iwonak112
10.09.06, 00:51
Moi 2,8 letni chłopcy poszli tydzień temu poraz pierwszy do przedszkola i to
nie mieckiego(dodatkowy stres-nie rozumieją ani słowa).Tutaj istnieje cały
program adaptacyjny.Może w Poslce już też.Program trwa 2 tygodnie. Przez
pierwsze dni przychodzi się z dziećmi i siada się z tyłu sali na krzesełku.
Można tylko obserwować i w miarę możliwości nie reagować na to co robi
maluszek.Wizyta w przedszkolu trwa pół godziny. Po czym się żegnamy z pania i
wychodzimy.Moi chłopcy nie chcieli wyjść.I tak sobie pomyślałam,że chyba o to
chodzi. O to mianowicie,żeby dziecko czuło niedosyt.Żeby przedszkole kojarzyło
mu się przyjemnie i żeby następnego dnia chciało tam pójść z własnej
woli.Następnie po kilka dniach (oczywiście w domu też należy tłumaczyć)
zostawia sie dziecko na 10 minut.Trzeba się z nim pożegnać i powiedzieć,że
zaraz się po niego przyjdzie.Płakał jeden i drugi. Jednak moja nieobecność
była bardzo krótka więc nie zdążyli sie nabawić urazu.Z ogromną ochotą poszli
następnego dnia.10 minutowe zostawianie też trwa kilka dni.Następnie po
tygodniu zostaja w przedszkolu sami na 2 godziny. Jeden maluch pożegnał się,
dał buzi i wtopił się w 10-osobowy tłum, natomiast drugi wył z krótkimi
przerwami przez cały czas.Teraz w poniedziałek również zostaną sami przez 2
godziny, natomiast ja przez cały weekend roztaczam przed nimi niebiańskie
perspektywy przedszklonego życia.No nie wiem, jak to bedzie dalej ale gdyby
ktoś był zainteresowany mogę informować na bieżąco.Wiem jedno.Nie wyobrażam
sobie teraz zostawienia moich dzieci od razu pierwszego dnia na cały dzień w
przedszkolu.I pomimo tego,że prawie świat mi się zawalił na głowę(rozpoczęłam
pracę i niestety musiałam z niej jeszcze na 2 tygodnie zrezygnować)to
uważam,że warto spróbować każdej możliwości dającej nadzieję na w miarę
bezstresową przemianę naszego maluszka w przedszkolaka.Pozdrawiam