prolens
22.04.07, 20:20
Witajcie!
Mam dylemat odnośnie spacerów z moimi bąkami (maja obecnie prawie 15
miesięcy, chodzą). Z reguły chodze na spacery sama z nimi i ze starsza -
chodzimy do parku, na plac zabaw. Starszej pilnować nie muszę, a maluchy
trochę głupiutkie jeszcze i nieświadoem, synek uwielbia uciekać i chodzi
własnymi ścieżkami, córeczka raczej trzyma się mnie. Da się to jakos ogarnąc,
choć łatwo nie jest.
Moja mama od dawna proponuje mi pomoc w spacerach, uważa mnie za wariatkę że
chodzę sama. A ja miałam/mam wizję - tylko nie wiem czy mam rację i tu proszę
o radę - że jak będę teraz, na początku ich biegania po dworzu wychodziła z
nimi sama, łatwiej nauczę ich karności, chodzenia w grupie, trzymania się
mnie blisko. I że będe samodzielniejsze.
Tylko czy tak rzeczywiście będzie? Czy da się przyzwyczaić dzieci do
chodzenia razem, czasem za rączkę, do słuchania np. stój? Wiecie, nie
chciałabym w celu tymczasowego ułatwienia sobie życia w postaci spacerków z
babcią "rozpieścić" dzieci.
Poradźcie, napiszcie jak było u Was.