Blizniaki i jedzenie....

IP: *.* 08.10.02, 09:19
Witam Rodzicow wszystkich blizniakowjestem tutaj nowa i nie bardzo wiem, czy kiedykolwiek ktos opisywal tutaj dzien blizniakow od strony kuchni.Chodzi o stary problem niejadkow.Moje Male maja 2,5 roku i ciagle ciagna jeszcze z "butli" kaszke. Co prawda dostaja zupke w poludnie, ale tylko zupke, bo innych rzeczy, ktorych nie da sie rozdrobnic, nie jedza. Zatem rozdrabniam zupke na "mial" i ciesze sie, bo przynajmniej zawsze "cos" innego maja w brzuchach. Musze napisac, ze karmienie moich dzieci to istny koszmar dla mnie, tym bardziej, ze nigdy nie maja apetytu. Serki i jogurty - bez problemu, kartofle z mieskiem - cos okropnego. Czy macie takze problemy z jedzeniem. A moze macie jakis "zloty srodek" na bezproblemowe obiady?. Z lekarza rad typu "prosze pozostawic to juz dzieciom" nie korzystam, bo ostatnim razem, kiedy zostawilam je w "spokoju" nie jadly nic. A zalezy mi na tym bardzo, tym bardziej, ze sa wczesniakami i przy porodzie nie wazyly wiecej jak 2100 gr. Dziekuje z gory za "podpowiedzi".
    • Gość edziecko: kasienkkaa Re: Blizniaki i jedzenie.... IP: *.* 08.10.02, 13:20
      witaj, kolejna mamusiu blizniat! co prawda ja dopiero urodze bliznieta, ale mam juz w domu 3 dzieci i z kazdym mialam problemy jedzeniowe! co jest dla mnie dziwne, to to , ze jeszcze rozdrabniasz dzieciom jedzenie. nie chce cie tu krytykowac, ale wg mnie to juz za dlugo trwa. moje maluchy jadly normalne, nierozdrobnione jedzonko juz po 1.roku zycia, powoli przyzwyczaily sie do tego. mam znajoma, ktora do dzis rozdrabnia synowi jedzeni, a syn ma ....... 20 lat. niestety, tak nauczyla, ze zoladek nie jest w stanie innego pokarmu przyjmowac, jak tylko rozdrobnione. jesli chodzi zas oo apetyt twoich blizniakow, to posluchalabym rady lekarza-wiesz co moj pediatra powiedzial, gdy narzekalam, ze moje dzieci nie chca jesc? ze dzieckoo powinno jesc, ale nie musi! i mial w tym wiele racji. dzis mam juz za soba okres niejadkow, maluchy maja :4 i 2 lata, zdarza sie jeszcze ze marudza przy jedzeniu i bywa tak, ze nie rusza nic, ale slucham sie rad lekarza, podaje im wtedy duuuzo picia. badz szczesliwa, ze twoje dzieci pija mleko z kaszka-moje juz od dawna nie chca!!!!!! to nic, ze byly wczesniakami przy urodzeniu, na pewno to nadgonia! zycze ci powodzenia z bliznietami przy jedzeniu i oczywiscie nie tylko! glowa do gory! kasienka
    • Gość edziecko: Magda_D Re: Blizniaki i jedzenie.... IP: *.* 08.10.02, 14:47
      Hej,Nie wiem, czy będę w stanie Ci pomóc bo moim pannom apetyt raczej dopisuje, ale też miałyśmy problemy z wprowadzaniem "grudek". tyle że panny miały wtedy ok. 7 m-cy. Po kilku kęsach jedzonka z grudkami zaczynały się naprawdę dławić, wypluwać, itp. A ja wtedy cierpliwie podawałam im grudkowate jedzenie na początku posiłku a jak już nie chciały jeść, to wyciągałam słoiczki z gładkimi papkami. Z czasem całkiem przeszliśmy na jedzenie grudkowate. Możesz też spróbować podawania całego ryżu w papce, albo krojonego mięsa w papce - także niby jest to dzieci znają, ale jednak niecałkiem zmielone. A najlepszym kucharzem jest głód. W lecie dziewczynki miały taki okres, że w ogóle nie chciały jeść (jadły chyba 25% tego, co normalnie) i po prostu musiałam się przestawić na ich inne potrzeby. Po jakimś czasie apetyt wrócił sam.MagdaPS: Spróbuj nie podawać żadnych słodyczy (w to włączam np. Danonki) - słodkie jedzenie zabija apetyt.
      • Gość edziecko: Jacqueline Re: Blizniaki i jedzenie.... IP: *.* 09.10.02, 11:51
        Dziekuje za szybka odpowiedz.Ten "moj" problem, to nie jest az tak "problemowy". One jedza chleb i paluszki, a takze kielbaske i parowki. Tyle, ze ciagle butelka musi byc w ciagu dnia, bo bez tego ani rusz. Danonki jedza (Frucht Zwerge) ale tylko dwa opakowania (malutkie) i na tym sie konczy. W zasadzie nie lubia slodyczy, do czego nie probuje je przekonywac.Dzieki za Twoje rady. Przydadza sie.Pozdrowienia.
    • Gość edziecko: Annaj Re: Blizniaki i jedzenie.... IP: *.* 09.10.02, 09:01
      Cześć.Jak czytałam Twój post to miałam wrażenie jakbym go sama napisała. Tylko że ja mam taki problem z jednym z moich bliźniaków. Jak mam dwóch chłopców, którzy zaczęli 22 miesiące. Urodzili się po terminie z wagą Adam (niejadek) - 3050, Michał (łakomczuch) - 2450. Obecnie Adam wazy ok. 11 kg, Michał prawie 14 kg. Dwa razy dziennie rano i wieczorem jedzą mleko z butelki. Jak wstaną i przed spaniem. Z jedzeniem u Adama jest koszmar nie dość że nie chce prawie nic jeść to nie daj Bóg jak poczuje makaron nitki, kawałek mięsa, ziemniaka. Jedzą tylko zupy bo mięso z ziemniakami podobnie jak u Ciebie nie wchodzi w grę. I najgorsze jest to, że gdy Michał widzi że Adam krzywi się na kotleta czy ziemniaka to też odmawia choć wiem że ma ochotę. uwielbiają wszelkie serki Danio, jogurty. Lubią słodycze choć z czekoladą nic nie jedzą daję im tylko herbatniki, flipsy. Ja bojąc się że Adam jest za chudy bo żebra ma na wierzchu zaczęłam podawać mu wysokokaloryczne dania ale z kolei obawiam się ze po jakimś czasie może byc to zgubne dla Michałka może mi utyć. Daję im frytki (b. lubią) i Adaś nawet gryzie sam, pizze oczywiście nie codziennie. Lubią też budyń, kisiel. Jeśli chcesz to napisz jak wygląda dzień żywieniowy Twoich dzieci to sobie porównamy. Ale ogólnie jest tak że Adam nie chce jest lub nie ma na to czasu.Może to też moja wina lub mojej siostry (zajmuje się nimi od 7 do 16) ale nie ma mowy o zjedzeniu jak normalni ludzie przy stole. Latam za nimi z miską i namawiam do zjedzenia. W krzesełkach wcale nie chcą siedzieć.Dodatkowo podaję im zestaw witamin SANOSTOL (to akurat uwielbiają).Pozdrawiam Ania.PS. Jak możesz to napisz też jak śpią Twoje pociechy, czy śpią jeszcze w dzień. Jak śpią w nocy.
      • Gość edziecko: Jacqueline Re: Blizniaki i jedzenie.... IP: *.* 09.10.02, 12:04
        Witam.Wiesz, to tak...Ja tez "latam" z talerzykiem, i (co jest moja wielka wina) karmie je przed telewizorem...Moje pociechy maja teraz skonczone 28 miesiecy i nadal sprawiaja mi klopot z jedzeniem. Nadal, bowiem juz od urodzenia mialam z nimi problem. Jako dziecko tez nie bylam lepsza, i teraz to juz chyba czasem z braku czasu niedojadam. Obie waza prawie tyle samo to znaczy: Jacqueline prawie 15 kg i Caroline 15,1 kg. Mierza ok. 94 cm. To wszystko wydaje mi sie w "normie", chociaz ta norma kosztuje mnie wiele wysilku i pracy, no i nerwow. Oczywiscie jedza tak jak Twoje skarby, mleko rano i wieczorem. Pozniej zupa- najlepiej "gnieciona" na papke. Pozniej dostaja jogurt, a czasem parowke. Ida na spacer, po czym Babcia (jesli ma wolny czas i do nas "wpadnie") daje im na spacerze "lyzeczka" banana. To tyle. Ja - jedzac to umarlabym z glodu, nie mowiac o energii, ktorej bym nie miala. A one widocznie zyja na "minimum". Chetnie podziele sie z Toba innymi radami, chociaz mam tez inne problemy np. z mowa, i jakos nie moge sobie poradzic. U mnie jest tak, ze wychowuje je dwujezykowo, i chyba jestem sobie sama winna, ze duzo rozumieja, ale nie potrafia jeszcze wyraznie mowic. Ostatnio stworzyly sobie "wlasny" jezyk i nim posluguja sie z nami. Jest to czasem zabawne ale i przykre (jesli nie umiem zrozumiec o co chodzi). No i jeszcze do tego najlepszym przyjacielem jest Smoczek z ktorym wojne juz przegralam. Od nastepnego roku zapisalam je do przedszkola, i jestem ciekawa jak sobie z tym wszystkim poradze.....?Pozdrowienia.
      • Gość edziecko: Jacqueline Re: Blizniaki i jedzenie.... IP: *.* 10.10.02, 08:51
        Ponownie witam.Zapomnialam odpisac, ze moje pannice spia poltorej godzinki przed poludniem. Wstaja zatem bardzo wczesnie, bo juz przed siodma. Ida spac o osmej. Czasem przedluza sie cala ceremonnia i ida do lozka o dziewiatej. Ale to sa rzadkie wypadki. I raczej regula jest godzina osma.W nocy budza sie, i trzeba wstawac, aby je uspokoic. Oczywiscie ostatnio spia tylko przy swietle. Sa takie dni, ze spia dobrze, po czym nastepuje faza-niespania, ktora moze trwac i trzy tygodnie.Wychodza codziennie na spacer, ktory trwa ok. godziny. Wyjatkiem jest tylko deszcz, ktorego unikamy. Nie wiem, czemu maja takie fazy, moze rosna?Pozdrawiam cala Twoja rodzine.
    • Gość edziecko: madzia22 Re: Blizniaki i jedzenie.... IP: *.* 09.10.02, 14:01
      Witam. Ja także dołożę swoje pięć groszy, chociaż dziewczyny napisały już prawie wszystko. Chłopcy mają prawie dwa lata, też są wcześniakami i ważyli tak samo jak twoje panny. Jedzą niechętnie, ale uwielbiają mleko z butli przed spaniem, parówki, białą kiełbasę, rybę morską smażoną.Przejde jednak do rzeczy. Chłopcy z apetytem jedzą wszystko to, co my jemy i wtedy kiedy my jemy także. Jeśli mają jeść sami, to im się nie chce.Moja rada - zacznijcie razem z mężem i dziećmi jeść wspólne obiady. Przypuszczam, że wówczas przynajmniej ten jeden posiłek dziennie będziesz miała dobrze przez nich zjedzony. Jest tylko jeden minus - w ten sposób ja nie jem prawie nic, bo chłopcy mi nie dają.PozdrawiamMadzia
      • Gość edziecko: Jacqueline Re: Blizniaki i jedzenie.... IP: *.* 10.10.02, 08:44
        Witam.No coz u nas nie jest to takie proste, chyba, ze w wekeendy, bo moj maz pracuje dlugo i to od rana. Wiec jestem sama w domu i jakos musze sobie dawac rade. To dobra rada, jednak wymagajaca pewnych wyrzeczen i czasu. Jesli sama mam je karmic przy swoim obiedzie, to moge zapomniec o moim posilku. W zasadzie od urodzenia moich pociech, moj czas jest tak zaplanowany, by zmiescic sie ze wszystkimi obowiazkami dotyczacymi dzieci i domu w ciagu dnia. Noc mam tylko dla siebie, i do dzieci wstaje moj maz. Za co jestem mu wdzieczna. Mimo wszystko dziekuje za rade, bo z czasem sie przyda. Pozdrawiam cala Twoja rodzine.
        • Gość edziecko: Agnieszka_J. Re: Blizniaki i jedzenie.... IP: *.* 11.10.02, 22:41
          Hej, doskonale Cię rozumiem, bo cho moje bliźniaczki ( 13 mies) jedzą bardzo dobrze, to mam starszą córcię (6 lat), która jest od urodzenia niejadkiem. Myślę że Twoje córeczki ważą bardzo dobrz, jak na dwa latka - moja 15 kg ważyła, jak miała 4 - i wcale nie była tak na oko straszliwym chudzielcem. Do dzisiaj je mniej, niż swoje małe siostrzyczki. Próbowałam wszystkiego- od leków na apetyt, po czekanie aż, zawoła, teatrzyki, piosenki, wysilałam wyobraźnię, jak mogłam przez pięć lat - i doszłam do wniosku, że na niejadków nie ma sposobu. Zgadzam się z Magdą, że trzeba ograniczyć zamieszanie wokół jedzenia, traktować to jako rzecz zupełnie naturalną (choć nie jest to łatwe dla matki - mi w zmianie postępowania pomogło urodzenie bliźniaczek). Po prostu nie miała czasu ganiać za Paulą i wciskać jej jedzenie, bliźniaczki pochłaniały większość czasu, a ona zaczęła wreszcie sama wołać. Teraz ma gorsze i lepsze okresy, ale już tak bardzo mnie to nie przeraża, przecież jest zdrowa, dobrze się rozwija no i jest szczuplutką laską hihi.A tak swoją drogą, gdy jeszcze nie wiedziałam, jakie będą do jedzenia bliźniaczki, to sobie myślałam, że wykorzystam rywalizację w zwalczaniu niejadkowstwa. Myślałam, że jak powie im się - patrz, jak Julka je - to na zasadzie małpkowania Weronisia też zje. Czsami tą metodę wykorzystujemy do picia syropków, działa super. Ale nie jest chyba zbyt wychowawcza...Pozdrawiam, AgnieszkaJ
          • Gość edziecko: Jacqueline Re: Blizniaki i jedzenie.... IP: *.* 12.10.02, 11:27
            U mnie jest tak...rywalizacja nie pomaga, a wrecz utrudnia. Kiedy Caroline chce sie troche "poprzytulac" - to Jacquline bije ja piescia i jest w tym momencie bardzo zazdrosna. Na odwrot jest tak samo. Jedno o drugie jest zazdrosne, wrecz "chorobliwe", ale mysle, ze to teraz nowa "faza", bo wczesniej tego nie zauwazylam. Z jedzeniem i rywalizacja, tez jest roznie. Ja tez probowalam tego sposobu, ale je w ogole nie obchodzilo, czy jedna zje predzej od drugiej, lub zobacza zaraz ulubiona bajke. Karmienie jest u mnie "koszmarem", ale w jednym punkcie masz racje, a mianowicie, zeby nie robic z karmienia wielkiego zamieszania. Tylko jak byc tu spokojnym, kiedy wszystko "wyplute" jest z powrotem na podloge, kiedy ja pochlaniam tyle czasu na gotowanie. Czasem zlosc mnie bierze.....mysle jednak, ze w miare czasu, kiedy urosna i "zmadrzeja" , to bedzie to mozna jakos im to wytlumaczyc, jak wazny jest posilek. Tylko pozostalo mi czekac i sie denerwowac.... Kazdy mowil mi, ze pierwsze miesiace i rok dzieci beda najgorsze. Kiedy i to przeczekalam, opowiadano mi, ze jednak pierwsze trzy lata sa "nadwyrezajace" w wychowaniu. Jestem ciekawa....Pozdrowienia.
      • Gość edziecko: Magda_D Re: Blizniaki i jedzenie.... IP: *.* 10.10.02, 12:34
        Hej to jeszcze raz ja.Zobaczcie jakie to dziwne - Wy narzekacie, że dzieci nie mają apetytu, ja mówię, że moje jedzą jak smoki - a moje dzieci ważą znacznie mniej od Waszych. Mają 21 m-cy i ważą Ewelinka 11,5kg a Zosia 10,2 (przy urodzeniu ważyły 2400 i 1600), mierzą ok. 83-81cm. Jestem przekonana, że ich dobre apetyty są wynikiem mojego dość nonszalanckiego podejścia do posiłków: rano i wieczorem dostają butlę (poranną staram się zamienić na serek z owocami) a pozostałe posiłki staram się by jadły same. Na stole stawiam dwa talerzyki a na nich jedzonko. Rano zazwyczaj paróweczki (pokrojone) albo plastry wędliny i sera żółtego, plastry ogórka kiszonego albo pokrojony omlet (nie mogą jeść chleba). Zupkę zazwyczaj podaję sama bo nie mogę patrzeć na to, co z nią robią, chyba że mam wyjątkowo dobre samopoczucie. Potem nasze drugie danie, też dostają na osobnych talerzykach - ale i tak wolą jak je podkarmiamy. W ciągu dnia pokrojone owoce też do samodzielnego ciamkania. Oczywiście są tego złe strony: po pierwszych kilku kęsach panny się nudzą i idą się bawić. Po jakimś czasie jednak wracają i dojadają (ja w tym czasie zazwyczaj sama jem śniadanie czy obiad więc siedzę przy stole) - czasem więc jedzą danie zimne i nieco podeschnięte. Poza tym zdarza się, że porwą coś z talerza i zostawią gdzieś w domu - potem znajduję nieapetyczne resztki. Sprzątanie po samodzielnym jedzeniu zupy to inna historia - dzieci trzeba przebrać i wymyć stół, krzesła i podłogę. A potem dokarmić dzieci bo same tej zupy za dużo nie zjedzą, wtedy ja też ganiam za nimi z miską i łyżeczką. Ale generalnie staram się, by jedzenie było ich problemem, ja tylko dostarczam i sprzątam.No i mimo że panny ważą niedużo, nie można powiedzieć, żeby były niedożywione - moja mama wręcz twierdzi, że je pasę!!! Ale to dlatego, że u niej nie chciały jeść, tylko goniły za kotem.Magda
Pełna wersja