anjazzielonego
29.01.08, 08:55
Bardzo Was proszę o rady, jak nauczyć maluchy zasypiania o stałej
porze, w miarę O NORMALNEJ godzinie, bo moje córeczki ostatnio
zasypiają o 23.00 – a nawet około 24.00. Rekord to 00.30. Nie muszę
mówić, że wtedy padamy na pysk.
Mają już 14 mcy, więc powinny chyba pomału uczyć się rytmu dnia i
spania.
Idą spać tak późno, więc wstają około 9.00, w dzień śpią 2 godziny,
przeważnie od 12.00 do 14.00, potem już nie mają drugiej drzemki.
Bawią się, tańczą, skaczą, ale za diabła nie chcą usnąć o normalnej
porze. Zasypiają tylko na rękach albo w wózku (ważą po 11-12 kg,
więc wolimy je wozić w wózku niż nosić). Próbowałam np. około 21.00
włożyć je do łóżeczek, licząc, że usną. A skąd! Wyją, piszczą, drą
się, więc po paru minutach poddajemy się i wyciągamy je. Może to
trzeba przeczekać i konsekwentnie trzymać je w łóżeczkach?
Wydaje mi się, że zasypianie o 23.00 i później nie jest dobre dla
dzieci, a może się mylę? Może wasze maluchy robią co chcą w tej
kwestii??
Marzę, by o 21.00 usypiały….
Czy na takich „osobnikach ponad rocznych” sprawdza się plan Tracy
Hogg?
Teściowa twierdzi, że powinniśmy się cieszyć, że w ogóle sobie nie
przestawiły nocy na dzień, bo „ są dzieci, które śpią cały dzień a
potem całą noc szaleją”. I jeszcze: „ jak się ma 2 takie ukochane
skarby to trzeba pocierpieć”.
Problem w tym, że my nie możemy prawie nic zrobić, przecież trzeba
je non stop pilnować, bo ciągle coś ściągają z mebli, próbują zjeść
najdziwniejsze rzeczy, próbują włazić na kanapę, gonią koty.
Poświęcamy cały swój czas dzieciom, ale naprawdę czasem trzeba
posprzątać, poprasować. Już nie marzę np. o poczytaniu książek
Co zrobić, by usypiały wcześniej???