Jak radzicie sobie z wózkiem?

IP: *.* 15.04.02, 12:36
Chciałam się Was zapytać jak radzicie sobie z wychodzeniem na dwór?Ja mieszkam na 5 piętrze w bloku, jest winda, na parterze 7 schodków do pokonania i już upragniny spacer. Dla mnie jest to dość trudna droga (właściwie tor przeszkód). Wózek głęboki wchodził do windy, ale na dole zawsze ktoś pomagał mi go znieść. Spacerówka (polska parasolka, bardzo szeroka) niestety była szersz niż drzwi windy.Jak tu wyjść na dwór? Wsadzałam maluchy do wózka, trochę go składałam do środka i pakowałam się do windy.Na dole rozkładałam wózek i na tylnich kółkach zjężdżałam po schodkach.Później znów składałam wózek, aby przejść przez dwie pary drzwi i koniec. Długo tak nie wytrzymałam. Brałam pojedynczy wózek, drugie dziecko na ręce i tak wychodziłam. Ludzie litowali się, że nie mam podwójnego wózka. Zaczęłam się oglądać za nową spacerówką. Niestety żadna nie wchodziła do windy (Gracco była węższa, ale maluchy miałyby bardzo ciasno).Tak chciałam, aby siedziały obok siebie, ale nie dało rady (dzieciakom tak chyba nie zależy gdzie siedzą, a to ja się męczyłam). Nie chciałam wózka składać do windy, bo co bym zrobiła z niechodzącymi wtedy dziećmi (dzieci nie zostawiam samych w domu, więc nie było mowy o oddzielnym znoszeniu wózka i dzieci).Gdy maluchy już chodziły to strasznie mi uciekały na schody i nie radziłam sobie ze składaniem wózka i wczodzeniem z nim i dziećmi do windy. Dlaczego te wózki nie pasują do polskiej rzezczywistości? Przewaznie brakuje kilku cm aby spacerówka zmieściła się w drzwiach windy. kupiłam wózek hauck "jedno za drugim" i jest super.Wszędzie się mieszczę, łatwo się prowadzi. Wsadzam maluchy na 5 pietrze i tak zjeżdżamy na dół. Na parterze jest trochę gorzej. Zjeżdżam na tylnich kółkach i jesteśmy na spacerze. Wracając wysadzam jednego malucha (leci biegiem na schodki i wchodzi zaliczając wiele upadków) i podążam za nim szybko. Wciągam wózek z drugim malcem. Wszystko byłoby dobrze, ale martwię się o plecy i o kondycję wózka.Jak Wy sobie radzicie na schodach. Przecież takiego dużego wózka z zawartościa nie da się unieść. ja chciałam od początku sama radzić sobie z maluchami i dlatego te samodzielne wychodzenie jest dla mnie takie ważne.Serdecznie pozdrawiam.Asia z Marynią i Szczepciem
    • Gość edziecko: Ania_G Re: Jak radzicie sobie z wózkiem? IP: *.* 15.04.02, 15:35
      To chyba polska rzeczywistość nie pasuje do ludzi. Przecież wózków używają też niepełnosprawni. Czytałaś posty na emamie o zostawianiu wózka przed bankiem? STRASZNE!!! :-)Ja jestem jeszcze z brzuszkiem. Przeprowadzam się na parter.....
    • Gość edziecko: madzia22 Re: Jak radzicie sobie z wózkiem? IP: *.* 15.04.02, 19:55
      Moja sytuacja jest idealna - winda na parter bez żadnych schodków na dwór. Wózek "Inglesina" bez problemu mieści sie wszędzie. Chłopcy nie rwą sie do chodzenia na spacerkach - lubia jeździć w wózku.Madzia
      • Gość edziecko: JacekB Re: Jak radzicie sobie z wózkiem? do madzi22 IP: *.* 16.04.02, 07:57
        Witam, :hello:,prosiłbym o informację w jakim wózki Inglesiny jeżdżą Twoi chłopcy. Żona jest w 6 m-cu (bliźniaki - dziewczynki) i planujemy zakup właśnie wózka Inglesiny (Combi lub Biposto).Co do radzenia sobie z wózkiem to od dawna intensywnie o tym myślę. Mieszkamy w bloku na 4 piętrze bez windy :what: i na pewno będzie z tym problem.Pozdrawiam Hiacynt.
        • Gość edziecko: JacekB Urlopy dodatkowe przy bliźniakach IP: *.* 16.04.02, 08:00
          Witam,mam pytanie: ile dni się należy dodatkowo wolnych w przypadku narodzin bliźniaków - 2 czy 4. :what:Pozdrawiam.Hiacynt
          • Gość edziecko: AgnieszkaJ. Re: Urlopy dodatkowe przy bliźniakach IP: *.* 16.04.02, 09:03
            Jacku, czy chodzi ci o urlop okolicznościowy z tyt. narodzin dzieci - jeśli tak, to na każde dziecko przysługuje 2 dni (2 dni na każy akt urodzenia, który jest podstawą do udzielenia urlopu okol.), czyli 4 dni. Podobnie jak jesteś ubezpieczony, np w PZU i ubezpieczenie ma klauzulę, że wypłacają coś w przypadku urodzenia dziecka, to na bliźniaki dostaje się x 2.Pozdrawiam, AgnieszkaJ.
        • Gość edziecko: madzia22 Re: Jak radzicie sobie z wózkiem? do madzi22 IP: *.* 16.04.02, 17:10
          Nie pamiętam nazwy, ale jest to wózek typu spacerówka, w którym dzieci są obok siebie. Ma osłonkę na nogi a my dokupiliśmy jeszcze dwa grubaśne śpiworki Inglesiny i chłopcom służyła także jako wózek głęboki a urodzili się w styczniuubiegłego roku. Używamy go już ponad 15 miesięcy i spisuje się dość nieźle a eksploatujemy go niemiłosiernie. Był z nami nawet w górach. Zaczął jedynie szwankować mechanizm składania, ale razem z mężem rozpracowaliśmy go i teraz działa niezawodnie.Wózek jest oczywiście ciężki - 11 albo 12 kg.Zastanówcie się czy nie moglibyście trzymać go na parterze w jakimś pomieszczeniu (w wielu blokach jest wózkarnia).Bloki bez windy to coś strasznego, my specjalnie ze względu na to przeprowadziliśmy się do bloku z windą.PozdrawiamMadzia
    • Gość edziecko: Agnieszka_J. Re: Jak radzicie sobie z wózkiem? IP: *.* 15.04.02, 20:52
      Ja mieszkam na pierwszym piętrze, nie muszę korzystać z windy, szybciutko z wózeczkiem na dół(kręgosłup daje się we znaki, choć stara nie jestem). Potem ubieram dziewczyny, znoszę jedną do wózka,druga czeka w nosidełku przy otwartym oknie.Na szczęście jest już wiosna - cieplutko, więc na ławce pod klatką siedzi pan sąsiad sympatyczny, który umila sobie to siedzenie za pomocą piwka ( jest bezpieczny i znam go od lat), on pilnuje dzidzi, ja wtedy biegiem po drugą i na spacer.W tym momencie jestem zlana potem. Zarzyło mi się wynieść dzieci do wózeczka, potem miałam biec po kurtkę i buty, okazało się, że nie wzięłam klucza, zostałam na spacerku w pantoflach i sweterku, a była zima. Na szczęście babcia ma dodatkowe klucze do nas, zadzwoniłam od sąsiadki, pożyczyłam kurtkę i czekałam na babcię, ta przyjechała za chwilkę taksówką i wszystko dobrz się skończyło. A co do wózków, to też jestem wściekła, ale raczej na to, że te polskie warunki nie są przystosowane do wózków. Mam wózek typu "jeden za drugim" i na szczęście mieszczę się wszędzie, niestety, nie wszędzie mogę wejść - najgorzej, jak chcę zrobić zakupy. Progi, schodki, drzwi, które się zatrzaskują na wózku, albo takie, do których trzeba chłopa, żeby otworzył - ludzie, do tego dopuszcza!!! Takie sklepy powinny być zamykane, nie wiem przez kogo, ale przecież zapisane są w prawie budowlanym pewne normy, które powinny być spełnione przy budowie. A nikt o to nie dba. No, przepraszam, supermarkety tak. Tylko tam można zrobić zakupy z wózkiem bez obaw, że ciężkie drzwi zatrzasną się w momencie przekraczania ich. Pozdrawiam, AgnieszkaJ.
    • Gość edziecko: asia_t Re: Jak radzicie sobie z wózkiem? IP: *.* 16.04.02, 11:20
      Hej Asiuja mam szczescie: mieszkam teraz na parterze, z podjazdami, nie musze nosic wozka po schodach... mam taki dluuuugi, Peg Perego, jeden za drugim, lekki w sumie, nawet daje rade go podniesc i to z zawartoscia, ale na szczescie nie musze. Mieszcze sie wszedzie, nawet do windy w metrze. :-) Nie wyobrazam sobie jednak, ze mialabym nosic ten wozek z 2 pietra, na ktorym przed porodem mieszkalam... pozdrawiamasiaT
    • Gość edziecko: Magda_D Re: Jak radzicie sobie z wózkiem? IP: *.* 16.04.02, 12:07
      Hej,przede wszystkim witajcie po długiej przerwie (przez 4 tygodnie byłam mamą pracującą, wprawdzie w domu - ale nie mogłam już patrzeć na komputer).CO do wózka, to ja tez mieszkam na parterze - przeprowadziliśmy się na wieść o bliźniakach. Najpierw znoszę wózek a potem dzieci - teraz już same domagają się schodzenia po schodach. Często tez wychodzimy bez wózka, bo tylko przeszkadza. Najbardziej lubię, kiedy na odgłosy naszego wychodzenia wychodzi sąsiadka, przypilnuje dzieci, kiedy ja zbieram jeszcze rzeczy do zabrania na spacer: kocyk, zabawki, moja torebka, czasem chrupki. Pamiętam jak były wychodzenie to był koszmar, ubrać dzieci, często okazywało się już po ubraniu, że jedna ma kupę. Wszystko w biegu, łapałam tylko kurtke i byle szybciej za drzwi. Pół godziny z głowy - minimum.Po spacerze zostawiam wózek na dole - nie jestem jedyna - wózek dziecięcy zostawiają też sąsiedzi a oprócz tego bywa tam też rower. Ale zdaję sobie sprawę, że jest to ryzyko. Kiedy dzieci były młodsze mogłam zostawić je przed sklepem (małą osiedlową budką) teraz nie mogą znieść mojej nieobecności, więc wszędzie są ze mną, albo zostają w domu z nianią.Leżąc w szpitalu (w ciąży) słyszałam opowieść, że jedna mam bliźniąt jak wychodziła, to przywiązywała dzieci za nogi do dwóch przeciwległych końców mieszkania, żeby się nie pobiły. Szok!!! Zanim nie urodziłam, wydawało mi się, że to żaden problem zostawić dzieci na chwilę same - ale teraz nie wyobrażam sobie jak można to zrobić.Magda
      • Gość edziecko: alinal Re: Jak radzicie sobie z wózkiem? IP: *.* 19.04.02, 14:37
        ja mam rewelacyjny wózek ABC DESIGN, jeden obok drugiego więc jest dość szerokiz naszego drugiego piętra trzeba znosić złożonysama nie daję rady wyjść na spacer, zwłaszcza że w porze spaceru osiedle dośc wyludnione i trudno znaleźć "wolontariuszy" chociaż do popilnowania.w sumie nie ma problemu, bo naprzeciwko mieszka moja szwagierka, która mi może pomóc, ale wkurza mnie to uzależnienie.czytając Wasze posty cieszę się z faktu, że póki co dzieciaki na 2 minuty można zostawić sameraczej nie uciekną ani się nie pobiją :-)bo jeszcze nie wiedzą do czego służą rączki i nóżki ha hapozdrawiam alina
    • Gość edziecko: Colin Re: Jak radzicie sobie z wózkiem? IP: *.* 23.04.02, 13:28
      Ella (mama Kornelka i Emilka)Niektóre z Waszych postów spowodowały, że aż mi się gorąco zrobiło. Szczerze współczuję, że musicie się tak męczyć z tymi wszystkimi architektonicznymi utrudnieniami. Ja na szczęście jestem w super sytuacji. Teraz to doceniam. Mieszkamy w małym, PARTEROWYM domku. Mój wyjazd na spacer przebiega bez większych trudności, wyjeżdżam przez drzwi tarasowe (choć wózek przechodzi również przez wszystkie inne). Nie ma żadnych schodów, mój mąż usypał mały podjazd. Kiedy nie ma pogody wystawiam maluchy w wózku na taras, ja siadam na dworze lub przy uchylonych drzwiach i je przez jakiś czas kołyszę. Tym sposobem nie ma dnia by nie wychodziły na powietrze. Po jakimś czasie zasypiają i ja mogę wtedy wziąć się za inne obowiązki. Nieraz udaję mi się zabrać jeszcze na spacer naszego setera. Śmieszny to jest widok, ja z takim dużym wózkiem i obok wielkie psisko.Wózek „Kubuś-Bliźniak”, polskiej produkcji się naprawdę sprawdza, zwłaszcza na wertepach. Był tani (500 zł), a jego jedynym mankamentem jak na razie jest to ze się kiepsko składa i zajmuje nam prawie cały bagażnik w samochodzie.
      • Gość edziecko: Jagna_26 Re: Jak radzicie sobie z wózkiem? IP: *.* 23.04.02, 14:20
        Mam pytanie, co to za wózek, ten "Kubuś-Bliźniak", tzn. jakiej firmy, czy można go zobaczyc gdzieś w internecie?Jeśli chodzi o wózki, to mam w głowie kompletny zamęt.Narazie napaliłam się na Inglesinę Twin Jet, (są nowe wzory np. granatowy w białe groszki). Jedynym jej mankamentem są te małe kółeczka, ale poniewaz to jest naprawdę dobra firma, myślę że się za szybko nie rozklekocze (przy dwójce dzieci to chyba ważne).Oglądałam dzisiaj ABC Design, który na pierwszy rzut oka wygląda nieźle, ale wydaje się jakiś... "nieporządny". Mam wątpliwości, ile wytrzyma w dobrym stanie. Może ktoś ma argumenty za ABC (poza niską ceną)?Bo czas płynie :-).PozdrawiamJagna
        • Gość edziecko: Agnieszka_J. Re: Jak radzicie sobie z wózkiem? IP: *.* 23.04.02, 20:29
          Jagna, czy masz na myśli wózek typu "jeden za drugim" ? Moja znajoma miała wózek tej firmy, po dwóch latach używania przełamał się na pół. Nie oszczędzała go, o nie. Poza tym była z niego zadowolona (przed tym przełamaniem).Ella, jak ja Ci zazdroszczę!! Dzieciątka na taras i śpią... marzenie!AgnieszkaJ.
        • Gość edziecko: alinal Re: Jak radzicie sobie z wózkiem? IP: *.* 24.04.02, 21:11
          Jagna, my mamy ABC trójkołową spacerówkę, podobną do Emmaljunga Husky tylko trójkołową. Dzieci wozimy w nim od początku w bardzo wygodnych śpiworkach solidnie mocowanych do całości.Jestem baardzo zadowolonaZalety: bardzo łatwo sie składa, waży 15 kg więc względnie, ma duże kółka które wszędzie wjada i do tego również wyjadą, ja jeżdzę głównie po lesie, to jest na prawdę wózek terenowy, świetnie sie prowadzi, jest bardzo estetyczny i naprawdę nieźle pomyślany, ma nawet "szyberdachy" żeby można było sprawdzać co z dziecmi bez zatrzymywania sięWady: póki co moge wymienic tylko to że jest mało skrętny, co tak naprawde nie stanowi problemu no i że nie wejdzie w drzwi wejściowe. Ale jako że sie łatwo składa nie ma problemupozdrawiam serdecznie trzymam kciuki za finiszAlina i bable
Pełna wersja