justinka2
29.01.06, 11:22
witajcie,
muszę się troszkę pożalić...
większość czasu spędzam z moimi córeczkami sama (mąż zarabia na życie).
karmię, przewijam, kąpię, bawię się z mnimi itp. staram się być jak najlepszą
mamą,ale wiem - nie jestem idealna, często brakuje mi cierpliwości, jestem
zmęczona... moje dzieci natomiast jakby wcale nie zauważały tego,ze to ja
jestem/chciałam być najważniejszą osobą w ich życiu

. najfajniejszy jest
TATUŚ!!! jak tylko tatuś pojawia sie w domu, moje kluski z wrzaskiem rzucają
się na niego, tulą, dają buziaki. a mama? mama może sobie już iść! jest
zbędna

ostatnio mąż zabrał maluchy do dziadków. ja dojechałam stęskniona po 3
dniach. myślałam,że chociaż troszkę się ucieszą... przyjechałam. one
zobaczyły,że to ja, przywitałyśmy się i.... poszły się bawić misiami. hmmm...
potem mąż wyjechał i wrócił po nas po kilku dniach. i co? na widok tatusia -
piski, wrzaski radości, "tatata", na rączki, tuli-tuli. wrr! a mnie zazdrość
zżera od środka, a nie moge tego dać po sobie poznać....
pomóżcie, co robię nie tak?...............