montinta
09.08.08, 01:13
Od września mąż wraca do pracy i zostanę sama z naszymi obecnie 6-tygodniowymi
bliźniakami. Teraz opiekujemy sie nimi we dwoje, więc gdy dzieci płaczą na
raz, co się zdarza dość często nie ma problemu z ich uspokojeniem. Kiedy
jednak będę sama, boję się jak w takich sytuacjach dać radę. Jeśli maluchy są
głodne-nie mam problemu, mogę karmić dwójkę jednocześnie, ale kto powiedział,
że najedzone, przewinięte i zdrowe dzieci nie płaczą

))Dziś znalazłam się
właśnie w takiej sytuacji-mąż pojechał po zakupy. Dzieci przebudziły się
niemal jednocześnie, pięknie zjadły, oboje podniosłam, by sobie "odbiły" no i
zaczęła się akcja-najpierw Magda, a za nią Michaś-brałam na ręce raz jedno raz
drugie (oczywiście to nie przytulane płakało żałośnie, dawałam mu więc
smoczek-nie zadziałał, kładłam je obok siebie na łóżku, usiłując uspokoić,
śpiewałam, używałam pozytywki, grzechotki itd-a z płaczu powstał krzyk...
Czy lepiej jest zająć się jednym, ululać je, pozwalając temu drugiemu płakać?
Jakoś nie mogę wcielić w życie tej metody-staram się utulić dwoje, a skutek
tego marny.
Macie jakieś czarodziejskie metody?
Dziękuję z góry za sprawdzone rady.