anna_sla
17.09.08, 20:42
Mając coraz cięższą sytuację materialną i wizję big kredytu hipotecznego
(kupno drugiego mieszkania) rozpoczęłam karierę niani wielodzietnej.
Teoretycznie oprócz swojej trójcy przyjęłam trójkę innych dzieci, z czego
jedno przychodzi codziennie a dwójka tylko na papierze, bo choć być mieli to
ich nie ma a miejsce mi blokują. Zdecydowałam więc przyjąć więcej dzieci
(trudno najwyżej jak nie dam rady aż z tyloma wyjść na dwór to zostaniemy w
domu). Jutro bądź pojutrze prawdopodobnie przyjdzie do nas Jaś na drugą próbę
(jeśli rodzice nie zniechęcili się po pierwszej). Ot będzie się działo.
Poprzednia próba = non stop płacz, ponieważ była to pierwsza więc krótka,
rodzice poszli tylko na krótki spacer.. Hmm, może być nie wesoło..
A w międzyczasie ma się pojawić u nas jeszcze jedna mama na rozeznanie czy
powierzyć nam swojego 14-miesięcznego synka..
Brakuje nam w grupie dziewczynek (a ponoć tak ich dużo się rodzi ;P), oprócz
mojej Madzi jest piątka chłopców, no i jeśli rodzice dwóch ostatnich też się
zdecydują to będzie już 7-miu chłopców (z czego 6-ro to dwulatki). Przydałaby
mi się jakaś dziewczynka dla Madzi, bo ona strasznie ciągnie do dziewczynek
obojętnie w jakim wieku (no wiadomo najlepsza rówieśniczka)..
A tu fotki. Oczywiście twarze dzieci nie moich zostają tajemnicą, no oprócz
twarzy córki kuzynki..
grupa wakacyjna:
th.interia.pl/51,gab3fea9d1821058/3_i774895.jpg
grupa obecna (bez jednego oseska):
th.interia.pl/51,gab3fea9d1821058/3_i774896.jpg
th.interia.pl/51,gab3fea9d1821058/3_i774110.jpg
a to ja i moje pomocne bąki (no i moja nowa fryzura ;P).. bez nich nie da się
pierogów zrobić ;D
th.interia.pl/51,gab3fea9d1821058/3_i774112.jpg
th.interia.pl/51,gab3fea9d1821058/3_i774113.jpg