spacer z chodziakami - pojedyńczo czy z pomoca?

22.04.07, 20:20
Witajcie!
Mam dylemat odnośnie spacerów z moimi bąkami (maja obecnie prawie 15
miesięcy, chodzą). Z reguły chodze na spacery sama z nimi i ze starsza -
chodzimy do parku, na plac zabaw. Starszej pilnować nie muszę, a maluchy
trochę głupiutkie jeszcze i nieświadoem, synek uwielbia uciekać i chodzi
własnymi ścieżkami, córeczka raczej trzyma się mnie. Da się to jakos ogarnąc,
choć łatwo nie jest.

Moja mama od dawna proponuje mi pomoc w spacerach, uważa mnie za wariatkę że
chodzę sama. A ja miałam/mam wizję - tylko nie wiem czy mam rację i tu proszę
o radę - że jak będę teraz, na początku ich biegania po dworzu wychodziła z
nimi sama, łatwiej nauczę ich karności, chodzenia w grupie, trzymania się
mnie blisko. I że będe samodzielniejsze.

Tylko czy tak rzeczywiście będzie? Czy da się przyzwyczaić dzieci do
chodzenia razem, czasem za rączkę, do słuchania np. stój? Wiecie, nie
chciałabym w celu tymczasowego ułatwienia sobie życia w postaci spacerków z
babcią "rozpieścić" dzieci.

Poradźcie, napiszcie jak było u Was.
    • malesa.m Re: spacer z chodziakami - pojedyńczo czy z pomoc 22.04.07, 20:40
      Witaj!
      Ja również sama chodziłam z moimi maluchami na spacerki.
      Mąż pracuje do wieczora a babcie mieszkają ponad 100km od nas.
      Od początku byli bardzo grzeczni,nie uciekali,słuchali się.
      Czy to zasługa tego iż chodziliśmy sami nie wiem.
      Naszczęście nie miałam z nimi kłopotów (miałam kontakt z niejedną
      mamą 'pojedyńczą" która sobie nie mogła poradzić),może poprostu jestem
      szczęściarą smile.Teraz po zimie (mają 3,5roku)próbowali troszkę samowolki
      ale na szczęście znowu się słuchają.Pozdrawiam
      • grzalka Re: spacer z chodziakami - pojedyńczo czy z pomoc 23.04.07, 12:53
        Moi mają 2,5 roku i okres kiedy mieli ok. 15 miesięcy wspominam b. źle- za
        rączkę absolutnie, każdy miał inny pomysł na kierunek, koszmar. Po kilku
        miesiącach osiągnelismy consensus- oni ida w tym samym kierunku co ja i
        absolutnie trzymają się chodnika ja im nie każę trzymac mnie za rękę. Pewnie na
        Twoim miejscu skorzystałabym z pomocy póki co.
    • sylwi_aaa Re: spacer z chodziakami - pojedyńczo czy z pomoc 24.04.07, 15:11
      witaj
      Ja mam teraz 15 miesieczna coreczke a w czerwcu zsotane mama blizniat ....
      Wiesz jesli chodzi o spacery to ja nauczylam swoja corke chodzic za reke
      najpierw w domu ... takim smiesznym wierszykiem chodzilismy od jednego konca
      mieszkania do drugiego trzymalam ja za raczka i liczylismy RAZ DWA TRZY
      CZTERY MASZERUJA OFICERY ..I tak w kolko teraz wychodzimy na spcer bardzo
      czesto wogule bez wozka .. i wystarczy ze powiem raz dwa trzy i sama daje mi
      raczke... wiesz tez nie bylo latwo na pocztku puszczala sie troche
      protestowala ale jak zrozumiala ze inaczej nie bedzie wkoncu sie poddala ...
      Jesli chcesz chodzic z nimi za raczke musisz miec tez miesjce gddzie bedziesz
      je mogla puscic swobodnie my jezdzimy do babci gdzie jest duze ogrodzone
      podworko tam sobie chodzi gdzie chce i jest szczesliwa ... zycze powiedzenia ..
      mam nadzieje ze moja metoda z mojimi blzinietami uda mi sie tak jak z
      corcia pozdrawiam .
    • dorek3 Re: spacer z chodziakami - pojedyńczo czy z pomoc 25.04.07, 09:59
      Sama z chłopakami na spacery bez wózka i z opcja że coś trzeba załatwić
      zaczęłam wychodzić jak mieli 2,5-3 lata. Wcześniej dotarcie do celu, który ja
      sobie upatrzyłam w rozsądnym czasie graniczyło z cudem. Oczywiście o ile nie
      było wózka, bo z wózkiem to od zawsze sama, ale pod warunkiem iz nie wyłażą
      przed dotarciem do miejsca docelowego.pilnowanie na placu zabaw chłopców w
      wieku około 2 lat nie sprawiało mi kłopotów, teraz jest trudniej , bo jeden
      włazi na ścianę wspinaczkową a drugi łazi po moście linowym smile) ale to kwestia
      oprzyrzadowania placu zabaw wyłacznie.
      Teraz mam zagwostke jak wyjść samej z bliźniakami na rowerach. Tego jeszcze nie
      rozgryzłam.
    • asia889 Re: spacer z chodziakami - pojedyńczo czy z pomoc 25.04.07, 10:24
      Tak łatwo nie nauczysz ich karności i chodzenia w grupie. Do tego trzeba dorosnąć. 1,5 roku to wiek kiedy dzieci robią wszystko na odwrót niż im się mówi (rozwojowe). Ja pamiętam, że jak moje były w tym wieku to tak uciekały, że miałam problem z powrotem do domu. Nawet męża samego z dziećmi nie puszczałam. A teraz same się pilnją.
    • pysia05 Re: spacer z chodziakami - pojedyńczo czy z pomoc 26.04.07, 11:01
      Muszę się przyznać,że ja chodziłam sama z moimi chłopcami do momentu kiedy
      zaczęli raczkować. Niestety w moim przypadku nie dało się ich okiełznać.Jak
      spały w wózku to można było chodzić ale jak tylko się budziły zaczynał się
      koszmar. Jeden wielki ryk,szarpanie szelek, usiłowanie wstawać w
      wózku,straszne.Pędziłam wtedy do domu co sił w nogach,żeby ich szybko wypuścić
      na dywan gdzie mogły latać do woli. Mąż ze mną chodził na spacery lub mama,jak
      robiło się gorąco to jednego musiał ktoś nieść.
      Teraz moi synkowie mają 20 miesięcy i nie odważyłabym się sama z nimi wyjść ze
      względu na ich bezpieczeństwo. Może moje dzieci są takie żywotne ale na placu
      zabaw chwilę bawią się w piaskownicy a potem każdy biegnie w swoja stronę i nie
      wiadomo za którym biec najpierw:czy za tym co próbuje się wdrapać na zjeżdżalnie
      czy za tym który podbiega pod rozhuśtane huśtawki. Nie,nie,nie!
      W tej chwili mamy duży taras także codziennie dzieci brykają na tarasie,gdzie
      jest bezpiecznie i mogę mieć na nich oko.
      Pozdrawiam i podziwiam mamy,które chodzą na spacery same ze swoimi bliźniakami.
      • malesa.m Re: spacer z chodziakami - pojedyńczo czy z pomoc 26.04.07, 11:55
        Hej!
        Wyjście z bliźniakami na rowery nie jest czymś strasznym.
        Ja z moimi wychodzę od zeszłej wiosny i jest ok.
        Jeżdża jedno za drugim (a właściwie jeździli),w tym roku to
        już się ścigają ze sobą oraz ze strszymi dziećmi (małe szataniki).
        Bardzo lubią jeździć na rowerach (mają takie 12').
        Ale jak już pisałam,jestem szczęściarą bo się mnie słuchają
        i mamy fajne miejsce do jeżdżenia. Jak trzeba, to ze wszystkim sie poradzi.
        Pozdrawiam i życzę udanych spacerków.
Pełna wersja