Nieznośne dwulatki

03.02.09, 15:42
Czasami wydaje mi się,że moje mieszkanie to pole walki. Dwie dziewczynki (2
lata i 1 miesiąc) i ciągłe popychanie się, gryzienie, ciągniecie za włosy.
Owszem pobawia sie chwile, ale każda zabawa kończy się płaczem. Jak kary
stawiam do kąta. Nie widze poprawy. Rozdzielam do innych pomieszczeń - jw.
Musiałabym chyba bawić sie z nimi cały czas. Czy pozostaje tylko przeczekać?I
jak przeczekać aby nie oszleć przy tym? wink
    • piegoosek Re: Nieznośne dwulatki 03.02.09, 21:41
      dolaczam do pytania... mam dokladnie to samo! u nas parka i dziewczynka zawsze
      byla waleczniejsza! jestem juz strasznie zmeczona tymi ciaglymi klotniami,
      walka... mam dosc! wszyscy mi mowia: "spokojnie, to minie"... ale kiedy??? ratunku!!
      • cytrusowa Re: Nieznośne dwulatki 03.02.09, 21:52
        no to i ja sie dolacze do pytania.

        tluczenie na porzadku dziennym, prowokowanie, ciaganie za wlosy i inne
        ''atrakcje'' - nic nie pomaga.
        mi jedynie tabletki uspokajajacesmile, ziolowe
        • piegoosek Re: Nieznośne dwulatki 03.02.09, 22:03
          hahaha smile to ja chyba tez zaczne brac, bo ostatnio strzepek nerwow ze mnie uncertain az
          sie wstydze, kiedy glosno krzycze smile
    • donata72 Re: Nieznośne dwulatki 04.02.09, 08:35
      wiecie co moi wczoraj skonczyli rowno 2,5 latka,i powiem Wam ze juz
      mi to nieprzeszkadza ze dom przewrocony do gory nogami ,sprzatam
      tylko czesc zabawek jak wraca tatus,on uwarza ze dziecko powinno
      bawic sie jedna zabawka tak tak oczywiscie niech tak mysli dalej.a
      na domiar tego o godzinie tak 18-19 dostaja takiego malpiego rozumku
      ganianie sie po domu ciaganie za ubranka wtedy trzeba bardziej
      uwarzac na nich Beniamin wczoraj tak szalal ze przewrocil sie na
      bumbuma i warga rozcieta ,dzis wyglada jak bokser z wielka
      wara,powiem tak pewnie nam wyrosna z tego pamietam kolezanki
      syna,jak donas przychodzil myslalam,ze gnojka rozaszarpie ale niebyl
      moj i rodzice zadnych zakazow mu nierobili a byl o niebo gorszy od
      moich ateraz dziecko niedopoznania ale hmmmmm roznica wieku 2 lata
      wiec damy rade dziewczyny hahahah
    • kremenaj Re: Nieznośne dwulatki 04.02.09, 13:24
      Dołączam sie rowniez smile U nas sa dwie dziewczyny za miesiac koncza 2
      latka. Bic to sie raczej nie bija ale sobie wszystko zabieraja, a
      raczej Marianka wszystko zabiera lence, rece mi czasem opadaja a tak
      wlasciwie jezyk od tego ciaglego nie zabieraj, nie wchodz na stol bo
      spadniesz i sobie zrobisz kuku, nie popychaj dekodera. Spryciule juz
      wszedzie siegaja, krzeselka sobie posuwaja i ...
      W kazdym razie u mnie marianka zabiera a lenka jak w dobrym humorze
      to nie reaguje specjalnie bierze sobie cos innego a jak w zlym to
      ryczy. Jak marianka jej zwraca to ona juz obrazona i nie chce smile
      Sasiedzi sie nas pytaja czy choresmile bo tak rycza. Lenka potrafi do 40
      minut plakac/krzyczec jak czegos nie dostaje albo czegos nie chce
      zrobic co ona chce.
      Balagan u nas tez niezly zabawek w brod miejsca ogolnei tez a pod
      koniec dnia nie ma sie gdzie ruszyc...
      Pocieszajace ze nie tylko tak u nas.
      pozdrawiam
    • chrust5 Re: Nieznośne dwulatki 04.02.09, 13:32
      U nas o tyle inaczej (2l 3m), ze zabiera wlasciwie tylko Tadek
      Krysi. I niszczy budowle z klockow, co chyba jeszcze bardziej ja
      wkurza. Poza oczywistym mowieniem, ze nie wolno, wysylam do kata
      albo odmawiam dalszej zabawy z nim (niania tak samo), tlumaczac, ze
      z takim lobuzem nie chcemy sie bawic. Pomaga srednio: raz tak, raz
      nie. Maz skupia sie na naklanianiu coreczki, zeby 'sie nie dala',
      moze to tez ma sens? Aha, chyba gorzej jest teraz, kiedy od trzech
      dni nie byli na spacerze i mam wrazenie, ze synka mi po prostu
      roznosi smile.
      • kremenaj Re: Nieznośne dwulatki 05.02.09, 20:23
        No to podobnie jak u nas, glownie jeden winowajca. U nas raczej metody ktore stosujemy nie dzialaja. Glownie mowimy winowajczyni ze nie ladnie zabierac, ze lenka jest smutna i prosimy zeby oddala. Raczej nie oddaje a jak oddaje to lenka juz nie chce. Tez tlumaczymy lence zeby tak nie latwo nie oddawala.
        Na szczescie wielkich awantur u nas nie ma, nikt sie nie gryzie, nie kopie nie bije tylko zabiera.
    • makl3 Kiedy zaczęły się te walki? 04.02.09, 15:34
      bo moje dziewczynki mają nieco ponad 18 mcy i owszem zamieniają
      mieszkanie w pobojowisko ale się nie szarpią, nie gryzą, nie walczą
      ze sobą.
    • apple13 Re: Nieznośne dwulatki 04.02.09, 16:56
      Skąd ja to znam! crying też już czasami nie wyrabiam. U nas zazwyczaj
      Basia chce dostać to czym akurat bawi się Julia. No i jest afera na
      calego! Czasami potrafią się pogryźć do krwi!!! Na szczęście
      stawianie do kąta zazwyczaj skutkuje.
      Albo jak jedna wymyśli coś "mądrego" (np. jak smakuje woda z
      kibelka sad ) druga leci za nią i na domiar złego próbuje wymyślić
      jeszcze coś "fajniejszego". Jedyne co mnie ostatnio trochę
      uspokoiło, to że nie ściągają już pieluch przy usypianiu smile Bywały
      dni, że z 5 razy pod rząd je przebieralam. Nie wspomnę o zasikanej
      pościeli, materacu...
      Aaaa i jeszcze małpują siebie przy obgryzaniu paznokci. Do tego
      stopnia, że jak jedna zacznie ogryzać paznokcie u nóg (!?!) druga
      raz dwa ściąga skarpety i robi to samo wink
    • agisek Re: Nieznośne dwulatki 05.02.09, 16:06
      Bardzo proszę mnie nie denerwować! Ja bardzo czekam na te dwa latka, bo od
      koleżanki słyszałam, że od tego czasu miała już z dzieckiem wielki luz!
      • cytrusowa agisek 05.02.09, 16:34
        no kolezanka chyba ma jedno dziecko i to jakies dziwnie spokojne.-)

        nie zebym cie straszyla ale na penwo nie bezdie luzu, bo mlode wymagaja wiekszej
        uwagi niz mlodsze dzieci
        chocby wlasnie przez takie zachowanie, o jakim piszemy.
        owszem, luz jest, bo sa samodzielne.
        ale cos za cos.-(

        no ja zyje magicznymi trzema latami...choc penwie i tak znow cos innego wyskoczysmile

        pozdraiwam i 3maj sie
        a ile Twoje dzieciaczki maja teraz?
        • agisek Re: agisek 06.02.09, 12:37
          Skończone 17 miesięcy. Strasznie łobuzują wink Pamiętam, że kiedy córeczka tej
          koleżanki była w takim wieku jak moje, to była naprawdę kłopotliwa. A teraz
          sobie razem gotują, już trochę rozmawiają, nie płacze już tyle. Ale może
          faktycznie, przy bliźniakach to jest zupełnie inaczej.
        • bartosowa Re: agisek 12.02.09, 21:19
          cytrusowa napisała: no ja zyje magicznymi trzema latami...

          A dlaczego owe trzy latka mają być takie magiczne?smile
    • ania61 Re: Nieznośne dwulatki 06.02.09, 16:05
      Alez my się mamy z tymi naszymi bliźniakami! wink Widzę ,że jednak pozostaje nam
      tylko przystosować się do tej sytuacji. Trochę poczytałam w sieci pod hasłem
      "bunt dwulatka" i na www.babyonline" jest kilka fajnych artykułów.Oczywiście
      wiekszość ma zastosowanie do pojedynczych dzieci. Podobnież takie tradycyjne
      stawianie do kąta- tyłem do wszystkich, co też od niedawna stosuję, nie jest
      dobra metodą wychowawcza. Dziecko powinno widzieć co się dzieje wokół, więc
      stawiać twarzą do wszystkich. Inaczej "zamyka" się dziecko z problemem. Stąd ten
      słynny jeż karny u super niani. Czy zaden psycholog nie zechciałby napisać
      jakiegoś artykułu dla nas?

      • chrust5 co to jest jez karny? 06.02.09, 18:41
        Nie ogladam superniani... NB u nas kat nie jest kara, tylko miejscem
        na uspokojenie i 'zrobienie sie z powrotem fajnym Tadkiem/ Krysia'.
        Dziala niezle, acz zazwyczaj krotko.
        • ania61 Re: co to jest jez karny? 06.02.09, 22:01
          Jeż karny to zakupiony w IKEA, duży jeż wyglądajacy jak poduszka (można zamiast
          niego stosować poduszkę), położony w jakimś miejscu trochę odizolowanym, ale
          dziecko ma zasięg wzrokowy na reszte domowników. Za karę dziecko ma na nim
          siedzieć, w zależności od przewinienia, do kilku minut. Nastawia się minutnik,
          bo dzieci nie znaja sie na czasie. Dziecko ma wgląd na to jak rodzina prowadzi
          narmalne życie, bawi sie itp, a ono nie może w tym uczesniczyć. To jest ponoć
          bardziej wychowawcza i skuteczna metoda. Zamierzam wprowadzić w życie.
          • ladyacid Re: co to jest jez karny? 07.02.09, 15:39
            z tą skutecznością to ciężka sprawa ,przynajmniej u mnie.Moje
            maluchy zamiast "karnej poduchy "maja ławę w kuchni.Gdy "lądują "na
            niej za ciężkie przewinienia umilają sobie czas
            śpiewając,opowiadając i wymyślając różne historie.A później od nowa
            rozrabiają smilePanienki maja już prawie cztery latka,a synek dwa i
            pół.Cała moja trójeczka jest rozbrykana i bardzo pomysłowa w coraz
            to nowych psotach smile A w domu jest i wesoło ,i dosyć głośno ,i na
            nude nie można narzekać smile
    • ewelina_1 Re: Nieznośne dwulatki 08.02.09, 22:56
      Mam trochę starsze dzieci, bo moje skończyły już 3 lata.
      Jednym ze sposób na uniknięcie u nas części bójek, to kupowanie
      podwójnych zabawek: misie, autka, lalki itd. Cała rodzina została
      uprzedzona, aby nie kupowali 1 rzeczy do wspólnej zabawy, bo
      niektórym takie "genialne" pomysły przychodziły do głowy.
      Inna rzecz, że u nas większość bójek kończy się gonitwą, a gonitwa
      zawsze kończy się nową zabawą - bieganiem smile - a to mi nie
      przeszkadza. Dzieciom też nie.
      Z małej perspektywy czasu mogę powiedzieć, że pozostaje chyba tylko
      przeczekać. Dziś biją się już mniej a więcej bawią. I to dość dobrze
      się bawią.
      A żeby nie oszaleć, to czasami puszczałam im w telewizorze bajkę.
      • asja2 Re: Nieznośne dwulatki 11.02.09, 08:42
        Moi chłopcy mają już 5 lat i uwierzcie mi jest tak samo,czasem
        lepiej, bo potrafią się fajnie bawić, są rozumniejsi i łatwiej się z
        nimi dogadać, natomiast są też silniejsi i bardziej "wyszczekani",
        leją się że hej i awantruki o zabawki jak były tak są, ja cały czas
        czekam, aż będą starsi, czekałam aż będą mieli 3 latka, potem 4, 5 ,
        a teraz to już sama nie wiem....
        pozdr.
        • piegoosek Asja :) 11.02.09, 10:28
          ale nas pocieszylas smile i co teraz? buuu...
      • bartosowa Re: Nieznośne dwulatki 12.02.09, 21:28
        Popieram ewelino_1. Moje dziewczynki tez już skończyły 3 latak i też
        zawsze kupuję podwojne zabawki i cała rodzina wie, że nie ma
        kupowania pojedynczych zabawek. Nie muszą to byc identyczne zabawki,
        ale podobne, zeby dziewczynki nie miały okazji do bicia się o nie.
        Jak mają podwójne zabawki potrafią się super nimi bawić, wymieniać,
        pożyczać. Coraz więcej bawią się ze sobą i mnie nie ciągną do
        zabawy, tak jak to miało miejsce wczesniej. Czasami się biją, ale
        myślę, że to nie do uniknięcia.
        Bajek nie chcą oglądać, wolą jak im czytam.
        I tak miło i przyjemnie płynie nam czas.
    • ania61 Re: Nieznośne dwulatki 11.02.09, 15:17
      Zabawki jednakowe i owszem, ale wczoraj była bójka o zwykłą nakrętkę, która
      spadła mi na podłoge w kuchnni. Zaczęłam każdy przedmiot draki ostentacyjnie
      wyrzycac do kosza (potem niektóre ratuje oczywiście). Pomaga!
      • piegoosek Re: Nieznośne dwulatki 11.02.09, 22:37
        u nas podwojne zabawki nie sa rozwiazaniem, a i chyba byc nie powinny...
        zaczelam stosowac metode "5 na 5" czyli "5 minut ten, 5 minut tamten" i mimo
        ogolnych krzykow,licze niby do pieciu minut, prosze tego, ktory akurat ma dana
        rzecz, aby oddal drugiemu, jak nie chce oddac, lub/i sie awanturuje, to zabieram
        i mowie, ze teraz czas na 5 minut drugiego... czesto odbywa sie to w histerii i
        nie sluchaja nawet mojego liczenia, ale mam nadzieje, ze w koncu sie do tego
        przyzwyczaja smile i ja tez smile
        kiedys slyszalam o takiej metodzie, widze, ze czasem pomaga i jeden czy drugi
        odpuszcza i czasem zapominaja wink
        • ewelina_1 Re: Nieznośne dwulatki 12.02.09, 00:46
          Nie słyszałam o metodzie "5 minut" i powiem szczerze, że ja
          osobiście nie chciałabym, abym była zmuszana do oddania czegoś po
          określonym czasie. Zabawa się dopiero rozkręca, a już trzeba oddać
          zabawkę.
          I nie dziwię się, że są awantury, przecież to tylko małe dzieci,
          które nie rozumieją liczenia ani nie czują upływającego czasu. Dla
          mnie to trochę sadystyczna metoda (piegoosek, to nie do Ciebie, bo
          nie Ty jesteś autorką tej metody) dla tak małych dzieci.

          Pojedyncze atrakcje typu nakrętka też zabierałam. Nie wyrzucałam,
          ale mówiłam coś w stylu, że tego brać nie wolno. Traktowałam to przy
          okazji jako naukę czym mogą się bawić, a co zabawką nie jest.
        • agisek Re: Nieznośne dwulatki 12.02.09, 15:19
          Piegoosku, a dlaczego uważasz, że podwójne zabawki nie powinny być rozwiązaniem?
          • piegoosek Re: Nieznośne dwulatki 12.02.09, 15:27
            tez o tym gdzies wyczytalam...
            ze niby dzieci ucza sie, ze zawsze im sie wszystko nalezy... ze jak jedno
            dziecko w przedszkolu cos ma innego, to ono przeciez musi miec takie samo... no
            nie wiem, ja sama bladze wink
            u mnie sie sprawdza sadystyczna metoda "5-ciu minut" wink zaczyna przynosic
            efekty, bo zaczynaja nawzajem sobie oddawac, nawet juz nie musze liczyc, wiec
            sama nie wiem, czy to sadyzm, czy nie?
            • ewelina_1 Re: Nieznośne dwulatki 12.02.09, 16:16
              Piegoosek, my wszyscy błądzimy.
              Moje dzieci też zaczynają sobie oddawać zabawki, a raczej wymieniać,
              a nigdy nie stosowałam "5 minut". Wiedzą też, że jak jedno dostanie
              2 cukierki, to się z drugim podzieli. Gdy są u innych dzieci, to nie
              chcą zabierać tamtych zabawek do swojego domu, że niby im się należy.
              Nie znam tej metody, ale mnie osobiście się nie podoba. Ja wiem, że
              mamy zaufanie do różnych specjalistów, ale czasem to mi się lampka
              kontrolna zapala.
              W domu są troche inne warunki niż w przedszkolu. Jest mama, jest
              ciepło (rodzinnie) i ma się SWOJE zabawki. Takie poczucie własności.
            • agisek Re: Nieznośne dwulatki 12.02.09, 18:56
              My się staramy kupować takie same zabawki. Uznaję, że każdy z nas, dorosły czy
              dziecko, ma potrzebę posiadania czegoś własnego, czym nie ma się ochoty dzielić
              i chcę to dzieciom umożliwić. Nie dzielą się ukochanymi misiami i kilkoma innymi
              ulubionymi rzeczami. Mamy tylko jeden odkurzacz, synek go kocha ponad wszystko i
              jego siostra jakby to akceptowała, chociaż jest taka malutka. W ogóle mu nie
              zabiera. Tylko zazwyczaj występuje problem finansowy, ostatnio kupowaliśmy
              synkowi kierownicę Smiki i nie zdecydowaliśmy się na zakup drugiej, bo zgodnie
              zdecydowaliśmy, że 200 złoty za takie cóś to jednak trochę za dużo.

              He, wyszłam od podwójnych zabawek, a teraz się okazuje, że nie do końca o to mi
              chodzi. U nas jest po prostu podział na moje, twoje i wspólne i o ile moje -
              twoje jest w miarę respektowane, o tyle o wspólne są straszne afery.

              Uf, mam nadzieję, że w miarę jasno to opisałam.
    • asja2 Re: Nieznośne dwulatki 12.02.09, 12:52
      Piegoosek nic nie będzie, trzeba przetrwać
      u mnie np. kłócą się o zabawki, mimo, że powiedzmy mają ten sam
      zestaw piratów - każdy, ale jeden wziął od drugiego, bo się chciał
      pobawić i tamten mu niby pozwala, ale za chwilę już koniecznie chce
      się nim bawić i wrzeszczy, że to jego, a jak tłumaczę, że skoro
      pozwolił, to nie może teraz wyrywac z ręki, to jest płacz i często
      bijatyka, niby wiedzą, niby rozumieją, ale jak to dzieci, teoria
      teorią, a praktyka praktyką
      ostatnio mam z jednym problemy w przedszkoli, Panie się skarża, że
      nie słuch poleceń, jest nadpobudliwy, rozrabia, przeszkadza w
      zajęciach, tak kogoś puknie, tu kogoś popchnie, zapytany dlaczego
      tak się zachowuje, pięknie recytuje że nie wolno, bo to i tamto, a
      za chwilę robi to samo...
      pozdr.
      • piegoosek Re: Nieznośne dwulatki 12.02.09, 15:30
        ech... smile dzieci po prostu smile
        u nas tez maja po dwie zabawki, a jakze smile ale nie pomaga! czesto Marta upatrzy
        sobie dokladnie to, co wezmie Tomek i juz krzyk! mimo, ze ma dokladnie takie
        samo! probuje dac jej ta jej (taka sama) zabawke, ale nie pomaga, musze pogadac
        z Tomkiem i na jej oczach podmiec zabawki! czasem, dla sprawdzenia jej
        czujnosci, zamieniam za plecami czy oinaczej, i i tak daje jej ta jej zabawke
        (sama nie wiem, ktora jest ktora, bo sa identyczne) i ona daje sie nabrac, po
        prostu wystarczy, ze wyjme z Tomka reki ta upatrzona przez Marte uncertain och,
        namotalam, ale mam nadzieje, ze wiecie o co chodzi smile
        • ewelina_1 Re: Nieznośne dwulatki 12.02.09, 16:21
          Ja właśnie tak parę razy zrobiłam przy kłótniach o identyczną
          zabawkę. Dzieci widziały, że za plecami wymieniłam kilka(naście)
          razy w rękach zabawki, a potem wyciągnęłam przed dzieci i kazałam im
          wybierać. Działało u nas w 100%. Po kilku takich akcjach jest już
          spokojniej.
    • anna_sla no to ja chyba odejdę od reguły... 12.02.09, 21:49
      moje się chyba już dogryzły. Taka walka była ok. 13-go miesiąca przez ok. 3-4
      m-ce (może więcej??). Teraz potrafią całym,i dniami pięknie się bawić. Owszem
      zdarzają potyczki, ale wcale nie jest to tak często ani tak poważnie. Jest tak
      dopóki Krzyś nie wkurzy się poważnie o coś. Najczęściej owe zdenerwowanie wynika
      z jakiejś relacji z nami, bo np.:
      1) nie chcieliśmy go nosić na rękach
      2) nie daliśmy mu tego czego on histerycznie chciał
      3) ktoś go wyręczył w czymś co on chciał zrobić a niekoniecznie mógł (np.
      wyciągnąć wtyczkę odkurzacza z gniazdka)
      4) itd...
      cokolwiek po czym odstawi rytuał histeryczny i wtedy wstępuje w niego diabeł i
      staje się paskudnie wredny dla rodzeństwa. On jest jedynym dzieckiem moim, które
      przechodzi wyraźny bunt dwulatka w relacjach rodzice-dziecko nigdy z
      rodzeństwem. Na nich tylko wyładowuje swoje frustracje. Rzadziej to występuje
      gdy jesteśmy zupełnie sami w domu od rana do wieczora (ja, oni i ew. tata
      przed/po/lub 'zamiast' pracy)..

      Natomiast kiedy przychodzą podopieczni to wtedy się zaczyna, wtedy są faktycznie
      częściej pola bitew. Rzadziej gdy nie ma Huberta..
    • kremenaj Re: Nieznośne dwulatki 19.02.09, 20:09
      U nas sie jakos ostatnio polepszylo bez wyraznej przyczyny. Marianka
      moze troszke mniej zabiera, a Lanka sie tym zabieraniem mniej
      przejmuje. Caly czas tlumacze ze nie wolno i tyle, a Lence mowie zeby
      tak latwo nie oddawala (nic to nie daje bo od razu oddaje).
      Placzu tez mniej bo Lenka mniej sie zlosci, a jak sie zlosci to ja
      ignoruje i zajmuje Marianka, bardzo pomaga skraca krzyki do kilku
      minut, oczywiscie nie zawsze.
      pozdrawiam
      • piegoosek Re: Nieznośne dwulatki 20.02.09, 00:51
        ech... fajnie!
        ja ostatnio nie daje rady uncertain u mnie sie pogorszylo i to w sumie bez przyczyny
        chyba uncertain Marta tak mi histeryzuje, ciagle mowi: "nie chcie", rzuca sie, nie chce
        jesc, nie chce sliniaka, nie chce usiasc w swoim krzeslku, jak sadzam przy stole
        tez nie chce, bo Tomek je w krzeselku i ona jednak chce, jak sadzam spowrotem w
        krzeslku, to nie chce stoliczka (jak tomek) wiec przysuwam do stolu duzego, wiec
        ona, ze nie chce, wiec odsuwam, pytam, czy chce jesc zupke (np.) czy nie, ona,
        ze tak, wiec stawiam stoliczek (jak je Tomasz) ona juz sie zgadza, ale jak
        zakladam sliniak powotrka historii jak z krzeselkiem!!!! mamo!! ja oszaleje!!
        dlaczego ona tak robi!! nie musze dodawac, ze czasem trudno zachowac zimna
        krew... choc staram sie byc spokojna! pozniej jak gdyby nigdy nic, je, spiewa,
        usmicha sie, nawoluje... nie rozumiem...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja