"uśnij wreszcie" - nie dam rady

10.12.05, 19:11
Nasze bliźniaki mają już 8 miesięcy, niestety od samego początku. Nigdy nie
przespały całej nocy.Na początku nie było rytuału czyli kapalismy byle kiedy
zasypiały byle gdzie jadły byle jak. około 3 miesiaca wprowadziliśmy rytuał
kapiel jedzenie i spanie. Ale noce były też niedo pozazdroszczenia. Później
dostałam "€śnij wreszcie" próbowałam zastosować ale kilka dni i one tak się
darły ze nie mogłam tego znieść. Nie lubię jak płaczą dosyć się napłaczą jak
zostaję sama w domu i nie jestem wstanie równo uśpić i nakarmić. Ostatnio
zaczęłam je znowu dokarmiać w nocy i piją co 3 godziny mleko. Teraz spimy, ja
z tym bardziej płaczącym przypadkiem, a mąz z tym spokojniejszym. Jak je
przytulamy to są jakieś spokojniejsze i nie płaczą tyle. Noce są lepsze ale i
tak płaczą. Pomocy poradzcie coś.
    • molnarka Re: "uśnij wreszcie" - nie dam rady 11.12.05, 21:00
      justyna1232 napisała:

      > Na początku nie było rytuału czyli kapalismy byle kiedy
      > zasypiały byle gdzie jadły byle jak.

      Już kiedyś pisałam - u mnie też nie było rytuału i jakoś bezproblemowo dzieci
      mi zasypiały i przesypiały.
      IMO nie rytuał jest ważny.


      > Później dostałam "€śnij wreszcie" próbowałam zastosować ale
      > kilka dni i one tak się darły ze nie mogłam tego znieść.

      Własnie na tym polega ta metoda, że _musisz_ te kilka dni znieść żeby później
      było lepiej.

      Może ją trochę zmodyfikuj, skróć ten czas kiedy wyją i wejdz i pogłaszcz czy
      przytul.
      Ale jak chcesz coś osiągnąć to musisz byc konsekwentna a nie poddawać się po
      pierwszej próbie wink


      > Nie lubię jak płaczą dosyć się napłaczą jak
      > zostaję sama w domu i nie jestem wstanie równo uśpić i nakarmić.

      Ja byłam cały czas sama (z takimi małymi dziećmi) i jakoś nie pamiętam
      makabrycznych ryków.
      Może zacznij karmić ciut wcześniej kiedy jeszcze nie są takie potwarnie głodne?
      Może karm równocześnie?
      Po co je usypiasz ??? odłóż do łóżek i tyle ... zasną jak je sen zmorzy.


      > Ostatnio
      > zaczęłam je znowu dokarmiać w nocy i piją co 3 godziny mleko.

      A dodajesz kaszkę albo kleik ryzowy do tego mleka? Może potrzebują czegoś
      treściwego na noc?


      > Teraz spimy, ja
      > z tym bardziej płaczącym przypadkiem, a mąz z tym spokojniejszym.

      Podziwiam ;-/


      > Pomocy poradzcie coś.

      Lektura książek Tracy Hogg.


      Pozdrawiam
      MOLNARka
    • anula9910 Re: "uśnij wreszcie" - nie dam rady 11.12.05, 21:52
      Witaj Justyna,
      Justyna po pierwsze Ty karmisz dzieci dalej piersią czy z butelki?
      To bardzo ważne, bo jak z "cycka" to normalne, ze się tak budzą. Jeżeli z
      butelki to już dziwne trochę. Ale napiszę Ci, co my robimy z naszymi bliźniakami
      (maja prawie 8 miesięcy) żeby spały w nocy. Rytuał kąpieli itp. wprowadziliśmy
      chyba w 3 miesiącu nie pamiętam, bo nie widziałam wtedy na oczy ze zmęczenia i
      ten rytuał na pewno jest ważny. Dzieci mają poczucie bezpieczeństwa, ale to na
      pewno wiesz. Co do wieczornego karmienia ja karmię moje bliźniaki zaraz po
      kąpieli, która jest teraz o 18 a według starego czasu była o 19. Karmimy je
      mlekiem modyfikowanym po 210 ml każdy. Nie usypiam ich tylko kładę do łóżek i
      sami zasypiają tak są nauczeni. Teraz chyba sedno sprawy o godzinie 23.00 –
      23.30 karmimy je przez sen po 210ml każdemu, „odbijamy” jak się da i kładziemy
      spać. Po tej nocnej „flaszeczce” przesypiają do mniej więcej 6.00 – 7.00 rano.
      Wcześniej przed wprowadzeniem karmienia o 23.00 też się budzili w nocy
      parokrotnie. Przeczytałam o tym karmieniu w książce na początku wydawało nam to
      się dziwne ale po paru dniach zdało rezultat. Zaczęli budzić się coraz później w
      nocy, co noc było lepiej aż przespali noc. Spróbuj tego sposobu może u Ciebie
      też da rezultat. Przepraszam ze piszę tak chaotycznie ale chcę dużo napisać żeby
      jakoś Ci pomóc. Jeżeli to karmienie o 23 nie pomoże to zmień im mleko na inne.
      Kończę jak coś to pytaj.
      Pozdrawiam i powodzenia
      PS. Też niekiedy mam serdecznie dosyć.
    • mama2gnomic Re: "uśnij wreszcie" - nie dam rady 12.12.05, 11:11
      Hej- my tez ostatnio próbowalismy z "usnij wreszcie"; nasze córy maja 5,5
      miesiąca i spimy tak jak Wy- mąż z jedną a ja z drugą-przytulamy jak trzeba,
      trzymamy za rączkę , ale i tak budzą się ok 3.30- i skręcają od bąków-strasznie
      są biedne; ja karmię ok 1.Tylko z piersi+ troszkę jabłuszka w dzień. A wracając
      do tematu to nie dalismy rady z ta metodą bo One się same nakręcały- najpierw
      spału, potem jedna zaczęła popłakiwać więc druga jeszcze głośniej, tamta
      chciała ja przekrzyczeć i tak koło się zamknęło sad; może jak podrosną to
      spróbujemy jeszcze raz, a może nie- w końcu wiele dzieci śpi z rodzicami i
      jakos potem się przenoszą same do łóżek smile trzeba się usprawiedliwic i
      pocieszyc smile
      • dorrit Re: "uśnij wreszcie" - nie dam rady 12.12.05, 13:48
        My tez karmilismy ponownie ok. polnocy, we snie niemal. Troche to pomagalo (nie
        wszystkie noce przespaly do 6-7, ale troche tak - zawsze to cos...)
        • justyna1232 Re: "uśnij wreszcie" - nie dam rady 15.12.05, 23:23
          Jeszcze chciałem dodać, że wydaje mi się, że to nie metoda "uśnij wreszcie"
          daje takie efekty. Po prostu są dzieci które śpią i sądzieci które wariują. Mam
          przykład po szfagierce, która nigdy nie stosowła tej metody i jej filipek spał
          praktycznie od 3-go miesiąca od 19:00 do 7:00 rano. Nasze maluszki po dwóch
          piciach w nocy, mleka oczywiście bo herbatka nie dawała efektów i był wogóle
          koszmar, śwpią do 9:00 nawet czasami 10:00 rano. Także nie ja uważam, że nie
          jest źle wręcz bym powiedział że jest super mieć takie dwa maluszki choć dają
          czasami popalić, ale powtarzamy sobie, że one się na świat nie pchały, tylko my
          je chcieliśmy więc to do czegoś zobowiązuje. Mamy nadzieję, że
          nadmiar "miłości" z naszej strony nie zaszkodzi im a wręcz pomoże. BYE
    • justinka2 Re: "uśnij wreszcie" - nie dam rady 12.12.05, 14:50
      hej!
      ja też dokarmiałam ok. 23-24. pomagało...., ale na krótko sad przesypiały do 3-
      4, potem znowu pobudka. dokarmiałam znowu, dopajałam, przytulałam, nosiłam,
      śpiewałam, słowem- próbowałam wszystkiego. efekt żaden.sad. u nie dopier "uśnij
      wreczcie" właśnie pomogło. początki były fatalne, ale przetrwałąm i teraz jest
      super. małe śpią od ok.19.30 do 7.rano. cud!
      życzę powodzenia.
      • sula_i_komary Re: "uśnij wreszcie" - nie dam rady 12.12.05, 15:38
        Tak jak dziewczyny piszą...to trzeba przetrwać.Płaczą, ale przestaną.Jestem wielką fanką "Uśnij wreszcie" i namawiam na tę metodę wszystkie znajome młode mamy.Przecież to nie jest tak, że dziecko pozostaje samo, do niego się mówi, wchodzi co kilka minut.Nikt też mi nie wmówi,że małe dziecko to nie terrorysta smile....ono bardzo dobrze wie co robi.
        Jak kilka razy mieliśmy kryzys (ząbki) i wzieliśmy któregoś do siebie...żeby zmierzyć temp, uspokoić...następnej nocy był lament. Uczyliśmy ich od nowa.Jednak tych nocy było ze 4 przez 6 miesięcy.
        Moi zasypiają samodzielnie od 3 miesiąca i jest tak po dzień dzisiejszy. Równocześnie z nauką zasypiania wieczornego opanowali sztukę zasypiania w dzień. Śpią o tych samych porach, równocześnie. Wszystko dzieje się według grafiku. Rytuał kąpiel, mleko, kołysanka, przytulańsko, spanie bardzo dobrze się sprawdził.Kładą się o 19.30. Wstają najwcześniej o 6, zazwyczaj o 6.30...w ten weekend obudzili się o 7.30.Raj na ziemi.
        Co by było gdybym nie zastosowała się do "Uśnij wreszcie"?!!!

        Jedzą 210ml na dobranoc i w nocy się nie dopominają.
        Pozdrawiam
        sula
        • justinka2 Re: "uśnij wreszcie" - nie dam rady 12.12.05, 16:11
          to tak jak u mnie smile! też wszystko o stałych porach. razem wstają, potem kaszka
          na 2 butle i 2ręcesmile, zabawa, 2gie śniadanko i spanie. też razem i bez
          histerii. wkładam do łóżek, chwilę się do siebie śmieją i "gadają", a potem
          spią. po obiadku tak samo. wieczorem: kąpiel, kasza, przytulanie. potem wkładam
          do łóżeczek, całuski. gaszę światło, wychodzę i przymykam drzwi. zasypiają po
          ok. 5-10 min. potem tylko je przykrywam i mam chwilę dla siebie smile))), a
          wszystko dzięki "uśnij wreszcie". też jestem fanką tej metody smile.
          moim zdaniem musisz wziąć się za swoje maluchy, bo czekanie aż "samo przejdzie"
          zwykle daje opłakane rezultaty, niestety.
          pozdrawiam jeszcze raz!
          • anula9910 Re: "uśnij wreszcie" - nie dam rady 12.12.05, 16:54
            Dziewczyny napiszcie mi proszę na czym polega ta osławiona metoda "uśnij
            wreszczie". Niestety nie wiem, a chciała bym się dokształcić.
            Pozdrawiam
    • muzyczka6 Re: "uśnij wreszcie" - nie dam rady 12.12.05, 18:36
      Justynko, pocieszę Cię, że chociaż moje chłopaki, też już prawie 8 miesięczne
      nauczyly się już ponad 4 miesiące temu zasypiać same po kąpieli w swoich
      łóżeczkach i to bez stosowania metody "uśnij wreszcie" - działałam raczej
      intuicyjnie - dopiero teraz mam stosowną "naukową" wiedzę smile to teraz zaczęlo
      się ząbkowanie i szlag trafił dobre nawyki - budzą się w nocy z rykiem i już
      zaliczyliśmy z mężem nocny wyjazd po żel na dziąsła, bo nie szło ich
      uspokoić... także nie załamuj się. Dziewczyny ci już w zasadzie wszystko
      napisały, nie będę się powtarzać. Ja wyeliminowałam nocne jedzenie co 3 godziny
      oszukując dzieci herbatką - i tak do godziny ok. 4 rano. Potem jak chcą, to
      daję im po 150 ml mleka z kleikiem i mam do 7 rano spokój. Nie wiem, czy spanie
      z dziećmi to dobra metoda, rób jak czujesz, ale jak potem ich tego oduczysz??
      Życzę powodzenia i wytrwałości, nie daj się, w końcu zawsze mozesz pomyśleć o
      matkach pięcioraczków - te to mają w nocy przechlapane!! smile)
    • nikq Re: "uśnij wreszcie" - nie dam rady 12.12.05, 19:07
      Witam

      Rany... Jestem w 25 tyg. Przeraża mnie to co piszecie...

      Pozdrawiam smile
    • karolcia65 Re: "uśnij wreszcie" - nie dam rady 12.12.05, 23:38
      Czesc Justynko,

      Jestem mama 2-miesiecznych trojaczkow, trzech slicznych dziewczynek, Krysi,
      Zosi i Natalki. Od trzech tygodni jestesmy w domu i pierwszy tydzien byl
      naprawde ciezki. Postanowilam, bez zadnych lektur, w 100% polegajac na intuicji
      wprowadzic kilka zasad, dla wlasnego i ogolu dobra. Wyobraz sobie, ze po
      czterech dniach juz dzialaja. Moje dziewczynki jedza co cztery godziny. Jesli
      maja dodatkowe zyczenia dostaja herbatke. Wyznaje zasade rytualu. O 19.30
      kapiel, potem mleczko i spanko. Spokojnie i samodzielnie zasypia tylko Krysia,
      a Natalka i Zosia lubia porobic troche halasu. Nie wyciagam ich z lozeczek,
      pochylam sie, caluje, przytulam, mowie, ze bardzo je kocham i ze to juz pora
      spania. Dostaja smoczka do buzi (w naszym wewnetrznym jezyku "nupelka"), mowie
      dobranoc i wychodze. Z reguly poplacza jeszcze kilka minut i zasypiaja. Jesli
      nie, ponownie je przytulam nie wyciagajac z lozeczka, zegnam sie i wychodze.
      Szybko sie nauczyly, ze nie ma sensu plakac i lepiej spac, niz wymuszac
      noszenie i zabawe w nocy. Od tego jest dzien.
      Nie jestem wyrodna matka, ktora ma w nosie, ze jej dzieci placza. Przez
      pierwsze trzy dni wylam razem z nimi, przez sciane. Teraz, gdy placza w porze
      spania, dzialam jak cyborg, robie swoje i nie da sie w tym czasie ze mna
      rozmawiac. Na szczescie trwa to juz tylko kilka minut.

      Nie wiem, jak dlugo Twoje dzieci placza. Moim zdaniem po prostu wytrzymaj, w
      przeciwnym wypadku oszalejesz. Ani Tobie, ani dzieciom dobrze to nie zrobi. To
      tylko kilka dni. Co to jest w stosunku do calego Waszego zycia? Kropla w morzu.
      Dasz rade, skoro ja, takie miekkie jajo dalam.

      Pozdrawiam sredecznie,

      Karolcia z Zosia, Natalka i Krysia
      • aglask Re: "uśnij wreszcie" - nie dam rady 13.12.05, 08:43
        Karolcia65, takie maluszki jak Twoje przeważnie albo jedzą albo śpią i znacznie
        łatwiej można wymusić na nich samodzielne zasypianie. Potem, gdy zaczyna je
        interesować więcej rzeczy, robią się cwańsze (tzn. wiedzą, że jeżeli się
        rozpłaczą, to rodzice zareagują), dochodzą kolki, ząbkowanie, samodzielne
        zasypianie jest trudniejsze do zastosowania.
        Gdy moje dzieci się urodziły, wymyśliłam sobie, że dam sobie sama z nimi radę.
        Ustaliłam pewne zasady: dzieci mają zasypiać samodzielnie w łóżeczkach (po
        prostu nakarmione, miały być odkładane do łóżeczek), gdy się przebudziły nie
        wyciągałam ich z łóżeczek tylko głaskałam, albo śpiewałam im piosenki. Gdy
        byliśmy razem z tatusiem kangurkowaliśmy maluchy. Nie pozwalałam również ich
        nosić, w ciągu dnia kładłam je na dużym łóżku, obkładałam poduszkami, wieszałam
        zabawki i się razem z nimi "bawiłam" i cały czas do nich mówiłam.
        Ale mój misternie ułożony plan sprawdzał się tylko do 3 miesiąca życia, później
        wszystko się rozkraczyło. Dzieci zrobiły się cwańsze.
        Pozdrawiam
        Agnieszka
        • karolcia65 Re: "uśnij wreszcie" - nie dam rady 13.12.05, 21:45
          Agnieszko,

          Wiem, ze tak jest, naczytalam sie juz troche, jeszcze jak bylam w ciazy. Poki
          co ciesze sie jednak ze swojego sukcesu, bo dziewuszki zostaly roupuszczone
          przez pielegniarki i nauczyly sie, ze wystarczy sie skrzywic, a juz ktos
          przybiega i sie nad nimi roztkliwia. Mam nadzieje, ze tak pozostanie, choc moze
          jestem naiwna... Zobaczymy. Napisze, jak sprawa wyglada w naszym watku "Wiecie,
          nasze Brzdace sa na swiecie".

          Pozdrawiam serdecznie,

          Karolcia z Natalka, Krysia i Zosia
          • aglask Re: "uśnij wreszcie" - nie dam rady 14.12.05, 08:46
            A może Twoje dziewczynki nie będą miały kolek, bolesnego ząbkowania i będą
            grzeczne, czego Ci oczywiście życzę. I jestem pełna podziwu dla Was (Ciebie i
            Twojego męża), że sobie dajecie radę z trójką malutkich dzieci.
            Życzę powodzienia
            Agnieszka
            P.S. I przepraszam, za poprzedni list.
            • karolcia65 Re: "uśnij wreszcie" - nie dam rady 14.12.05, 21:39
              Czesc Agnieszko,

              Przepraszam, ale za co przepraszasz w kwestii poprzedniego listu?
              Powiem Ci szczerze, sama bardzo sie ciesze, ze dajemy sobie rade, choc moj maz
              ma na ten temat inne zdanie. Uwaza, ze nasze dzieci powinny byc jeszcze
              grzeczniejsze, tzn jesc, spac, a jak nie spac, to nie plakac i nie oczekiwac,
              ze rodzice pokaza im kawalek swiata, poki co w domu. Cholera mnie bierze
              (wybacz dosadnosc) i zaraz porusze temat na naszym Forum. Moze ktos zna jakis
              zloty srodek na takiego tate, bo jak o mnie chodzi, to wyjscie taty z domu smile
              A jak u Ciebie? Mam nadzieje, ze Twoj maz nie stawia dzieciom tak wielkich
              wymagan. Poki co mysle nad jakims cwanym rozwiazaniem, tak, zeby tata zmienil
              zdanie tak sam z siebie, a nie pod wplywem moich tlumaczen i podawania roznych
              przykladow.
              Trzymaj kciuki wink

              Pozdrawiam,

              Karolcia z Zosia, Natalka i Krysia
              • aglask Re: "uśnij wreszcie" - nie dam rady 15.12.05, 08:40
                Witaj Karolcia!
                Trochę się powymądrzałam w poprzednim liście i za to przepraszam.
                Natomast jeśli chodzi o tatusia, to tatusiowe chyba tak po prostu mają. Ich
                dzieci we wszystkim muszą być naj.... Mój mąż już wymyślił kim nasze dzieci
                będą w przyszłości, jakie skończą studia i oczywiście z góry zakłada, że się
                będą bardzo dobrze uczyć. Straszne...A mi aż tak bardzo na tym nie zależy. Dla
                mnie najważniejsze jest, żeby po prosty były szczęśliwe. A zresztą, jeżeli
                córeczce nie zmieni się chrakter, to na pewno wywinie tatusiowi niezły numer.
                Pozdrawiam
                Agnieszka
                • karolcia65 Re: "uśnij wreszcie" - nie dam rady 17.12.05, 23:44
                  Czesc Abnieszka,

                  No nie przesadzaj z tym wymadrzaniem, wcale tego tak nie odebralam. Warto byc
                  przygotowanym na zmiane sytuacji, jak na razie wszystkie trzy spia smile
                  Moj maz nie wytycza jeszcze sciezki zycia naszych dzieci, za to caly czas
                  uparcie podkresla, ze blizniaki jednojajowe, Krysia i Natalka, wdaly sie we
                  mnie, za to Zosia to czysta jego kopia. Coz, Krysia i Natalka sa troche
                  szalone, a Zosia bardziej opanowana, choc tak miedzy nami to raczej nie po
                  tacie. Ale co tam, nic nie mowie, niech sie chlopak cieszy smile

                  Mi tez zalezy, zeby dziewuszki byly po prostu szczesliwe. Troche meczace jest
                  to, ze chcialabym ich szczescia juz teraz i to na maxa. Dlatego skreca mnie,
                  gdy robie cos, czego nie moge przerwac, a one placza, albo gdy dwie sa
                  karmione, a trzecia, glodna lezy w lozeczku i placze. Mam nadzieje, ze mnie za
                  to nie znienawidza.

                  A jak u Ciebie, jak sobie radzisz?

                  Pozdrawiam serdecznie,

                  Karolcia z Krysia, Natalka i Zosia
      • olki21 Re: "uśnij wreszcie" - nie dam rady 20.12.05, 12:40
        Podziwiam Was dziewczyny.Moje łobuzy mają prawie 4miesiące ale bez noszenia nie
        ma spania.Maluchy rozstroiły sie po zapaleniu ucha(jak nie przytulic w takiej
        sytuacji).Próbowałam nie reagowac na ich wymuszanie ale zawsze kończy sie tym
        samym-purpura na twarzy,przerazliwy pisk i bezdech.Nie wiem jak ich tego
        oduczyc tym bardziej,ze robią to w jednym czasie.Jestem załamana bo chciała bym
        przespac choc te 6 godzin w nocy i zacząc samodzielnie opiekowac sie moim
        potomstwem( i jak tu pozbyc się babci?)
    • aglask Re: "uśnij wreszcie" - nie dam rady 13.12.05, 09:01
      Justynka1232, ja miałam taki sam problem. Najgorzej było w okresie, gdy
      karmiłam dzieci piersią. Wówczas często budziły się również w nocy.
      Próbowaliśmy różnych rzeczy (dokarmialiśmy w nocy, poiliśmy herbatką i braliśmy
      na przetrzymanie tzn. popłacze i zaśnie). Ale niestety nic nie pomagało.
      Znacznie poprawiło się, gdy dzieci odstawiłam od piersi. Nauczyłam je
      samodzielnego zasypiania, dopiero, gdy miały ok. 16 miesięcy (ale tylko w
      dzień). Wieczorami kładę je do łóżeczek, czytam bajkę i siedzę z nimi aż zasnął
      (mamy dla siebie tylko popołudnia, więc każdy czas wykorzystuję, żeby pobyć z
      maluchami).
      Pozdrawiam
      Agnieszka
      • justyna1232 Re: "uśnij wreszcie" - nie dam rady 15.12.05, 23:14
        Witam wszystkich. Dziekujemy Wam wszystkim za wypowiedzi. Jedne śa budujące,
        drugie zaś lekko przygnebiakjące, ale opiszę teraz ja całą sytuację czyli tata
        tych dwojga maluszków. Wszystko było ładnie i pięnie z metodą uśnij wreszcie
        tak około do 3 miesiąca życia. Przed krytycznym dniem przespały dwie całe noce
        z czego byliśmy dumni i zadowoleni. Niestety po tych dwóch nocach sprawa się
        zakończyła i rozpoczął się koszmar. Adaś miał kolki bardzo silne Natalka
        natomiast trochę lżejsze i dlatego nasze dzieci przywyczaiły się do noszenia.
        Potem doszły do tego ząbki i tak cała sprawa z uśnij wreszcię się zakończyła.
        Gdyby ktoś miał wątpliwości, to powiem tak. Pewnej nocy nie wytrzymałem i
        wyprosiłem żone z pokoju aby doprowadzić do sytuacji takiej jaka była do 3-go
        miesiąca życia. Wytrzymałem 10minut. Jeżeli ktoś jest lepszy to gratuluje.
        obecnie mają 8 m-cy i sprawa się normuje. Natalka przesypia całą noc w
        łóżeczku, pijąc dwa razy w nocy mleko między 120ml a 150ml. Adaś natomiast śpij
        z żoną i udaje mu się coraz dłużej przesypiać. Jeżeli chodzi o zasypianie to
        nie ma mowy, ponieważ one nawet leżeć nie chcą. Od ok. 5m-ca trnują chodzenie.
        obecnie można powiedzieć, że adaś przy lekkiej pomocy sam maszeruja natomiast
        Natalce idzie trochę gorzej, ale za to więcej mówi. Zasypiają przy mleku. Są
        dość ruchliwe więc jeżeli nie zasną przy mleku to oglądają ze mną kino nocne i
        idą spać koło godz. 23:00 po herbatce. Na szczęście mieszkamy z moimi rodzicami
        więc to dość znacznie ułatwia całą sytuację. Porada dla tych którzy mają
        podobne dzieci do naszych. Nie martwcie się. Z dnia na dzieć jest lepiej,
        weselej i więcej radość przynoszą maluchy a mniej zmartwień. Trzymajcie się.
        • molnarka Re: "uśnij wreszcie" - nie dam rady 16.12.05, 00:29
          > Wytrzymałem 10minut. Jeżeli ktoś jest lepszy to gratuluje.

          Cienias jestes straszliwy smile))


          > Jeżeli chodzi o zasypianie to
          > nie ma mowy, ponieważ one nawet leżeć nie chcą.

          Terroryści znaczy. A Ty się tak dajesz i łykasz jak ta gęś ;-/



          > Są dość ruchliwe więc jeżeli nie zasną przy mleku to oglądają ze mną
          > kino nocne i idą spać koło godz. 23:00 po herbatce. Na szczęście
          > mieszkamy z moimi rodzicami więc to dość znacznie ułatwia całą sytuację.

          Noooo - dziadkowie mają suuuper ;-D
          A później lamenty, ze nie chcą zostawać z (rozwydrzonymi) wnukami ...


          > Porada dla tych którzy mają
          > podobne dzieci do naszych. Nie martwcie się. Z dnia na dzieć jest lepiej,
          > weselej i więcej radość przynoszą maluchy a mniej zmartwień.

          A ja się ciągle dziwię, jak ktoś mówi, ze przy bliźniętach to jest
          pracy 'niedoprzerobienia'.
          Ale jak są tacy rodzice to nie dziwne ...

          Szczerze Was podziwiam, ze chcecie sobie tak życie (w senscie radości) i
          zdrowie (niedospania) marnować i nie stać Was na odrobinę konsenwencji.

          Ale jak widac każdemu według potrzeb ;-/

          Pozdrawiam
          MOLNARka
          • grzalka Re: "uśnij wreszcie" - nie dam rady 16.12.05, 09:56
            po pierwsze ta metoda nie może przynieść efektów jeśli nie ma się do niej
            przekonania

            po drugie- wszystko zależy od możliwości, ja nie miałam możliwości usypiania
            dzieci i spania z nimi ze względu na to, że po pierwsze mam jeszcze starszą
            córkę, a po drugie jestem przez prawie 15 nocy w miesiącu sama z dziećmi

            moje dzieci należały do gatunku wyjatkowo upierdliwych, ryki o wszystko na
            porządku dziennym, pobudki nocne również

            zasypiać uczyłam razem z mężem, ze stoperami w uszach, około 3/4 miesiąca,
            metoda Tracy, w jednym łózeczku we wspólnej z nami sypialni- udało się

            ale jak już się zdecydowalismy, to konsekwentnie przeprowadzilismy operację do końca

            przesypiania nocy uczyłam metodą uśnij wreszcie dopiero po odstawieniu od piersi
            (karmiłam rok- przez rok budzili sie w nocy) tym razem juz w warunkach
            luksusowych, bo chłopcy mieli dwa łóżeczka i własny pokój

            byłam zdeterminowana, bo brak snu przez rok doprowadzał mnie już do dziwnych
            stanów psychicznych- udało się, ale tez byłam konsekwentna do bólu

            Justyna, może Ty wcale nie musisz tego robić?
            • justyna1232 Re: "uśnij wreszcie" - nie dam rady 16.12.05, 14:09
              Pewnie wszyscy macie rację ze nie jestesmy konsekwentni i ze dzieci nas
              terroryzują ale tak szczerze mówiąc i nie przechwalajac sprawy to nasze skarby
              zaczynają lepiej spac a i wnie nie ma tak wielkiej potrzeby wprowadzenia metody
              usnij wreszcie bo zawsze przy rytuałach wieczornych jestem z kimś w domu a i na
              codzień ktoś bez przetwy mi pomaga. Mam nadzieje ze kiedyś te dzieci podziekuja
              nam za to ze tuliliśmy je do snu. Sa to nasze pierwsze dzieci (mieliśmy jedna
              martwa ciaze i przeżyliśmy koszmar po stracie dziecka i pewnie dlatego teraz
              tak szalejemy na puncie naszych pociech.)Pozdrawiamy wszystkich
              Justyna z Natusią i Adasiem
          • justyna1232 Re: "uśnij wreszcie" - nie dam rady 16.12.05, 14:39
            Zanim przeczytasz to przeczytaj powyższy post który przez przypadek umieściłem
            za wysoko z 15.12.2005.

            Tak możliwe, że masz rację jestem cienias. Ale nie uważam, że nasze dzieci nas
            teroryzują. jak napisałem powyżej onenie prosiły się na świat!!! Z tego
            założenia wychodzę. Potrzebujemy siebie nawzajem. To że one teraz troche więcej
            nas optrzebuje to niestety, ale każdy z nas przez to przechodził, każdu uczył
            się chodzić, mówić, rozumieć itd. A co do dziadków, to my w stosunku do nich
            jesteśmy sadyści także nikt u nas w domu nie na marudzi, że dzieci są
            rozwydrzone. A co do nieprzespanych nocy, to nie wiem co tak wszyscy się
            rozczulają. Nigdy nie spałem więcej niż 6godzin na dobe z powodu pracy jaką
            mam. teraz dodatkowo jeszcze w cały plan mojego dnia musiałem wliczyć nasze
            dzieci i nie robię z tego problemu. To że trzeba było do nich w nocy wstawać,
            tulić to osobiście dla mnie nie jest żaden problem. Decydując się na dzieci
            decydowaliśmy się na wszystkie miłem i mniej miłe chwile z nimi. Jak już
            napisałem i tak uważam. Żadne dzieci nie proszą się na świat, to my dorośli
            chcemy je mieć, co nie znaczy ,ze uważam, że mogą mi wejść na głowe, ale nie
            mogę ich traktować jak wszyscy mówią jak terrorystów. To są nasze dwa małe
            najwspanialsze i najważniejsze skarby w życiu.
            • mama2gnomic Re: "uśnij wreszcie" - nie dam rady 20.12.05, 11:32
              Świetnie powiedziane i podsumowane!! Wychodzę z tego samego założenia smile)
              pozdrawiam "pokrewne dusze" smile)
            • molnarka Re: "uśnij wreszcie" - nie dam rady 20.12.05, 14:54
              justyna1232 napisała:

              > Tak możliwe, że masz rację jestem cienias.

              Po tym co opisałeś - tak właśnie uważam.


              > Ale nie uważam, że nasze dzieci nas teroryzują.

              Jjjjasne ;-/ pewnie dlatego użyłeś/użyłaś takich określeń w pierwszym poście:
              (niestety od samego początku. Nigdy nie przespały całej nocy; Ale noce były też
              niedo pozazdroszczenia. ; one tak się darły ze nie mogłam tego znieść; Pomocy
              poradzcie coś)


              > To że one teraz troche więcej
              > nas optrzebuje to niestety, ale każdy z nas przez to przechodził, każdu uczył
              > się chodzić, mówić, rozumieć itd.

              Prawda. Ale nie każdego rodzice podporządkowywali się dzieciom.

              Żeby zostać dobrze zrozumianą ... róbcie sobie co chcecie wink w końcu to Wasze
              życie.
              Ale nie dziwcie się, ze opisując swoje 'problemy' (tzn. cieniactwo) wywołujecie
              śmiech.


              > A co do nieprzespanych nocy, to nie wiem co tak wszyscy się
              > rozczulają. Nigdy nie spałem więcej niż 6godzin na dobe z powodu pracy jaką
              > mam. teraz dodatkowo jeszcze w cały plan mojego dnia musiałem wliczyć nasze
              > dzieci i nie robię z tego problemu.

              To Twoja żona (albo ktos tam piszący z tego samego konta) się rozczula smile))


              > To że trzeba było do nich w nocy wstawać,
              > tulić to osobiście dla mnie nie jest żaden problem.

              To wstawaj chłopie i tul. I daj żone się wyspać.
              Może wtedy ona nie będzie pisała taki postów jak ten początkowy.


              Pozdrawiam
              MOLNARka
Pełna wersja