anna_sla
01.12.07, 14:16
Moje chłopaki awansowali na duże łóżko. Bartuś nauczył się wyciągać szczebelki
ze swojego łóżeczka i biegał po domu z nimi uciekając z łóżka. Zaczęłam go
uczyć nie wychodzenia podczas drzemki (rekord? 2 godziny biegania ponad 50
razy odprowadzany do łóżka) i stwierdziłam po namyśle, że na to samo wyjdzie
jak położę go jak kiedyś Madzię na łóżku piętrowym (na dolnym łóżku), a ja
pozbędę się grata. Pomysł super, już pierwszej nocy się zaadaptował, a nawet
bał się schodzić, bo to wysoko i małe łóżeczko poszło do piwnicy.
Tatuś podpowiedział jednak aby położyć ich obu na tym łóżku i tak zrobiłam
(zaryzykowałam).. Miałam stracha jak nie wiem co. Pierwsze 10 minut pierwszej
drzemki pilnowałam ich siedząc w pobliżu łóżka, a w nocy położyłam się obok
nich na trzecim wysuwanym łóżku, bo wciąż mam obawy..
I tu muszę pochwalić swoje smyki, że są przewspaniali, cieszą się, że są
razem, wariują, rechoczą się, przytulają do siebie, aż łzy na oczy się cisną
ze wzruszenia. Oni tak bardzo się kochają, że miło popatrzeć.
Bywają też nie fajne pomysły jak łażenie po sobie (sporadycznie, ale jednak)
oraz to, że Krzyś lubi zasypiać z głową pod poduszką i wtedy Bartuś
wykorzystuje ją do spania na niej. Boję się, że kiedyś przydusi go i udusi.
Trzy noce spędziłam obok nich, raz obok samego Bartka i dwa razy obok dwójki
(i 2 drzemki dzienne). Dziś w nocy ułożyłam ich do spania po obu końcach
łóżka, a o 5 obudzili mnie nadmiernym hałasem i już leżeli obok siebie tuląc
się do siebie

) Bliźniaki są cudowne..
th.interia.pl/51,gab3fea9d1821058/3_i606641.jpg
th.interia.pl/51,gab3fea9d1821058/3_i606643.jpg
th.interia.pl/51,gab3fea9d1821058/3_i606644.jpg
Najgorzej jest tylko podczas pobudki, muszę szybko reagować aby zabrać
pierwszego obudzonego zanim wskoczy na brata i go obudzi, a na ogół Bartek
lubi sobie pospać..