Byłam wczoraj na pierwszym szczepieniu

04.03.09, 09:28
sad
Dramat, Jak wróciłam do domu byłam kompletnie wypompowana...
Cały miesiąc zastanawiałyśmy się, jakimi szczepionkami szczepić. Starszej
córce kupowaliśmy skoniugowaną 5 w 1 szczepionke. Ale wtedy nie byłó jeszcze
płatnego rotarixxu no i był tylko jeden bobas. I wtedy wśród refundowanych nie
było jeszcze HIBa, więc opłacało się kupić tę skoniugowaną...
No teraz zdecydowaliśmy się na zakup Rotarixu (we własnym zakresie i wziąc
szczepienia darmowe - w końcu są na to samo - tyle że zamiast dwóch wkłóć byłó 3)
No i na wstępie baba mnie wkurzyła - pięlęgniarka, bo jak usłyszała że nie
chcę płacić - to że Ojej - to trzeba będzie 4 wkłócia zrobić. Ja jakie 4 -
przecież przy pierwszym razie tylko 3. A ona ze 4 bo skończyly juz 2 m-ce więc
trzeba będzie od razu IPV. To jej tłumacze, ze znam na pamięć rozpiskę
szczepień i IPV dopiero przy kolejnej wizycie.. to ona że lekarz zadecyduje...
Całe szczęście lekarka jest super i powiedziała, żę IPV oczywiście dopiero od
następnej wizyty, że spokojnie zdążymy z panem szczepień (przecież czasami też
bobas choruje i trzeba opóźnić szczepienie)
    • zoska7777 Re: Byłam wczoraj na pierwszym szczepieniu 04.03.09, 09:36
      Samo badanie w miarę sprawnie nam poszło - byłam z moją nianią, więc czekała na
      korytarzu najpierw z jedną córą, później z drugą, Pani doktor miła zbadała
      wszystko wytłumaczyła...
      Tyle że później szczepienia..
      Po trzy wkłócia razem sześć sad Ja w sumie nie jestem jakaś taka wrażliwa na te
      wkłócia - w końcu to dla dobra dziecka, ale to w sumie ponad pół godziny razem
      trwało więc Najpierw spokojniejszą zaszczepiłyśmy, później nania ją wzięła a
      dała jej butle - szybko się uspokoila, a my z pielęgniarką szczepiłyśmy tę mniej
      spokojną. Więc obciążęnie psychiczne na maksa... No i NAJGORSZE to to, w jaki
      sposób podchodziła do nas pielęgniarka ;-(
      Niby pani miła.. Ale zamiast jakoś nas uspokajać, że np " jeszcze tylko jeden
      zastrzyczek.., tylko malutkie ukłócie, prawie nie poczujesz.. itp..." To ona -
      "no.. WZW będzie jeszcze bardziej bolało, no ten będzie mocno bolał, Oj ale
      będziesz teraz bobasku cierpiał".. No NIBY zwracała się do bobasa
      pieszczotliwie, że jemu było pewnie wszystko jedno co ona mówi - no bo pewnie
      tylko toncję głosu wykwrywał.. A teksty to miałam wrażenie że były specjalnie
      dla mnie, żeby mi na każdym kroku wypomnieć, że jestem najokropniejszą matką, bo
      jak mogłam nie znaleźć forsy i nie wykupić w przychodni szczepionki płatnej...
      podkreślam to w przychodni - bo na prywatnego rotarixa to tez patrzyła krzywo ;-(
      A mi się serce łamało - jak bobasa ledwo co uspokoiłam po jednym zastrzyku, a tu
      kolejny... i po nim to spojrzenie 8-tygdniowego brzdąca - "jak mamo możesz na
      takie coś pozwalać?"
      Sama nie wiem, jak mam podejść do kolejnych szczepień?
      Może jednak wykupić tę skojarzoną?
      • bravia1 Re: Byłam wczoraj na pierwszym szczepieniu 04.03.09, 11:13
        Przeżywałam to samo co Ty sad Dosłownie ryczałam jak je kuli. Moja mama
        uspakajala jedno, bo się zanosiła, a ja drugie. Masakra! Pielęgniarka też nie
        była za miła uncertain I dziwnie patrzyła, że tak chcę męczyc dzieci- bo niby wszyscy
        kupuja skojarzone!!! Ja wybrałam te trzy, bo uważam że są bezpieczniejsze i
        tyle! Ale jak słyszałam ten płacz to wymiękłam sad Ale pielęgniarka niestety
        powiedziała, że jak się już tak pierwszą serię zaczęło, to nie można drugiego
        szczepienia zmieniać. No i za tydzień znów będzie mi serce pękać sad sad Na
        szczęście nie miały żadnych skutków ubocznych szczepienia typu gorączka czy
        marudzenie, zobaczymy co będzie teraz???
    • doti_2 Re: Byłam wczoraj na pierwszym szczepieniu 04.03.09, 20:46
      przy następnym szczepieniu pomyśl może o znieczuleniu miejsca wkłuć kremem EMLA.
      Jest na receptę choć czasem można dostać i bez.

      Nasze bliźniaki też szczepiliśmy darmowymi szczepionkami, ryk był dopiero przy
      trzecim wkłuciu, ogólnie to płakały mniej niz niektóre dzieci przy jednym
      wkłuciu a mój synuś do spokojnych nie należy wink
    • mamaigiiemilki Re: Byłam wczoraj na pierwszym szczepieniu 04.03.09, 22:15
      najlepiej chyba uświadomić sobie,że niestety dzieci będą płakać, zacisnąć zeby i
      to przeżyćsmileinnego wyjścia nie ma; my też szczepiliśmy darmowymi, też miały
      kilka kłuć, ale jakoś tego w sumie źle nie przeżyła; one chyba też niewinkbo tylko
      troche płakały;
      • zoska7777 Re: Byłam wczoraj na pierwszym szczepieniu 04.03.09, 22:27
        A jesteście pewne, że nie można przejść na skojarzone???
        Bo dam sobie głowę uciąć że czytałam że się da. Że odwrotnie ze skojarzonych na
        bezpłatne się nie da - to wiem, ale w stronę z płatnych na skojarzone to chyba
        się da.
        • hannamay Re: Byłam wczoraj na pierwszym szczepieniu 04.03.09, 23:55

          im bardziej ty sie stresujesz i przezywasz szczepienie tym trudniej bedzie
          dziecku. mozesz zawsze wybrac rozwiazanie nieszczepienia dzieci chociaz z tym
          masz wiekszy korowod. rada taka, mysl ze musisz i im mniej zachodu robi sie i im
          mniej wchodzenia wychodzenia rozmowy i tlumaczen i rozgoryczen, tym latwiej
          maluszkom to przezyc. w gruncie rzeczy szczepienia bola - mozesz podac wczesniej
          na godz czy dwie przeciwbolowy, ale to bardziej emocjonalny jest bol, to ze ktos
          dotyka zimna dlonia, jest obca osoba, jest stres mamy, sa rozmowy dziwne, jest
          dziwne swiatlo ..
          ja zawsze rozbijam szcepienia n kilka - z moja starsza cierpialam z powodu 4
          wkluc na raz i pozniej doszlam do wniosku a po coz ja tak meczyc moge zawsze za
          tydz sie pojaiwc na kolejne i tak dalej .. z moimi dziewcyznkami blizniaqczkami
          czasami jezdze sama na szczepienia i jak byly mlodsze to kladlam na kozetce obie
          i ja miedzy nimi blisko ich glowek tak aby wiedzialy ze jetsem przy nich i
          zawsze szlysmy hurtowo - to znaczy zawsze dwie byly szczepione w tym sammym
          momencie - nie ma wychodzenia, zabiernia, odnoszenia jednego dzieck apozniej
          drugei itd. jest zle, ale chwilke bo mama non stop jest przy obydwu

          i to fakt te pojedyncze sa znacznie bezpieczniejsze, mneij powiklan niz te
          laczone. cos niestety za cos.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja