niedługo oszaleję

24.06.08, 13:17
dziewczyny, kiedy przechodzi bunt dwulatka? Bo ja niedługo
wymięknę... nie dadza się dotknąć, nic nie dadzą sobie powiedzieć,
wszystko jest nie, nie mama, nie baba, nie chce, nie ruś i tak w
kółko...jestem od 2 tygodni na urlopie i marzę o powrocie do
pracy!!!!
jedzenie Leny to jeden wielki koszmar- nie da sobie włozyć sliniaka,
zanim zje te 3 łyzki z obiadu (bo czasem tylko tyle zje) to pół
godziny się bawi jedzeniem, wyrzuca na stół, wkłada np. ziemniaki do
soku itp. tysiąc razy sobie obiecuję że jak tak będzie robiła to po
prostu zabiorę obiad i koniec, ale codziennie od nowa walczę żeby
jednak coś zjadła bo od początku jest chudsza i obecnie je mniej niż
rok temu...
z Klarą z kolei mam inny problem- ma takie dni że nic ją nie zajmie,
chodzi tylko uczepiona mojej nogi i marudzi, non stop marudzi, nic
nie działa żadna zabawa...tylko opa i opa a ja nie mam siły nosić
poł dnia 12 kilo!
ja chcę już dorosłe dzieci!!!!
    • makl3 Re: niedługo oszaleję 24.06.08, 13:37
      agiq nie strasz!!! Moje dziewczynki zaraz skończa roczek. Teraz są
      aniołkami ale Twoje pewnie też były. Napisz jak było wczesniej.
      Pozdrawiam
    • badziul Re: niedługo oszaleję 24.06.08, 14:12
      och jak ja dobrze Cię rozumiem....
      u nas dopiero sie zaczyna, a my już o końcu marzymy. Dzieci nasze charakterki
      mają twarde - szczególnie córa bo młodemu coś się jeszcze przetłumaczy. Z
      jedzeniem mamy podobne problemy jak widzę. Tez się martwimy bo Małgośka to taki
      szczypior (pól brata jak nic). Więc kombinujemy na rożne sposoby - najlepiej
      działa kiedy zostawiamy ich samych z talerzem i widelcem/łyżeczką. Wtedy starają
      się choć trochę i coś tam zjedzą.
      Najgorzej jest na spacerach bo jak się "pojedyncze" dziecko zaprze to jakoś
      można sobie poradzić - ale bliźniaki???
      Nic to, wszystko trzeba przeżyć - polecam uśmiech i starą zasadę Pollyanny - we
      wszystkim znaleźć pozytyw. My sie pocieszamy, że z takimi charakterkami dzieci
      dadzą sobie rade w życiu smile))
      pozdrawiam i życzę dużo siły
      ola
    • hannamay Re: niedługo oszaleję 24.06.08, 14:20
      mnie po przeczytaniu twojego postu zaitrygowalo jedno zdanie ..
      jestem od 2 tygodni na urlopie i marzę o powrocie do
      > pracy!!!!

      moze to jest powodem niepokoju i zachowania twoich pociech? nie
      czujesz sie dobrze bedac na urlopie i spedzajac tak duzo czasu z
      maluchami a one nieprzywyczajone do twojej obecnosci calodziennej
      pragna ciebie wiecej i wiecej az sie w tym gubia?

      ja osobiscie bedac w twojej sytuacji wykorzystalabym na max czas i
      nie na uczenie jak jesc i jak sie zachowyac i jak bawic ale na
      zabawe, na radosc, na wspolne bycie razem. jest to jak uwazam
      wyjatkowy czas, i dla ciebie i dzieci, spedz go wesolo wspolnie
      razem i pokochaj te dwa tygodnie a dzieci z pewnoscia odczuja twoj
      nastroj i wynagrodza ci to wspaniale.

      ja to juz i na mojej starszej i na moich maluszkach zauwazlylam - im
      bardziej mam dosc, tym bardziej nieznosne sa dzieci. kiedy wyluzuje
      i pozwole im na spontanicznosc i na wspolna radosc - taka z niczego
      wowczas jest caly dzien o niebo lepsza. kiedys miala problem z
      zalozeniem butow, nie te, nie tamte, wystarczyla chwila pobiegania
      boso po trawie na porannej rosie a caly dzien wydal sie niczym
      bajka. to takie male chwile ktore zblizaja do siebie. i ty
      odpoczniesz bo zaslugujesz na odpoczynek i dzieci z pewnoscia stana
      sie lepsze.

      i jeszce jedno .. to ze dziecko trzyma sie ciebie ( "chodzi tylko
      uczepiona") i nei jest zainteresowane niczym innym, to tylko sygnal
      ze potrzebuje twojej bliskosci wiecej, ze potrzebuje podladowac
      swoje emocjonalne resory i ten stan minie. zwroc uwage prosze jak
      duzo ja z serca nei obowiazku i zeby sie wreszcie "odczepil" ja
      dotykasz i przytulasz i jak duzo ma kontaktu wzrokowego z toba? moze
      znajdziesz tutaj odpowiedz ..

      powodzenia i pomimo wszystko milego urlopu!
      • agiq Re: niedługo oszaleję 25.06.08, 15:54
        w zasadzie nie powinny (w sensie moje dzieci) byc jakos strasznie
        mnie spragnione bo ja duzo nie pracuje, w zasadzie czesto kolo 14-15
        jestem juz w domu (wychodze o 8) wiec jeszcze chodzimy razem na
        drugi spacer i generalnie sporo czasu sa ze mną nawet jak pracuje,
        tyle ze mi te pare godzin i kawka w pracy daje troche oddechu...
        generalnie wiem ze przy mnie zawsze im bylo wiecej wolno niz przy
        opiekunce (no bo chca np. ugotowac obiad musze na wiecej pozwolic) i
        pewnie dlatego na wakacjach poczuły sie spuszczone ze smyczy...
        wiadomo ze pozytywy tez są (i pewnie nawet wiecej smile ale czasem
        musze się pożalić i pomarudzić...a moze to też przez to ze jestesmy
        u babci same (czyt. bez taty) i brakuje mi mężowskiej pomocy?
        a swoją drogą to są małe uparte wagi- jak są wśród ludzi to się
        wdzięczą i slą uśmiechy a w domu pokazują charakterki.
    • hannamay Re: niedługo oszaleję 24.06.08, 14:35
      a swoja droga bardzo piekny jest twoj blog. sliczne dziewczynki
      masz! zobaczysz "jutro" bedzie lepiej smile
    • gosiapal Re: niedługo oszaleję 24.06.08, 15:33
      ja cie nie pociesze, moje maja prawie 2 latka(za trzy tyg).
      obecnie jedno jest na etapie NIEEEEEEEE, drugie SIAMA,SIAMA.
      do tej pory jakos obywalo sie bez wiekszych scen, niestety po
      powrocie z wakacji, gdzie dzieci bieglaly od rana do nocy po
      ogromnym terenie, mialy swoj wlasny plac zabaw sa totalnie
      rozpuszczone.
      uciekaja mi z placu zabaw i buntuja sie jak cos nie jest po ich
      mysli. mam nadzieje, ze jednak wrocimy do poprzedniego ukladusmile

      a z jedzeniem problem jest do poczatku wiec znam twoj ból.
      • cytrusowa Re: niedługo oszaleję 24.06.08, 20:27
        no zakladam ze ten bunt sie w koncu skonczy.
        nie moze trwac w nieskonczonosc, bo my - rodzice - nie przezyjemy
        tegosmile

        u mnie jest podobnie, cyrki spowodowane sa checia posiadania mnie na
        wlasnosc. klotnie, krzyki, a miedzy soba to juz tradycja ze
        dominujaca Kalinka zabierze Jasmince zabawki, probuje ja uderzyc. na
        szczescie to sie w miare rzadko zdarza, problemem jest wychodzenie
        na dwor: wiem, ze dziecko chce samo, ale fizycznie nie jestem w
        stanie (wychodzac sama) pozwolic jednej pchac wozek. nie dosc, ze
        nie ma na to warunkow, to druga tez bedzie chcialasad

        i tak w kolo Macieju.....

        ja sie modle o rychle ugrzecznienie moich dziecismile i sluchanie
        mamusi.. no i przede wszystkim o cierpliwosc, bo to jest to, czego
        nam dziewczyny trzeba
    • camina Re: niedługo oszaleję 25.06.08, 17:09
      Moi to juz prawie 3 latki, ja już mam to za sobą, i wiecie co -
      coraz bardziej tęsknię za rzeczami, które doprowadzały mnie do
      szału, a moi chłopcy naprawdę daja popalić. W miarę upływu czasu
      mijają takie problemy, a powstają nowe - poważniejsze i wcale nie
      takie słodkie jak ciagłe nieee, siaama, nie ciem...

      Zobaczycie kochane, jak za parę miesięcy z sentymentem będziecie to
      wspominać. A teraz uszy do góry, spróbujcie spojrzeć na to wszystko
      z dystansu, z uśmiechem, to naprawdę dużo daje.
      • agiq Re: niedługo oszaleję 25.06.08, 17:12
        czyli wynika z tego że jednak nawięcej problemów sprawia nam dzieci
        kolo 18 wink
    • gandzia75 Re: niedługo oszaleję 25.06.08, 18:39
      Hej,
      ja jestem mamą 3,5 letnich dziewczynek i dość, jeśli napiszę, że
      dopiero TERAZ mam czas posiedzieć i na forum,i w parku, i na zakupy
      je zabrać (małe). Moje dzieci w tej chwili są super! Nie ciągiem,
      oczywiście, bo są dni, że wyjście z domu na zawsze jest kuszące; ale
      tak ogólnie - super! Potrafią się pokłócić o jednakowe zabawki, o
      to, którą pierwszą z wanny wyciągam, ale to wszystko do przejścia.
      Umieją się razem bawić, oglądają wspólnie bajki na kompie, pięknie
      rysują, malują, bawią się klockami lego, tak że już nie muszę tak
      ciągle z nimi siedzieć.
      Pocieszyłam?
      Aha, oczywiście, moje dzieci chodzą do przedszkola, więc ten czas
      wspólnie spędzany jest też krótszy, za to baaardzo miły smile)) czego
      i wam życzę
Pełna wersja