Dziewczyny wymiękam:(((-bunt dwulatka?

25.07.08, 13:14
Po prostu juz nie wiem co robić z moimi 19-miesięcznymi chłopakami.Dotychczas
nie było z nimi problemu,a teraz porażka,wszystko na nieeeeeeeeeee.Jeść
sami-nie,ubrać,rozebrać-nie,wszelkie zajęcia,zabawy-na 10 min,potem krzyk i
wleczenie sie za mną dokładnie wszędzie.Jestem z małymi sama,poświęcam max
czasu.Ciągle "mamaaaa "ze łzami w oczach,jakbym miała zaraz zniknąć.Obcy na
podwórku-na nie,nawet do piaskownicy mi wstyd chodzić,bo muszę cały czas przy
nich siedzieć,pokopią w piasku 10 min a potem na nowo jazda,ryk i krzyk.
Juz mi ręce opadają.Staram się naprawdę być mega cierpliwa i tłumaczę,ale to
nie bardzo przynosi skutek,jakby nie kapowali.A i zapomniałam dodać ze jeszcze
agresja.A to na samochód który krzywo leży-więc go bęc o ścianę,a to że brat
stoi obok,to bęc również brata w głowę.Mówię Wam istny Meksyk.Wymiękam.
Jezu mam nadzieję że to minie,powiedzcie że nie jestem sama???
    • anna_sla Re: Dziewczyny wymiękam:(((-bunt dwulatka? 25.07.08, 13:43
      moi też silnie reagują na ów okres w ich życiu, ale nie aż w takim natężeniu jak
      Twoi. Oczywiście obcych też zaczęli się bać panicznie. Czasami ktoś chce mi
      pomóc któregoś np. wnieść, ponieść to masakra jest..
    • chrust5 Re: Dziewczyny wymiękam:(((-bunt dwulatka? 25.07.08, 13:49
      Nie wiem, co to jest, ale mamy podobnie. Maja ponad 20 m-cy i dzis
      siostra w kosciele probowala ich wziac na rece... Mowilam zreszta,
      ze lepiej nie (byla w CZARNYM habicie w dodatku), ale 'takie
      slodzuitkie' etc. Niestety wprowadzamy nowa nianie, kiespski okres,
      ale nie mam wyjscia.
    • dee_di Re: Dziewczyny wymiękam:(((-bunt dwulatka? 25.07.08, 22:16
      witam, moje M&M'sy mają 19 mc i tez zaczol sie problem.. mama mama i
      mama... jak cos przeszkadza na drodze - nalepiej popchnąc, rzucic
      czy zbic wink czesto dochodzi do scen ze zaczynaja wyc nie da sie
      ich uspokoic, klada sie na podłodze i placza jak chce ich postawic
      nogi robia sie im jak z waty..
      bija sie i kochaja naprzemian...
      sa kochani ale przestaje ich rozumiec...
      • wegen17 Re: Dziewczyny wymiękam:(((-bunt dwulatka? 26.07.08, 11:47
        ooooo!własnie tez tak dokładnie robią.
        Mam nadzieje ze podołam,bo jak tak dalej będzie to ciemno to widzę.

        POZDRAWIAM
      • niesiah Re: Dziewczyny wymiękam:(((-bunt dwulatka? 10.08.08, 01:38
        M&M'sy są tylko jedne i to moi synowie wink co to za przywłaszczanie ksywek..heheheeh
        Moim młodym leci 24 miesiąc...wychodzą kolejne ząbale...mam dość i wymiękam.
        Wątek mnie pocieszył już myślałam, że tylko ja muszę się wstydzić za moje
        pociechy. Obecnie mają bunt na bunt :], jednakże w rozliczeniu całościowym to
        kochane maluszki. Przyjdą przytulą się, wskoczą mamie na plecy dadzą buzi i
        świat staje się piękny.
        Pozdrawiam
    • mama_miko Re: Dziewczyny wymiękam:(((-bunt dwulatka? 26.07.08, 23:56
      Dziewczyny, życzę Wam bardzo, naprawdę bardzo dużo cierpliwości. Ja z moim
      malcem, pierwszym synkiem nie wytrzymałam. Pewnego wieczoru, podczas jego
      histerii sama się popłakałam. Wyszłam szybko do pokoju, aby tego nie widział.
      Bylo mi strasznie przykro, że on się tak zachowuje, że ja sobie nie radzę, że
      nie wiem co mam robić. Poczułam bezradność, wściekłość, smutek - wszystko naraz.
      Moj maluch przybiegł do mnie. Zobaczył pierwszy raz łzy w oczach swojej mamy -
      zdziwił się bardzo, bo zawsze widział swoją matkę uśmiechniętą, co najwyżej
      wrzeszczącą i wściekłą, ale nie płaczącą. POwiedziałam, że jest mi przykro że
      się tak zachowuje. Byl przerażony, widziałam to i powiedział do mnie: "nie płać,
      mamusiu" i znów się popłakał, tym razem z powodu mojego smutku. Nie wiem czy
      dobrze, że mnie widział taką smutną, ale od tamtej pory się zmienił. Nie wiem
      czy to jest jakaś recepta na takie zahcowania, czy po prostu lepiej to
      przeczekać. W sumie od tamtej pory, syn jak jest nieznośny i widzi na mojej
      twarzy mały smutek, lekko hamuje swoje wybryki. Mimo wszystko, ma teraz 3 lata i
      2 miesiące jest skupiskiem żywiołów, wszędzie go pełno i jest czasem okropnie
      niegrzeczny. Denerwuje mnie, smuci, ale i rozśmiesza do łez. No i jak się wtula
      w moje ramiona wieczorem, to już o wszystkich nerwach zapominam. Ten bunt
      dwulatka, to dopiero początekwink

    • karolcia65 Re: Dziewczyny wymiękam:(((-bunt dwulatka? 27.07.08, 02:53
      Hej,

      No pewnie, ze nie jestes. Ja tez tak mialam, tyle ze razy trzy.
      Teraz sie troche uspokoilo, bo sie wscieklam i postanowilam byc
      konsekwetna. Bijecie sie o zabawke? No i super, bo teraz jest moja i
      ja zabieram! A jak chcecie ja miec, to najpierw jedna bawi sie trzy
      razy (cokolwiek to oznaczy, trzeba odliczac, trzy razy, dwa razy
      raz, ostatni raz uwaga, ostatni raz i teraz nastepna i tak w kolko).

      A jak sie bija o mnie to tlumacze, ze jestem wystarczajaco duza i im
      wystarcze. A jak beda sie dalej klocic, to sobie pojde, bo mam tylko
      jedne nerwy i nie chce sluchac tych klotni.

      Wkur--a mnie, jak cos chca i jecza, jak mi to oznajmiaja albo placza
      albo zachowuja sie, jakby ta chec je bolala. Obsylam wtedy i mowie,
      ze maja mi normalnie powiedziec, bo tego to ja nie rozumiem.

      Na placu zabaw popisaly sie raz, bo natychmiast zabralam je do domu
      i sie z nimi nie bawialm.


      Tysiace historyjek moge Ci opisac.
      Kochana, nie jestes sama. Podstawa, to sie nie wstydzic przed innymi
      mamami. Drze sie, no i dobrze! Trudno. Trzeba wytlumaczyc, o co
      chodzi i dac czas, zeby dziecko to przerobilo, nawet jak sie drze.
      Dzis, moze jutro, pojutrze przestanie wrzeszczec, bo zobaczy, ze to
      nie dziala. Mysle, ze 99% mam to przerobilo, tylko wszystkim glupio
      jest sie przyznac. Za to jak zapytasz od innej strony, wszystkie
      mowia, ze to mija.

      Glowa do gory, to minie smile

      Pozdrawiam,

      Karolcia z Krysia, Zosia i Natalka
      ur. 10.10.2005.
      • jakalina Re: Dziewczyny wymiękam:(((-bunt dwulatka? 09.08.08, 22:39
        witam dziewczyny i pozdrawiam zarazem. może niektóre z was mnie pamiętają wink
        niestety ja tez mam podobny problem ze swoimi dziewczynkami...już od pewnego
        czasu dawały się we znaki ale ich obecne zachowanie normalnie wytrąca mnie z
        równowagi i zaczynam sie miotać...oczywiście wszystko na nieeeee, neee neeee,
        wszystko źle, o wszystko krzyk, pisk, płacz. zazdrość, walka o zabawki o mnie.
        Zwłaszcza Zosia jest niemożliwa. Kiedy coś chce potrafi rozpętać burzę.
        wrzeszczy tak, ze aż po chwili zaczyna stękać sad rzuca o ziemię przedmiotami a
        jak ich brak (np w miejscu publicznym) to sobą
        wszystko rozumiem, ze trzeba przetrwać itd tylko jak to przetrwać??
        co robić bo ja juz tak jak wspomniałam zaczynam się miotać czyli od jednej
        metody przechodzę do drugiej. raz myślę, że trzeba ignorować, innym razem mówię
        Zosia nie krzyczymy, pokaż co chcesz. pewnie to ostanie jest lepsze bo niby
        działa ale sytuacja sie pogarsza kiedy np jedziemy samochodem a jej już podróż
        się znudziła albo świeci na nią słońce i zaczyna swoje krzyki ( to delikatne
        określenie).
        Julce się to udziela i też zaczyna ryczeć. co robić. już zaczynam szukać jakiejś
        mądrej książki, która pokaże mi dobre metody tyle, że większość tych książek nei
        traktuje o bliźniakach i nie bierze kompletnie pod uwagę tego, że kiedy jedną
        wsadzę do kąta to druga natychmiast zagląda co się tam dzieje i zaczyna się
        zabawa w akuku...
        a o tym, że nie mogę przy nich nic zrobić bo wisza u nóg już nawet nie wspomnę...
Pełna wersja