Faworyzowanie jednago z bliźniąt

29.12.05, 13:15
Czy zdarza się u Was w rodzinie, że jednmu z bliźiąt np. dziadkowie
poświęcają więcej uwagi niż drugiemu (nie myślę tutaj o sytuacji, gdy jedno
jest bardziej ruchliwe i wymaga więcej uwagi). Mi było bardzo przykro, gdy
dziadek bawił się z moim synkiem, pokazywał mu różne rzeczy, nosił wiecznie
na rękach (co mnie strasznie denerwowało), a córeczką zajmował się od czasu
do czasu. Teraz sytuacja się trochę zmieniła, bo córeczka sama zaczęła się
upominać o uwagę dziadzia i jest w tym dość skuteczna.
A jak to jest u Was?
Pozdrwiam
Agnieszka
    • mama_pysiaczkow Re: Faworyzowanie jednago z bliźniąt 29.12.05, 13:58
      bardzo podobnie jak u Ciebie. Synek ma większą zdolnosć "zdobywania" ludzkiej
      sympatii a więc cześciej jest faworyzowany przez inne osoby. Coreczka jest
      bardziej zdystansowana a więc usuwa sie na bok.
      Dziadkowie tez sa podzieleni smile))
      • monikap31 Re: Faworyzowanie jednago z bliźniąt 29.12.05, 14:31
        Witam,ja na szczęście mam 2 Baby...i to w dodatku jedyne w rodzinie.Poza tym
        same chłopaki,tak więc na spotkaniach rodzinnych nie ma innego tematu...a Jula
        to,a Ewa tamto...Niestety obie są noszone na rękach przez rodziców mojego Męża
        i do szału mnie doprowadzają teksty w stylu-od tego są Dziadki...ale wracając
        do tematu,u nas Małe są traktowane tak samo.Widzę natomiast różnicę w podejściu
        do Starszego Syna,na niego juz się tak nie zwraca tyle uwagi,ale jemu to chyba
        na rękę...pozdrawim,Monika.
    • gacek39 Re: Faworyzowanie jednago z bliźniąt 29.12.05, 15:22
      Mam dwie dziewczyny i cała rodzina poza babcią traktuje je tak samo. Niestety
      też noszą na rękach, co smarkulom bardzo sie podoba i jest lekarstwem na każdą
      chorobę, które wymyslają dziadkowie, noszą, a bo to dziewczynkom napewno coś
      dolega, kolka, choroba, albo są w depresji. Wzięte na ręce natychmiast
      zdrowieją. Ale babcia- teściowa ( to zresztą odrebny temat- moze napiszę , jak
      dojdę do siebie po ostatniej wizycie) faworyzuje tę z Kasię , bo wdała sie w
      tatusia. Ewa jest bwg niej rozkapryszona, mniej inteligentna i złośliwa. Na
      szczęście teściowa bywa u nas bardzo rzadko, więc nie mam zamiaru nawet z nia
      na ten temat dyskutować.
    • matkatrojgadzieci Re: Faworyzowanie jednago z bliźniąt 29.12.05, 16:38
      Mój mąż na siostrę bliźniaczkę, która była faworyzowana przez całą rodzinę (
      jaka śliczna, jaka sprytna itp), mąż był tym zawsze gorszym - musiał jej
      ustępować ( bo to dziewczynka). I faworyzowanie nie wyszło nikomu na zdrowie.
      Szwagierka- przekonana, że wszystko jej się nalezy nie znalazła akceptacji w
      żadnym środowisku. Nie ma przyjaciół, a z bratem jest skłócona.
      Mam też synów bliźniaków ( jednojajowi, więc identyczni). Żaden nie był
      faworyzowany, bo tylko nam udawało siię ich rozpoznać ( a czasem zdarzało sie,
      że i mąż się mylił). Chłopcy zawsze wszystko mieli identyczne! Nawet prezenty
      nie mogły różnić się najdrobniejszym szczegółem.
    • anula9910 Re: Faworyzowanie jednago z bliźniąt 30.12.05, 20:24
      Ja mam dwóch synów, dwujajowych, wydaje mi się ze ten jeden też jest
      faworyzowany przez rodzinę, bo to taki „anioł” jak zrobi minkę to się wszyscy
      rozpływają. Dlatego jak cała uwaga rodziny skupiona jest na jednym to ja skupiam
      uwagę na drugim. Co do noszenia na rękach to już nie mam siły tłumaczyć,
      dlaczego nie nosić i nie usypiać, cały czas się o to wykłócam, brak słow.
      • eseczka1 Re: Faworyzowanie jednago z bliźniąt 03.01.06, 10:28
        Mam podobne doswiadczenia,moi chłopcy maja 2 latka i na początku ciągle
        wydawało mi się że dziadkowie fawryzują jednego z nich,ale teraz napewno już są
        traktowani jednakowo bo sami się tego domagają.jak jeden dostanie cos to
        natychmiast zjawia się drugi,nie da się pominąć żadnego,pozdrawiam wszystkich,
        i nie przejmujcie się ,będzie dobrze.
    • muzyczka6 Re: Faworyzowanie jednago z bliźniąt 03.01.06, 20:12
      mam fioła na punkcie sprawiedliwego traktowania mojego Stasia i Antosia, więc
      biada rodzince, jeżeli zauważę, że faworyzują jednego.. budzą się we mnie
      zwierzęce instynkty smile) Moja rada: ZWALCZAĆ , ZWALCZAĆ, ZWALCZAĆ!!!!!!!!!!!!!1
      • grzalka Re: Faworyzowanie jednago z bliźniąt 03.01.06, 21:58
        mam dwóch chłopców (bardzo dwujajowi- zupełnie inni) i każdy z nich ma swój fanklub

        jakos mi to nie przeszkadza smile
    • husasia Re: Faworyzowanie jednago z bliźniąt 05.01.06, 11:36
      Mam chłopca i dziewczynę, w dodatku o bardzo różnych charakterach więc i
      traktowanych różnie. Wojtek od urodzenia był bardziej przytulski a Kasia
      samodzielna. Później to trochę się zmieniło, jednak nadal Wojtek szybciej
      nawiązuje kontakty z innymi i wywołuje u nich cieplejsze uczucia. Żadne nie
      jest jednak faworyzowane jeśli chodzi o poświęcaną im uwagę, czy kwestie np.
      prezentów. Staram się jednak od niedawna i to róznicować. Np. nie kupuję im
      obojgu książeczek, tylko jednemu książkę, a drugiemu np. autko.
    • aglask Re: Faworyzowanie jednago z bliźniąt 05.01.06, 19:25
      Dzięki za wszystkie odpowiedzi. Widzę, że i w Waszych rodzinach zdarzają się
      takie sytuacje, że jednemu z dzieci rodzina poświęca więcej uwagi. Mi zawsze
      się wydawało, że zarówno rodzice, jak i dziadkowie powinni kochać maluchy
      bezwarunkowo, niezależnie od tego jakie one są. U mnie póki dzieci były
      malutkie, jakoś nie rzucało to się tak w oczy, póżniej gdy podrosły, naprawdę
      było mi przyko, gdy dziadek nosił synka, a córeczka dreptała koło jego nogi.
      Pewnie bym się tak nie przejmowała, gdyby Ania olewała dziadka, ale ona
      upominała się o jego uwagę. Gdy próbowałam sama jakoś jej to wynagrodzić, to
      uciekała ode mnie i biegła za dziadkiem. Teraz natomiast sama wchodzi mu na
      kolana i dziadek się chyba do niej przekonał.
      Pozdrawiam
      Agnieszka
    • aglask Re: Faworyzowanie jednago z bliźniąt 05.01.06, 21:10
      Chciałam jeszcze dodać, że nie jestem zwolenniczką jednakowego traktowania
      bliźniąt w tym sensie, że jeżeli jedno dostaje w prezencie kotka, to drugie też
      musi (moje dzieci dostają różne zabawki), albo jeżeli jednego pogłaskam po
      główce, to drugie też musi być pogłaskane. Raczej uważam, że rodzina powinna
      okazywać dzieciakom uczucia, zainteresowanie czy też dawać zabawki w zleżności
      od "zapotrzebowania" dzieci. Gorzej, gdy ktoś nie zauważa
      tego "zapotrzebowania".
      • martyna1985 Re: Faworyzowanie jednago z bliźniąt 05.01.06, 21:50

        Mojego Narzeczonego kuzynka ma bliźniaczki iod urodzenia jedna była bardziej
        faworyzowana niż druga. Agatka (mniej "lubiana") była w pewnym sensie odrzucana
        nawet przez swoją mamę, Martynka była lżejsza, ladniejsza i zawsze kto
        przychodził to brał właśnie ją na ręce, a A. zostawiał. Szkoda było mi jej
        straaasznie. Dopiero jak ojciec dzieci wrócił z morza, porządnie zaopiekował
        się A. Bardzo się irytował, jak siostra mamy przychodziła i całowała, nosiła M.
        Rezultat takiego traktowania blizniaczek: M. jest rozwydzona, rozpieszczona,
        zachowuje się jak szogun (mają po 4 lata), a A. spokojna, zrównowazona, mądra
        dziewuszka.
      • matkatrojgadzieci Re: Faworyzowanie jednago z bliźniąt 06.01.06, 08:34
        A u nas bliźniaki zawsze musiały mieć dokładnie to samo. Identyczne zabawki,
        identyczne ubranka. Jak jedn dostałby kotka a drugi pieska zaraz zaczęłaby się
        awantura, że piesek( kotek) jest lepszy, a w przypadku zamiany ( weź pieska
        jeśli bardziej Ci się podoba) natychmiast kotek zyskiwałby na atrakcyjności.
        Pamiętam kiedyś drakę o kolor nart. Nauczeni doświadczeniem kupowaliśmy
        identyczne, ale w przypadku nart akurat były dwie ostanie pary - jedna czarna
        druga zielonkawa. Musieliśmy szukać w innym sklepie identycznych.
        • grzalka Re: Faworyzowanie jednago z bliźniąt 06.01.06, 10:20
          może to nie będzie o faworyzowaniu, ale o "nierównym" traktowaniu- ja uważam,
          że nie każdemu po równo, a każdemu wg potrzeb- Antek musi być częściej
          przytulany i noszony, bo tego ewidentnie bardziej potrzebuje, Alek przytula sie
          rzadziej, ale za to w nocy trafia do nas do łóżka częściej- bo tego potrzebuje

          a z tymi zabawkami...ja mam nadzieje, ze nie trzeba będzie kupowac zawsze
          takich samych, ale pewnie życie zweryfikuje moje poglądy
          • aglask Re: Faworyzowanie jednago z bliźniąt 06.01.06, 23:55
            Każde z moich dzieci ma swoje zabawki. Oczywiście bawią się nimi wspólnie, ale
            w razie konfliktu pierwszeństwo ma właściciel. I w ten sposób rozwiązujemy
            kłótnie o zabawki. U mnie ta metoda jak na razie się sprawdza. Co ciekawe, gdy
            pytamy jakie zabawki chcieliby dostać, nigdy nie chcą takich samych. Jakiś czas
            temu Ania zażyczyła sobie wózek dla lalek, a Jaś konia na biegunach. Trochę się
            obawiałam, że gdy dostaną te zabawki będzie kłótnia (bo różniaca w
            wykorzystaniu ich dość duża), jednak obyło się bez awantur. Zawsze po jakimś
            czasie wymieniają się zabawkami, bo muszą sprawdzić co drugie dostało, a
            przynajmniej mają dwie różne rzeczy do zabawy. Zabawki składajace się z dużej
            ilości elementów (np. klocki), które można podzielić na pół są oczywiście
            wspólne.
            Jeśli chodzi natomiast o ubrania, też przeważnie mają różne. Dla Maluchów
            najważniejsze jest, aby były tak samo atrakcyjne, czyli jeżeli Jaś ma Kaczora
            Donalda na koszulce, to Ania musi mieć przynajmniej Myszkę Miki. Ubranka nie
            musza być identyczne. Chociaż ja się muszę czasami nieźle namęczyć (szczególnie
            jeśli chodzi o podarowane ubranka), żeby obyło się bez płaczu.
            Moje Maluchy wogóle nie są o siebie zazdrosne i nie ryzwalizują między sobą o
            nasze względy (przynajmniej na razie). Nie zdarza się, żeby jedno wyganiało
            drugie z kolan mamy albo taty. Gdy jedno dostanie czekoladkę, zaraz się upomina
            o czekoladkę dla rodzeństwa.
            Kilka miesięcy temu, kierowniczka żłobka, do którego chodziły moje dzieci,
            opowiadła, że Jaś bardzo opiekuje się Anią. Nigdy nie wyjdzie bez siostry do
            ogródka, jeżeli zostanie pochwalony, pokazuje na Anię, że ją też trzeba
            pochwalić. Wówczas bardzo zaskoczyła mnie ta opowieść, bo był to okres, kiedy
            Maluchy w domu nieźle się okładały. Teraz natomiat ta ich zażyłość coraz
            częściej jest widoczna i w domu. I jak na razie swoim zachowaniem nie pokazują,
            że któroś jest przez nas gorzej trakowane.

Pełna wersja