samodzielne blizniaki?

12.10.08, 23:08
czy wasze dwuletnie bliniaki potrafia sie zajac same soba, czy dzien wyglada
tak, ze chwile sie pobaia, kraza zawsze w poblizu i domagaja sie, bym im uwage
poswiecac?

czyli tym samym odrywaja od wszystkiego, bo inaczej placze?

nie mam juz pomyslu

fakt, wlsnie sie preprowadzilismy, male moga byc zagubione, zreszta Jasminka
ma etap MAMA i MAMA - od kilku dni jest lepiej.
wlasniwie w normie.

ale jak jestem z nimi w domu, wszystko msuze przerywac, by zajac czyms male.
jest to dosc meczacesad a ja marze o tym by dziewczynki potrafily sie zajac
same czyms innym.
no i to rozwlekanie zabawek po calym domu a szczegolnie w moje poblize.....

aha, i jezszce jedno - moje dzieci sie mnie nie sluchaja. Lala na dworze
totalnie mnie olewa i polecenia...

nie ukrywam, ze jestem podlamana. nawet u dzieci nie mam autorytetusad

nie mam ochocty z nimi wychodzic, bo to dla mnie meka. dlanich w sumie pewnie
tez, bo zawsze jakies ryki i histerie sa
    • traganek Re: samodzielne blizniaki? 13.10.08, 08:33
      Moje bliźniaki w wieku dwóch lat niestety bawiły się głównie ze mną.
      Potem miały kilka miesięcy samotnej zabawy i już wtedy było ok.
      Zosia bawiła się pół dnia lalkami, Antoś samochodami. Teraz
      skończyły 2,5 i wreszcie bawią się wspólnie. Nie jestem im wogóle
      potrzebna. Ja np robię coś na dole a one siedzą u góry w swoim
      pokoju lub ganiają kota po całym domu. Interweniuję jedynie w czasie
      okazjonalnych kłótni.
    • chrust5 Re: samodzielne blizniaki? 13.10.08, 12:13
      Moze faktycznie przeprowadzka akurat w tym wieku cos zmienia? My
      przeprowadzalismy sie w maju, male mialy wtedy 1,5 roku i nie
      odczuly kompletnie, az bylismy zdumieni.
      U nas jest troche lepiej, duzo zalezy od dnia: tzn. sa takie dnie,
      kiedy jest MAMAAAA na okraglo. Z zamiana na TATAAA, kiedy juz dotrze
      do domu, co mnie nawet cieszy smile. na codzien jednak jest lepiej,
      sporo bawia sie sami, tzn. ganiaja, popychaja, rzucaja do celu
      klockami etc. (nie to, zeby trafiali, az takich genialnych dzieci to
      nie mam). Mojego udzialu wymagaja do spiewania, ktore jest ostatnio
      ukochana rozrywka, ale 'czytac' gazety czy ksiazki umieja sami. I
      zdecydowanie odmawiaja sami robienia babek, no trudno... Zeby sie
      nacieszyly obecnoscia mamy, a jednoczesnie zeby cos zrobic w domu, w
      praktyce staram sie ich wykorzystywac do wspolnej pracy.
      Zdecydowanie najlepiej wychodzi ladowanie/ wyladowywanie pralki i
      odkurzanie sciereeczka czegokolwiek.
      • agiq Re: samodzielne blizniaki? 13.10.08, 13:46
        u mnie jest pół na pół. Lena może mnie nie zauważać dłuzszy czas,
        nawet jak wracam z pracy to nie leci się witać, a Klara nawet jak
        się bawi chwilkę (i wydaje się być bardzo tą zabawą zajęta) to i tak
        kontrolnie co 5-10 min woła "mama, dzie jestes? co jobisz?" Są
        momenty że muszę się bawić z nimi, są momenty że się bawią trochę
        wspólnie, trochę osobno. Jest też tak że chcą pomagać, albo jak np.
        myję gary to kładą mi się z zabawkami praktycznie na moich nogach. Z
        tym że dla mnie wyjście z nimi na spacer czy wyjazd gdzieś w weekend
        to akurat jest lepsze niż dom, więcej wtedy zajęć, atrakcji i mniej
        dają w kość. W ten weekend byliśmy u znajomych z noclegiem i byłam
        naprawdę zdumiona że było spoko, noc bez problemów, ładnie się
        bawiły...
    • anna_sla Re: samodzielne blizniaki? 13.10.08, 17:40
      moje są samodzielne, ale to nie znaczy, że cały dzień będą bawić się sami.
      Domagają się również mojego udziału. Niemniej są na tyle zaabsorbowani innymi
      dziećmi, że praktycznie moja rola polega tylko na tym aby ich pohuśtać lub
      pilnować zasad nie bicia się, nie zaczepiania i nie zabierania sobie zabawek.
      Oprócz swoich dwulatków mam jeszcze czterolatkę i kilkoro obcych dzieci pod
      opieką (każdego dnia o innym składzie). Głównie są to dwulatki (od 2-ch do 4-ch
      dwulatków dziennie), ale jest też jeden 13-sto miesięczny maluszek. Dlatego
      generalnie oni jako grupa mnie absorbują, ale prawdę powiedziawszy niewiele
      domagają się mojej uwagi. Czasami trzeba kogoś przytulić jak płacze za mamą, jak
      się przewróci itd..
      www.photoblog.pl/annas/24815885
      no może u mnie to trochę inna sytuacja, ale jak są sami (a rzadko ostatnio są
      sami) to też jest podobnie. Są samodzielni ale też zauważyłam, że "ogłuchli" ;P
      Widocznie to taki etap w ich wieku, bo obserwuję dokładnie to samo u wszystkich
      dwulatków, które mam pod opieką. Mimo, że kieruję polecenia z imieniem do
      którego kierowane jest to i tak muszę często powtórzyć kilka razy lub głośniej
      wink)) To roczne dzieciątko czy moja 4-ro latka to już inaczej.. oczywiście roczne
      reaguje od razu big_grin
      • vercueil Re: samodzielne blizniaki? 14.10.08, 19:37
        Moje są w miarę samodzielne - przyzwyczaiły się do pewnej rutyny i
        wiedzą, że rano, po śniadaniu mama pracuje na komputerze, a one się
        bawią i słuchają muzyki/bajek. Ale oczywiście są lepsze i gorsze
        dni.
      • piegoosek Aniu? 15.10.08, 22:52
        czy Ty sama opiekujesz sie tymi maluchami???? no i czy wychodzisz z nimi na
        jakis ogolny plac zabaw czy masz domek? i tak podziwiam smile
        a to, ze maluchy w tym wieku "gluchna", to mnie pocieszylyscie dziewczyny, moje
        tez ostatnio gluche uncertain czasem juz wymiekam...
        • anna_sla Re: Aniu? 16.10.08, 15:28
          tak sama się opiekuję. Mąż mi pomaga tylko przy obiedzie albo po obiedzie (po
          pracy), umyć dzieci, ząbki, oczyścić kuchnię itd. Wychodzę z nimi na dwór, mamy
          własny plac zabaw. Mieszkamy w bloku (na 3-cim piętrze) i nasza wspólnota ma
          ogrodzone podwórko (z bramką), ale odmówili nam zrobienia placu zabaw bo nie ma
          u nas prawie dzieci (praktycznie tylko nasze i dwójka starszych -6 i 10 lat),
          dlatego zrobiliśmy go za własne pieniądze i nikt tam wstępu nie ma.
          th.interia.pl/51,gab3fea9d1821058/3_i790589.jpg
    • agnieszka_i_dzieci Re: samodzielne blizniaki? 14.10.08, 10:31
      Moi często i od kiedy pamiętam potrafią bawić się sami. Co prawda bywają dni
      kiedy muszę często interweniować bo się kłócą, bija itp.
      A,że Lala nie słucha... może wchodzi w etap buntu dwulatka.
      Jakbyś im np.puściła bajkę do słuchania i dała książeczkę od tej bajki... albo
      jakieś łatwe układanki? Nie zajmą się przez jakiś czas same tym?
    • piegoosek Re: samodzielne blizniaki? 15.10.08, 23:00
      u nas jest tak, ze wole z nimi wyjsc na dwor, mimo, ze na pewno bedzie jakas
      awantura... wychdze z klatki (niestety mieszkamy w bloku) w wozku z nimi i
      dopiero jak znajde sie z nimi w bezpiecznym miejscu, czyli tam gdzie moga
      swobodnie mi uciekac, wypuszczam je z wozka, wtedy biegna co tchu przed
      siebie... czasem razem, a czasem zupelnie w dwoch kierunkach uncertain wtedy oceniam,
      ktore jest bezpieczniejsze i pedze za tym mniej wink lapie za lapke i przyciagam
      do siostry/brata... oczywiscie z oporami (zawsze), czesto wymyslam im jakies
      zabawy, np. ostatnio znalezlismy niewielkie wzniesienie postawilam je na gorce i
      zbiegali mi w objecia! swietna zabawa i trwala troche, a maluchy sie wyszalaly,
      pozniej nie mialy sil mi tak uciekac wink) jutro poszaleje z nimi w lisciach wink a
      tak w ogole to Tomaszek uwielbia pchac wozeczek (taki lalkowy) a Martusia taka
      zabaweczke na patyku i tak sobie spacerujemy, calkiem nam wychodzi smile oczywiscie
      czesto jest bunt w piaskownicy, kiedy chca sie bawic zabawkami, ktore przyniosly
      sobie inne dzieci, a te nie chca im dac, lub jesli ktos zabierze ich zabawke lub
      jeszcze z innego powodu... zawsze cos jest, wtedy na sile wkladam do wozka i
      czekam az sie uspokoi krzykacz wink coz... jeszcze nie opanowalam wychodzenia z
      nimi bez wozka uncertain
      ale mysle, ze ten wiek jest wlasnie taki "nieznosny" uncertain w domu tez mam czeste
      awantury, a jak maluchy sie nie awanturuja, bija itp. to sa przeslodkie smile damy
      rade wink
Pełna wersja