nochalopagus82
28.04.09, 21:23
Mam problem. Może nie jakiś straszny, ale dla mnie bardzo ważny.
Chcieliśmy w tym roku posłać naszych chłopców do przedszkola. Mają w tej chwili 2 lata i 5 miesięcy i wydawało mi się, że to już dobry moment by od września wstąpili w szeregi przedszkolaków. Zaznaczę od razu, że nie mam jakiegoś strasznego parcia- nie muszę iść do pracy, nie brakuje nam póki co pieniędzy ani żadne inne takie. Obserwuję chłopców już od dawna i naprawdę myślałam, że to dobry pomysł. Mają mnóstwo energii i są strasznie ciekawi świata- bardzo lubią się wspólnie bawić, mają dużo fajnych pomysłów i jak tylko mają zorganizowany czas są fantastyczni! Niestety- mam na głowie cały dom- przez 7 godzin jestem z nimi zupełnie sama i w tym czasie zaliczam spacer, zakupy, gotowanie dwóch obiadów, sprzątanie... no i wiadomo, że nie za wiele czasu zostaje na zabawy z dzieciakami. A jak się nudzą, to wiadomo... wszystko fruwa i ogólna destrukcja.
Nie ukrywam też, że z dnia na dzień mam już coraz mniej energii no i co najgorsze cierpliwości do chłopaków. Teraz kiedy jest ciepło- dużo wychodzimy i jakoś tak fajniej mijają dni, ale jak tylko sobie pomyślę o kolejnej jesieni i zimie spędzonej w domu...
Problem polega na tym, że od jakiegoś czasu chodzimy z chłopcami popołudniami do przedszkola, żeby mogli się pomału oswoić. I o ile jeden chodzi chętnie i nie ma z nim większych problemów, o tyle drugi... Tragedia. Płacz, histeria, "do mamusi" i koniec. Umarł w butach. No i nie wiem co robić. Czy próbować jakoś przeforsować ten temat, czy może lepiej poczekać jeszcze rok i spróbować jeszcze raz.
Sama nie wiem. Nie chce robić nic na siłę. Tym bardziej, że teoretycznie jeszcze nie muszę. Nie ukrywam, że chciałabym już pójść do pracy, między ludzi... ale nie kosztem chłopców! Póki nie będę miała 100 % pewności, że są w przedszkolu szczęśliwi to nie będę w stanie skupić się na sobie.
Dziewczyny- doradźcie- co robić?! Napierać czy odpuścić?!
Jak to jest u Was? Jak długo jesteście z dziećmi w domu? Czy jakoś ich nie wypaczę "przetrzymując" ich jeszcze jakiś czas w domu? Nie chcę ich izolować od innych, ale też nie chce robić nic na siłę. A mam wrażenie, że dla mojego Mateuszka jest jeszcze troszeczkę za wcześnie. A może ja panikuje?! Pomocy...