Czy jesteście niezastąpione?

06.10.06, 19:53
Jedna z mam na forum Rodziny wielodzietne założyła wątek dokładnie pod takim
tytułem: "Czy jesteście niezastąpione?" ZgapiamsmileNo właśnie, jak to jest u
Was? Mi się wydaje, że w opece nad moimi dziećmi może zastąpić mnie mąż, moja
mama, siostra, nasza niania, ale tylko po dokładnym zaprogramowaniu,
wypisaniu na kartce co, gdzie i kiedy i tylko na kilka godzin. Co by się
stało w razie - tfu, tfu - jakiejś choroby wymagającej mojej hospitalizacji
to nie wiem. Do niedawna mój mąż nie był nawet świadomy ile herbatki sypię
do butli dzieciom, jakie leki podaję najstarszemu i gdzie na jakiej półce
leżą jakie ubranka. Jak jest u Was?
    • blizniaki14 Re: Czy jesteście niezastąpione? 06.10.06, 21:32
      Ja na razie mam jednego synka 17 m-cznego i spodziewam się bliźniąt w marcu
      2007. Mieszkamy z mężem w miejscowości oddalonej o 500km od naszych rodziców,
      rodziny i znajomych. Tu jesteśmy zdani tylko na siebie.
      Mój mąz od zawsze pomaga mi przy synku, kąpanie, przebieranie, zmienianie
      pieluch, spacerki itp. Zawsze razem jeździmy na szczepienia, wizyty u lekarza
      itd. na zakupy...ale mimo to "mama musi być zawsze", tylko mama może ukoić
      rozpłakanego malca gdy już nic nie pomaga...u nas tak to wygląda...szczególnie
      że półtora m-ca temu dopiero odstawiłam go od cycusia (zniósł to o dziwo bardzo
      dobrze), ale przy większym płaczu ja tulę. Ja pamiętam o tym,że trzeba kupić
      pieluchy, jogurciki, soczki,nowe ubranka, że jutro szczepienie itd. Tak to u nas
      wygląda. Ale mój mąż jest cudownym ojcemwink i bardzo się cieszę z tego powodu
    • ciri_77 Jestem do zastąpienia (prawie) 06.10.06, 21:38
      Karmię piersią, więc w tym względzie nikt poza mną (no raz dziennie butla i to
      już może tata albo babcia) Mąż asystuje mi rano przy podawaniu witamin, bez
      problemu mógłby to robić sam. Ubranka leża poukładane logicznym systemem -
      wystarczy otworzyć szuflady, niejednokrotnie wysyłałam po coś siostrę męża czy
      jego samego - zawsze znajdywali to co potrzebne. Mleko do butli czy herbatke mąż
      potrafi przyrządzić, jak również wysterylizować butelki. Kąpiemy razem. W ciagu
      dnia babcia jest najszczęśliwsza gdy może się nimi zajmować, dziadek uwielbia
      się z nimi bawić. Kurcze, wychodzi na to żem chyba tym moim dzieciom całkiem
      zbędna smile
      • grzalka Re: Jestem do zastąpienia (prawie) 06.10.06, 21:43
        Jestem do zastapienia, co już wieokrotnie sprawdzałam. Nawet jak wyjeżdżam na
        tydzień to dzieci przeżywają w dobrym stanie wink
        • gacek39 Re: Jestem do zastąpienia (prawie) 10.10.06, 22:34
          Mój mąż potrafi zrobic przy dzieciach wszystko. Także siostra i babcia( moja
          mama) , bo teściowa to ma dwie lewe rączki.Wynika z tego,ze nie jestem
          niezastąpiona i całe szczęście.
    • luska1973 Re: Czy jesteście niezastąpione? 11.10.06, 13:39
      To się okaże dzisiaj, bo raz pierwszy w życiu czyli od 19 m-cy moje dzieci
      zostają na noc z dziadkami. W ciągu dnia są z nimi od 6 m-ca życia (od kiedy
      wróciłam do pracy), ale jeszcze nigdy babcia ani dziadek ich nie kąpali i nie
      usypiali. Mam nadzieję, że będzie dobrze (kiedyś w końcu musi być ten pierwszy
      raz), ale i tak chyba bardziej będę się stresować dziećmi niż straconymi
      bramkami na stadionie śląskim sad
    • renata9910 Re: Czy jesteście niezastąpione? 12.10.06, 14:17
      To dobre pytanie,ale wydaje mi sie ze w moim przypadku to tylko moja mam jest w
      stanie poradzic z moimi maluszkami bez specjalnego tlumaczenia i wypisywania na
      kartkach krok po kroku.
      Na codzien jestem sama z dziecmi,moj maz nawet pojecia nie ma jakie mleko jedza
      dzieci i jakie ilosci wiec to duzo tlumaczy,tesciowa natomiast zostaje z
      dziecmi na caly dzien jak musze isc do pracy (pracuje raz na jakis czas) ale
      porusza do pomocy cala rodzine i poza tym zawsze musze jej wszystko tlumaczyc
      po 5 razy bo ciezko pojmuje.
      Ja natomiast mieszkam 60 km od miasta w ktorym pracuje i czasami zabieram
      maluchy ze mna do pracy ,pakuje ich w samochod z calym ekwipunkiem na caly
      dzien i jakos sobie radze ,daje im jesc w barze lub przewine w samochodzie i
      biegam ze spotkania na spotkanie z moimi skarbami.
    • anna_sla Re: Czy jesteście niezastąpione? 13.10.06, 10:09
      Ciężko mi stwierdzić, bo z nikim nie zostawiam swoich maluchów.. Mój mąż wie o
      nich prawie wszystko (99%), jak przewijać, jak kąpać (choć robi to 10 razy
      wolniej, ale robi), jakie mleko i w jakich ilościach, bo każdy wypija inaczej:
      Córka (2 lata) 200ml, Bartek (2,5 m-ca) 100ml, a Krzysiu (2,5 m-ca) 60-75ml.
      Może pójść z całą trójką na spacer pod warunkiem, że ktoś mu conajmniej dwójkę
      dzieci "zapakuje" do wyjścia. Może się nimi zając pod warunkiem, że nie płaczą,
      potem jest szok i panika ;P, a po trzech nieprzespanych nocach wygląda i
      zachowuje się tak, że mi się noże w kieszeni "otwierają" ;P..

      Moja mama chyba nie dałaby sobie rady, nie umie dwójki wziąść na ręce, nie umie
      mleka zrobić (ale pewnie jakby musiała to by zrobiła). Wszystko musiałabym jej
      krok po kroku na kartce pisać i do każdej pozycji odpowiedzieć jeszcze na
      pytanie "dlaczego" ;P.. Na spacer na pewno nie wyszłaby sama, bo nie umie
      złożyć wózka dla chłopaków, więc już tu musiałby ktoś być by jej pomóc. Na
      pierwszym planie ona zawsze stawia porządki trochę byłaby rozdarta pomiędzy
      właśnie priorytetowymi porządkami a wrzeszczącymi maluchami. Będąc z nami a
      chcąc nam pomóc i wyręczyć przy dzieciach maluchy aferują ją tak, że zapomina o
      wnuczce ;P .. Sama z resztą kiedyś przyznała, że ona nie miała tylu małych
      dzieci na raz ;P (Mam starszego o 4 lata brata i młodszego o 11) i również nie
      umiała się pomiędzy nami rozerwać (kiedy to różnica wiekowa była łatwiejsza
      już)..

      Teściowa pewnie by sobie poradziła, bo nawet udało się jej wziąść dwójkę na
      raz.. ale ona znowusz na piedestale stawia wyłącznie chłopców. Jak tylko
      zakwilą staje przy nich na baczność i już ich nosi, kiedy niejednokrotnie
      któryś po prostu "stęknie" parę razy przy obracaniu główki podczas snu, tym
      samym również zapomina o naszej córeczce.. Jej również musiałabym wszystko na
      kartce napisać i z góry wiem, że oprócz zachowania stosunku mleka w proszku do
      wody złamałaby poza tym wszystkie pozostałe punkty i z pewnością przekarmiłaby
      Krzysia tak, że zwymiotowałby (dlatego on wypija mniej, bo jest "wylewno-
      wymiotny") używając argumentu, że chciał jeszcze a ona nie miała sumienia go
      głodzić albo skłamałaby, że troszkę mu się ulało, przebrała i przeprała!! Znam
      to z czasów niemowlęctwa córki, ona również była "wylewno-wymiotna" do tego
      stopnia, że cofało się jej również przez nos smile)

      Tak, że chyba jestem niezastąpiona, a z teściową na pewno nie zostawię już
      nigdy niemowlaczków. Jedyną osobą, która mogłaby sobie poradzić z moimi
      maluszkami jest ciocia męża, złota kobieta ze wspaniałym wyczuciem względem
      dzieci..
    • asia.t Re: Czy jesteście niezastąpione? 17.10.06, 10:04
      im szybciej nauczycie się być zastępowalnymi, tym łatwiej i lżej Wam będzie. wink
      Ja tam jestem zastępowana często i to od poczatku. Mąż, mama, teraz przy
      5latkach nawet teściowa. A moje dzieci pomału robią się tak samodzielne, że
      mama ma sporo czasu dla siebie wink
      • gosiapal Re: Czy jesteście niezastąpione? 17.10.06, 15:49
        Ja z przykrością stwierdzam, że jestem zastępowalna przez męża i to w 100%.
        Właśnie przekonałam się o tym wyjeżdżając na weekand na groby.
        Dzieci przeżyły (mają po trzy miesiące) i to w dobrym stanie.
        No jedyne co mogłam mu zarzucić to fakt, że nie zmienił córeczce ubranka- bo
        nie zasikała( ja ją ubrałam w sobotę rano i jak wróciłam w niedzielę po
        południu to była w tym samym).Dobrze,że zmieniał pieluchy.
        Teraz ja mam stracha gdyż za dwa tygodnie mąż jedzie na groby i aż strach
        pomyśleć co będzie jak się okaże że to tata jest niezastąpiony.
        A taty specjalnością jest usypianie maluchów, mama w tym czsie ma czas na
        internet.
    • justinka2 tak 17.10.06, 19:41
      całkowicie i w 100%

      mąż od samego początku robił przy dzieciach wszystko i tak jest do dziś (czasem
      tylko pyta co na obiad im ugotować - jeśli akurat on jest w domu do południa).

      doskonale radzi sobie także z moimi skarbami moja siostrzenica - daje radę
      zostać z nimi sama nawet dwa dni (tylko obiady muszę wcześniej przygotować).

      moja mama jw - pod warunkiem, ze ma jescze jedną parę rąk do pomocy smile

      czasem brakuje mi tego poczucia że jestem jedyna, wyjątkowa i niezastąpiona,
      ale..... z drugiej strony - jak obserwuję moje kolezanki, które nawet na
      godzinę nie mogą "uwolnić" się od swioch pociech to w sumie się cieszę smile
      justinka + ♥zosia i hania♥
      mamy już......
      • justinka2 pomyłka: NIE... 17.10.06, 19:43
        odnośnie tematu postu powyżej.

        NIE jestem niezastąpiona tylko TAK - całkowicie zastępowalna.
        za pomykę przepraszam.
        • daria75 prawie... 24.10.06, 11:20
          Moj maz wyjdzie z dziecmi na spacer, wykapie, nakarmi, zmieni pieluchy ale ja
          musze zajac sie cala logistyka a wiec przygotowac ubranka, ubrac na spacer i
          przygotowac wozek, wysuczyc, nasmarowac i ubrac po kapieli. Poza tym robi
          wszystko wolniej i sa rzeczy wazniejsze. Na przyklad jak dziecko placze bo jest
          glodnie on mowi: "Sprawdze cos w internecie i zaraz go nakarmie", albo "Zjem
          cos a potem go nakarmie". Ja zawsze wszystko rzucam, a on ma tysiac rzeczy
          przed tym do zrobienia.
          • anna_sla Re: prawie... 26.10.06, 13:58
            hihi skądś to znam wink)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja