zaczynaja sie problemy :)

19.11.07, 21:48
moje 11-sto miesieczne maluchy zaczynaja klocic sie o zabawki uncertain czasem z
wscieklosci szarpia sie za wlosy, czy cokolwiek co nawinie sie pod reke! jak
sobie z tym radzic?
drugi problem, to przy usypianiu, szczegolnie Tomaszek! teraz juz praktycznie
zawsze, zanim zasnie, wyrywa sie, napina i drze! mialyscie tak? ja wtedy na
sile trzymam go np. lezac na loznu, trzymam az "zmieknie" i zasnie ze
zmeczenia... ale czasem niezle musze sie nameczyc, az maly odpusci uncertain
    • cytrusowa Re: zaczynaja sie problemy :) 20.11.07, 09:10
      piegoosek, przede wszystkim to ci powiem, ze z tym wyrywaniem zabawek od
      jakiegos czasu tez u nas jest problem. jelsi tak to mozna nazwac. poza tym
      potrafia sie ciagac za wlosy, wpychac rece do oka i w okolice, krzyczec na
      siebie....ogolnie to ja nie interweniuje,b o wiem ze to element zabawy,
      natomiast jesli widze jak jenda z corek, ktora jest prowodyrka w odbieraniu
      zabawek znow zabiera, odbieram dajac w zamian inna i mpowie, ze to siostry, i ze
      nie moze zabierac.

      oczywiscie jest tez tak, ze jak sie im cos zabierze, potrafia sie rzucic po
      pdolodze i wyc, histeryzowac ale zauwazylam, ze to sie juz uspokoilo.

      co do zasypiania to mialam podobny üprobem, tu z forum dowiedzialam sie jaks
      obie z tym poradzic. i w sumie to dziala.
      zostawiam male, przed wyjsicem z pokoju poglaskam po glowce raz-dwa i wychodze.
      male marudza, bawia sie, pokrzykuja, wzywaja ale w koncu padaja.

      wieczoprami sa zbyt zmeczone na dluzsze akcje i moge powiedziec, ze ladnie mi
      zasypiaja. oczywiscie nie w tym samym czasie, bo regula jest, ze jenda z siostr
      nie daje zasnac drugiej zaczepiajac ja, ale w kocnu jak jest zmeczona, to
      padnie. a potem drugasmile

      powodzenia
      • agabrzo Re: zaczynaja sie problemy :) 20.11.07, 09:28
        Jeżeli chodzi o zabieranie sobie zabawek, to również mam ten
        problem. Czasami aż dech mi zapiera jak zaczynają się bić, ostatnio
        Filip w złości bardzo mocno ugryzł Bartka. Staram się zawsze
        interweniować w takich sytuacjach, tłumacząc jednemu (agresorowi) że
        tak nie wolno, że tą zabawką bawi się w tej chwlili jego brat i
        proponuje mu inną. Niestety nie zawsze to skutkuje i kończy się
        poprostu płaczem i histerią. No cóż chyba nie ma na to żadnego
        sposobu.
      • bwas Re: zaczynaja sie problemy :) 20.11.07, 09:49
        Ja interweniuje przy kłótniach tylko gdy dochodzi do wielkich
        krzyków - odbieram wtedy tej co wyrwała i mówie że nie wolno
        zabierać zabawek. Gdzieś czytałam, że w zabawe dzieci i ewentualne
        kłótnie nie powinno sie wtrącać aż do "pierwszej krwi". Chodzi o to
        żeby dać możliwośc nauczenia się przez dzieci rozwiązywania
        kolnfliktów.
        Ja tak usypiam dzieci biore na ręcę (jak jestem sama to po koleji
        jak z mężem to każdy jedno) śpiewam kołysanke, całus i odkładam do
        łóżka. Troche się pokręcą i zasną, czasem muszę jeszce raz wziąść
        na ręce. W dzień musze dłużej lulać bo innaczej wsrtają.
        Od jakiegoś czasu Martynka nie chce być lulana i od razu kładę ją do
        łóżka. Zaczeło się to właśnie od krzyków, płaczów, prężenia się na
        rękach tak że trudno ją było utrzymać.
        PS Jedną muszę lulać na boki a drugą góra - dół wtedy są
        zadowolone wink
    • piegoosek Re: zaczynaja sie problemy :) 20.11.07, 09:51
      dzieki dziewczynym tez tak robie z tym zabieraniem zabawek, jak na razie bez
      poprawy...
      a co do usypiania... ech... juz kilka razy sprobowalismy robic tak jak mowisz
      Magda, ale u nas to konczy sie taka histeria, ze szok! juz po kilku minutach
      zostawienia ich samych dra sie w nieboglosy!! maz probowal sam, a ja na dole
      tylko nasluchiwalam, czy sie uspokajaja, ale po kilku minutach serce pekalo mi z
      zalu! wracam, tule, klade sie z nimi do lozka... i tak sie konczy samodzielne
      zasypianie smile nie wiem, moze z wiekiem bedzie latwiej wink ich wiekiem smile)
      • 100ania Re: zaczynaja sie problemy :) 20.11.07, 10:02
        nawet jak chłopaki mają dwie identyczne zabawki, to i tak któryś zabiera drugiemu. Potem jest różnie: zabierający zadowolony - drugi go leje, drugi wyje. Jak wyją to trudno, jak sie tłuką, to rozdzielam i mówię, że tak nie wolno. Jak każde zbliżeni kończy się biciem po twarzy i ciągnięciem za włosy, to bardziej agresywny wędruje na kilka minut do kojca.

        Z zasypianiem od zawsze było tak: dzieci do łóżeczek, smoki do buziek, pieluszki do przytulenia, mama robi "papa" i wychodzi. Czasem trzeba wrócić, bo smok za łóżkiem i delikwent zaczyna się wydzierać, albo coś innego nie pasuje, ale generalnie chłopcy sa przyzwyczajeni do samodzielnego usypiania od zawsze.
        • izek26 Re: zaczynaja sie problemy :) 20.11.07, 13:27
          a ja muszę powiedzic że u nas troche się uspokoiło,po prostu Majka ustępuję
          Aleksowi,ona w ogóle jest spokojniejsza od tego małego oszołoma,i gdy on
          zabierze jej zabawke ona bierze sobie coś innego a gdy już i Maja nie odpuszcza
          wtedy ja wkraczam do akcji i albo ja zabieram i już albo daję im coś innego żeby
          odciągnąć uwagę i wtedy cisza...

          ale niestety tak sobie myślę że jak będą miały po 2 lata to się zaczną
          walki,wtedy najgorsze chyba przed nami
      • anna_sla nie będzie łatwiej 20.11.07, 13:23
        z tym zasypianiem, wierz mi na słowo. Będzie coraz gorzej, więc radzę Ci jak
        najszybciej ich usamodzielnić niech sami zasypiają..
        • blizniaki14 nasze od zawsze "walczą" o 20.11.07, 13:43
          zabawki wink hehehe
          A co do zasypiania, odkąd skończyły 8 mcy , zasypiają same w pokoju i w dzień i
          w nocy, od 2 mca życia w ogóle śpią w swoim pokoju bez nas.
          A Marta zasypiała wcześniej tylko na cycku. Ale udało się w kilka dni je przestawić.
          I cieszę sie, bo faktycznie im szybciej tym lepiej.
          Wiem bo starszego uczyłam tego samodzielnego zasypiania znacznie później,ale też
          się nauczył.
          POWODZENIA
          PS. pozdrawiam serdecznie i obejrzałam wasze kolejne fotki, Martusia i Tomaszek
          są już tacy duuuuzi smile podobały mi się foty na nocnikach wink
          moi ważą Marta 7140, Jaś 9160 i są coraz bardziej mobilni smile
          buziaki
      • molnarka Re: zaczynaja sie problemy :) 21.11.07, 09:28
        piegoosek napisała:

        > a co do usypiania... ech... juz kilka razy sprobowalismy
        > robic tak jak mowisz Magda, ale u nas to konczy sie taka
        > histeria, ze szok!

        Nie będzie lepiej - pamiętaj.
        Nie dziwne, ze dzieci histeryzują - przeciez nagle się coś zmienia
        w ich ustalonym porządku.

        Poczytaj "Uśnij wreszcie" albo "Każde dziecko można nauczyć spać".
        Pooglądaj stare odcinki Super Niani.

        K o n s e k w e n c j a ... to jest najważniejsze.
        Ale ... do tego trreba miec jaja wink

        Pozdrawiam
        MOLNARka
    • anna_sla coś Wam powiem 20.11.07, 14:06
      nie jestem zwolenniczką nie reagowania podczas ich kłótni i bijatyk, bo skąd
      mają się dowiedzieć jak panować nad emocjami i w jaki sposób rozwiązuje się
      konflikty, skoro mamusia z tatusiem nie bawią się zabawkami i nie mają skąd tej
      nauki kompromisów nabyć??.. Moim zdaniem w ten sposób nie nauczą się bawić ze
      sobą i tolerować potrzeby drugiego. Dzieci kłócąc się o daną zabawkę nie widzą w
      tym drugim dziecku "człowieka" z potrzebami tylko rywala i cała sprawa skupia
      się jedynie na na tej materialności, którą jest dana zabawka.

      Ja od zawsze interweniowałam, a muszę przyznać, że zaczęli naprawdę wcześnie tą
      rywalizację o zabawki w porównaniu do Waszych malców. Wnioskuję po tym jak
      czytam Wasze posty. Ja podchodzę do nich, łapię za rączki i grzecznie z nimi
      rozmawiam, że nie wolno, że trzeba cacy robić braciszkowi, że to braciszek czy
      siostrzyczka bawiła się teraz tą zabawkę i próbuję zainteresować czym innym
      agresora. Zabawki zabieram w ostateczności, w skrajnej sytuacji kiedy sobie już
      nie radzę i nic nie skutkuje. Nie karzę dzieci za to, że uderzyło drugie (ha,
      przynajmniej jak do tej pory smile) zobaczymy co potem) i nie izoluję ich od siebie
      po takich akcjach. Ostatnio jedynie córcię (3,5-latkę) kilka razy oddelegowałam
      do drugiego pokoju, bo naprawdę przegina momentami ostatnio, po to aby poczuła
      żal, że nie może bawić się z braciszkami. Łagodnie im tłumaczę, z uśmiechem,
      bardzo dużo żartem, a nawet odwracam im uwagę od danej zabawki i np. inicjuję
      zabawę w łaskotki itp. Przyznam, że kilka razy dostali po łapkach przy
      ekstremalnych wybuchach ich złości i agresji. Generalnie staram się nie reagować
      groźną miną czy tonem na ich sprzeczki, ponieważ widzę, że to potęguje w nich
      agresję wobec siebie..

      Ja ostatnio podpisałam wyrok na siebie kupując im Teletubisie. Wywołałam wojnę
      siostra kontra chłopcy. Chłopcy między sobą już się niewiele szturchają teraz
      raczej jest konflikt wiekowy. Do tej pory córcia ustępowała im dużo, zabawiała
      czym innym kiedy chcieli jej coś zabrać, bo pomogłam zauważyć jej, że chłopcy
      zazwyczaj chwilę tylko pobawili się tym czym ona się bawiła i porzucali w kąt.
      Więc ona cierpliwie czekała lub zajmowała się czym innym bądź odwracałyśmy uwagę
      chłopców od zabawki, którą miała ona i jakoś to miało ręce i nogi. Odkąd kupiłam
      pluszowe teletubisie (te podróbki z badziewnymi melodyjkami) to zrobił się jakiś
      szał. Ile bym nie kupiła to ona musiała mieć wszystkie. Najpierw miała jednego
      bez melodyjki, bo jeszcze w zeszłym roku się jej bała więc wyciągnęłam. Kiedy
      kupiłam nie dawno drugiego wsadziłam melodyjkę i do pierwszego. Oszalała cała
      trójka na ich punkcie i była szarpanina. Kupiłam jeszcze dwa (łącznie już
      wszystkie stary Tinky Winky, nowe Dipsy, Laa Laa i Po) ze szczególnym wskazaniem
      że dla chłopców. Zapomnieć można, ona musiała mieć koniecznie wszystkie 4, po
      jakimś czasie nerwówki, poddałam się i kupiłam jeszcze jednego - drugi Tinky
      Winky i to konkretnie chłopakom, no to był szał, że ten nowy jest lepszy od
      starego. Ciągle go zabierała, a ja odbierałam powtarzając, że to chłopców i tak
      jak ona nie chce się dzielić swoimi z nimi tak ma nie ruszać ich teletubisia.
      Mimo to jak nie patrzyliśmy to podmieniała co nie zawsze zostało zaakceptowane
      przez chłopców. A jakiś czas temu kupiłam używany domek teletubisiowy z dwoma
      teletubisiami - to jakoś się nimi bawili i dzielili.. ale dobra mama chciała im
      skompletować tubiśki i to był mój błąd. Kupiłam cały komplet nowy trochę innych
      (każdy teletubiś miał swoją ulubioną rzecz - takie figurki - i powstał nowy
      szał, że ona musi mieć teraz wszystkie 6!! A pluszaki oczywiście w kąt..
      Doprowadziła mnie tym do takiej nerwicy, że ja już prawie zarezerwowałam sobie
      miejsce w psychiatryku. Poskarżyłam się mojej mamie z bezsilności, to ona kazała
      mi kupić jeszcze jeden komplet a ona mi pieniądze zwróci. No to kupiłam. Takie
      co można posadzić i rączki do góry podnieść, bo te poprzednie nie zjeżdżały po
      ślizgawce w domku, bo za duże były z tymi swoimi rzeczami. I teraz ona zabiera
      wszystkie 10 teletubisiów nie mogąc żadnego oddać, ale teraz już jej odbieram
      pod rygorem.

      Zastanawia mnie czy gdybym nigdy nie kupiła tych tubiśków to czy dalej tak
      dobrze by się dogadywali czy mimo wszystko ten moment uciekania z zabawkami
      przez nią przed nimi i tak miał nadejść prędzej czy później.. Tak.. tu jestem
      bezsilna, bo żaden argument nie dociera do niej. Już zapewniłam jej w domu takie
      miejsce tylko dla niej, gdzie chłopcy nie wejdą, aby mogła się tam oddać swojej
      prywacie i to delikatnie rozluźniło sytuację, ale wciąż jest napięta. Niemniej
      jak ma dobry humor to widząc wyjącego braciszka za teletubisiami i widząc mój
      wzrok próbuje inaczej wybrnąć z sytuacji. Ciepło zaczyna się do niego odzywać
      "dam Ci prezent braciszku kochany" i bierze pierwszą lepszą zabawkę i wciska kit
      bratu "zobacz jaki śliczny, to dla Ciebie braciszku. Bardzo Cię kocham, proszę",
      zareklamuje tą zabawkę, jeśli to jakieś zwierzątko to zainicjuje jakie dźwięki
      jakie z siebie wydaje (np. hau hau jeśli to pies) i tym skutecznie odwraca jego
      uwagę od teletubisiów. Tylko w takiej sytuacji nie interweniuję..
      • blizniaki14 Re: coś Wam powiem 20.11.07, 14:13
        moim zdaniem to już tak jest,że dziecku się zawsze wydaje,że zabawka, którą
        akurat bawi się brat czy siostra jest bardziej atrakcyjna, chocby i taka sama
        była smile tak już to jest
        u nas jeszcze się bić nie biją, tylko wyrywają zabawki, ja wtedy zaraz daję temu
        co płacze w łapkę inną zabawkę i jest OK.
        A starszak dzieli sie z nimi swoimi zabawkami, no może poza jego ukochanym
        strachem na wróble z Boba Budowniczegowink choć kochanej siostrunia zawsze go da
        trochę "podjeść" hehehe
        • cytrusowa Re: coś Wam powiem 20.11.07, 18:40
          stad sie mowi, zeby bliznietom kupowac dwie jednakowe zabawki.
          poki co u nas to sie sprawdza.

          zasypianie....no to powiem ci piegosku, ze byly histrie i wybia. oj byly.
          ale trzeba sie uzbroic w cierpliwosc i nie leciec na kazda histerie. wystarczy
          dobrze rozroznic placz i zacisnac zeby.

          wierze, ze wam sie uda.

          sciskam
          • blizniaki14 Re: coś Wam powiem 20.11.07, 18:47
            cytrusowa zgadzam sie z tobą, zacisnąć zęby, zatkać uszy i czekać aż im przejdzie...
            ja to przeszłam ze starszym,a z bliźniakami już łagodniej smile

            pzdr
          • molnarka Re: coś Wam powiem 21.11.07, 09:25
            cytrusowa napisała:

            > stad sie mowi, zeby bliznietom kupowac dwie jednakowe zabawki.
            > poki co u nas to sie sprawdza.

            Nigdy tego nie robiłam. I zawsze dając im jakąś zabawke
            podkreślałam, ze to jest ich wspólna zabawka ... i dzieciary
            doskonale się dzielą i nie ma bijatyk (oprócz naprawdę kilku na
            początku - ale wtedy tłumaczyłam, ze teraz się jedno bawi a są inne
            zabawki dla drugiego, że trzeba się dzielić, że można się wymienić).

            Ja u swoich nie zaobserwowałam żadnych bójek - a o to zawsze się
            mnie ludzie pytają czy bliźniaki się leją wink
            Tylko u nas jest takie zdanie/klucz ... "nie wolno się
            bić/popychac - wolno się całować i przytulac" mówione zawsze gdy
            były sytuacje newralgiczne ... i dzieci to stosują.

            Pozdrawiam
            MOLNARka
            • izek26 Re: coś Wam powiem 21.11.07, 10:35
              nie no ale nigdy nie kupowac podwójnie to chyba przesada ,oczywiście wpajanie
              dzieciom że trzeba się dzielic,przytulać -tak,i sama to stosuję,ale nie mogą
              ciągle mieć wspólnej jednej rzeczy czy zabawki ,jest ich dwoje są różni i nie
              zawsze ale w miarę możliwości muszą mieć SWOJĄ zabawkę,bo jedno jest wtedy
              pokrzywdzone
              • molnarka Re: coś Wam powiem 21.11.07, 11:59
                Ja napisałam jak jest u mnie i (co oczywiste) uważam, ze tak jest
                najlepiej wink

                NIGDY nie kupuje dwóch takich samych rzeczy. NIGDY.

                A jak kupuje zabawki - np. lalkę dla Karoliny a koparkę dla Alka to
                mówię, ze to sa ich wspólne zabawki.
                I nie pozwalam mówić 'to moja lalka'.

                Jasne jest, ze bawią się częściej tematycznie (chłopak samochodami
                a dziewczynka lalkami) ale nie dopuszczam do myślenia 'lalki są
                moje a samochody Alka'.

                Robię po swojemu bo to uważam za słuszne ... i nie mam wyrywania
                sobie nawzajem zabawek ani jęczenia, ze ja tez chcę taką samą wink

                Pozdrawiam
                MOLNARka
                • prolens Re: coś Wam powiem 21.11.07, 12:57
                  Ja bym nie powiedziala, ze dzieci musza sie przytulac. Ba, ja moim
                  pozwalam na to ze sie nie lubia.

                  Musza sie lubic??

                  Dzielic sie powinny uczyc i naklaniam ich do tego, ale nic na sile.
                  Dzieci nie musza sie dzielic na zadanie ani oddawac swojej zabawki
                  drugiemu podczas wlasnej zabawy.
                  Ja podwojnie nie kupuje, czasem kupuje podobne (np mam trzy duze
                  samochody Wadera roznych rodzajow) no i inwestuje w zabawki ktorymi
                  moga sie bawic razem, np kolejka z Ikei, duza paczka klockow, duza
                  kuchnia do zabawy.

                  • prolens Re: coś Wam powiem 21.11.07, 13:01
                    Acha no i uwazam ze dzieci powinny miec swoje zabawki. Starsza corka
                    ma SWOJA ukochana lale i blizniakom wara od tego. To ze maja
                    rodzenstwo nei znaczy ze nie maja ksztaltowac w sobie poczucia
                    wlasnosci. To nic zlego chyba, ze czlowiek ma cos wlasnego.
                  • molnarka Re: coś Wam powiem 21.11.07, 14:05
                    prolens napisała:

                    > Ja bym nie powiedziala, ze dzieci musza sie przytulac. Ba, ja
                    > moim pozwalam na to ze sie nie lubia.
                    >
                    > Musza sie lubic??

                    A rób jak uważasz smile
                    Jak chcesz miec w domu nielubiące się dzieci - to miej.

                    Ja nie chcę do tego dopuścić.


                    > Dzielic sie powinny uczyc i naklaniam ich do tego, ale nic
                    > na sile. Dzieci nie musza sie dzielic na zadanie ani oddawac
                    > swojej zabawki drugiemu podczas wlasnej zabawy.

                    Napisałam, ze robię coś na siłę?
                    Albo, ze któreś ma oddac zabawkę na żądanie podczas swojej zabawy?

                    Każde dziecko bawi się wszystkimi zabawkami. Nie wyrywają sobie bo
                    wiedzą, ze za chwilę jedno drugiemu da, wymienią się lub zazczną
                    bawić czymś innym.
                    A jest tak dlatego bo nie ma przypisanego, ze ten samochodzik to
                    jest (tylko) Karoliny a ten (tylko) Alka.

                    Natomiast niedopuszczalne jest dla mnie stwierdzenie 'to jest lala
                    starszej córki i bliźniakom wara od niej'.
                    OK - wara jak ona się bawi. Ale czemu później one się bawić nie
                    mogą?

                    Pozdrawiam
                    MOLNARka

    • piegoosek Re: zaczynaja sie problemy :) 21.11.07, 13:37
      jak widac, wychowanie blizniat, to nie taka prosta sprawa wink
      a wracajc do usypiania, to powiem Wam w tajemnicy, ze osobiscie uwielbiam je
      usypiac smile czekalismy na nasze maluchy dlugo i nie zamienilabym tych chwil na
      nic innego smile wiem, wiem, zaraz powiecie, ze to niewychowawcze itp. ale co tam!
      okres niemowlectwa i dzieciestwa tak szybko mija, ze w sumie, to jaka ja im moge
      przytulaniem przed snem zrobic krzywde? a co sie nimi naciesze, to moje wink
      oczywiscie mowie to w formie troce zartobliwej, bo czasem chcialabym, aby szybko
      usnely i zeby zajac sie "domowymi" obowiazkami itp. ale kocham maluchy nad
      zycie, i jak z nimi wieczorem tak leze, a one juz miekna i mruza oczka ze
      zmeczenia, to jest takie cudne, ze serce peka, ze to sie kiedys skonczy... ech...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja