dread-lock
22.04.09, 19:02
Jestem matką prawie 3-letnich bliźniaczek,bardzo kocham swoje córeczki,ale
wychowanie ich to jest jakiś nieustający koszmar...ja już nie daję rady

Zacznijmy od tego,że codziennie dziewczyny się biją,jedna drugiej coś
zabiera,nie ma dnia spokoju,poza tym spacer bez dwóch wózków jest
niemożliwy,bo dzieci za rączkę grzecznie iść nie potrafią,tylko szarpią
się,krzyczą,wyrywają i uciekają. Na plac zabaw spokojnie też nie można z nimi
iść...sypią piaskiem po oczach siebie i co gorsza inne dzieci,oprócz tego
wyrywają innym dzieciom zabawki i kiedy im je odbieram to znów krzyk i panika.
A w domu wygląda,jak po jakiejś wojnie...meble poobijane,tapety poobrywane i
wszystko,co na meblach stało zostało albo zniszczone,albo schowane przez nas...
Pomijam fakt,że zakupy z nimi to coś niemożliwego,bo jedna,jak wchodzi do
marketu wpada w szał,jakby się czegoś bała,a druga z kolei ściąga wszystko z
półek,biega,ucieka i w wózku na zakupy nie usiedzi...
Nic nie pomaga tłumaczenie,nic nie pomagają kary,bo po jakimś czasie one znów
robią to samo!
Nie wiem,co mam robić...przed nami wakacje,a ja już czuję,że na nich jeszcze
większe cyrki.
Od września mamy zamiar posłać je do przedszkola,może wtedy będzie
lepiej...chociaż mam wątpliwości czy one się aby napewno do tego przedszkola
nadają.
Czasami mam ochotę się poddać i uciec z tego domu,bo nie wytrzymuję.
Zastanawiam się tylko,czy moje dzieci są tak "żywiołowe",czy z każdymi
bliźniakami tak jest?!