azagrodzka
12.02.07, 10:33
Witam wszystkie podwójne i potrójne Mamy!
Mam nadzieję, ze znajde u Was pomoc, bo już nie wiem co robic.
Jestem szczęśliwą (mimo wszystko

!) mamą 15 miesięcznych bliźniąt.
Ostatnio zaczęlismy miec problemy z naszym synkiem - z dnia na dzień staje
sie coraz agresywny wobec swojej siostry. Bije ją wszystkim co ma w rączkach
jak tylko ona się do niego zbliży, ciagnie za włosy, odpycha, nie pozwala
niczym się bawić - natychmiast zabiera jej zabawki! Ja ostatnio nic innego
nie robie z nimi tylko interweniuję: oddaję zabawki córeczce, przenoszę synka
w inne miejsce i 100 razy na minutę powtarzam: nie wolno, nie wolno, to boli,
Marysia tez chce to, tamto, owamto. Nie mam juz siły. Wczoraj podbiegł do
mnie i uderzył z całej siły klockiem w twarz! pierwszy raz pomyślałam sobie,
że chyba go zleję! Oczywiście nie zrobiłam tego (najpierw policzyłam do 10),
ponieważ nie uznajemy takich metod wychowawczych i na pewno do niczego
dobrego to nie doprowadzi.
Marysia zrobiła się wobec niego mocno spolegliwa - jak tylko się zbliża do
niej to natychmiast rzuca zabawki i ucieka z płaczem. Boję się, ze może
utrwalić sobie ten sposób zachowania i jak pójdzie do przedszkola, to nie
będzie potrafiła nawiązac prawidłowych relacji z innymi dziećmi, ponieważ
będzie znała tylko jeden model zachowania! Z drugiej strony Staś jest tylko
małym dzieckiem i jak widzi, ze po raz kolejny utulam siostrę, to tez chce!
Przecież nie mogę go odpychać! Więc tez go przytulam, chwalę bez przerwy za
dobre zachowanie czy za to, ze podzielił się (co jednak mu się zdarza) z
siostrą zabwaką czy przyniosł jej picie. Ale za minutę po pochwale podchodzi
do mnie czy do niej i wali z całej siły "z bańki"! (Acha - i jeszcze bardzo -
czesto wali głową w ścianę, podłogę, materac, czy uderza się rączkami - co to
jest???). Lepiej jest nieco jak mój mąz jest w domu, ale ma taka pracę, że
przez połowę miesiąca nie ma go w kraju. I na to nic nie poradzimy - z czegos
trzeba zyć.
W tej chwili wymyśliśmy sposób na zdyscyplinowanie naszego synka - odkurzony
został ich stary kojec i ustawiliśmy go w pokoju, w którym sie bawią. Po
każdym agresywnym zachowaniu wobec kogokolwiek Staś, z wyraźnym
wytłumaczeniem powodów, ląduje na 5-10 min w kojcu, bez żadnych zabawek i
siedzi tam bez względu na dzikie ryki i zawodzenia (cały czas ma powtarzane
za co siedzi w kojcu). Mam nadzieję, ze to pomoże, poniewaz jestem bezsilna.
Dzieci siedzą z nianią, ktora też jest dokłądnie poinformowana o akcji
sprowadzania do pionu naszego synka - mam nadzieję, ze będzie konsekwentna,
bo to jest najważniejsze!
Czy któraś z Was miała lub ma podobne problemy? Co robicie w takich
sytuacjach? Czy takie "karanie" może przynieśc wymierne efekty? Jestem
skołowana.
Poza tym wszystkim Staś (jego siostra też) jest radosnym, świetnie
rozwijającym się dzieckiem - ciekawym wszystkiego, rozumiejącym więcej niz
czasami mi sie wydaje i, poza tymi wyskokami, jest jedną z dwóch (obok Marysi)
naszych najwiekszych radości.
No to sie wyżaliłam

)
Pozdrawiam i przepraszam za to, ze cos przydługi wyszedł mi ten post

)
Ola