Wyciszanie przed snem..

15.02.08, 10:04
Od dłuższego czasu nie umiem wyciszyć swoich dzieci przed snem. Trwa to chyba
już ze 2-3 m-ce. Jak byli mniejsi nie miałam z tym problemów, ani ze starszą
córą.. ale teraz choć słaniają się na nogach ich aktywność jest w zasadzie aż
dopóki nagle nie odlecą w głęboki sen. Każde z osobna jak jest oddzielone w
jakiś sposób od reszty "bandy" wycisza się bez problemu, ale jak są w kupie
zawsze któreś podburza do wariactw. A to córa rzuca z góry pluszakami do
braci, albo wyciąga do nich ręce, a to Bartek wpycha sobie stopy do buzi i
rechocze, a to Krzysiek rzuca się na Bartka i go zaczepia. Próbują uciekać z
łóżka, wierzgają nogami i już jest rechot i mają gdzieś moje kołysanki czy z
CD. Po prostu jak już jakimś cudem dwójka odpłynie znienacka, ostatni dopiero
nagle cichnie (zawsze Bartek), ale wierci się, układa, u niego posłanie musi
być idealne, idealnie przykryty, idealnie ułożona poduszka, żadnego fałdka
kołdry pod brzuszkiem, albo wręcz przeciwnie i dopiero góra do 5 minut pada
tak nagle i śpi.

Kiedy zostawiam ich samych w pokoju do usypiania to to ich zasypianie potrafi
trwać do godziny, półtorej, bez względu na to jak bardzo są zmęczeni. Przy
mnie zasypiają w 20-30 minut, ale mi nerwy puszczają jak widzę jak szaleją..

Znacie jakieś skuteczne sposoby na wyciszenie całej bandy? Wtedy ich usypianie
nie będzie takie stresujące dla kogokolwiek..
    • agnieszka_i_dzieci Re: Wyciszanie przed snem.. 15.02.08, 11:20
      Ania, a bajki czytałaś?
      Powoli,spokojnym głosem,starając się nie zwracać uwagi na zaczepianie sie przez
      dzieci (oczywiście póki nie wariują zanadto). Czasami działa. Albo kłaść
      najpierw chłopców,a dopiero potem Madzię...
      Moi zasypiają łatwiej jeśli są kładzeni bezpośrednio po ciepłej kąpieli.
      • anna_sla Re: Wyciszanie przed snem.. 15.02.08, 13:30
        oni mi wyszarpują książeczki, a potem sobie nawzajem, a jak z nimi uciekam przed
        ich rączkami to jest płacz, a po jakimś czasie olewają książeczkę i wariują
        dalej w wyrkach.. Po kąpieli u nas jest najgorzej albo po wyjściu jakiegoś
        gościa z domu (najczęściej babć) tuż przed położeniem ich spać..
    • ciri_77 U nas działa bajka na dobranoc 15.02.08, 13:21
      Moje dziewczyny są troszkę starsze od Twoich, ale równie żywiołowe. Ostatnio
      sprawdza się trzymanie sie stałego wieczornego rytmu - kolacja (kanapka, budyń,
      kaszka - na co mają ochotę), potem żegnamy sie z całym towarzystwem, robia
      "papa" wszystkim kotkom, pieskom, rybkom, babci, dziadkowi i kto sie tylko
      nawinie. Siadają na nocniki (lub nie, bywa różnie) i leją z tata wodę do wanny.
      Wsród pisku i uciekanek następują próby samodzielnego rozbierania, potem zabawy
      w wannie i mycie przez tatę. Ja w tym czasie szykuję piżamki i bodziaki do
      spania, ściele łóżeczka i szykuję butelki z ciepła kaszką. Potem wyciągam
      dzieci z wanny, smaruję, ubieram, oddaje tatusiowi. Potem oglądamy bajeczki (2
      lub 3 odcinki Reksia czy krecika), następnie gasimy światło i idziemy spać.
      Młode zasypiają w 10, max 15 minut - sa uspokojone kąpielą, bajką i nami. Czasem
      któras zawoła jeszcze na nocniczek - wtedy przynosze do sypialni i przy małej
      lampce ją sadzam. Acha, generalnie wieczorem zapalam łagodne światło - boczne
      lampki itp, gdy świeci sie górne światło dziewczyny odczytują to jako sygnał do
      aktywności i zabawy
      • anna_sla Re: U nas działa bajka na dobranoc 15.02.08, 13:37
        u nas też bajki są na dobranoc, dla maluszków właśnie (z Minimini), ale Krzysia
        absolutnie bajki nie interesują i kiedy tamta dwójka siedzi wpatrzona, Krzyś
        wojuje i w sumie to on najczęściej zaczepia choć pierwszy zasypia.. a światło to
        jakiekolwiek by nie było pobudza ich do zabawy, dlatego najlepiej jest po ciemku
        i ciemność zawsze niemal co najmniej dwójkę zatrzymuje w łóżkach, ale nie hamuje
        wariactw..

        Może faktycznie pozostaje mi tylko olewać ich wariactwa i tylko pilnować by z
        łóżek nie pouciekali, tylko gdzie ta moja cierpliwość uncertain A co do kaszki z butli
        to u nas właśnie trochę uspokaja, ale ja im koniecznie daję na kolację
        chlebek/bułki, bo tylko dzięki temu przesypiają mi noce bez wołania o jedzenie a
        robią mi to od niedawna dopiero, tak, ze coś kosztem czegoś. Dlatego po chlebku
        nie zostaje miejsca w brzuszku na kaszkę, tzn. Bartek jeszcze by trochę
        zmieścił, ale Krzyś na bank zwymiotuje...
        • camina Re: U nas działa bajka na dobranoc 15.02.08, 14:19
          Aniu,
          u nas jest z zasypianiem podobnie, odkąd chłopcy przeniesli się z
          łożeczek na wersalkę. Szaleją, biegają, przenoszą kołderki na
          podłogę i udają samochody, skaczą po łózku, krzyczą mimo że są po
          kąpieli, po kolacji, a rytuału pzrestrzegamy od urodzenia jak nikt.
          My wyluzowaliśmy. Nasze próby uciszania ich, przykrywania,
          wyciszania były jedną wielką klęską, więc teraz zakłądamy im
          skarpetki, wychodzimy z pokoju, i tylko sprawdzamy czy się nie
          pozabijali, a jak jeden zaczyna już marudzić ze zmęczenia i się
          pokładać, wtedy gasimy światło i zaczynamy czytać bajeczki. Wtedy
          dopiero się wyciszają i zaasypiaja, choć zdarza się, że jeden
          jeszcze długo po zaśnięciu brata woła siku, pić, mamusia, itd.,
          znajdując tysiace sposobów na niespanie.
          Życzę powodzenia, a jak znajdziesz sposób na okiełznanie chłopaków
          to daj znać
    • mamaigiiemilki Re: Wyciszanie przed snem.. 15.02.08, 14:53
      dlatego moje usypiaja oddzielniesmile))az tak duzej cierpliwosci nie mambig_grin
      • grzalka Re: Wyciszanie przed snem.. 15.02.08, 16:55
        w tym wieku wkłądałam do łóżeczek, właczałam płytę z kołysankami i
        wychodziłam

        teraz to jest bardziej pracochłonne, po kąpieli jest obowiąazkowe
        wygłupianie na golasa na naszym duzym łóżku, potem czytanie książek
        (do pół godziny) potem już się kłada i gasimy światło, ale jeszcze
        musze chwilę z nimi zostać, albo omawiamy dzień, albo opwiadam i
        zwięzłą bajkę, potem już kołysanki z płyty i wychodzę

        całośc do godziny, córki przy tym być nie może, bo wtedy jest
        szaleństwo, więc ona w tym czasie się kąpie, a potem słucha w swoim
        pokoju płyty z angielskiego i się bawi, albo rysuje
    • hannamay Re: Wyciszanie przed snem.. 15.02.08, 19:58

      anna_sla --

      czy probowalas masazu plecow i brzuszkow i zakonczyc masazem buzi i
      raczek .. u mnie to bardzo dziala ile razy dzieci sa rozdraznione
      lub maja dziwny przyplyw energii. po cieplej kapieli ( olejek
      lawendowy ewaporuje mi w poblizu w lazience od 30 min przed kapiela -
      dziala bardzo kojaco, relaksujaco i uspokajajaco), nacieram male i
      wieksza olejem migdalowym i czytamy sobie, badz przytulam male i
      jesli iwdze ze sa jeszcze nie gotowe na sen to masuje plecyki
      dodatkow delikatnie plecyki i brzuszek i buzie i raczki. dziala
      bardzo szybko! powodzenia!
      • anna_sla Re: Wyciszanie przed snem.. 17.02.08, 19:21
        właśnie kiedyś na masaże czy głaski reagowali normalnie odlotem. Uwielbiają
        ogólnie mój dotyk i czasem Krzysio nastawia swoją główkę aż, ale niestety tylko
        czasem bo na ogół odpycha moją rekę, bo mu po prostu przeszkadzam, a na masaż
        brzuszka, plecków rechocze się, bo go łaskoczę big_grin

        Bartek podobnie, twarzy dotknąć nie da, da sobie ze dwa trzy głaski po głowie
        zrobić, choć lubi kiedy masuję mu brzuszek, ale też nie za często mi na to
        pozwala, bo lepiej jest włożyć sobie stopy do buzi ;P albo po prostu pofikać
        jeszcze.. na pleckach, nóżkach i stopkach też ma łaskotki więc rechocze smile)

        Teraz jestem u swojej mamy, jutro wracam dopiero do "naszej codzienności" i
        zobaczę jakie będę miała pokłady cierpliwości ;P Czyli nadal szukam "złotego"
        środka smile)

        Jedyne co ich utrzymuje w łóżkach to mój stanowczy głos, czują bardzo duży
        respekt przede mną, dlatego tylko ja jestem w stanie "utrzymać" ich w łóżkach.
        Ani tata, ani babcia (nawet z obstawą dziadka czy wujka ;P) nie dają sobie rady,
        dzieci po prostu uciekają z łóżek smile) Ale tylko taki mój sukces, bo w łóżku i
        tak wariują ;P a ja nie chciałabym aby zasypianie było dla kogokolwiek
        traumatyczne, a ja nie czuję się za dobrze i wolałabym aby w miarę szybko to
        następowało, a nie godzinę-półtorej, bo sama muszę też się wyciszyć. To mój
        klucz do nie zwariowania w obecnej sytuacji..
    • pajesia a ja poszukuję gumowego młotka... 15.02.08, 20:23
      żeby głuszyć towarzystwo... ww metody przedmówczyń nie skutkują, bawiliby się
      non stop...

      albo ich poduszę crying
      • mamaigiiemilki Re: a ja poszukuję gumowego młotka... 15.02.08, 23:16
        hihi, moje zapewne tez; proby polozenia ich razem spac koncza sie bardzo szybkosmilenajpierw sa wyglupy, potem jedna jest juz spiaca i chce sie polozyc ale ta druga chce wariowac wiec ze spania nici; a ze spanie bierze gore wiec robi sie placzliwa i nie moze zasnacsmile wiec jak pisalam spia osobno; i chwale sobie to tym bardziej, ze iga zasypia ladnie sama a emila musi sie przed snem nagadac i to najlepiej zeby jeszcze mama byla oboksmile))
        • prolens Re: u nas jest tak.. 17.02.08, 21:19
          Aniu, u nas wieczor wyglada tak:
          kapanko, dobranocka (głównie dla starszej bo maluchy nie za bardzo
          zainteresowane) a potem dzieci zaczynaja wariowac, ganiaja się po
          domu, skacza itp. Ok 20 zaciagamy ich do lazienki na mycie zebów
          (zaciagamy to dobre słowo bo trzeba ich zbierac po całym domu i
          zamykac w lazience - inaczej gdy wsadze jedno drugie ucieka a
          trzecie je goni...)
          Potem wsadzamy ich do spiworków i kłada się koło mnie na łózku (w
          sypialni - tam stoją ciągle ich łóżeczka i tam śpia z nami)- Basia
          idzie do pokoju dziecięcego na swoje łóżeczko i tata czyta jej
          książkę i kładzie ja spac.
          A ja walcze z bliźniakami, generalnie jest zasada że w łózku sie
          lezy - więc gdy wstaja kłade ich spowrotem, mówię, że nie wolno, ze
          juz spimy itd.. Maja ukochane zabawki do spania, kladziemy je spac,
          całujemy na noc.. I leża az usna.
          Mysle że u Ciebie jest o tyle źle że dla nich położenie do łóżka
          oznacza super zabawe - a nie kładzenie sie spac. Ja pozwalam im
          szaleć wieczorem ale łóżko jest od leżenia nie brykania. Oczywiście
          daja sobie całusy, robia pa pa, ale zaraz potem ich pacyfikuje i
          każę spac.

          pozdrawiam
          A.
          • anna_sla Re: u nas jest tak.. 18.02.08, 12:22
            ja im też każę spać, leżeć, ale oni mają moje polecenia gdzieś ;P Ja ich kładę a
            sekundę później oni wstają. Ja wstaję oni się kładą i rechoczą.. Czasami szkoda,
            że nie mają swoich ulubionych zabawek do spania. Podrzucam im różne pluszaki, by
            ich "zaszczepić" nimi, ale oni zawsze wszystkie wywalają, sprawiają wrażenie, że
            nie zasną dopóki wszystkich nie wyrzucą, hehe.. Najlepsze zabawki do snu to
            takie, którymi mogą się bawić dalej (czyli np. wieżyczka z klocków, którą ciągle
            burzą i układają, telefon grający, który wciąż włączają itp.)..

            Może tak działa na nich wspólne łóżko?

            Ech dzisiaj znowu mi nerwy puściły i wyszłam z pokoju. Wolę to niż się na nich
            drzeć..
            • mamaigiiemilki Re: u nas jest tak.. 18.02.08, 13:47
              wyobrazam sobie jak to moze dzialac na nerwysmilepodziwiam cie, ze jeszcze ich nie rozdzielilas- moja cierpliwosc nie jest jednak tak duza jak twojasmile
              • anna_sla Re: u nas jest tak.. 18.02.08, 15:34
                wiesz ja nie mam gdzie ich rozdzielić nawet gdybym chciała. Mamy tylko dwa
                pokoje, jeden służy za pokój dzienny, naszą sypialnię, bawialnię i miejsce pracy
                męża. Drugi pokój jest dziecięcy i tam dosypia każdy kto tego potrzebuje (np.
                tata po nocce) i jest to tak malutki pokój, że nawet nie wejdą tam 3 duże łóżka
                dla całej trójki..

                A poza tym, nie chcę ich rozdzielać, oni wspaniale się ze sobą czują, tęsknią za
                sobą i dzięki temu nasza starsza córa nie ma już lęków w nocy i nas nie budzi,
                bo my już po ścianach chodziliśmy swego czasu ze zmęczenia. Postawiliśmy więc
                nacisk na zacieśnienie więzów bratersko-siostrzanych i dzięki temu ŚPIMY W NOCY,
                hihi

                P.S. Dopiero przymierzamy się do powiększenia metrażu, ale kiedy to osiągniemy
                to nie wiadomo..
                • mamaigiiemilki Re: u nas jest tak.. 18.02.08, 21:28
                  no tak, pozostaje tylko zacisnac zeby i wyjsc z pokojusmilemoze jakos sie ulozy, skoro bylo juz ok; najwazniejsze ze sie kochaja!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja