czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa pomoc

28.12.06, 22:32
MAm bratowa ktora ma 6 miesieczne blizniaki. Kochane przesypiaja cale noce po
12 godzin w dzien troche marudza.Moj brat pracuje bardzo dlugo czasami ma
wyjazdy na 2-3 dni. Ale sęk w tym ze zawsze ktos musi byc i jej pomagac bo na
nie daje sama se raady. Gdy brat wyjezdza to moj tata przychodzi na nocny
dyzur. w ciagu dnia sa babcie na zmiany z moim tata oczywiscie. Bo ona sam
nie zostanie. A gdy jest sam i obydwoje zaczynaja płakać to ona płacze razem
z nimi. Nie wspomne o obowiazkach wobec domu bo olała je całkowicie Co wy
nato?
    • karolcia65 Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 28.12.06, 23:23
      Hej,

      Ja nie mam pomocy. Byly takie 4 miesiace, gdy od niedzieli wieczora do
      czwartku, czasem piatku bylam z moimi Brzdacami zupelnie sama, moj maz pracowal
      w innym miescie. Czasem ciezko mi bylo ale coz, nie mielismy innego wyjscia.
      Jeszcze przed przyjsciem dzieci na swiat mieszkalismy z dala od naszych rodzin
      i przyjaciol, wiec wiedzielismy, ze mozemy liczyc tylko na siebie. Teraz juz
      bym nie chciala pomocy. Bardziej by mi przeszkadzala wink

      Pa, pozdrawiam,

      Karolcia z Natalka, Zosia i Krysia
      ur. 10.10.2005.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=34599210
      • hmika Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 29.12.06, 08:10
        Hej!znam mamy jedynakow ktore tez potrzebuja wiecznie pomocy a to kapiel a to
        karmienie a to wyjscie do szczepienia.To juz taki charakter niektorych ludzi.Ja
        zostalam sama z 3tyg.coreczkami na caly miesiac to mnie tak zahartowalo ze
        nastepne wyjazdy meza nie robily i nie robia na mnie wrazenia.No oczywiscie
        tesknota jest i lekko nie jest ale najwazniejsze ze sa zdrowe bo nie z takimi
        problemami ludzie musza sobie radzic.Pozdrawiam!
      • ika188 Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 11.01.07, 11:15
        Powiem szczezre, że tego nie rozumiem.
        Mam bliźńiaczki, teraz mają już 8 m-cy.
        Przez poł roku byłam z nimi sama - ani jednej nocy czy dnia nie było u mnie
        żadnych dziadków, mam itd. Wolałam sobie sama wszystko poukładać, niż robić
        zamieszanie w domu i żeby każdy wprowadzał swoje porządki i model wychowywania.
        Dzięki temu udało mi się poukładać sobie dziewczynki tak że chodza jak w
        zegarku. Dodam tylko, że przez cały urlop macierzyński pracowałam - byłam
        podłączona do sieci w firmie, miałam komórkę i wykonywałam wszystkie swoje
        obowiązki zawodowe. Można więc! Teraz jestem rewelacyjnie bo dzieci mam bardzo
        poukładane i kazdy bez problemu może się nimi zająć - samodzielnie zasypiają o
        jednej porze, jedzą o określonych godzinach, bawią się samodzielnie. LUX!
        • 100ania Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 12.01.07, 14:09
          no więc od początku tygodnia mój mąż wrócił do pracy i nie jest tak źle smile
          owszem korzystam z pomocy mamy, ale głównie dlatego, że jeździmy na różne kontrole z chłopcami i mama zostaje z moim najstarszym brzdącem, ewentualnie zostawiam jej również jednego z bliźniaków, jeżeli akurat do lekarza wybieram się tylko z jednym z nich (wtedy mąż spokojnie idzie do pracy, a ja jeżdżę w różne miejsca).
          Ale tak naprawdę to najbardziej lubię byc jednak sama w domu. Pewnie, że nie mam za wiele czasu dla siebie, ale za to nikt mi się nie plącze pod ręką. Wiem, że muszę wszystko zrobić sama i tak organizuję sobie czas, żeby ze wszystkim zdążyć. Przy ładnej pogodzie nawet udaje nam się wyjść na spacer smile
          Teraz dopiero widzę, że przy starszym synku robiłam z siebie ofiarę losu. Sama z dzieckiem do lekarza nie poszłam, na nic nie miałam czasu, do południa potrafiłam chodzić w koszuli, a potem szybko na spacer i często nawet bez śniadania. A teraz jakos się wyrabiam, jeszcze obiad ugotuję i przed kompem mam czas posiedzieć parę minutek big_grinDD
    • ja1974 Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 29.12.06, 08:24
      Moimi dziećmi też opiekowałam się właściwie sama. Choć czasami było mi
      ciężko...
    • luska1973 Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 29.12.06, 08:44
      Ja od początku miałam całodobową pomoc (rodzice piętro niżej). Z tym, że nie
      zawsze jej potrzebowałam. Wiadomo, ze dzieci dzieciom nie równe, tak samo jak
      jedna matka - drugiej, zarówno pod względem organizacji, jak i podejścia do
      wychowania dzieci. Osobiście nie wyobrażam sobie siebie bez pomocy nie dlatego,
      ze jestem niezorganizowana, ale dlatego, że nie potrafiłabym karmić 1 dziecka
      podczas, gdy drugie wyje z głodu. A przyszedł taki moment, że nie dało się ich
      karmić piersią jednocześnie, butelka nie wchodziła w grę, więc zostawały ręce
      babci lub dziadka.
      Myślę, że gdybym nie miała innego wyjścia (rodzice byliby daleko) poradziałbym
      sobie jakoś, ale wiem, że byłoby o wiele więcej płaczu dzieci, mojego stresu,
      nerwów itd. no i oczywiście nie byłoby mowy o powrocie do pracy po 6 m-cach.

      Tak na marginesie to z Twojego postu wg mnie bije zarzut, że bratowa domaga się
      pomocy innych przy dzieciach i nie wykonuje OBOWIĄZKÓW wobec domu. A jakież to
      ma przypisane obowiązki? Bo rozumiem, ze Twój brat ma tylko 1 - pracować
      zawodowo, a bratowa całą resztę???
      • mamusia101 Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 12.01.07, 15:34
        takie czasy nastały ze on teraz jest jedynym żywicielem rodziny. Owszem jak
        jest w domu a bywa w wekendy i czsami w tygodniu bardzo póżno wraca to zawsze
        pomaga przy dzieciach. Ale jak mąż wraca z pracy po 12-14 godzinach to nalezy
        mu sie chyba zjeśc ciepły posiłek prawda!Którego on raczej niemial zrobionego
        pzrez żone tylko przez babcie lub dziadka.babcie juz nie chca przychodzic bo
        ona sobie nigdy rady nie da. A im dziecko starsze tym wieksze problemy nie
        tylko z zasypianiem czy płaczem. Mam 3 latka to wiem co znaczy matczyna
        cierpliwosc do dziecka. A obowiazki wobec domu to : ugotowac posprzatac,
        wyprasowac pojsc na spacer z dziecmi na zakupy, gdy maz pracuje.
    • asia889 Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 29.12.06, 08:47
      Masz bratową wyjątkowo wrażliwą na płacz. Mi też płacz moich dzieci bardzo przeszkadzał, ale wolałam być sama, bez dodatkowej pomocy. Z powodu płaczów czasowy niedosłuch mnie nie ominął, a o zmęczeniu nie wspomnę.
    • justysia111 Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 29.12.06, 08:59
      Skoro przesypiają całe noce to po co jej pomoc?Moje dzieciaki mają 5 miesięcy,
      jestem z nimi sama(mąż w trasie).I trzeba sobie radzić, sprzątać,
      gotować.Wiadomo ,że ciężko ale daję sobie radę. A jak płaczą, no cóż czasami
      muszą
    • asia889 Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 29.12.06, 09:20
      Kochane przesypiaja cale noce po
      > 12 godzin

      Nie wierzę, że przesypiają 12 godzin bez budzenia się na jedzenie.
      • mamusia101 Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 12.01.07, 15:38
        Jak sa o 20 połozone spac to mala wstaje wczesniej okolo 5-6 zje i dalej spi a
        maly bije rekordy budzi sie okoloo 7-8 rano pol godziny pogaworzy i dopiero by
        coś zjadł. I tak o 3 tygodnia życia tych maluchów. Ja tez nie moge sie nadziwic
        bo moj mały do 4 miesiaca co 3 godziny z zegarkiem w reku sie budził
    • a.alicja Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 29.12.06, 10:19
      Może moja wypowiedź będzie mało obiektywna bo piszę z punktu widzenia
      matki,która całymi tygodniami jest sama z maluchami i dla mnie nie ma
      możliwości abym sobie sama nie poradziła,ale ja tu widzę dwa wytłumaczenia
      opisanej wyżej sytuacji.
      Są kobiety,które wiedząc,że mogą liczyć na czyjąś pomoc,wykorzystują to
      świadomie,nawet nie próbując zmobilizować się do wysiłku.Bo tak jest im
      wygodnie.
      Są też kobiety,które przeraża macierzyństwo.Boją się zostać same z
      dzieckiem.Boją się płaczu dziecka.Nie wierzą we własne siły.Myślą,że sobie nie
      poradzą,nie potrafią się zorganizowac,nie potrafią sie zmobilizować i kierując
      się strachem wykorzystują całą rodzinę.W takim przypadku,myślę,że należy
      zastosować kurację wstrząsową.Udowodnić jej,że jak jest taka potrzeba,to sobie
      sama świetnie poradzi.Zostawić na dwa,trzy dni samą z dziećmi,niech sobie
      uświadomi,ze potrafi sama się nimi zaopiekować.Nawet jeśli przez te kilka dni
      dzieci będa niedokarmione i niedomyte,to nic im się nie stanie.Ale bez takiego
      eksperymentu,ona może się nigdy nie dowiedzieć,że sama potrafi!
    • anna_sla Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 29.12.06, 11:53
      Ja nie byłabym taka ostra wobec niej. Są różne charaktery, różne matki. A
      wszystko zależy od tego jaka ona tak naprawdę jest. Jak zareagowała na ciążę
      bliźniaczą, jak to przeżywa, czy robi to świadomie jak podpowiadają tu
      koleżanki, bo jej się nie chce czy po prostu ona tego potrzebuje dla własnego
      dobra psychicznego. Ja np. po urodzeniu się pierwszego dziecka byłam w takim
      szoku, miałam taką deprechę, że potrzebowałam pomocy. Panicznie potrzebowałam..
      ale nie dostawałam jej takiej jak oczekiwałam, bo w zasadzie nikt w mojej
      rodzinie nie rozumie pojęcia "wsparcie" i "depresja" i samo wołanie o pomoc to
      był bodziec dla moich mam o ingerencję w moje życie i moje macierzyństwo. One
      nie służyły tylko pomocnymi rękoma by dziecko potrzymać, polulać, pobawić tylko
      od razu z butami we wszystko i najlepiej idź se matko własnego dziecka z domu my
      Ci je wychowamy.. Dlatego MUSIAŁAM być sama, bo takiej pomocy nie chciałam.. o
      mężu nie chce mi się wspominać.. Ale no właśnie, moje dziecko miało
      nieszczęśliwą mamę przez 9 m-cy, przez które popełniłam całą masę błędów
      wychowawczych a przez własne emocje wielu rzeczy najzwyczajniej nie widziałam..
      Może Twoja bratowa reaguje podobnie i ma to szczęście, że otrzymuje solidną pomoc?

      Teraz jestem sama z trójeczką z własnego wyboru i nie mam depresji więc jestem
      silniejsza big_grin A i mąż inaczej reaguje jak za pierwszym razem i naprawdę mogę na
      niego liczyć jeśli ma czas pomiędzy swoimi pracami. Pracuje w systemie 3
      zmianowym + druga praca na telefon i z doskoku wiele innych zleceń "domowych"
      (lewych).

      Wiesz czasami te 9 m-cy albo i krócej to za mało by być przygotowanym na
      wszystko. Są sytuacje które naprawdę przerastają wyobrażenie o nich. Może
      zorientuj się najpierw jak to tak naprawdę jest z Twoją bratową nim wyciągniesz
      jakiekolwiek wnioski.. Może ona rzeczywiście potrzebuje pomocy, a może zimnego
      prysznicu..
      • barrbarella Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 29.12.06, 12:23
        Uff ciesze sie ze zapanowala jednak solidarnosc kobiet. smile
        Ja jestem teraz w 35t i mam stracha przed opieka nad dziecmi. I nie dlatego ze sadze ze sobie nie poradze z nimi ale ze psychicznie nie dam rady. Domyslam sie ze niewyspanie, brak mozliwosci rozmowy z dorosla osoba moze byc dla mnie zbyt trudne. Dlatego trudno osadzac Twoja bratowa.
        Ja mam zamiar korzystac z pomocy. Jednak pierwsze tygodnie chcialabym spedzic z dziecmi i mezem sama - tak abysmy nauczyli sie opieki nad dziecmi i wyrobili nawyki a potem tylko mogli liczyc na pomoc rodziny. smile Oczywisice to sa plany a jak bedzie to zobaczymy.... smile.
      • mamusia101 Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 12.01.07, 15:44
        juz sie troche pozbierala po tym jak delikatnie jej zwrócilam uwage. Byla to
        kuracja wstrzasowa czyli placz i nerwy i złośc na wszystkich dookoła i
        zarzuty " wy myślicie ze ja calymi dniami nic nie robie???" ale własnie pomoglo
        na drugi dzien od rana -wiem bo tata mial dyżur od rana- wstala wczesniej niz
        dzieci posprzatała cale mieszkanie ugotowala swojemu mezowi obiad i
        usmiechnieta biegala od łóżeczka do łóżeczka HHAA
    • blizniaki14 Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 29.12.06, 12:38
      Ja niedługo będę mieć trójkę dzieci i musze dawać sobie radę sama, z pomoca męża
      tylko. cała rodzina i znajomi wszyscy mieszkają 500km od nas sad ale co tam dam
      radę w końcu to moje dzieci a ja chciałam być matką smile wiem,ze czasem będzie
      ciężko, ale co nas nie zabije to nas przecież wzmocni!!!
      • 100ania Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 29.12.06, 18:52
        chwilowo mąż jest na urlopie, ale niedługo przestanie być mi tak dobrze i wtedy napiszę wam jak to jest z trójką dzieci (3,5 roku i bliźnięta 2 miesiące).
        Mogę liczyć na pomoć mamy, ale nie przez całą dobę, tylko sporadycznie, ale mam nadzieję, że będzie dobrze.
        • cytrusowa Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 30.12.06, 15:15
          tak jak u ani, chwilowo maz jest w domu, wiec jakos nam to idzie.
          ale niestety niedlugo wraca do pracy i nie wiem jak sobie dam rade....

          nie mamy ikogo z rodziny, kto moglby nam pomoc, bo mieszkamy daleko. moze uda
          sie sciagnac na jakis czas moja mame.....
    • anula9910 Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 30.12.06, 16:37
      Nigdy nie mialam i nie mam nadal pomocy do moich bliźniaków i żyję.
    • mathiola Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 30.12.06, 19:13
      A ja na to, że bardzo żal mi takich niezaradnych kobiet a właściwie to sama nie
      wiem czy bardziej mi ich żal czy bardzij nimi gardzę. Oto co ja na to.
      • molnarka Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 30.12.06, 19:19
        mathiola napisała:

        > A ja na to, że bardzo żal mi takich niezaradnych kobiet a właściwie to
        > sama nie wiem czy bardziej mi ich żal czy bardzij nimi gardzę.
        > Oto co ja na to.

        Achhhh ... siostro smile))

        Ja właśnie dokładnie to samo co Ty !!!
        Dla mnie takie zachowanie to czystae wykorzystywanie otoczenia i naprawdę
        wzdryga mnie z obrzydzenia, ze można byc taką ... niemotą.

        Nie miałam całodobowej pomocy - ani w ogóle żadnej stałej ... bo uważam, ze to
        niepotrzebne. I wkurza mnie ten mit, ze z bliźniętami to robota nie do
        przerobienia i w ogóle koszmar.
        Lekko nie jest - to prawda. Ale bez przesady.
        Uważam, ze jako matka (osoba odpowiedzialna co się sama na ciążę zdecydowała)
        nie mam prawa obciążac tym wszystkich naokoło.
        Nie honor wink

        Pozdrawiam
        MOLNARka
        • pajesia Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 04.01.07, 12:55
          właśnie czytam ten wątei - i wszystkie wypowiedzi, czekałam, czy się odezwiesz
          Molnarko. smile
          jak się mają Twoje smyki?

          ja też nie miałam całodobowej pomocy, nawet wówczas, gdy mąż wywoził mnie do
          mojej Mamy, gdy sam wyjeżdzał z pracą na dłużej. Niby Mama mi pomagała, ale
          chodziło raczej o pomoc w zorganizowaniu się tak, by wszystko samej zrobić w
          domu koło siebie i koło dzieci + ugotowanie obiadu. Zakupy mąż wziął na siebie.

          raz Mama przyjechała mi na pomoc, gdy dzieci miały biegunkę, była to taka jaką
          opisywała Karolcia65 na początku grudnia. Gdy Mama zjawiła się, dzieciom
          biegunka akurat się zatrzymała, Mama ugotowała nam obiadów na tydzień i
          pojechała sobie na drugi dzień smile
          • molnarka Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 04.01.07, 22:43
            pajesia napisała:

            > właśnie czytam ten wątei - i wszystkie wypowiedzi, czekałam, czy się odezwiesz
            > Molnarko. smile
            > jak się mają Twoje smyki?

            Dziękuję - mamy się doskonale wink
            Od 4 dni to wspaniałe 3 latki już są - samodzielne, spokojne, kochające .... i
            zdrowe.

            Tak na marginesie - tu jest nasza wcześniakowa historia (ukazała się właśnie).
            www.wczesniak.pl/04_poznajlosy-tk.html
            Pozdrawiam
            MOLNARka
    • sunflower17 Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 30.12.06, 22:40
      mam 12mczne blizniaki. urodzily sie w 7mym mcu. mialam z nimi duzo klopotow i
      marzylam o sytuacji kiedy ktos mi pomoze. niestety bylam przez te 12mcy sama -
      maz wiecznie jest w pracy lub w rozjazdach...
      nie potepiam tej mamy.
      kiedy planuje sie ciaze nie mysli sie o podwojnym szczesciu. sa kobiety, ktore
      nie potrafia sobie poradzic z jednym brzdacem, a co dopiero z dwoma i wiecej smile
      jezeli rodzina jest na miejscu, to czemu ma nie pomagac (skoro chce). zazwyczaj
      sytuacja jest odwrotna. babcie i dziadkowie maja za zle, ze nie sa wlaczani do
      zycia nowej osobki.
      jezeli ta mama placze, moze zamiast zimnej kapieli trzeba z nia porozmawiac
      szczerze lub zaprowadzic do psychologa, a nie radzic sie obcych ludzi na
      forach. Co z Ciebie za bratowa sad( mam nadzieje, ze Ty sie wypowiadasz tez jako
      matka smile)
      co do obowiazkow domowych to jeszcze zdarzy to sobie wszystko poukladac...
      pozdrawiam
    • vibe-b Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 31.12.06, 00:21
      Czy bedac na wystepach goscinnych na tym forum mozna sie wypowiedziec? Bo mnie
      ten watek ruszyl niezmiernie.

      Po pierwsze chcialam pogratulowac superhiperzaradnym mamusiom ze takie
      zorganizowane i ze takie twardzielki mocarne.

      Po drugie chcialam zauwazyc, ze niektore kobiety maja genetycznie
      zaprogramowane rodzicielstwo (obslugiwanie dzieci przychodzi im z latwoscia),
      inne nie. I nie ma sie tu co wywyzszac nad tymi, ktore sie w rodzicielstwie
      spelniaja gorzej, bo to , ze Cie natura wyposazyla w takie czy inne zdolnosci
      nie jest bynajmniej Twoja zasluga czy wypracowanym rezultatem.

      Po trzecie, depresja poporodowa to fakt a nie fantazja. I znow, sa rozne
      kobiety, o roznym stopniu wrazliwosci na to, co hormony robia w organizmie po
      porodzie. Podczas gdy u jednych depresja przebiega niezauwazalnie, u innych
      przybiera postac najgorszego, najczarniejszego koszmaru, tak iz ma sie ochote
      umrzec po prostu. I guzik prawda, ze po 3 tygodniach depresja mija. I to mowie
      ja, ktora z depresja walczyla okolo roku.

      Po czwarte wreszcie- jesli chodzi o reagowanie na placz dziecka- otoz
      udowodniono, ze osoby, ktore , bedac w wieku dzieciecym , nie otzrymywaly
      naleznego pocieszenia od rodzicow (opiekunow) maja bardzo obnizony, prawie
      zaden, prog wytrzymalosci na placz (rowniez swojego) dziecka.

      Tyle chcialam w temacie powiedziec. Aha, a wypowiedz Mathioli , o tym, ze
      gardzi takimi kobietami, ktore sobie nie radza , wzbudza we mnie torsje.
      • mathiola Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 31.12.06, 16:06
        A we mnie wzbudza torsje wzbudzanie torsji u kogoś jakąkolwiek szczerą krytyką.
        I pewnie mnie rodzice nie kochali wcale bo jakaś uodporniona na płacz swoich
        dzieci się stałam ostatnio.
        • sunflower17 Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 31.12.06, 16:35
          a za co krytykowac kogos, o kim nie wie sie nic, tylko widzi sie opis bratowej?

          gdzie ludzka empatia i zrozumienie?

          • mathiola Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 01.01.07, 01:55
            a ja nie krytykowałam konkretnej osoby tylko wszystkie osoy które są zwyczajnie
            słabe albo... wygodne i - no cóż - leniwe. I empatii w tym jedynym przypadku u
            mnie nie uświadczysz. No, nie i koniec!
            • sunflower17 Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 01.01.07, 18:30
              smile troche mnie to bawi...
              ja do takich osob nic nie mam. a krytyka ich to jedna z odslon wlasnych
              pragnien smile nie wszyscy moga liczyc na pomoc, ja tez sama borykam sie z moimi
              chlopakami, ich dolegliwosciami etc a jednak nie potepiam kogos kto ma pomoc...
              raczej zazdroszcze smile) potepiam raczej ludzi, ktorzy sa rodzinka, a zachowuja
              sie jak obcy, zadnej wyrozumialosci dla nich nie mam...
              co do osob krytykujacych smile widac wlasnych problemow nie maja smile)
            • anna_sla do mathiola 02.01.07, 11:02
              więc uważasz, że kobiety zwyczajnie słabe (mężczyźni pewnie też) nie mają racji
              bytu? I nie powinny być matkami, bo są słabsze? To po co walczy się o każde
              istnienie, o każdą istotkę? Niemal każde dziecko, o które się walczy z jego
              chorobami (rak itd.) będą w dalszym życiu słabsze i potykać się o progi, które
              Ty swoją siłą zwyczajnie staranujesz i nawet tego nie zauważysz.. Czy gdyby
              Twoja córka (jeśli taką masz) była taka właśnie słabsza również byś nią gardziła???
              • mathiola Re: do mathiola 16.01.07, 23:54
                więc uważasz, że kobiety zwyczajnie słabe (mężczyźni pewnie też) nie mają racji
                bytu? I nie powinny być matkami, bo są słabsze?

                Nie demonizuj, anna sla, nic takiego nie napisałam, kompletnie nie.
                Dopiero teraz doczytałam ten wątek. Dużo bym musiała pisać, żeby wytłumaczyć o
                co mi chodziło, skoro w TAKI sposób interpretujesz moje słowa...
                Napisze krótko, bo póżno jest: każdy ma prawo do korzystania z pomocy, jeśli
                sytuacja go przerasta. Ale jeśli sytuacja przerasta matkę, która nie umie sama
                nakarmić swojego dziecka (dzieci), a takie panie znam, jeśli sytuacja przerasta
                matkę, która nie umie jednocześnie uśpić swoich dzieci, a takie matki też znam,
                jeśli sytuacja przerasta matkę, która nie wie w jaki sposób wyjść z dwójką
                dzieci na spacer... i tak dalej i tak dalej... to to dla mnie jest niemoctwo i
                swojego zdania nie zmienię.
                A poza tym nie bierz sobie tak wszystkiego do siebie bo pomyślę że jakieś
                kompleksy masz na tym punkcie czy co.
                Z tego wszystkiego większy krzyk zrobiły matki, które po swojemu
                zinterpretowały JEDNO moje zdanie które napisałam, a które zarzucają AGRESYWYM
                mamusiom, że rozpętały bitwę uncertain
                • mathiola żeby nie umknęło - do było do Anny Sla 16.01.07, 23:54
                • asia889 Re: do mathiola 17.01.07, 10:44
                  Przyznam, że i ja Cię nie rozumiem.

                  Ale jeśli sytuacja przerasta matkę, która nie umie sama
                  > nakarmić swojego dziecka (dzieci),
                  Ja też na początku potrzebowałam pomocy położnej. A potem mamy na sali z _przerażeniem_ patrzyły jak żongluję maluchami na wąskim łóżku, aby je ułożyć do karmienia. Potrzebny był naprawdę pewny chwyt i ostrożność, by dzicka nie zwalić na podłogę. Gdyby mnie ktoś w takiej sytuacji prosił o pomoc ze zrozumieniem bym jej udzieliła. Rozumiem też matki, które nie nauczyły się karmić piersią, że potrzebują pomocy (nauki). Początki porafią być bardzo trudne i bolesne. Co do karmienia butelką nie wypowiadam się, bo nie znam jej specyfiki.

                  jeśli sytuacja przerasta
                  > matkę, która nie umie jednocześnie uśpić swoich dzieci,
                  A ja różnie usypiałam. Im starsze tym bardziej pojedynczo. Czy to coś złego? A czasem miałam problem z jednym. Po porostu dziecko nie lubiło dużo spać. Teraz jest duże, zasypia samo i jeszcze ma problem z zaśnięciem.

                  która nie wie w jaki sposób wyjść z dwójką
                  > dzieci na spacer..
                  Można wynająć kogoś do pomocy albo samemu dźwigać. Dla mnie to kwestia podejścia do problemu. A był taki czas jak dzieci zaczęły biegać i uciekać, że bałam się puszczać męża samego z dziećmi. To kwestia odpowiedzialności za bezpieczeństwo dzieci.

                  Myślę, ze źle definujesz słowo "niemoctwo".
                  • mathiola Re: do mathiola 17.01.07, 15:58
                    > Ale jeśli sytuacja przerasta matkę, która nie umie sama
                    > > nakarmić swojego dziecka (dzieci),
                    > Ja też na początku potrzebowałam pomocy położnej.

                    No to faktycznie mnie nie rozumiesz bo ja mówię o pierwszych kilku latach życia
                    dzieci a nie o pierwszych chwilach po porodzie smile
                    Poza tym już chcę zakończyć tę dyskusję, bo ja nie zacznę lubić mam które są
                    niezaradne, a wy nie zrozumiecie tych, które takie mamy krytykują. Więc nie ma
                    sensu. Tylko jedna uwaga jeszcze: zauważyłam, że zaradność kobiety rośnie wraz
                    z odległością miejsc zamieszkania jej rodziny smile
                    • asia889 Re: do mathiola 17.01.07, 16:22
                      Tylko jedna uwaga jeszcze: zauważyłam, że zaradność kobiety rośnie wraz
                      > z odległością miejsc zamieszkania jej rodziny smile

                      Moja rodzina mieszka w tym samym mieście co ja. Dojazd do mnie jest ok. Myślę, że to jednak zależy od konkretnej rodziny. Zgodzę się z Tobą w jedynie w przypadku wspólnego zamieszkiwania.
                • anna_sla Re: do mathiola 17.01.07, 11:03
                  to:
                  --------
                  >> A ja na to, że bardzo żal mi takich niezaradnych kobiet a właściwie to sama nie
                  wiem czy bardziej mi ich żal czy bardzij nimi gardzę. Oto co ja na to.
                  --------
                  oraz to:
                  --------
                  >> a ja nie krytykowałam konkretnej osoby tylko wszystkie osoy które są zwyczajnie
                  słabe albo...

                  Więc co masz do powiedzenia kobietom zwyczajnie słabym?? "Weź się w garść"??
                  Kobiety zwyczajnie słabe całe życie biorą się w garść i raczej kiepsko im to
                  idzie skoro nadal są zwyczajnie słabe.. a potrafią się jeszcze załamać pod
                  naciskiem.. ot co.. więc powinny czy nie powinny być matkami??
                  • mathiola Re: do mathiola 17.01.07, 16:00
                    więc powinny czy nie powinny być matkami??

                    jak chcą to niech sobie będą co mnie to obchodzi. Ale ja nie muszę im
                    przyklaskiwać i głaskać po głowach, mogę ich nie lubić, tak? Poza tym - patrz
                    moja teoria z postu wyżej. Pozdrawiam i kończę jałową dyskusję.
                    • anna_sla Re: do mathiola 17.01.07, 17:25
                      nie lubić a gardzić to dwie różne sprawy, a swoich poglądów (takich) nie
                      wszędzie trzeba wściubiać..
      • grzalka do vibe-b 31.12.06, 17:19
        większość znanych mi matek bliźniaczych i więcej uwaza, że depresja poporodowa
        to fanaberia matek pojedynczych, a matki podwójne jej nie mają bo....nie maja na
        to czasu

        to tak off topic zupełnie

        i pozdrawiamsmile
        • vibe-b Re: do vibe-b 31.12.06, 17:28
          grzalka napisała:

          > większość znanych mi matek bliźniaczych i więcej uwaza, że depresja poporodowa
          > to fanaberia matek pojedynczych, a matki podwójne jej nie mają bo....nie maja
          n
          > a
          > to czasu
          >
          > to tak off topic zupełnie
          >
          > i pozdrawiamsmile



          Grzalko,

          tak sie sklada, ze kiedys , juz chyba rok temu, "wpadlas mi w oko" i przez
          jakis czas sledzilam Twoje posty, i zdecydowanie widac bylo ze Twoj stan
          psychiczny (w kontekscie tym, o czym rozmawiamy, bynajmniej nie sugeruje
          chorob) do hiper- nie nalezal. Wiec w Twoich akurat ustach wyklady o
          nieistnienu depresji brzmia malo przekonujaco.


          tez pozdrawiam
          • grzalka Re: do vibe-b 01.01.07, 21:42
            vibe-b napisała:

            > grzalka napisała:
            >
            > > większość znanych mi matek bliźniaczych i więcej uwaza, że depresja popor
            > odowa
            > > to fanaberia matek pojedynczych, a matki podwójne jej nie mają bo....nie
            > maja
            > n
            > > a
            > > to czasu
            > >
            > > to tak off topic zupełnie
            > >
            > > i pozdrawiamsmile
            >
            >
            >
            > Grzalko,
            >
            > tak sie sklada, ze kiedys , juz chyba rok temu, "wpadlas mi w oko" i przez
            > jakis czas sledzilam Twoje posty, i zdecydowanie widac bylo ze Twoj stan
            > psychiczny (w kontekscie tym, o czym rozmawiamy, bynajmniej nie sugeruje
            > chorob) do hiper- nie nalezal. Wiec w Twoich akurat ustach wyklady o
            > nieistnienu depresji brzmia malo przekonujaco.
            >
            >
            > tez pozdrawiam
            >
    • asia889 Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 31.12.06, 08:15
      Czytam te posty i ręce opadają. Co to za presja, że bliźniacza mama ma koniecznie sama opiekować się swoimi dziećmi, bo nie zaradna, nie honor?! Każdy organizuje sobie opiekę tak jak uważa i jakie ma możliwości. A bywa bardzo różnie, czasem po prostu nie ma kto pomóc, a czasem rodzina garnie się do pomocy nawet nie proszona. Ja uważam, że bardzo dobrze kiedy rodzina pomaga w trudnych momentach (nie mylić z wtrynianiem się z buciorami). Momentach, bo np. do trzylatków pomoc jest całkowicie zbędna, wtedy mama raczej się nudzi.

      I jeszcze jedno. Wszyscy psychologowie są zgodni co do tego, że gdy dziecko jest w wieku 0 - 6 mies., to na płacz dziecka trzeba natychmiast reagować. Kiedy mama jest sama, to jest n i e m o ż l i w e. Efekty tego pojawią się później w okresach buntu.
      • cytrusowa Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 31.12.06, 13:05
        sluchajcie, ale czy to jakis problem, ze sa dziewczyny, ktore chcialyby troche
        pomocy od innych?

        powiem wam na swoim przykladzie, ze pewnie dam sobie rade sama.
        ale po pierwsze moja mama chce koniecznie przyjechac, a po drugie to moja mama
        znajac mnie i moje problemy w trakcie i po cc, chce koniecznie przyjechac i
        doprowadzic mnie do zycia - punktu wyjscia sprzed ciazy.
        i ja bardzo chetnie na to przystane - nie mam czasu ani checi na gotowanie, a
        wiem ze mama mi same pysznosci na zyczenie ugotuje i sporo pozamrazam.

        i to jest jej pomoc.

        mysle, ze to dobre dla psychiki mlodej mamy.

        jak sa dziewczyny silniejsze, chwala im za t, ale ja nie zamierzam sie
        zaharwywac tylko i wylacznie dlatego, ze tak trzeba i moge udowodnic, ze sobie
        dam rade.

        pewnie ze dam, ale po co skoro ktos chce pomoc....

        pozdrawaim wszystkie majace pomoc i te, ktore swietnie sobiee bez tego daja rade.
        • molnarka Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 31.12.06, 15:32
          > sluchajcie, ale czy to jakis problem, ze sa dziewczyny, ktore chcialyby troche
          > pomocy od innych?

          Doskonałe pytanie.
          Pozostaje nam tylko odpowiedzieć co to jest _trochę_.

          Bo u założycielki wątku dzieci mają juz 6 miesięcy a bratowa wymaga całodobowej
          pomocy.
          Sa tu na farum matki, którym teściowe i matki pomagają codziebnnie przez kilka
          lat.

          No błagam ... to już nie jest pomoc a jawne wykorzytywanie ludzi nas
          otaczających ;-/

          Pozdrawiam
          MOLNARka
          • vibe-b Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 31.12.06, 16:00
            molnarka napisała:

            > > sluchajcie, ale czy to jakis problem, ze sa dziewczyny, ktore chcialyby t
            > roche
            > > pomocy od innych?
            >
            > Doskonałe pytanie.
            > Pozostaje nam tylko odpowiedzieć co to jest _trochę_.
            >
            > Bo u założycielki wątku dzieci mają juz 6 miesięcy a bratowa wymaga
            całodobowej
            >
            > pomocy.
            > Sa tu na farum matki, którym teściowe i matki pomagają codziebnnie przez
            kilka
            > lat.
            >
            > No błagam ... to już nie jest pomoc a jawne wykorzytywanie ludzi nas
            > otaczających ;-/


            Jakich "nas". O kim mowisz? Bo forma "nas" sugeruje, ze i miedzy innymi Ciebie
            bohaterka opowiesci wykorzystuje. A co Cie tak boli, ze ktos ma smialosc
            poprosic o pomoc i ze ma na tyle empatyczna rodzine, ze te pomoc dostaje?


            Historycznie i kulturowo na macierzynstwo patrzac, nasze pokolenie (no i nieco
            wczesniej) jest pierwszym, ktore stawia swiezo upieczona matke w nadzwyczaj
            trudnej i niekorzystnej sytuacji. Nie tak bylo dawniej. Dawniej, kiedy ludzie
            zyli "w stadzie", mloda mama nigdy nie musiala sie z macierzynstwem zmagac
            sama. Zawsze znalazla sie jakas mama, babka, ciotka, siostra, kuzynka, ktora
            sluzyla chetnie pomoca. Nasze babki nie wychowywaly dzieci same, tak jak my,
            dzisiejsze matki to robimy! To, co Ty nazywasz "jawnym wykorzystywaniem ludzi
            otaczajacych" bylo norma przez tysiace lat.
            • sunflower17 Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 31.12.06, 16:04
              BRAWO!!!
          • sunflower17 Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 31.12.06, 16:02
            Wszystko zalezy od sytuacji, a takze szczerosci osob pomagajacych. Nie jestem
            zwolenniczka teorii, ze babcie/dziadkowie sa od tego by wychowywac wnuki. Swoje
            dzieci juz wychowali. Natomiast jezeli maja taka wole i ta pomoc jest dobrze
            przyjmowana, badz jest niezbedna to czemu z niej niekorzystac?
            Lepiej zeby matka zajmowala sie jak najwiecej dziecmi, niz myslala w ktorym
            koncie lezy kurz.
            Jezeli osoba ktora napisala post nie toleruje takiej sytuacji, czuje, ze jej
            dzieci na tym traca, to niech porozmawia z dziadkami.
            • ola9664 Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 01.01.07, 00:23
              Bratowej tylko pozazdrościć. Od samego początku byłam zupelnie sama, nie licząc
              pomocy męża który pracował. Po macierzyńskim wróciłam do pracy. Skonczyłam
              studia. Nadmieniam, że oprócz blizniąt ( teraz 3 lata) mam dwóch starszych
              synów ).Ponadto duży dom i niestety żadnej pomocy. Rodzice nie żyją , teściowa
              i cała rodzina mieszkają od 50 do 200 km od nas.
            • mamusia101 Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 12.01.07, 16:02
              tu chodzi raczej o pomoc przymusowa a nie spontaniczna i chetną. Nie odmawiaja
              bo poprostu nie wypada.
        • mamusia101 Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 12.01.07, 16:00
          w tym przypadku raczej chodzi o pomoc przymusowa bo poprostu nie wypada
          odmówic babci jednej czy drugiej czy dziadkowi. Choć uważam ze to krzywda na
          przyszlośc dla bratowej.a co bedzie jak zaczna chodzic " wyciagac, wysypywac,
          rysowac sciany, wylewac, drzec sie ze złosci, kasc sie na ziemi, tupac nogami i
          to wszystko podwójnie??
    • justinka2 Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 31.12.06, 15:30
      witaj,
      ja od samego początku wychowywałam moje dzieci sama. no, może nie do końca - z
      pomocą męża (który jednak pracował) big_grin. to był mój świadomy i dobrowolny wybór.
      gdybym poprosiła mamę, albo teściową pewnie by mi pomogły, ale ja chciałam
      wszystko sama. bo nie znaiosłąbym sytuacji, kiedy coś byłoby nie "po mojemu".
      taki typ jestem smile.
      z perspektywy - niczego nie żałuję. to, że byłam z małymi sama zaowocowały tym,
      że doskonale znałam moje dzieci i nauczyłam się szybko i adekwatnie reagować na
      ich potrzeby. a dzieciaki zawsze miały świadomość, że to właśnie mama jest
      zasze blisko nich.
      tak umiałam zorganizować sobie życie, ze właściwie pomoc nie byłą mi potrzebna,
      a nawet - komplikowała życie smile.

      teraz natomiast, kiedy maluchy mają prawie 2 lata, chętnie korzystam z
      pomocy smile. zdarza mi się wykorzystać mamę (np. teraz zostawiłam potworki u
      niej, a sama z mężem wybieramy się na imprezę sylwestrową) i jest mi z tym
      dobrze.

      nie potępiam mam, które nie są tak zaradne, jak wiele z nas. ale..... zawsze
      sobie myślę - skoro teraz nie dają rady, to co bedzi potem? a jak nadejdzie
      moment, gdy akurat nie będzie nikogo do pomocy?

      a co do depresji.... wiem coś na ten temat, bo sama przerabiałam. i pomoc,
      choćby najlepsza, przy dzieciach niczego nie zmieni. depresja jest chorobą,
      którą trzeba leczć po prost.

      pozdrawiam wszystkie mamy, i te super-zaradne i te troszkę mniej i życzę
      wszelkiej pomyślności w nowym roku!!!!
      • vibe-b Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 31.12.06, 16:09
        justinka2 napisała:

        >
        > a co do depresji.... wiem coś na ten temat, bo sama przerabiałam. i pomoc,
        > choćby najlepsza, przy dzieciach niczego nie zmieni.

        Twoje przezycia nie sa ogolna regula. Tobie pomoc zewnetrzna w depresji nie
        ulzyla, mnie z kolei zycie uratowala, ze sie tak patetycznie wyraze.


        depresja jest chorobą,
        > którą trzeba leczć po prost.


        Zgadza sie, ale leczenie trwa, nawet tygodniami i miesiacami, a pomoc przy
        dzieciach jest natychmiastowym srodkiem, ktorego nie da sie przecenic. Przy
        mnie na przyklad musial byc ktos, kto zajal sie dzieckiem w nocy, gdy ja
        spalam nafaszerowana tabletkami, albo kto sie zajal dzieckiem w dzien, gdy ja
        otepienczo wpatrywalam sie w sufit.
    • karolcia65 Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 01.01.07, 21:16
      Hej,

      Wiecie co?

      Po pierwsze uwazam, ze nic nie jest biale ani czarne. W 99,9%.

      Ja od poczatku nie mam zadnej popmocy, poza mezem i nie narzekam. Uwazam, ze
      bardzo dobrze sobie radze, jak wiele innych mam bedacych w takiej samej
      sytuacji i jak u wielu innych mam sa i u nas dni raczej kiepskawe.
      Nie uktywam jednak, ze gdyby to bylo mozliwe, tzn. gdyby zyla moja mama bardzo
      chetnie bym z jej pomocy skorzystala. A to z tego prostego powodu, ze sila
      rzeczy z wielu moich zainteresowan musialam czasowo zrezygnowac. I tesknie za
      nimi. Fajnie by bylo miec dwa wolne popoludnia w tygodniu.
      Za to jesli ktos ma pomoc, nawet calodobowa i wieloosobowa i jest mu z tym
      dobrze, coz, GRATULUJE!

      Potepiam natomiast brak zaradnosci, stanowczosci, wiedzenia, czego sie chce i
      wprowadzania tego w zycie. Nie tylko w rodzicielstwie ale w ogole. A do tego
      szukanie zawsze "przeciw", nigdy "za". A jeszcze do tego, zeby sobie pomoc,
      jezdzenie na tych ktorzy sobie radza, jak na lysych kobylach. Sa typy, ktore
      tak maja, samo zycie, przynajmniej jest ciekawie wink Ale i one maja super dni,
      kiedy wszystko idealnie klapnie.

      A po drugie.

      Wczytalam sie raz jeszcze w posta autorki i czerwona lampka mi sie zapalila.
      Dzieci spia w nocy po 12 godzin a tata przychodzi na nocny dyzur. A po co,
      pytam? Przy kim ten dyzur? I do tego ZAWSZE ktos musi byc z bratowa! Czy sa az
      tak nieporadne matki? Jesli tak, to chyba wyjatek nad wyjatkami! I jest to
      jeden z tych przypadkow, kiedy ogarnia mnie naprawde pusty smiech. Do tego
      zalicza sie do 0,1% przypadkow bialych i czarnych. Ten jest czarny uncertain

      To moj pierwszy post w 2007.
      Zycze wszystkim wszelkiej pomyslnosci i jak najczestrzego ukierunkowania w ta
      biala strone smile

      Pozdrawiamy,

      Karolcia z Krysia, Zosia i Natalka
      ur. 10.10.2005.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=34599210
      • mamusia101 Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 12.01.07, 16:09
        tak Ojciec mój musi byc też w nocy bo akurat by sie mogły obudzić na raz. A sa
        na etapie zabkowania wiec na wszelki wypadek musim ktoś byc aby słuzyc i nisic
        malenstwa na rekach.
    • annasal1 Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 01.01.07, 22:55
      Witam
      Osobiście nie widzę nic złego w tym że ktoś prosi o pomoc w wychowaniu dzieci.
      Jestem mamą trzy- miesięcznych bliźniąt i zaraz po porodzie (cc) taką pomoc
      otrzymałam. Od początku bardzo pomagał mi mąż a ponadto poprosiliśmy o pomoc
      jego mamę - była ze mną codziennie jak mąż był w pracy. Tak było dobrze - ja się
      nie denerwowałam, dzieciaki i maż również. Teraz jest już inaczej - teściowa
      przyjeżdża dwa razy w tygodniu - pozostałe dni jestem sama z moimi pociechami. I
      jest dobrze.
      Uważam że nie można oceniać człowieka tak szybko - że wykorzystuje innych , bo
      może tak naprawdę tej pomocy potrzebuje. Myślę że powinnaś porozmawiać z
      bratową, być może jej pomóc a nie wypisywać na forum opinie na jej temat. pozdrawiam
      • anko_sia Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 06.01.07, 05:55
        Najłatwiej to chyba krytykować...
        Pewnie, że mamy bliźniąt z reguły są zaradne, bo jakie mamy inne wyjście? Oddać
        jedno? Tylko które...i komu? wink Łatwo jest się pysznić jak to świetnie dajemy
        sobie radę i dziwić się, ze ktoś odbiega od "normy". Ja też radę daję i to od 18
        miesięcy. Mąż był ze mną tylko w pierwszym tygodniu po urodzeniu bliźniąt i
        niestety musiał wracać do pracy za granicę... Przyjeżdża tylko w Boże Narodzenie
        i Wielkanoc i na 2 tygodnie w lipcu... Oprócz bliźniaczek mam starszego synka.
        Jestem sama... bez jakiejkolwiek pomocy, bo rodzice mieszkają ode mnie prawie
        500 km.
        Gotuję, sprzątam, wychowuję dzieci, pomagam starszemu w lekcjach i zajmuję się
        ogrodem, bo mieszkamy we własnym domku. Można by powiedzieć, ze superbaba ze
        mnie, ale to wszystko jest jakimś kosztem... Od 1,5 roku śpię po 2, 3 godziny na
        dobę, czasami wcale... mój kręgosłup po godzinie 20 odmawia mi posłuszeństwa a
        po 22 boli tak, że mozna by momentami wyć z bólu. Od 1,5 roku miałam 3 wolne
        wieczory, a dokładnie 3 wieczory po 4 godzinki. Jestem z dziećmi przez okrągłą
        dobę i nie ważne czy jestem zdrowa czy chora, czy mam depresję poporodową czy
        niskie ciśnienie ja MUSZĘ zajmować sie wszystkim, bo nikogo nie mam pod ręką do
        pomocy. Są dni, że płaczę ze zmeczenia, z bezsilności, ze zwykłej złości na cały
        świat. Nie mam czasu na fryzjerkę, dentystę a zakupy w sklepie nie zawsze są
        przyjemnością. Czasami chodzę zła i warczę na wszystko co się rusza. Jeszcze
        karmię córy piersią i nijak nie mogę ich odstawić od cycka... Dzieki temu w nocy
        wstają 2 razy na karmienie (niestety na zmianę) sad W dzień doją mnie dosłownie
        co 2-3 godziny! Czasami mam serdecznie dosyć! Może ktoś mnie potępi, ale miewam
        nawet mysli, zeby wyjść i zwyczajnie z kilka dni nie wracać do domu... Nie mam
        nikogo bliskiego pod bokiem, komu mogłabym sie wypłakać, żadnej przyjaciółki,
        której mogłabym się wysmarkać w rękaw i która by mi powiedziała DASZ RADĘ! Na
        szczęście złe myśli szybko uciekają, bo jak tu się nie cieszyc widząc
        uśmiechniete i tak cudowne dzieci! Niech jednak nikt mi nie mówi, ze
        wychowywanie bliźniąt nie jest cięzsze od wychowywania pojedyńczego dziecka! Mam
        porównanie i mimo, ze moje bliźniaczki są zdrowe i grzeczne roboty mam wiecej
        niz przy pierwszym synu, a rąk niestety mi nie przybyło ani godzin w dobie.
        Zazdroszczę wszystkim kobitkom, które mają pomoc chociażby w mężu. Przez
        pierwsze 3 miesiace z moimi dwojaczkami jadłam i załatwiałam swoje potrzeby
        tylko raz na dobę i wtedy o niczym nie marzyłam tak mocno jak o jakiejś pomocy.
        Teraz zresztą też marzę...
        A tak juz z drugiej strony pisząc... jak czytałam post załozycielki tego wątku,
        to wyczułam w nim nie tyle zarzut co do niezaradności bratowej, co nutkę
        zazdrosci, ze rodzina obdarowała ją tak duzą pomoca. U mnie w rodzinie bliźnieta
        ma także moja mama, jest nad wyraz zaradną kobietą! Miała mnie i moją siostrę
        jak urodziła moich braci. Miała bardzo duzą pomoc babci i ciotek. Nigdy nikt jej
        tego nie wypominał, bo przecież rodzinę ma sie właśnie po to, zeby nam pomagała,
        wspierała i była z nami nawet wtedy, gdy wydawać by sie mogło, ze nikogo nie
        potrzebujemy...

        Pozdrawiam wszystkie mamy - wszystkie jesteście super smile))
        • asia889 Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 06.01.07, 08:32
          Anko_sla piękny post!
          Popieram Cię w 100%. Rozumiem Cię, choć nie miałam tak ciężko jak Ty (mi pomagał mąż).
        • mamusia101 Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 12.01.07, 16:23
          Nie jestem zazdrosna o to ze pomagaja bratowej bo gdy ja wrocilam do pracy po 6
          miesiacach tez mi pomagali w opiece przy małym. Ja rozumie ze trzeba pomoc np.
          przy kąpeili dwóch maluszkow pójsciu na szczepienie ale chodzi mi o opiekę
          calodobowa a nie sporadyczna. Wlasnie ciagle z kobietami mamami z naszej
          rodziny mowimy ze trzeba jej pomoc tak żeby nie zaszkodzic. Tylko o takiej
          pomocy ja mysle. A nie mijac sie w progu jak tatus dzidziusiów wychodzi do
          pracy to przychodzi zmiana dyżuru . To uważam jest chore.
          • mewelinka Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 17.02.07, 21:49
            Droga troskliwa bratowo - ciesze sie ze nie jestes moja bratowa.
            Przy jednym dziecku mozna posprzatac , ugotowac, jeszcze sie wyspac i poczytac
            gazete. Wiem bo tak mialam kiedy jeden trafil do szpitala, a drugi byl w domu.
            Majac tylko jedno chociaz chore dziecko naraz -odpoczywalam. Wyjscie do lekarza
            -drobnostka, wyjscie na pole- proste. Jedno dziecko jest naraz w jednym miejscu,
            jak je to nie wrzeszczy, jak sie nim zajmujesz to sie cieszy, kiedys spi, pranie
            raz w tygodniu wystarczy - zreszta prosciej recznie, malo mycia butelek.
            Slowem -napadasz na bratowa ,nie majac zielonego pojecia jak to wyglada od
            srodka. Calkiem sporo osob po ciazy blizniaczej czuje sie jak po spotkaniu z
            ciezarowka. To tez ma swoje znaczenie.
        • mamusia101 Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 14.01.07, 20:59
          to dlaczego nie jedziesz do męza. O pieniadze pewnie nie chodzi bo jak pracuje
          za granica to za 4 euro na godzine nie pracuje tylko wiecej. wiec bierz
          manatki zamów samolot i wróccie razem do pełnego domu w pOlsce szczesliwi w 5-
          tke
      • mamusia101 Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 12.01.07, 16:14
        Pomagałam zaraz jak przyszla ze szpitala po cc. siedzialm tam godzinami tym
        bardziej ze niepracowalam bo ja nauczycielka wiec dopiero od wrzesnia do pracy
        a ona urodzila 9 lipca. wiec nie dziwiłam sie niczym na początku bo kapiel dla
        matki amatorki to szok i przbieranie owszem. Tym bardziej ze wyladowala na
        czyszczeniu po krwotoku po 2 tygodniach od porodu.NAprawde pomagali wszyscy bo
        wiedzieli ze pomoc trzeba. Ale na milosc boska. Czuja sie znakomicie juc okolo
        4 tygodnia po porodzie nic ja nie bolało nie byla slaba , zawsze raczej
        wyspana.Karmila wyłacznie piersia i tu ja podziwiam do okolo 5 miesiecy
    • asia889 Re: czy wy jako mamusie duetów macie calodobowa p 14.01.07, 21:24
      Sądziłam, że jedynie chodzi Ci o krytykę bratowej, nie zdając sobie sprawy, że z dwókją to nie tak samo jak z jednym (ja przy jednym się _nudziłam_, a przy dwójce nie mogłam nawet zjeść). I nie piszesz całej prawdy (choćby z tym snem).A pomoc dziadków jest dobrowolna a nie wymuszona. Po Twoich wyjaśnieniach zmieniałam zdanie.

      W takiej sytuacji zlikwidowałabym dyżur nocny (całkowicie zbędny). Zostawiłabym pomoc przy kąpieli i przy spacerze.
    • anna_sla jednym słowem mówiąc potrzebny był zimny prysznic 15.01.07, 09:17
Pełna wersja