Kto rodził bliźniaki na Żelaznej??

26.02.07, 14:58
Interesuje mnie jaka tam jest opieka nad matkami z dwójką??? Czego można sie
spodziewać
    • ikw1 Re: Kto rodził bliźniaki na Żelaznej?? 26.02.07, 22:53
      moja bratowa - była baaaaaardzo zadowolona chociaż leżała ponad 10 dni - bo
      urodziła w 33 tc (pierwsze dziecko też tam rodziła)
      ja też planuje rodzić na Zelaznej - też pierwsze dziecko tam rodziłam i byłam
      zadowolona
      pozdr
      i
      • tusia21 Re: Kto rodził bliźniaki na Żelaznej?? 27.02.07, 09:59
        Ja będę tam rodzić za jakieś 3 tygodnie, to dam znaćsmile
        • vercueil Ja rodziłam na początku stycznia 2007 27.02.07, 11:17
          Wsyzstko ok, Moje male wyją, więc musze biec. Postaram się coś skrobnąć później.
    • gosiapal Re: Kto rodził bliźniaki na Żelaznej?? 27.02.07, 22:39
      ja rodzilam w lipcu,
      opieka niczym nie roznila sie od tego co oferowano pojedynczym mamom,
      moje maluchy urodzily sie bez odruchu ssania i jedyna pomoc to to, ze czasem
      mozna bylo liczyc na pomoc poloznych przy karmieniu palec- sonda.
      raz tez zabramo mi dzieci w nocy na trzy godziny ale ja nie oczekiwalam
      specjalnego traktowania

      generalnie ja bylam bardzo zadowolona z opieki na oddziale noworodkowym
      polozne przyjaznie nastawione

      ps niestety brak polskich liter gdyz popsula sie klawiaturka
      • marszaleczek pyt do gosiapal 28.02.07, 17:04
        A jak rodziłaś??siłami natury czy cesarka?? i jak sie czułaś po porodzie???
        Ile osób było na sali z Tobą po porodzie?? nie było Wam ciasno? A dzieci leża w
        osobnych wozkach czy razem?
        Odrazu po porodzie dostałaś dzieci?
        • gosiapal Re: pyt do gosiapal 28.02.07, 19:20
          mialam ciecie
          po porodzie bylam cala obolala, dwa dni po cieciu zmienili mi sale i musialam
          tam pojechac na wozku, bo po prostu nie dalam rady isc
          czulam sie fatalnie, nie moglam usiasc bez pomocy, obrocic sie na drugi bok i
          takie tam.
          najelpiej caly czas prosic o leki przeciwbolowe bo inaczej mozna zwariowac

          na sali pocieciowej byly trzy osoby, dwa dni po cieciu przewiezli mnie na sale
          dwuosobowa
          ciasno jest bez wzlgledu na to ilu osobowa sala, do kazdego ktos przychodzi w
          odwiedziny i jesli was stac to polecam sale platne, moze tam maz nocowac i jest
          tez pielegniarka do pomocy
          ale jesli wszystko bedzie ok to nie ma takiej potrzeby- u mnie maluchy nie
          mialy odruchu ssania a ja nie mialam laktacji, wiec poza karminiem dzieci
          musialam walczyc z laktatorem
          dzieci dostalam w jednym wozeczku ale po kilku dniach poprosilam o drugi bo tak
          bylo latwiej( dzieciaki ulewaly)
          dzieci najpierw dali na sali operacyjnej mezowi, zawiniete w jeden kocyk a po
          godzinie na sale pocieciowa przywiezli w wozeczku i tak juz zostalo
          na salach pocieciowych zabieraja dzieci na pierwsza noc- czyli na jakies
          cztery , piec godz smile
          powodzenia
          • marszaleczek Re: pyt do gosiapal 01.03.07, 08:51
            wielkie dzięki za informacje, mam jeszcze jedno pytanko:
            rozumiem ze miałaś znieczulenie w kregosłup nie narkoze?? bo zastanawia mnie
            jak długo trzeba leżeć po znieczuleniu w kregosłup, bo ja słyszałam ze 24h
            trzeba leżeć w bezruchu a szczegolnie nie można podnosić głowy, ale jak tu sie
            zajmować dziećmi jak nie można sie ruszać???
            • gosiapal Re: pyt do gosiapal 01.03.07, 09:56
              ja mialam ciecie o 10 tej a o 15 tej przyszly polozne i kazaly wstawac
              poszlam pod prysznic z mezem chociaz ledwo stalam a brzuch bolal okropnie
              najlepiej brac leki przeciwbolowe jak tylko zaczyna bolec bo potem nie mozna
              wytrzymac
              co do lezenia w bezruchu to nie jest to prawda
              jak zaczyna puszczac znieczulenie to mozna juz sie ruszac, ja ruszalam glowa i
              nic sie nie przytrafilo, chociaz podobno sa przypadki ze pojawiaja sie
              komplikacje
              co do opieki nad malucham zaraz po cieciu to one caly czas spia wiec proponuje
              sie wyspac bo potem nie bedzie szansy

              ps polskich literek nadal brak
              • vercueil A u mnie bylo tak... 02.03.07, 00:47
                Mialam planowana cc, ale maluchy zdecydowaly sie pospieszyc i 3 dni przed umowiona data odeszly mi
                wody. Pojechalam do szpitala, gdzie zaczely sie na dobre skurcze. Zbadano mnie, zrobiono usg, zeby
                sprawdzic jak ulozone sa maluszki (oboje miednicowo), wiec przeygotowanie do cc. Sama operacja ok,
                chociaz w pewnym momencie zaczelam tracic przytomnosc, ale dano mi cos na 'powrot' i bylo w
                porzadku. Mialam znieczulenie podpajeczynowkowe. Swietny anestezjolog, prawie zero bylu, czy nawet
                dyskomfortu przy wkuciu.
                Maluchy urodzily sie po 22 w piatek wieczorem, a znieczulenie trzymalo jeszcze do jakiejs 1-1.30 nad
                ranem. Potem zaczal sie koszmar bolowy, ktory trwal do rana. Byc moze to dlatego, ze to moj drugi
                porod, a na obkurczanie macicy dostalam oksytocyne na 6 godzin. Rano ok.8 spionizowano mnie.
                Pierwsze wstawanie bylo straszne, ale potem z kazda nastepna godzina bylo lepiej i juz okolo 13tej
                chodzilam przy maluszkach. Obolala, ale nie na tyle, zeby lezec caly czas.
                Wyladowalam na sali 3 osobowej, maluchy w jednym wozeczku/lozeczku szpitalnym (po dwoch dniach
                je rozdzielono, by byly za duze na ciagle lezenie razem). Poniewaz byla to sobota, masa
                odwiedzajacych. Pokoj trojka malutki, no i kazdy zagladajacy do moich dzieci, bo to cos 'innego'.
                Strasznie sie denerwowalam wszystkimi babciami, ciociami i innymi odwiedzajacymi moje kolezanki z
                pokoju, ktorzy nawet w okryciach typu kurtki wchodzili do sali.
                Zdecydowalismy sie przeniesc na jedynke i to bylo super - bylismy razem z moim mezem, bardzo
                rodzinnie i prywatnie. Jesli mozesz sobie na to pozwolic polecam, bo to jednak niezapomniane chwile.
                Poza tym masz tam do dyspozycji pielegniarke, ktora bez oporow mozna o wszystko prosic. No i jest
                kabel do komputera...moj maz ze szpitala wysylal zdjecia maluchow rodzince na maile smile

                Porownujac moj pierwszy porod z ym blizniaczym w tym samym szpitalu, nie znalazlam wielu roznic.
                To co bylo inne - poniewaz dzieci urodzily sie pod koniec 36 tyg, zrobiono im dokladne badania, usg
                wszystkich narzadow itp.
                Maluchy urodzily sie w piatek, a we wtorek bylismy juz w domku. Teraz maja 8 tygodni i sa urocze.

                Co do lekarza, to bardzo chcialam, zeby cial mnie moj lekarz prowadzacy, ale poniewaz wszystko
                zaczelo sie te 3 dni wczesniej, to wziela mnie pod noz lekarka, ktora byla na dyzurze. Troche sie
                denerwowalam, ale okazalo sie, ze nie ma co. Mam sliczny szew smile
                Jesli masz jakies pytania, daj znac. Kto Cie prowadzi?
                • marszaleczek Re: A u mnie bylo tak... 02.03.07, 08:36
                  Mnie prowadzi dr Osóbka-Morawski,a Ciebie kto prowadził??
                  Napisz jak możesz jak pierwsze dni w domciu , po wyjściu ze szpitala jak
                  kąpanie a przede wszystkim karmienie. Chodziłaś na szkołe rodzenia??? Bo ja
                  zamierzam isc na przygotowanie indywidualne.
                  A jak z ciuszkami, jakie najlepiej kupić?? 56 czy 62??
                  A jką wage miały i cm??
    • kasiula.g Re: Kto rodził bliźniaki na Żelaznej?? 02.03.07, 15:26
      ja rosdziłam wszystkie dzieci na Żelaznej, bliźniaków prowadziła dr
      Kurczuk-Powolny - polecam, rodziłam SN - znaczy natura, bez znieczulenia, nawet
      w miare szybko (wczesniej miałam szew na szyjkę ząłożony i blizna nie chciała
      szybko puścić). Chłopaki urodzili się 2830/51 cm i 3160/53 cm. Ja po 3 godzinach
      pojechalam na górę na wózku, bo to jednak duży wysiłek jest i dużo krwi się
      traci i sił, byłam na sali 3 osobowej, wcześniej z corka, trafiłam na 2 osobową
      z łazienką i byłam bardziej zadowolona. Chłopaki byli zdrowi 10pkt., ale
      poprosiłam,zeby od razu nie przynosili do mnie to poleżeli na czas szycia pod
      lampą, potem w jednym "wózku-kuwetce" spali razem, bo do tej pory jak śpią to
      lubią się dotykać, czuć rękę chociaż, wtedy po prostu trzymali się za rece. A
      ciuszki miałam na 56 i spokojnie wystarczyły na jakieś 2 tyg. wink
      • tusia21 Re: Kto rodził bliźniaki na Żelaznej?? 02.03.07, 18:13
        A w którym tc urodziłaś?
        • vercueil Re: Kto rodził bliźniaki na Żelaznej?? 04.03.07, 02:12
          Ja w 36+6dni. Prowadzil mnie ordynator. W domu teraz "Meksyk', ale to za sprawa dwulatki-tarszej
          siostrzyczki, bardziej niz maluchow. Karmie piersia, a maluchy rosna jak na drozdzach.
          • tusia21 Re: Kto rodził bliźniaki na Żelaznej?? 04.03.07, 16:04
            No ja tez mam 2latke w domusmile
        • kasiula.g Re: Kto rodził bliźniaki na Żelaznej?? 04.03.07, 16:17
          na początku 37 tygodnia i też mialam dwulatkę w domu - ciężko było, ale już
          jest lepiej smile
          • vercueil Tusia, jak Twoje maluchy? 07.03.07, 17:05
            Mje przed samym porodem strasznie rozrabialy, a na 2 tyg przed oboje odwrocili sie pupami w dol, tacy
            akrobaci!
            • tusia21 Re: Tusia, jak Twoje maluchy? 08.03.07, 08:58
              Dzięki na razie cały czas w brzuszkusmile Kręcą się bardzo. Moje były pupami do
              dołu, potem już miały się nie przekrecić a się przekręciły główkami do dołu.
              Teraz już sama nie wiem, jak leżą. Dziś kończę 35tc, a termin cc mam na 27
              marcasmile
Pełna wersja