50mycha
30.11.10, 14:13
Martwię się (pewnie nie ja jedna) o rozwój swoich niespełna 2 letnich chłopców. Nie wiem jak Wasze chłopaki (dziewczynkom podobno wszystko szybciej przychodzi) ale z moimi wszystko idzie jakoś tak strasznie opornie. Siusianie do nocnika (uciekanie, zakładanie na głowę, krzyk, płacz)- masakra, mówienie ( tylko naśladowanie dźwieków i jeden wrzask ja coś chcą)-masakra, trzymanie ładnie łyżeczki w rączce- masakra (lepiej opychać się łapskami i rzucać jedzeniem w brata). Jak czytam i słyszę co potrafia już dzieci w tym wieku to jestem załamana swoimi. Najlepiej wychodzi im brojenie, bieganie po domu, itd. Już brakuje mi sił a właściwie cierpliwości na uczenie ich tego wszystkiego. Strasznie to wszystko opornie idzie. Mam wrażenie, że im się zwyczajnie nie chce. Do tego, że robią mi na złośc! Dodam, że od urodzenia siedzę z nimi sama a pomoc mam tylko na spacery. Przychodzi teściowa, karze ubrać opowie mi jak to jej koleżanki wnusia jest by stra, gadatliwa i w ogóle rezolutna itd. ( mniej więcej ten sam wiek). Czasami mam dośc. Chłopaki to energetyczne pijawy. Mam wrażenie, że nic do nich nie dociera. Może iść do jakiegoś lekarza, niech ich sprawdzi pod katem rozwoju albo co,już sama nie wiem. Jak to jest u Was?