Uśnijcie wreszcie, bliźniaki! :-) Muszę się pochwalić!

IP: *.* 18.10.02, 19:03
Od dwóch dni stosujemy tę metodą, brutalną, a jakże. Pzedwczoraj w nocy mieliśmy dwa razy po pół godziny ryki i wrzaski (to Jędruś) i płakanie (Kamiś). Tatuś do nich grzecznie chodził co 5 minut, głaskał, dwał smoczka, kładł do łóżeczka, bo oczywiście wstawali jak spławiki. Po 26 minutach usnęli. :-) Karmiłam ich RAZ, co było nibywałym sukcesem. Wczoraj w nocy... mało nie zamordowałam męża. Nienawidziłam jego, siebie i tej cholernej metody. Gryzłam kołdrę i płakałam w poduszkę. Moje dziecko (Jędruś) darło się jak opętane, moim zdaniem jakieś dwie godziny, zdaniem zegarka - całe 10 minut. Usnął sam, bez picia, karmienia, bez cycusia. Kamiś płakał pół godziny później, tatuś do niego chodził, też po 10 minutach był spokój. Nie jedli od 20 do 6 rano!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! To absolutny rekord świata. Trzymajcie kciuki, żebym dzisiaj wytrwała, żeby spali, żeby nie płakali... widać pierwsze efekty, usypiają bez herbatki, bez mleczka, bez cyca! A ja, o cudzie, spałam tyyyyyle godzin ciurkiem...Najlepsze jest to, że te dzikie wrzaski, które pewnie stawiają na nogi pół naszego bloku, nie budzą braciszka, który grzecznie odczekuje swoją kolejkę. :-) Pozdrawiam serdecznie, jutro dalszy raportasiaT
    • Gość edziecko: Agnieszka_J. Re: Uśnijcie wreszcie, bliźniaki! - ja też chcę spróbować IP: *.* 18.10.02, 21:15
      Asiu, trzymam kciuki za was, żeby się udało. Ja też postanowiłam zaprowadzić u nas porządki, ileż można usypiać dzieci i wstawać w nocy. Zdopingowana działaniami Asi oraz koniecznością(muszę sama je usypiać, mąż w pracy) postanowiłam zaczć od dziś. I trwam w tym postanowieniu już 2 godz 30 min, czekając na fachową lekturę ( tu uśmiech w stronę Asi), dzieci płaczą dokładnie dwie godz 30 min, chodzę do nich co pięć minut, daję smoczek, układam,śpiewam, wychodzę, wchodzę za chwilę.P.S. Właśnie minęło następne 30 min. na lulaniu dziewczynek, zasnęły. Nie wytrzymałam.Starsza córcia zasnęła w ubraniach na podłodze, oglądając jakiś film dla dorosłych po niemiecku. Obok niej niezjedzona kolacja, mówiła, że jest głodna, ale nic jej nie przejdzie przez usta, jak dzidziusie płaczą i żebym coś zrobia. Ja chciałam być konsekwentna, dziś się nie udało, może jutro.Ale opiszę, co się działo.Przez chwilę zapanowała cisza - myślałam, że zasnęły. Ale nie, za chwilę płacz. weszłam do pokoju, okazało się, że zwaliły ze ciany lampkę, obrazki, zerwały firankę, baldachimki poprzekręcane, Weronika wydarła ząbkami dziurę w pościeli. Zanosiły się od płaczu. Co wy na to? Ja nie wytrzymałam, ululałam na rękach. ALe nie chcę tak.W dzień spały 25 minut o godz. 11przed południem. Chciałam je uśpić - zawsze śpią po południu, pod warunkiem, że jest ktoś u mnie i je uśpi - mama, koleżanka, mąż, siostra. Obojętnie kto, byle nie ja. Dziś próbowałam je uśpić od 13.30 do 16.30. Różnymi sposobami, bezskutecznie. W końcu dałam sobie spokój. O 19 wykąpałam je, nakarmiłam i pozostałą historię już znacie. Dzisiaj 4 godziny spędziłam w pracy, pięć na usypianiu dzidziusiów - a ja chcę normalnie żyć! Jestem załamana. AgnieszkaJ (mama Julki i Weroniki)
      • Gość edziecko: zadowolona Re: Uśnijcie wreszcie, bliźniaki! - ja też chcę spróbować IP: *.* 18.10.02, 22:11
        Agnieszko trzymaj się - muszisz udowodnic dziewczynkom, że to nie one nadają ton. Bądź konsekwentna, na pewno zajmie Ci to więcej czasu, Boze miej w opiece Twoje komórki nerwowe, ale się uda!!!!!!! BNa peqwno. Tylko bądź konsekwenta. Twoje dziewczyny wiedzą, że wczesniej czy później do nich przyjdziesz, ululasz, postawia na swoim. Musisz przeczytac tę książeczkę!!!!!!!! Tam jest więcej "Twoich" przypadków, a jednak rodzice wygrali, w tym pozytywnym oczywiście znaczeniu. Trzymaj się i wytrzymaj. Idź już spać. Pozdrawiam (zadowolona) Ania
      • Gość edziecko: Mela Re: Uśnijcie wreszcie, bliźniaki! - ja też chcę spróbować IP: *.* 19.10.02, 07:16
        Polecam wyprobowanie sposobu przeczekania razem z dzieckim jego placzow. Ja spedzilam kilka wieczorow siedzac przy corce. Byl placz, rozebranie sie do naga, rzucanie we mnie wszystkim z lozeczka. Jak nie wytrzymywala, bralam ja zeby possala z 5 minut piers. I dalej siedzilam przy niej. Miala wtedy 1.5 roku. Po trzech wiecorach zasypia bez problemu.Numer z samodzielnym zasypaniem by nie przeszedl. Chiciazby z powodu starszej, 10 letniej corki, ktora nie pozwala zeby mlodsza siostra plakaka. Przy pierwszej probie nauki samodzielnego zasypiania nie zwazajac na zakazy pobiegla i przyniosla siostre. Nie powtorze komentarzy, na jakie sobie pozwolila wzgledem lektory i mamy ktora ja czytala :crazy:
      • Gość edziecko: Magda_D Re: Uśnijcie wreszcie, bliźniaki! - ja też chcę spróbować IP: *.* 19.10.02, 20:11
        Agnieszko,Pewnie Cię nie pocieszę, ale nasze przyuczanie do samodzielnego spania też nie przypominało optymistycznego scenariusza z książki. Wielokrotnie się na ten temat wypowiadałam, więc teraz już raczej milczę i daję się wypowiadać nowym entuzjastom tej metody, ale dla mam bliźniąt zrobię wyjątek ;-) - było ciężko, ale jak już się skończyło to wielokrotnie sobie gratulowałam i byłam wdzięczna za swoją konsekwencję.Podstawą naszych problemów było to, że kilkakrotnie zabierałam się do tej "nauki" i się poddawałam (co nie jest trudne). Za każdym razem było coraz gorzej. Kiedy w końcu wszyscy mieli mnie dość i moich dylematów, zaczęliśmy naukę wspólnie a mój mąż i siostra pilnowali żebym nie wchodziła do pokoju i wielokrotnie mnie od tego odwodzili. Dziewczynki płakały przez 2 godziny, od czasu do czasu dramatycznie. Potem bywało lepiej lub gorzej - czasem zasypianie trwało kilka minut a czasem całe godziny (tak jest zresztą do dziś, tyle że bez płaczu). Spanie w nocy unormowało się dość szybko ale na pełny sukces (wieczór + drzemki) czekaliśmy ok. miesiąca. Potem zresztą wielokrotnie przechodziliśmy okresy lepszego i gorszego spania (przejście z dwóch drzemek na jedną, teraz wygląda na to, że ta jedna drzemka tez przejdzie do historii), ale dla mnie było to znacznie mniej absorbujące - dziewczynki wkładam do łóżeczek (albo wchodzą same) opowiadam historię, wychodzę, a one robią co chcą i w końcu zasypiają. Jak mają gorszy dzień to wchodzę tam co kilka-kilkadziesiąt minut i poprawiam pościel, zabawki, itp. Ale to już nie jest kilka godzin dziennie wyjętych z mojego życiorysu podczas bujania, głaskania, śpiewania oraz innych bezskutecznych zabiegów. Mogę w międzyczasie posprzątać czy pozmywać a po zaśnięciu małych - czas wolny i laba.Czego wszystkim życzę,Magda
    • Gość edziecko: zadowolona Re: Uśnijcie wreszcie, bliźniaki! :-) Muszę się pochwalić! IP: *.* 18.10.02, 22:06
      Ha, Asiu, wiedziałam, że się uda. Prorokuję Wam jescze jedną-dwie noce nieprzespane. Cieszę się, że udało mi się kogoś namówić do tej przemądrej i skutecznej książki. Trzymam kciuki i mam nadzieje, że znajdą się kolejne naśladowczynie. Pierwszy krok do sukcesu przeczytać Pana Wielkiego Doktora. Agnieszko bierz się do roboty - WARTO!!!Trzymam kciuki, chociaż w tym momencie to zbyteczne, ale mimo wszystko Ania
    • Gość edziecko: asia_t Re: Uśnijcie wreszcie, bliźniaki! :-) Muszę się przyznać... IP: *.* 19.10.02, 17:47
      do chwili słabości dzisiaj w nocy... o 2 wstałam i ich nakarmiłam, dumna z siebie, że tak ładnie po tym zasypiają, pewna, że przecież od tej 19 umierają już z głodu... po jedzeniu Jędrek WYŁ przez 40 minut... potem obudzili się już o 5 i wyli do 5.40... złamałam się i ich nakarmiłam... spali do 7... dzisiaj znowu zaciskamy pasa (głównie mamusi...). Nie mogę do nich nawet wejść, nawet się odezwać, bo gdy tylko mnie usłyszą, wybuchają płaczem - jesteś, nie śpisz, a my tu głodujemy! :-( Więc biedny Sebastian biega do nich co 5 minut!Agnieszka, w poniedziałek wysyłam książkę! Obiecuję. Może i Wam pomoże... chociaż patrząc po Julce i Weroniczce, przydałby im się cięższy kaliber... :-) AsiaT
    • Gość edziecko: Agnieszka_J. Re: Uśnijcie wreszcie, bliźniaki! :-) Muszę się pochwalić! IP: *.* 19.10.02, 20:52
      Mnie też dziś słabość opanowała i jak nadszedł wieczór, wrwalam się na koncert(Grupa MoCarta), zostawiając męża z zadaniem uśpienia dziewczyn. Zajęło mu to 3 min, jak zwykle, tylko je przytulił i już spały. Podobnie w dzień, on je usypia w sekundzie. Dla mnie spanie dziewczynek to obsesja - jak jestem sama, to wpadam w panikę, jak ktoś jest, to szukam pilnego zajęcia, żeby ich nie usypiać. To jakaś paranoja. W przyszłym tygodniu, jak poczytam trochę o tym usypianiu, spróbuję, muszę spobować wprowadzić tą metodę. Wiem, że w naszym przypadku nie będą to 4 dni, tylko dużo dużo więcej. Ale muszę coś zmienić, bo mam dość horroru usypiania, to ciągnie się miesiącami. Obecnie próbuję nauczyć je zasypiać w tym samym pokoju, co jest niezmiernie trudne, one są takie czułe na wrzaski drugiej. Nocki u nas są już w porządku, nie daję im flachy w środku nocy, tylko poprawię podusię, jak płaczą, przekręcę i śpią dalej, jedzą nad ranem. Ale usypianie, ech...Pozdrawiam, AgnieszkaJ, która na chwilę przystopowała z metodą przetrzymania.
      • Gość edziecko: zadowolona Re: Uśnijcie wreszcie, bliźniaki! :-) Muszę się pochwalić! IP: *.* 19.10.02, 21:23
        Czy nie sądzisz, że małe bestyjki po prostu wyczuwają słabość mamuś? Tak było u mnie, gdy spaliśmy - ja z jednym bączkiem, mąż z drugim, to zawsze ten szczęśliwiec co spał z tatą przesypaił bite 6-7 godzin, ten co ze mna, szkoda gadać. Zawsze w nocy wiedziałam, która jest godzina, bez patrzenia na zegarek, bo budził się co 40 minut. Wiem, że płacisz wielką cenę za spokój, ale wydaje mi się, że za weszerlką cenę musisz maluchy przetrzymać, może zostaw je na dwa,trzy dni a mąż niech zastosuje to, o czym pisze Asia_t, a co w moim przypadku zadziałało szybko, bez bólu i w 100%? Wiem, że to łatwo powiedzieć, ale może udaloby się Wam jakos to zoerganizować, aby nauczyć je zasypiać bez Twojego udziału? Trzymaj się Anka
        • Gość edziecko: Agnieszka_J. Re: Uśnijcie wreszcie, bliźniaki! :-) Muszę się pochwalić! IP: *.* 20.10.02, 20:43
          Aniu, spróbuję tej metody, muszę tylko poczytać trochę o tym, bo nie mam przygotowania "technicznego". Niestety, nie zawsze mogę korzystać z pomocy męża przy zasypianiu - czasami jest on w pracy o tej porze, zresztą chodzi tu nie tylko o wieczorne usypianie, dzienna drzemka to też horror, jak jestem z małymi cały dzień sama, one nie śpią (a normalnie śpią 2 razy w ciągu dnia). Gdy usypia je mąż, to chwileczka, kilka minut i śpią. Pozdrawiam, AgnieszkaJ
    • Gość edziecko: domini23 Re: Uśnijcie wreszcie, bliźniaki! :-) Muszę się pochwalić! IP: *.* 19.10.02, 21:53
      mamusie niespaczy - życzę wam bardzo dużo wytrwałości.u nas też było wycie i z głodu, i z zasady. i też nie spało pół bloku. ale z flachą chłopcy w końcu się pożegnali. po prostu mówiłam [musiałam to robić raczej sama, bo tatko nie wytrzymywał nerwowo], że w nocy się nie je i co najwyżej proponowałam napić się wody. ciężko bywało, przyznaję. ale udało się. chłopcy od dawna nie jedzą w nocy, a jak się obudzą to wychodzą z łóżeczek [po 2 szczebelki wyjęte] i dreptu, dreptu do rodziców. zasypiamy w dwójkę, budzimy się w czwórkę, ale nie mamy nic przeciwko temu.pozdrawiam - dominika z michałkiem i mikołajkiem
    • Gość edziecko: AM Re: Uśnijcie wreszcie, bliźniaki! :-) Muszę się pochwalić! IP: *.* 19.10.02, 22:58
      Ja wprawdzie nie z bliznietami a z jednym spioszkiem walcze, ale za to samotnie, bo tatus nam wyjechal.Musze powiedziec, ze chyba niebo zaczyna sie rozjasniac nad kwestia zasypiania. KUba od jakiegos czasu dostawal na kolacje kaszke, potem kapiel, czytanie i piers. Kilka dni temu zadziwil mnie bo mleczka ode mnie popil tylko troche i mial dosc, wiec polozylam go do lozeczka. Oczywiscie nie zasnal od razu, troche posiedzial sam i zaczynal pojekiwac, wtedy przychodzilam do \\\\niego, wybrazcie sobie, ze niechcial byc yjmowany z lozeczka a tyko przytulony i sam sie kladl - przytulal sie tak kilkanascie razy i w koncu zasnal. Dzis nie dostal kaszy bo ma rozwolnienie, wiec dawalam mu pier i nie zasnal przy niej jak zwykle, bo pol godziny wczesniej obudzil sie ze snu popoludniowego (jakos tak mu wyszlo), balalm sie, ze usypianie zajme pol nocy, ale nie bylo tak zle. Dawalam mu rozne zabawki, przytulama i wycodzilam. Bawil sie dosc dlugo i dopiero zaczynal kwekanie, wtedy zmienialam zabawke - dodam, ze swiatlo bylo zgaszone. No i usnal sam! Moze odnoesiemy sukces, zeby tylko jeszcze nie domagal sie nocnego karmoienia, bo jestem juz wykonczona i polamana.Pozdrawiamamo
    • Gość edziecko: asia_t Re: Uśnijcie wreszcie, bliźniaki! :-) IP: *.* 20.10.02, 10:17
      Dzisiaj Jędruś spał ciurkiem do 4.40, potem troszkę płakał i spał bez jedzenia do 7. Jakbyśmy mieli jedno dziecko - nocka byłaby przespana... Niestety, Kamiś stał na warcie i wył co 20 minut od północy do 3... :-( AsiaT,mimo wszystko wyspana (tatuś wstawał)
      • Gość edziecko: Agnieszka_J. Re: Uśnijcie wreszcie, bliźniaki! :-) IP: *.* 20.10.02, 20:45
        Asiu, nie jest chyba łatwo nauczyć dzieci spać, prawda?A mąż to chyba się oduczył spać? Pozdrawiam, AgnieszkaJ
        • Gość edziecko: asia_t Re: Uśnijcie wreszcie, bliźniaki! :-) IP: *.* 21.10.02, 19:29
          Mój mąż o dziwo, nagle zaczął słyszeć dzieci w nocy... a ja śpię jak zabita i nie interesuję się ich kwękaniem. :-) Ma to pewne swoje zalety (dla mnie). :-) Agniecha, wysłałam dzisiaj! Może za 2-3 dni dojdzie! Wiecie, w tej książce piszą, że dzieciom wcale nie chce się w nocy jeść. Tylko chcą osiągnąć to, żeby je wziąć na ręce. No ja nie wiem... Jak nie nakarmię Kamisia, płacze ze 2 godziny co 20 minut... dzisiaj znowu. Już nawet Sebastian się złamał i mnie obudził i kazał go nakarmić. I dziecko wreszcie zasnęło błogo.:-)Ale są pewne efekty w zasypianiu dziennym - dzisiaj poszli spać przed południem bez kwękania! PozdrawiamASiaT
          • Gość edziecko: Anika Re: Uśnijcie wreszcie, bliźniaki! :-) IP: *.* 24.10.02, 10:11
            Dziewczyny, trzymam za Was kciuki. Nauczyc spac jednego dziabąga to problem, a co dopiero parkę.fakt, ze pomoc męża jest niezbedna.Pozdrawiam Ania
    • Gość edziecko: monik111 Re: Uśnijcie wreszcie, bliźniaki! :-) Muszę się pochwalić! IP: *.* 21.10.02, 09:27
      cześć, wracam po 1,5 miesięcznej epidemii w rodzinie, (angina), jeżeli chodzi o zasypianie dzieci to polecam , nie czytałam książki ale instynktownie stosowałam metody o których piszecie od samego początku, naprawde działa !!! stosowałam je juz przy michałku, ale ja to robiłam od początku, więc dzieci były tak przyzwyczajone, ze obyło się bez płaczu. jedynie jaki mam problem ze spaniem to -martynka często budzi sie w nocy , ale jest dzieciakiem po przejściach (dwie operacje) więc jej nerwowość nocna jest wytłumaczalna, ale jest coraz lepiej, a w dzień już jest pogodniejsza od siostry. pozdrawiam serdecznie i zycze duzo wytrwałości. monika mama michałka, martynki i magdusi
    • Gość edziecko: 2004 Re: Uśnijcie wreszcie, bliźniaki! - od kiedy zacząć? IP: *.* 12.11.02, 12:00
      Mam pytanko: od kiedy można zacząć stosować tę metodę? Moje Dziewczyny mają trochę ponad dwa miesiące i nie potrafią przespać w nocy dłużej niż 2 godziny. Po takiej nocce mam piasek w oczach i potworny ból głowy... Kiedy wreszcie można przestać reagować na płacz?Pozdrawiam-Iwona
      • Gość edziecko: Magda_D Re: Uśnijcie wreszcie, bliźniaki! - od kiedy zacząć? IP: *.* 12.11.02, 14:51
        Iwona,Odpowiem tylko raz ;-)W książce z której korzystałam (Healthy Sleep Habits, Happy Child - wg mnie lepsza niż "Uśnij wreszcie" ale tylko po angielsku) jest napisane, że można zaczynać od 3 m-cy.Ale jest też rozdział o bliźniętach i wg niego z bliźniętami trzeba zacząć wcześniej - jak tylko wyjdą ze szpitala lub w wieku 6 tygodni. TYLKO ŻE (uwaga) wtedy metoda jest modyfikowana: robisz to co zawsze przed snem dzieci (karmisz, lulasz, śpiewasz piosenkę, etc.) przez określony czas (np. 10 min) a potem niezależnie od tego, czy dzieci śpią czy nie, kładziesz je do łóżeczka, mówisz pa pa i wychodzisz. czekasz co się będzie działo - jak śpią to dobrze, jak płaczą to czekasz ile możesz (dla mnie było to 5 minut MAX) i wchodzisz i powtarzasz całą procedurę (lulasz po czym wychodzisz). Musisz zaangażować swoją intuicję i decydować, kiedy wejść, kiedy zostawić dziecko samo, kiedy zrezygnować z "nauki" i uśpić dziecko na rękach. W nocy stosujesz tę samą metodę, pamiętając że dzieci w tym wieku są w nocy normalnie głodne.Stosowałam się do tych zaleceń, kiedy moje dziewczynki były małe (ok. 4 m-cy) i rzeczywiście po ok. miesiącu bywało, że tylko kładłam je spać a one zasypiały same. Ale prawdziwa nauka zaczęła się dopiero kiedy miały 8-9 m-cy (w międzyczasie był szpital i w ogóle zrezygnowałam z tej metody)Twoje dzieci są jeszcze bardzo małe i to normalne, że tak często się budzą. Ok. 3 m-cy mogą zacząć przesypiać więcej na raz (moje spały wtedy po 6h w nocy a zaraz potem 9). Ważne żeby im w tym pomóc - tzn. nie reagować na każde jęknięcie i starać się utrzymywać jednakowy rozkład dnia i nocy dla obydwu - tak żeby te 6 godzin wypadało w tym samym czasie.Życzę Ci dużo snu,Magda (która już nie pada na twarz z senności)
        • Gość edziecko: Sebastian_T Re: Uśnijcie wreszcie, bliźniaki! - od kiedy zacząć? IP: *.* 12.11.02, 15:28
          Iwonko, ja bym tylko zmodyfikowal to, co napisala przed chwila Magda.wszystko ok. ale nie moge sie zgodzic co do tego zostawiania dzieci "ile wytrzymasz" (boje sie, ze dziecko moze wtedy czuc sie bardziej zagrozone). my zastosowalismy sposob z "Usnij wreszcie" - pierwszy raz wchodzisz po minucie, potem po 3, po 5, a potem caly czas po 5 az do zasniecia (to pierwszego dnia). drugiego dnia po 5 minutach bylo 10. kolejnego jeszcze dluzej.po jedzeniu nocnym (takich kruszynek jeszcze nie mozna odstawiac) po prostu trzeba odkladac do lozeczka.u nas chlopcy pierwszego dnia protestowali strasznie (i to nie byl placz, to byla furia, zero lez, tylko wrzask i tupanie). drugiego bylo lepiej, trzeciego bylo przesilenie. my od razu odeszlismy od nocnego karmienia - nie od razu, na poczatku Asia ich dokarmiala raz, ale szybko zrezygnowala, teraz jedza kolo 5 rano. w miedzyczasie budza sie 1 lub 2 razy, czasem wcale - ale to ja do nich ide, gdy wstaje Asia, nie uspokajaja sie. gdy ja ich ukladam, w zasadzie od razu zasypiaja.niestety, poczatek stosowania metody jest BARDZO wyczerpujacy - zarowno fizycznie (wstawanie co chwila lub zero snu - az zasna), jak i psychicznie (gdy slyszysz ich placz). ale po paru dniach jest lepiej. Asia wreszcie sie wysypia :-)pozdrawiam,S.
          • Gość edziecko: Magda_D Re: Uśnijcie wreszcie, bliźniaki! - od kiedy zacząć? IP: *.* 12.11.02, 17:48
            Fakt, Sebastianie, niezbyt fortunnie to ujęłam - ale miałam na myśli to, co Ty napisałeś na końcu swojego postu - że trudno jest wytrzymać płacz własnego dziecka. Czasami nawet 60 sekund ciągnie się jak godzina. Dlatego dobrze jest stosować metodę z zegarkiem w ręku, bo inaczej będziemy wchodzić co 30 sekund.Tak jak pisałam, metoda dr. Weissblutha jest nieco inna od opisanej w książce "Uśnij wreszcie" - nie ma określonych odstępów czasowych, w których trzeba wchodzić. Dlatego we wstępnym okresie stosowania metody (dla maluchów) te odstępy czasu są dowolne i zależne tylko od tego, co mama (czy inny opiekun) uzna za słuszne. Dzięki temu można nauczyć dzieci samodzielnego zasypiania bez "wypłakiwania się".W trakcie faktycznej nauki (jeśli nie udało się nauczyć dzieci za młodu, tak jak nam) dr Weissbluth zaleca nie wchodzić w ogóle po położeniu dzieci spać. To tylko je rozjusza (czego doświadczyłam) - ale mi i tak prawie nigdy nie udawało się nie wejść podczas burzliwego zasypiania - bałam się, że się zaplątały, wypadły z łóżeczka, etc. NIc takiego oczywiście nie miało miejsca, no ale jakby...Życzę powodzenia wszystkim śpiącym,Magda
      • Gość edziecko: zadowolona Re: Uśnijcie wreszcie, bliźniaki! - od kiedy zacząć? IP: *.* 12.11.02, 22:18
        Ksiazka, "Uśnij wreszcie", która wywołała burzę zaleca stosowanie tej metody dla dzieci od 6-go miesiąca, jako że dopiero takie dzieci są w stanie przespać noc bez jedzenia. Zresztą nawet nie wiesz (jeszcze) 9ile organizm może wytrzymać bez snu. Ja wpadłam na ten cudowny podręcznik dopiero, gdy moi chłopcy mieli 1,5 roku, a ja trzęsące się ze zmęczenia dłonie i przestające bić co jakiś czas serce. A jaką miałam wtedy figurę! Nie martw się Twoje dziewczyny na pewno już niedługo się wyregulują, a jak nie to spróbuj tej metody. Pozdrawiamy i trzymamy kciuki Anka (od 1,5 roku wyspana) z Misiem i Bartusiem
Pełna wersja