gosiapal
14.12.07, 14:57
moje dzieci maja 17 miesiecy.
od kilku dni córeczka bije, gryzie, szarpie i szczypie braciszka.
o ile gryzienie bylo chyba na zasadzie sprawdzania co potrafia zabki
to szczypanie jest juz jak najbardziej celowe.
jak Matyska chce cos osiągnąć, gdzies się wepchnąć a robi to już
Bartuś to po prostu go gryzie, szczypie.
jesli chodzi o zabawki to zawsze ona ustepowala i grzecznie czekala
az synek zostawi zabawke. wtedy podchodzila i lapala upatrzona
zabaweczke i bardzo sie cieszyla. a kiedy cos chciala a mial to
synek to po prostu nad nim stala i troche jeczala. nigdy nie
odbierala sila.
teraz od pewnego czasu zaczela sie wojna o zabawki. czasem mam
wrazenie ,ze jak nie zainterweniuje to poleje sie krew ( a bylam
zwolenniczka rozwiazania, ze to dzieci same maja sie dogadac ).
matylda potrafi ugryzc bartka jesli cos chce.
od tygodnia Matyska tez potrafi rzucac sie na ziemie jesli jej
czegos nie dam. oczywiscie nie reaguje.
czy cos robie nie tak, czy to moze taki wczesny bunt dwulatka?
i jak reagowac gdy coreczka zaczyna szczypac synka ?
mowie oczywiscie, ze nie wolno ale ona nie zwraca na to uwagi. a jak
krzyknę to zaczyna plakac, mam wrazenie, ze boi sie mojego krzyku.
(podniesiony ton glosu nie robi na niej zadnego wrazenia).
doswiadczone mamy co o tym sadzicie? doradzcie cos bo synek ma slady
zebow i siniaki (smialo moge robic mu obdukcje lekarksa)