wegen17
25.07.08, 13:14
Po prostu juz nie wiem co robić z moimi 19-miesięcznymi chłopakami.Dotychczas
nie było z nimi problemu,a teraz porażka,wszystko na nieeeeeeeeeee.Jeść
sami-nie,ubrać,rozebrać-nie,wszelkie zajęcia,zabawy-na 10 min,potem krzyk i
wleczenie sie za mną dokładnie wszędzie.Jestem z małymi sama,poświęcam max
czasu.Ciągle "mamaaaa "ze łzami w oczach,jakbym miała zaraz zniknąć.Obcy na
podwórku-na nie,nawet do piaskownicy mi wstyd chodzić,bo muszę cały czas przy
nich siedzieć,pokopią w piasku 10 min a potem na nowo jazda,ryk i krzyk.
Juz mi ręce opadają.Staram się naprawdę być mega cierpliwa i tłumaczę,ale to
nie bardzo przynosi skutek,jakby nie kapowali.A i zapomniałam dodać ze jeszcze
agresja.A to na samochód który krzywo leży-więc go bęc o ścianę,a to że brat
stoi obok,to bęc również brata w głowę.Mówię Wam istny Meksyk.Wymiękam.
Jezu mam nadzieję że to minie,powiedzcie że nie jestem sama???