mama.franka.h
30.01.11, 21:06
W końcu znalazłam chwilkę by wpaść na forum i podzielić się szczęściem. Nasze bliźniaki już się narodziły!!!!! Jesteśmy ogromnie szczęśliwi, ja, tato i starszy brat. Ale po kolei. Może niektóre kojarzą jak jakieś dwa tygodnie temu radziłam się czy wywołać poród, bo męczy mnie kaszel od dłuższego czzasu, aż w końcu zdecydowałam się na ingerencje. W czwartek 20 sytcznia miałam umówioną wizytę w szpitalu na zapuszczenie żelu dopochwowo i tak się stało. Czwartek rano ginekolog zaingenerował, później kilka KTG i do wieczora nic się niezmieniło, poza drobnymi lekkimi skurczami co 10, 8 minut. Po nocnej drzemce odwiedziła mnie gin. i stwierdziła, że zapuścimy jeszcze raz żel ale najpierw przeprowadziła badanie i stwierdziła rozwarcie 6 cm. Szok, pani doktor przecież ja nic nnieczuje, a gin na to, wkrótce będzie pani mówić inaczej. Proszę zadzwonić do męża i jedziemy na salę. Gdy mąż przyjechał, przebili mi wody od pierwszego dzidziusia, założyli mu KTG na główkę, podłączyli kroplówkę z oksycotyną i jeszcze jedną wzmacniającą i kazali czekać. I tak z KTG, kroplówkami przeleżałam od 10:40 do ok. 13:30 ze skurczami stopniowo narastającymi a ostatnie 20 minut dopiero były to parte na kręgosłup. I znów nic nie czułam jak przy pierwszym porodzie, dopiero właśnie te ostatnie 20 min. Gdy już wszyscy się zebrali do porodu pozwolili mi przeć i po 5 minutach o 13:59 na świat przyszedł mój synek Jan Krzysztof z wagą 2630 gram. Co za cud!!!!!. Pelęgniarka zabrała małego do obejrzenia, a mnie przebito drugi pęcherz i po drugim skurczu i po 5 minutach o 14:04 na świat przyszła Hanna Zofia z wagą 2230 gram. Kolejny cud!!!. Później już tylko pikuś, łożyska i szycie dwa szwy, pestka. Dzziewczyny, jaka radość zobaczyć swoje maleństwa po 37 tyg i 3 dniach oczekiwania. Maleństwa dostały 9 i 10 pkt. i były cudownie małe - porównuje tu do mojego pierworodnego 3670gram Franka. I wszystko było by dobrze ale ponieważ dziewczynka z dużą różnicą pomiędzy bratem nietrzymała dobrze temp. i miałą niski cukier zatrzymano nas na oddziale dziecięcym. Dostaliśmy osobny pokój, inkubator-podgrzewacz dla małej, a dla małego łóżeczko i ja dostałam łóżko. Wspaniała opieka holenderskich lekarzy i organizacja zaskoczyła mnie. Zawsze myślałam, że oni oszczędzaja na opiece zdrowotnej, a tu po prostu niechcieli rodzielić rodzeństwa a ja miałam zostać jako mama - normalnie po porodzie gdy wszytsko jest ok wychodzi się do domu już po kilku godzinach jak to miało miejsce z moim pierwszym synkikem. Mała leżała w podgrzewaczu by ją ogrzewał, oddychała sama, żadna aparatura nie była potrzebna, tylko w 2 dobie życia założyli jej sondę bo jedzenie z butelki zbyt wiele ją kosztowało. Nie miałam oporów, bo dzięki pracy w hospicjum dla dzieci, wiem, że dzięki sondzie, dzieci szybciej przybieraja na wadzę, a na tym zależalo nam najbardziej. Mała zawsze próbowała najpierw z butelki a reszte podawali jej przez sonde. Brat Janek radził sobie lepiej, ale i spadł na wadze więcej niż siostra. Ale na szczęście już na 4 dzień Hania wypijała swoje porcje sama, dzięki uporczywej mamie i prośbom, więc po 6 dniach mogliśmy wspólnie wrócić do domu. Jaka radość że już jest dobrze. Teraz maluchy piją po Janek 65 Hania 55 cc w butli i rosną codziennie po 40 gram. i Mam nadzieje ze juz wszytsko bedzie dobrze. I znów się cieszę że poród przebiegł tak dobrze i bez komplikacji. Co dwoje dzieci to nie jedno
Przepraszam ze sie rozpisalam, ale musialam podzielic sie z wami moim podwojnym szczesciem. Mamy trzymajcie się, wpadne wkrótce jak znajde chwilke!!!!! Pozdrawiam