100ania
28.02.07, 11:19
Wystarczy, że zamienię chłopców w łóżeczkach i tatuś patrzy na Igora i mówi do niego "Oskarku", a oni naprawdę nie są identyczni. Można ich rozróżnić bez żadnych trudności. Ja rozpoznaję ich nawet po płaczu
I wczoraj wieczorem zrobiło się śmiesznie.
Po kapieli chłopcy nakarmieni i każdy leży w swoim łóżeczku. Po 15 minutacg zaczyna się koncert na dwa głosy. U Igora oznacza to "chce mi się pić po tym paskudztwie, które byłem zmuszony zjeść" (Bebilon Pepti 1), u Oskara może to oznaczać "nie dojadłem / chcę pić / jest mi niewygodnie / nie mogę usnąć" lub cokolwiek innego, na co musimy trafić metodą prób i błędów (lepiej trafić szybko, bo po każdym błędzie natężenie ryku wzrasta o kilka decybeli).
Więc tatuś spacyfikował Igorka piciem, a ja popróbowałam różnych sztuczek na Oskarze, po czym stwierdziłam, że pić nie chce i nic innego również i musi sam przestać, więc przestał

DD
Po chwili rozległ się płacz Igora, ja ledwo dotknęłam tyłkiem do kanapy, więc mówię "weź daj mu jeszcze tego picia", a mąż mi na to "przcież on nie chce". Popatrzyłam na niego i pytam "skąd wiesz?". A mąż mi na to "sama mówiłaś, że nie chce".
Zaczęłam się zastanawiać mocno, czy przypadkiem nie uciekło mi kilka minut z życiorysu (przecież na trzeźwo to się raczej nie zdarzaja luki w pamięci) i doszłam do wniosku, że mój mąż ma na myśli Oskara.
Więc mówię do niego "ale to Igor ryczy" i widzę niewyobrażalne zdziwienie w oczach tatusia. Po czym szybciutko podniósł się i dał małemu pić, po czym zapanowała błoga cisza.
Nie wspomnę już o tym, że w nocy notorycznie małżonek myli się, kto jest sprawcą ryków (ale zaspanemu człowiekowi to można wybaczyć)

))
A jak jest u was?
Czy też miałyście takie sytuacje, żeby pomylić dzieciaki?