optymist1
22.02.11, 13:11
wiem, że najlepiej do tego nie dopuścić, żeby zaczęli SZALEĆ

ale od czasu do czasu to sie po prostu im zdarza, szczególnie jak są np. chorzy a raczej doszli do siebie ale nie na tyle, żeby wychodzić z domu czy iść do przedszkola

dzisiaj się tak nakręcili, że nic nie pomagał, ani prosby ani grożby ani kary, wyczerpali w ciagu godziny chyba cały swój repretuar : zrzucenie pościeli z łóżek na podłogę, wywalenie rzeczy z szafy, sikanie na dywan, kopanie mnie (!!!!), wstyd sie przyznac ale normalnie nie dawałm juz z nimi sobie rady, jak próbowałam jednego przytrzymac w kącie, to drugi pobiegł do pokoju córki i popsuł jej kartonowy domek dla lalek , jak dałam karę (zakaz bajek) to tylko ich to rozjuszyło i było jeszcze gorzej,
w koncu, zaprowadziłam jednego do jadalni i posadziłam na krzesełku do karminienia i przypiełam ...... z drugim zostałam w ich pokoju,
potem była zamiana .....
pomogło ! pomogło im chyba jak ich rozdzieliłam, ale inaczej nie byłabym w stanie tego fizycznie zrobić,
mam oczywiście wyrzuty sumienia, że uwięziłam na kilka minut własne dzieci ..... ale z drugiej strony zaczełam się zastanawiac czy nie stosowac tej metody na przyszłość od razu ? zaoszczędziłabym i im i sobie godziny walki ...
jaki Wy macie metody na swoje szalejące dzieci ?
może Wasze dzieci tak nie szaleją ?