karolcia65
19.10.05, 19:01
Kochane Mamusie, Kochani Tatusiowie,
Wielki dzien to 10.10.2005 r. kiedy to urodzily sie nasze Brzdace, trzy
sliczne dziewczynki; o 16.26 Zosia, o 16.27 Natalka i o 16,28 Krystynka.
Cesarka ze znieczuleniem zewnatrzoponowym to nic strasznego, zwlaszcza, ze
operowal doktor przystojniak. Mezus dzielnie podtrzymywal na duchu i na ciele
tez, bo dziewuszki tak skutecznie przycisnely naczynia krwionosne mamusi, ze
prawie urwal mi sie film. Na szczescie zdazylam na pierwszy placz, potem
drugi i jeszcze trzeci, a na koncu we dwojke sie poplakalismy.
Brzdace sa cudne, nie placza, nie marudza (przynajmniej na razie), za to
nabieraja sil i duzo spia. Zosia i Natalka leza w podgrzewanych lozeczkach, a
Krysiunia jeszcze w inkubatorze. Mama mieszka z nimi w pokoju, a tata
codziennie przyjezdza na przewijanie i karmienie.
Kochani, jestesmy tacy szczesliwi

Ach, sami przeciez wiecie, jakie to
uczucie, albo tez wkrotce sie dowiecie
Bardzo wszystkim dziekuje za pamiec, wsparcie i miluskie posty w czasie, gdy
Internet byl tylko marzeniem (w szpitalu jestem od polowy wrzesnia i mialam
ta cholerna cholestaze). Teraz to juz tylko wspomnienie.
Ach, koncze, bo cos sie rozkleilam. Coz, hormonki jeszcze dzialaja.
Pozdrawiam wszystkich od calej naszej rodzinki.
Mamunia Karolcia z Tatuniem, Krysia, Natalka i Zosia