Czuje się jak niewolnica

24.09.05, 14:27
Może nie nadaje się na matke bliźniąt ale nie daje już rady.Czuje się jak
niewolnica.Moje dzieci to małe terrorystki.Cały dzień biegają po domu,
wywalają wszystko z półek na regale, zrzucają ubrania z wieszaków, drą
gazety , książki, plują jedzeniem, gdy skończą pić rzucają butelkami zamiast
postawić je na stole.Padam ze zmęczenia.Mają po 3,5 roku.Dlaczego tak się
zachowują? Po całych dniach zajmuje się nimi sama i już trace siły.Czy ktoś
może mi coś doradzić?Nie chce bić moich dzieci , zreszto to nie działa.Patrzą
się na mnie, śmieją i uciekają, jakby robiły za złość celowo.Chyba nie
umiałam wychować córek.
    • ewa054 Re: Czuje się jak niewolnica 24.09.05, 18:20
      Cześc Anik.
      Odpisałam na pocztę gazetową. Pozdrowienia.
      • babcia_marysia Re: Czuje się jak niewolnica 30.09.05, 16:16
        anik ,u nas jest to samo.....nasze chłopaki mają po 3 i 1/2 roku urodziły się 18
        lutego 2002r.a że przyszły na świat w 30 tygodniu ciąży z wagą po 1300 gram i
        prawie przez 8 miesięcy byli cały czas w szpitalu,bo byli bardzo chorzy to na
        wszystko im się pozwalało...dogonili rówieśników w wieku dwóch lat ale złe
        nawyki już zostały...biją się o byle co,szarpią się popychają,wszystkie zabawki
        bardzo niszczą,malują kredkami po ścianach,a zabawki można zbierać kilkanaście
        razy w ciągu dnia i za chwile i tak rozrzucają po podłodze ,wszystko wymuszają
        tupaniem i okropnym wrzaskiem...........ale jak są spokojne to są takie
        kochane...ja jestem babcią i gdy syn w pracy a synowa musi gdzieś wyjśc to
        dzieci zostają ze mną i wtedy do rany można ich przyłożyć.....są
        grzeczne,słuchają się i ładnie się bawią ,a gdy tylko na horyzoncie pokaże się
        mama albo tata to wszystko wraca do normy i od nowa zaczyna się dom wariatów
        • anik35 Re: Czuje się jak niewolnica 30.09.05, 17:31
          Moje dziewczyny urodziły się 3 marca, to prawie tak samo jak Twoje, też są
          wcześniakami .Coś w tym jest co napisałaś,prawda, której nie umiem
          zrozumieć.Moja teściowa jak czasem przyjdzie do dzieci, gdy ja mam wyjście do
          np.lekarza to też mi mówi, że przy niej dzieci są lepsze.A gdy ja sie pojawiam
          to one zaczynają piszczeć, wariować itp.Moja mama też tak mówi.Dlaczego tak się
          dzieje?
          • aankaa Re: Czuje się jak niewolnica 01.10.05, 21:05
            bo doskonale zrozumiały, że z Tobą można _wszystko_
            Dopóki będziesz to tolerować, sprzątać po nich całymi dniami - napewno nie
            zrezygnują ze swojej wywalczonej wolności
    • zuzannanatalia Re: Czuje się jak niewolnica 02.10.05, 18:05
      Rany, no wspolczuje
      ale Twoje coreczki sa juz duze, bardzo duze i sa w stanie prawie wszystko
      zrozumiec. Moje coreczki sa tylko pol roku starsze od Twoich, skonczyly 4 lata
      i zawsze mialam je za rozpieszczone pannice. Ale widze, ze wcale niesmile)) Moze
      przydalby Ci sie kubel zimnej wody na glowe? Sprowadz je do pionu, powolutku,
      powolutku i wyjdziesz na prosta. Szczerze - ja juzod jakiegos czasu odrywam
      kupony od ich rozwrzeszczanego wczesnego dziecinstwa - pewnie, ze sie kloca,
      balagania i lobuzuja, ale kurcze, nie zachowuja sie tak jak Twoje. Przede
      wszystkim zdaza mi sie, ze bedac z nimi jestem wypoczeta i zadowolonasmile No i ja
      pracuje -moze gdybym nie pracowala pisalabym podobne posty. Czemu nie poslesz
      ich do przedszkola? Powodzeniasmile
      • dorrit Re: Czuje się jak niewolnica 10.10.05, 09:59
        Moje 3-latki w przedszkolu uwazane sa przez panie za jedne z najspokojniejszych
        i najgrzeczniejszych dzieci, ktoras nawet ich okreslila (usmialam sie): "Oxford
        i Cambridge" - ze niby tak dobrze wychowani...
        Jak tylko po nich przychodze, przede wszystkim puszczaja sie sprintem po
        wielkim holu, rzucaja na ziemie, tluka kogos... wskazalam raz palcem naszej
        wychowawczyni mojego Frania, gdy biegl jak maratonczyk przez hol roztracajac
        wszystkich - powiedziala, ze nie poznaje go... gdy tylko po nich przychodze -
        zaczyna sie cos jak szal w skrzyzowaniu z wojna... chyba odreagowuja "spokojne"
        dlugie godziny w przedszkolu.
        Ja wcale im na wszystko nie pozwalam - krzycze, zmuszam, strofuje, argumentuje
        (np.: nie chcesz sprzatac zabawek? to siedz sam w pokoju; ja z drugim zamykam
        drzwi i wychodze do drugiego pomieszczenia - zaczyna sie ryk, ale czasem jest
        jakis malutki efekt - 2 pierwsze zabawki laduja w pudle; trudno, zeby zaraz tam
        wyladowaly wszystkie...).
        Nie raz zostawiam go - niech sobie ryczy, jesli glownym powodem placzu jest
        jego wlasne nieposluszenstwo - czasem to odnosi skutek (raz slaby, raz
        mocniejszy), czasem nie... Duzo chyba zalezy od charakteru dzieci - troche
        mozna go "ustawic", ale zawsze bedzie granica.
        W kazdym razie - probuj ich "ustawiac" - zakazuj i nakazuj, stosujac kary i
        nagrody, przynajmniej na poczatek...
        • anik35 Re: Czuje się jak niewolnica 11.10.05, 14:29
          Od 1 grudnia "potworki" idą do przedszkola.Może zobaczą jak sie zachowują
          dzieci.Ja czasem myśle , że one wariują z nudów.Ja nie mam siły , czasu i
          pomysłów na to by non stop je zabawiać.Zobaczymy co będzie w przedszkolu.
          • kamila_trojaczki Re: Czuje się jak niewolnica 11.10.05, 17:32
            Jestem mama prawie 3 letnich trojaczkow 2002,11,19 i chyba bede tu jedyna mama
            ktora moze napisac ze ma superowe dzieciaki mam na mysli wychowanie bo superowe
            to sa kazde z naszych dzieci. Poprostu rewelacja chodz glupio mi sie to pisze
            bo to tak jakbym sie przechwalala ale nie o to chodzi. Poczatkowo bylo bardzo
            trudno chodz wowczas wcale nie narzekalm bo nie wiedzialam ze moze byc lepiej.
            Dzieci czasem same mnie zaskakuja gdy chca przejsc nie pchaja sie tylko mowia
            np. mamo przepraszam chce przejsc itp. jak cos chca mowia poprosze ksiazeczke,
            prosze wez butelke, dziekuje, itp... Jedank tak sie czasem zstanawiam gdzie
            jest ta granica dobrego wychowania w naszych czasach jak mam powiedziec
            dzieciom ze gdy dzieci zabiarja im zabawki w piaskownicy zeby nie oddawaly
            wszystkich bo same potem beda grzebac palcem w piachu. Ja mama trojaczkow ide
            jak wol zaladowana reklamowkami z zabawkami, jedzenim, ciuszkami gdyby sie
            zimno zrobilo trzymam za reke cala gromadke, a mama pojedynczego dziecka idzie
            z jedna lopatka a dzieciak wszystko zabiera a zamienic sie nie chce. Czasem mam
            ochote powiedziec skoro Ci wyrwal twoja zabawke i prozby oddania i nie skutkuja
            to zrob tak samo wyrwij mu ja hmmm ale nie przechodzi mi to pzrez usta. W domu
            zawsze tlumacze chcesz cos popros a dostaniesz. Badz tu madrym i wychowaj
            dobrze i wspolczesnie- zyciowo dzieci.
            W przyszlym roku planujemy dac dzieci do przedszkola moze tam bez mojej
            kontroli beda umialy walczyc o swojesmile Kidys gdzies przeczytalam ze jesli nie
            wychowa sie do 3 roku zycia dziecka to pozniej juz mozna o tym tylko marzyc a
            ani przedszkole ani szkola nam nie wychowa dzieci.
            My jestesmy rodzicami ktorzy od poczatku wymagali a nie pozwalali na wszytsko
            bo male a pozniej wszytsko ukracali bo juz nie wypada. Jestesmy rodzicami
            konsekwentnymi kochajacymi siebie i dzieci. Nie puszczamy im glupkowatych bajek
            jedynie na mnimini i to w umiarkowanym stopniu zadnych filmow nie ogladaja bo
            mowimy ze to dla doroslych nawet M jak milosc bo jak zadncyh to zadnych.
            Niektorzy moga powiedziec co tam w M jak milosc nie ma przemocy,ale wlasnie to
            nie o to chodzi czy jest czy nie skoro nie ogaldaja filmow dla doroslych to nie
            ogladaja konsekwencja na kazdym kroku. Faktem jest ze dzieci wiedza co u kogo
            moga jak przychodza moi tesciowie ktorzy pozwalaj niemalze na wszytsko bo
            twierdza ze oni ich nie musza wychowywac tylko rozpieszczac chodz jak dla mnie
            w glupi niebezpieczny czasem sposob, dzieci przy nich zachowuja sie okropnie ja
            na szczescie zawsze wychodze gdy przychodza smile wiec tego tak do konca nie widze.
            Chodz babcia czesto probuje mi mowic co mam robic np. nie sciagaj jej tej
            bluzki ja zawsze mowie ja wiem co mam robic mamo. Chodzi o to ze dzieci tez
            uwaznie sluchaja i wiedza do kogo nalezy ostatnie slowo smile
            Zanim urodzilam swoje szkarbki 100% zdrowe bo napewno rodzice chorych dzieci
            inaczej wychowuja swoje pociechy bo wiadomo jak maluszki chore to czlowiek na
            wszytsko pozwala, przeczytalam ksiazke Wychowac szczesliwe dziecko wiele mi ta
            ksiazka uswiadomila spraw niby oczywistych a przez nas rodzicow nie
            zauwazalnych. Sakd dziecko ma np. wiedziec ze raz mu na cos pozwalamy a
            kolejnego dnia nie i sami sie dziwimy ze dzieci placza bo tym razem nie
            pozwolilismy na to co dzien wczesniej mogly. A skad taki malec ma wiedziec czy
            mamy dobry czy zly humor ze raz wolno a innym a razem zabraniamy, bo od czego
            to zaezy jak nie od naszego humoru. Np w marketach te bujaczki co wrzuca sie 1
            zl wiele razy jestesm swiadkiem placzu dzieci przy tych bujaczkach.
            My jesli na cos pozwalamy np. jezdzenie na tych bujaczkach za 1zl to zawsze jak
            jestesmy w tym miejscu albo wcale- nigdy, to jest konsekwencja ktora ulatwia
            zycie dzieciom i rodzicom.
            Czasem czuje sie jak zdarta plyta powtarzajaca tak nie wolno, nie ruszaj nie
            skacz, nie krzycz itp ale wiem ze to ma sens widz ejuz rezultaty swojego
            wychowania i jestem z siebie zadowolona a raczej ze swoich trzech aniolkow.
            Niektorym sie wydawac moze ze jak ma sie troje dzieci na raz to czlowiekowi
            wszytsko jedno bo ma duzo pracy w domu wiec wychowanie idzie na drugi plan ale
            nie nieeee kochani wychowanie jest na pierwszym miejscu bo procentuje na cale
            zycie. Zastanawia mnie tylko jedno skoro wy sami nie wychowaliscie jak
            twierdzicie swoich dzieci, dlaczego uwazacie ze dobrego zachowania naucza sie w
            pzredszkolu??? Ja to sie obawaim chodz nie do konca ze moje dzieci nabiora
            jakis nie wskazanych nawykow bo przeciez rozne dzieci przychodza do przedszkola
            z roznych srodowisk. Jedank ufam ze dobre wychowanie nie idzie w zapomnienie smile
            Dzieci czesto nas wyprobuwuja, sprawdzaja czy dzis wolno co wczoraj bylo
            zabronione smile ale zawsze jest ta sama odpowiedz i reakcja jak wolno to wolno a
            jak nie to nie ani za tydzien ani za dwa. Przyjdzie taki czas kiedy zrozumieja
            ze raz wolno a czasem nie tearz sa za male by to zrozumiec.
            Rodzice ktorzy licza ze przedszkole lub szkola wychowa im dzieci pozniej beda
            zwalac wine na pania w szkole czy w przedszkolu ze sie uwziela na ich dzieci
            itp..ale to tylko moje zdanie smile
            Nie wiem jakie beda moje dzieci ale dzis sa przekochanymi przecudownymi,
            kulturalnymi smile trojaczkami ja jako roodzic wiem ze zrobialm wszytsko ze
            dolozylam wysilku i trudu w ich wychowanie i nie licze ze ktos odwali za mnie
            robote. Spedzilam i spedzam z nimi duzo czasu na zawbawach malowaniu farbami,
            kredkami tanczeniu czytaniu itp.. i wiem ze to procentuje.
            Serdecznie pozdrawaiam. Zycze wytrwalosci konsekwencji przedewszystkim chodz
            teraz pewnie bedzie Wam o wiele trudniej cos wymagac od Waszych pociech.
            Kamila mama Aleksandry, Dominikai Juli z Wroclawia
            www.trojaczki.net
            • grzalka Re: Czuje się jak niewolnica 11.10.05, 22:04
              niesamowite, że są tacy idealni rodzice i skuteczni na dodatek

              gratuluję
              • aglask Re: Czuje się jak niewolnica 11.10.05, 22:31
                Ja rówież jestem pod wrażeniem listu Kamili i rówież gratuluję!
              • anik35 Do Kamili 11.10.05, 22:32
                Jestem pod wrażeniem tego co napisałaś.Nie potrafie być taka.Nie jestem
                konsekwentna, moje dzieci oglądają M jak miłość i jeżdzą na bujaczkach za 1
                zł.Niestety.Nie mam siły walczyć z nimi.Gdy dowiedziałam się , że jestem w
                ciąży zaczynałam właśnie studia zaoczne.
                Teraz to juz piąty rok.Było mi strasznie cieżko.Od rana do wieczora sama z
                trójką dzieci.Starszy syn jest niepełnosprawny, jedna z bliźniaczek miała 2
                wady seca a i teraz serce nie jest zupełnie zdrowe.Zreszto czeka ją jeszcze
                inna operacja.Mąż pracuje nawet w wekendy, jest wykładowcą, więc nawet w sob i
                niedz.uczy zaocznych, bo kasa potrzebna.A ja ucząc się przy trójce dzieci i
                sama prowadząc dom nie dałam rady być taką mamą jak Ty.Szczerze Cię podziwiam i
                żałuję, że nie mieszkasz gdzieś obok, może bym sie czegoś od Ciebie
                nauczyła.Pozdrawiam serdecznie.
                • kamila_trojaczki • Re: Czuje się jak niewolnica 12.10.05, 18:23
                  Wiecie, ale to nie jest tak ze ja czuje sie super mama ktora wszytsko wie.
                  Wrecz przeciwnie zasypiajac czesto mam wyrzuty sumienia a to, ze krzyczalam a
                  to ze moze za malo dzis czasu poswiecilam swoim dzieciom itp..Ciagle mam
                  watpliwosci czy wsyztsko robie ok.aaa i czesto mam wrazenie ze jestem zbyt
                  twarda dla swoich dzieci chodz na kazdym kroku powtarzam im ze je kocham one mi
                  tez to czesto mowia co jest bardzo wzruszajace smile. Nie mniej jednak czesto
                  widze takie rozciapciane mamy smilektore mowia jak dzieci do swoich pociech a ja
                  nie od poczatku normalnym glosem bez zdrobnien i taka jestem wstretna baba
                  ktora ciagle mowi nie wolno nie ruszaj itp.a nie jest to przyjemne i latwe bo
                  prosto jest na wszytsko pozwalac i miec z glowy. Siostra moja ma dwoje dzieci 5
                  i 9 letnie mieszkaja w niemczech jak przyjezdza do nas w odwiedziny to dopiero
                  jestem wstretna mama. Jej dzieciom mozna wszystko w doslownym znaczeniu tego
                  slowa pic cole, jesc czekolady bez umiaru, ogladac szczelaniny itp a ja jak
                  jakis tyran nic nie pozwalam.
                  Wychowanie to trudna sprawa. Malo tego ze tak na nic nie pozwalam wszystko
                  kontroluje profilaktycznie np. ortopeda, logopeda, ortodenta i ostatnio
                  psycholog nic mi niestety nie podpowiedzial zrobila tylko testy dzieciom czy
                  wszystkieki bable prawidlowo sie rozwija, bo wydawalo mi sie ze Julka odstaje
                  od reszty. Boje sie cos przeoczyc cos nie dopatrzec chodz z drugiej strony zdje
                  sobie sprawe ze jest to nieuniknione. Wychodze z zalozenia ze skoro mieszkam w
                  duzym miescie mam dostep do specjalistow to dlaczego nie skorzystac i sprawdzic
                  czy wszystko ok. ale tez bez przesady oczywiscie wszytskie wizyty byly jak
                  narazie jednorazowe. Ja podizwiam mamy chorych - niepelnosprawnych dzieci to sa
                  dopiero wyjatkowe mamy. Jak dzieci byly malutkie tak sobie myslalam,ze moje z
                  wozkow wyrosna i nie bedzie problemu noszenia, rozkladania czy braku mozliwosci
                  przejechania bo jakis pacjent zaparkowal tak ze nie darady przejechac. Pamietam
                  jak dzis, ze mowialam do meza nasze wyrosna beda biegac i zapomnimy jak cizeko
                  nam bylo, a mamy chorych maluszkow beda sie musialy z tym borykac dlugo dlugo...
                  Moze nie najwazniejsze jest tak do konca super wychowanie tylko dobra
                  komunikacja z dzieckiem i bycie dobrym czlowiekiem- rodzicem kochajacym
                  przedewszystkim bezwarunkowo. Ja swoje dzieci nie wychowuje dla siebie tylko
                  dla kogos dla tej drugiej polowki z ktora spedza sie wiekszosc zycia smile
                  Ostatnio zdalalam mezowi pytanie czy myslisz ze jetsem dobra mama on chyba sama
                  sobie na to odpowiedzialas, a ja ze NIE jestem- zdziwil sie ze tak mysle, bo
                  ja ciagle krzycze i wymagam. Maz powiedzial ze na tym polega wychowanie by
                  wymagac i egzekwowac i ze jestem dobra mama ale czy tak jest naprawde ??? mam
                  watpliwosci za pare lat sie przekonam.
                  Serdecznie pozdrawaim i napewno Wszystkie jestescie dobrymi mamami smilebo moze
                  wystarczy tylko kochac swoje dzieci.
                  Kamila z Aleksandra, Dominikeim i Julia
                  www.trojaczki.net
Pełna wersja