wyprawa na rehabilitację - 1 opiekun, pora obiadu

29.03.07, 16:59
Dziewczyny,
Do tej pory było cudownie bo jeździłam z chłopakami na ćwiczenia z kimś do
pomocy. Teraz mam taką porę że nikt o tej porze mi z pracy nie wyjdzie do
pomocy winko 13, czasem o 13.40 no i wiadomo że trochę to trwa dla dwóch
chłopców. A właśnie o 14, po 14 czasami, chłopaki jedzą obiad. Kombinuję że
najwyżej dam im obiad wcześniej a potem ewentualnie mleko, ale wiecie tuż
przed może być za wcześnie a po ćwiczeniach za późno. No i to że jada sama,
ciężcy są jak cholera no i czasem mi ostro marudzą już na samych ćwiczeniach.
Napiszcie jak sobie same radzicie podczas takich wycieczek, na samych
ćwiczeniach i jak organizujecie dzieciom posiłki.
    • szszpk1 Re: wyprawa na rehabilitację - 1 opiekun, pora ob 29.03.07, 19:11
      Skoro nie bardzo jest jak bez drugiej osoby, to ja bym sie nie przejmowala, ze
      po cwiczeniach na jedzenie za pozno, tylko po prostu spokojnie siadala tam
      gdzies w katku, na korytarzu itp, termosik z wrzatkiem albo cyc czy tam ze
      sloiczka - co masz, i karmionko. Skoncza - pojdziesz. Nie zechca akurat wszamac
      - tez pojdziesz. Po prostu. Byle do przodu, byle dzien za dniem. Bo przed
      cwiczeniami to uwazam dla brzuszkow nie najlepiej - a to bolec beda, a to
      ociezalosc do cwiczen wieksza, a to uciskanie niepotrzebne... Rozumiesz smile
      • lili111 Re: wyprawa na rehabilitację - 1 opiekun, pora ob 29.03.07, 19:57
        Ja praktycznie zawsze jeździłam sama. Starałam sie dopasować zajęcia do godz. w
        maire mi odpowiadających, a stały posiłek dawałam wczesniej, albo później
        zależnie od godz. kiedy były zajęcia. Z tym że na droge zawsze zabierałam
        butelke z mlekiem. Potem jak byli starsi to bułke, albo coś podobnego. Zresztą
        do tej pory musze coś brać do jedzenia, bo inaczej jest jęczenie ze sa głodni. smile
    • mama_blizniakow Re: wyprawa na rehabilitację - 1 opiekun, pora ob 30.03.07, 01:23
      Zawsze jeździłam z dziećmi sama na rehabilitacje,często do lekarzy również sama.
      Dwa foteliki na stelażu wózka,zapas pampków,chusteczek,pieluszki tetrowe,coś
      do przebrania na zapas,gorąca woda w termosie,chłodna w butelce,mleko w
      pojemniczkusmile,herbatka,kilka grzechotek i było ok.
      Podczas ćwiczeń rehabilitantka zajmowała się jednym dzieckiem -ja w tym czasie
      drugim.Później zamiana.Karmiłam po ćwiczeniach.
      Im szybciej sobie sama poradzisz i opracujesz plan,schemat- tym łatwiej i
      odważniej będziesz wyruszać z dziećmi gdziekolwiek sama.
      Pozdrawiam
      Anna
      ♥♥
      • ukomo Re: wyprawa na rehabilitację - 1 opiekun, pora ob 30.03.07, 09:52
        no właśnie, w domu jakoś spokojnie sami sobie siedzimy i jest ok ale fakt że do
        lekarzy i na ćwiczenia jeszcze sami nie jechaliśmy i czasami, przez to że i tak
        przecież sama dbam o wszystkie jedzenia, ciuszki, pieluszki , to sobie myślałam
        że przecież sama sobie spokojnie dam rade ( tylko to dźwiganie, a kręgosłup
        właśnie padł) a teraz trochę trzęsę portkami. Ale cóż, zmierzymy sie z tym wink
        dziś to nawet wydaje się ekscytujące smile
    • mathiola Re: wyprawa na rehabilitację - 1 opiekun, pora ob 30.03.07, 10:14
      chodziłam sam, ćwiczenia wypadały zawsze w porze jedzenia jak na złość.
      Starałam im się dać chociaż troszeczke jeść przed wyjściem, tyle ile zjadły
      starczyło aż do powrotu. Ewentualnie - jak były mniejsze i jeszcze karmiłam, to
      synka rehabilitantka ćwiczyła jako pierwszego, a jak ćwiczyła córcia, to ja
      jego karmiłam wtedy piersią. Córcia jadła wtedy przed wyjściem o tyle o ile.
      Jak były mniejsze, brałam obydwa w nosidła wózkowe (mam niedaleko, jeździłam
      wózkiem) i wchodziłam z dwójką w nosidłach. Jedno ćwiczyło, drugie trzymałam,
      albo leżało w nosidle. Jak wyrosły z nosideł, no cóż, trzeba było się nieźle
      nagimnastykować, to prawda, ale z dwójką pod pachą i torbą na ramieniu też się
      da, tylko tzreba się lekko ubrać, bo po chwili człowiek ocieka potem smile
    • anna_sla Re: wyprawa na rehabilitację - 1 opiekun, pora ob 30.03.07, 10:57
      Ja sobie opracowałam inny patent chodzenia samej z bliźniakami (i córcią za
      rączkę). Kupiłam sobie nosidło turystyczne z możliwością rozstawienia jak
      krzesełko i tego największego i najsilniejszego wkładam do tego nosidła i
      zakładam na plecy a potem drugiego biorę na ręce.. To nosidło ma z tyłu taką
      kieszonkę na drobiazgi i tam pakuję co wlezie, reszta ewent. zapasów zostaje w
      wózku (samochodzie)..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja