ukomo
08.06.07, 11:06
Wczoraj jeden smoczek trójprzepływowy pękł(nie ma zapasu)nic nie zapowiadało
katastrofy, kolacja poszła gładko-zjedzono kleik łyżeczką. Myślała matka że
śniadanie też tak da radę i cała radosna (mimo znowu bolącego kręgosłupa)
zrobiła swoim dzieciom kaszkę w pięknych kolorowych miseczkach,włożyła do nich
piękne kolorowe łyżeczki i poszła karmić dzieci. O słodka naiwności!!! Czy
mama nie wie, że śniadanie nijak przez gardło nie przejdzie jak za pomocą
smoczka! Toż to świętokradztwo śniadanie jeść łyżką! Podłość ze strony
rodzicielki!Jeden wielki ryk wydobył się z gardeł niewinnych
dzieciątek.Aniołki zaczęły szarpać pasy bezpieczeństwa próbując się wyrwać z
kurateli szalonej matki z łyżką, miotać głowami żeby uniknąć kolorowego
stwora, który próbował wepchnąć bananową bryję prosto do buzi. Pluć żeby sie
pozbyć z ust niecnej kaszki. Rozpacz ogarnęła w końcu i matkę. Co robić, co
robić? Trzeba przecież je nakarmić, ale które rozszalałe dziecko najpierw?
Doświadczenie podpowiedziało roztrzęsionej matce, że należy podać temu, który
szybciej zje. Plan sie sprawdził. Drugie dziecko, widząc że mama ostatecznie
przegrała siedziało spokojnie i czekało na swoją kolej.Uff, znów nastał błogi
spokój.
ps. pomyślałam że Wy to doskonale zrozumiecie