zmeczenie...

23.10.07, 18:54
witam
takie pytanie ogólne - jak radzicie sobie ze swoimi dzieciaczkami? Moje mają
teraz ok. 5 miesięcy i potrzebują tyle uwagi, że po całym dniu (czytaj do
przyjścia męża z pracy) jestem po prostu wyczerpana...
Jak się z nimi bawicie? Czasem jeśli akurat mają oboje zabawowy nastrój kładę
je na brzuchach twarzami do siebie na "macie edukacyjnej" (nie wiem skąd ta
nazwawink) i wtedy na 15 minut mam "spokój" to znaczy sami chętnie do siebie
mówią, zajmują się zabawkami, grzechotkami, a ja siedzę obok i coś do nich
mówię oraz obserwuję. Niestety takie sielankowe obrazki nie są częste i po
prostu trzeba je zabawiać, śpią bardzo mało w dzień - 1, 2 drzemki godzinne a
reszta czasu to przede wszystkim zabawa.
Dodam że małemu chyba wyżyna się ząbek i jest strasznie marudny.
Nie mam już sił sad

Może inne mamy coś mi poradzą?
Dominika
    • chrust5 Re: zmeczenie... 23.10.07, 18:58
      A probowalac posadzic ich w lezaczkach/ fotelikach i przy nich cos
      robic np. w kuchni? Zysk podwojny: robota zrobiona i maluchy zajete,
      bo takie rzeczy jak szum wody np, moje bardzo interesowal.Tak samo
      odkurzacz. W takiej pozycji tez sie mog apobawic grzechotkami. Moze
      tez spodoba im sie muzyka, niekoniecznie dla dzieci. A masz
      karuzelke?
      • pata100 Re: zmeczenie... 23.10.07, 19:06
        dokładnie leżaczki u nas tez się świetnie sprawdziły do nich
        przyczepiany był pałąk z zabawkami i na jakiś czas dziewczynki były
        zajętesmileJUż z nich wyrosły ale na szczęscie teraz już zajmuja się
        wszystkim na siedząco, raczkując lub chodząc.
        Pozdrawiamy
        Pata i spółka
      • domininja Re: zmeczenie... 23.10.07, 19:08
        karuzelki mają, leżaczki też, wszystko fajnie, tylko oboje są strasznie
        wymagający i wszystkim się super szybko nudzą i strasznie krzyczą, więc muszę co
        piętnaście minut zmieniać im zabawę. Najchętniej bawią się ze mną, albo leżąc na
        pleckach, albo leżąc na brzuchu na moich piszczelach (mama na plecach, nogi
        zgięte) i bawimy się w akuku przybliżając je do siebie (dobry trening mięśni
        brzucha wink) ale ile można... Po takich zabawach ja mam ochotę zamknąć ich w
        piwnicy i iść spać wink

        Może ja za dużo od nich spokoju wymagam?
        • ciaraciara Re: zmeczenie... 24.10.07, 12:01
          kurcze jak ja Cię rozumiem, to twoje zmeczenie... ja mam tylko
          jedno dziecko ale tak absorbujące jak Twoje i normalnie nie
          wyobrażam sobie mieć takich dwóch... i tez brak pomysłów na
          zabawy... a wieczorem to nachetniej bym go juz o 18 położyła spać by
          tylko trochę odpocząć...
          pozdrawiam serdecznie i cierpliwości zycze - może to sie z czasem
          zmieni... nadzieję trza mieć, ze w końcu zaczną sie same sobą
          zajmowąc... OBY
          • cytrusowa Re: zmeczenie... 24.10.07, 20:32
            normalnie jakbym o moiuch czytala....tylko jak byly w wieku twoich...
            jak cie to pocieszy,t omoje w wieku twoich spaly jeszcze krocejsad

            teraz juz praiw wogole nie spia....

            no coz, ja ci nic nie poradze nt zmeczenia, bo to raczej sie nie
            zmieni, ja jestem non stop zmeczona pomimo, ze w koncu amm pomoc do
            dzieci na kilka godzin.
            ale nie ma szans wypoczac przy maluchach, ktore sa wymagajace, a do
            tego raczkuja, wstaja itp....

            angazuj rodzinke do pomocy ile wlezie i luskaj chwili dla siebie.
            ale dla siebie a nie na sprzatanie, gotowanie....najlepiej wyjdz z
            domku na chwile
            • domininja Re: zmeczenie... 25.10.07, 06:56
              dobrze jest usłyszeć że się nie jest osamotnionym w problemie. Rozmawiałam
              kiedyś z mamą większych bliźniąt i usłyszalam od niej że tyle pracy będzie do
              skończenia ok. 2 lat przez dzieciaki (choć czasem mam wątpliwości jak widzę mamy
              pojedynczych 2-3 latków które biegają ile wlezie i uciekają mamie...). Ja mam
              cały czas nadzieję że kiedy zaczną siedzieć, raczkować i chodzić to trochę
              więcej czasu będą spędzać z sobą i mniej mnie angażować w swoje zabawy. Wiem że
              dzieci są różne, niektóre bez mamy ani rusz, ale może znajdą swojego kompana do
              zabaw w rodzeństwie.

              A co do tego abym angażowała rodzinę i wychodziła z domu, to:
              po pierwsze - nie bardzo mam mozliwosc aby rodzina pomogła bo albo nie mieszka w
              moim miescie, albo jest to rodzina pracująca.
              a po drugie - po dniu wyczerpującej pracy naprawdę nie mam sił i przez to ochoty
              aby gdzieś wychodzić sad i kółko się zamyka. Jedyny czas kiedy mogę wypocząc to
              weekend bo dzielę się obowiązkami z mężem, właściwie to on wtedy przejmuje
              większośc obowiązków i mogę trochę poleniuchować i wypocząć. Także liczę tydzień
              od piątku do piątku smile
    • anuszkak26 Re: zmeczenie... 25.10.07, 08:18
      Powiem Ci że dla mnie okres 5-6 mieś był chyba najgorszy.Dzieci mało
      spały i szybko sie nudziły wszystkim albo denerwowały brakiem
      możliwości przemieszczania się i zdolności manualnych.
      Odkąd zaczeły raczkować,siadać,wstawać zjamują się
      zabawkami,raczkują po całym mieszkaniu,wygłupiają się.
      Każdy etap w rozwoju dziecka jest przejściowy.Pociesz się że
      niedługo to minie i...nadejdą inne problemy smile
      Też brakowało mi pomysłu jak się zająć dziecmi,miałam wyrzuty
      sumienia że nędzna ze mnie matka a moje dzieci będa głupie bo nie
      potrafie się z nimi bawić.
      U mnie pomagało wtedy włączanie Muzyki Bobasa np i wygłupiałam się
      przed dzieciakami a one śmiały sie do rozpuku.
      Dzieci lubią też do zabawy szeleszczące reklamówki,pudła
      kartonowe,butelki plastikowe z grochem w środku.Niby banalne ale
      moje godzinami potrafiły się zajmować taką rzeczą.Mata szybko je
      męczyła (za dużo bodzców chyba)
      • traganek Re: zmeczenie... 25.10.07, 08:47
        A mi się wydaje, że w wieku 5-6 mcy to jest jeszcze łatwo. Moje mają
        19 mcy i teraz dopiero jestem zmęczona po całym dniu z nimi. Moje
        maluchy są ostatnio bardzo rozkapryszone (chyba bunt dwulatka). Jak
        coś jest nie po ich myśli to zaraz w płacz. Synek do tego rzuca się
        na podłogę i bije w nią pięściami. Staram się stosować różne
        podręcznikowe rady ale nic z tego. Zabawki chwilowo ich nie
        interesują, fajniejsze jest zrzucanie ze stołów różnych rzeczy lub
        wywalanie ubrań z szaf (niestety maluchy rozpracowały wszystkie
        zabezpieczenia). Do tego często podoba im się jeden, ten sam
        przedmiot i jest o niego walka. A śpią mi jedynie na spacerze więc w
        domu nie mam ani chwili wolnego.
        Plusem jest to, że teraz potrafią się już ze sobą bawić.
        • domininja Re: zmeczenie... 25.10.07, 08:51
          Ty mnie kobieto nie przerażaj że będzie gorzej smile a jak będzie synek kładł się
          na podłogę i tupał, to zadzwonię po supernianię i zrobi porządek big_grin zartuję
          oczywiście.
          Dzieci są różne a ja póki co biorę pod uwagę optymistyczny scenariusz że będzie
          lepiej - to znaczy więcej samodzielności a mniej mamy.
Pełna wersja