięcej nagród - w tym słownych pochwał, nawet za byle co wink
            .... tylko nie wyobrażam sobie, że miałabym ich chwalic za to, że odezwali się do siostry czy do siebie czy do mnie, bez stosowania brzydkich słów ... jak widze, z tymi brzydkimi wyrazami i przezywaniem to nie tylko ja mam taki problem .....
Pełna wersja