Gość edziecko: asia_t
IP: *.*
18.10.02, 19:03
Od dwóch dni stosujemy tę metodą, brutalną, a jakże. Pzedwczoraj w nocy mieliśmy dwa razy po pół godziny ryki i wrzaski (to Jędruś) i płakanie (Kamiś). Tatuś do nich grzecznie chodził co 5 minut, głaskał, dwał smoczka, kładł do łóżeczka, bo oczywiście wstawali jak spławiki. Po 26 minutach usnęli.

Karmiłam ich RAZ, co było nibywałym sukcesem. Wczoraj w nocy... mało nie zamordowałam męża. Nienawidziłam jego, siebie i tej cholernej metody. Gryzłam kołdrę i płakałam w poduszkę. Moje dziecko (Jędruś) darło się jak opętane, moim zdaniem jakieś dwie godziny, zdaniem zegarka - całe 10 minut. Usnął sam, bez picia, karmienia, bez cycusia. Kamiś płakał pół godziny później, tatuś do niego chodził, też po 10 minutach był spokój. Nie jedli od 20 do 6 rano!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! To absolutny rekord świata. Trzymajcie kciuki, żebym dzisiaj wytrwała, żeby spali, żeby nie płakali... widać pierwsze efekty, usypiają bez herbatki, bez mleczka, bez cyca! A ja, o cudzie, spałam tyyyyyle godzin ciurkiem...Najlepsze jest to, że te dzikie wrzaski, które pewnie stawiają na nogi pół naszego bloku, nie budzą braciszka, który grzecznie odczekuje swoją kolejkę.

Pozdrawiam serdecznie, jutro dalszy raportasiaT