shemsi1
06.12.10, 10:10
ostatnio z mężem tak słuchamy tego jazgotu (ciągle trojaczki o coś się pokłócą) albo na samym wyzywaniu się skończy, albo na rękoczynach dodatkowo...

można powiedzieć, że w przeciągu godziny, zawsze wystąpi mniejsza lub większa wojna. Choćby o bajkę! bo musiałabym mieć 3 telewizory co najmniej.... każdy chce oglądać coś innego..
W pewnym momencie mąż mówi:wiesz, ostatnio tak sobie rozmyślałem. Niby różnica pomiędzy trojaczkami a bliźniaczkami to pikuś, tylko o 1 dziecko, ale Ci co mają bliźniaki, to mają zmniejszone prawdopodobieństwo pokłócenia się dzieci. No bo tylko może to wystąpić 4 razy. załóżmy: Maja z Zosią i Zosia z Mają. Najwyżej się pobiją we dwie. a u nas?
Emma z Kingą
Kinga z Emmą
Emma z Agatą
Agata z Emmą
Kinga z Agatą
Agata z Kingą
no a przeważnie jest wojna wspólna...

1 dziecko a taka różnica...

już nie myślę jak to jest u czworaczków....