camina
11.02.08, 12:44
Już nie mam siły. Odkąd moi chłopcy (2,5 roku) przestali jesc w
wysokich kzresełkach, pzreżywamy koszmar przy jedzeniu. Nie chcą
jesc sami (jak mieli 1,5 roku jedli sami aż uszy im się trzęsły),
bawią się pzry jedzeniu, chlapią, rozlewają, brudzą, krzyczą, ciagle
wstają i odchodzą od stołu albo się wiercą tak ze często któryś albo
nabija sobie guza, albo się uderzy o parapet itd. Próbowałam już:
1. Postawiłam jedzenie na zasadzie ile zje tyle zje - potarfili
zjeść po 3 łyżki zupy a moje stanie pzry garach było na marne
2. Kara jak odejdziesz od stołu - płacz, krzyk z powodu stania w
kącie zamieniał się w jeden wielki ryk i wtedy zero jedzenia.
3. Prośby, groźby, szntaż - efekt - mają moje słowa gdzieś.
Teraz karmię ich prawie na siłę, przy bajce w telewizji, bo jeden
synek to aż lekarka się za głowę złapała, ze taki chudy. Słodyczy
nie daję, posiłki przyprawiam, już nie wiem, jak ich zmusić do
kulturalnego jedzenia.
Macie jakieś pomysły?