chrust5
16.06.09, 14:22
Dzis byl drugi dzien akcji, czyli chodzenia codziennie na poltorej
godziny z maluchami, zeby sie oswoily. Idzie niezle, zwlaszcza gdyby
nie brac pod uwage kwestii toaletowych . Krysia swietnie,
melduje, a mycie raczek to dzika frajda, po czterech turach:
namydlenie i splukanie, udalo mi sie ja naklonic do wytarcia lapek :-
). Natomiast synek raczyl co prawda usiasc na przedszkolnym kibelku,
ale wszystko idzie w spodnie... Poza tym bawia sie sympatycznie,
podzielili sie, kubeczki odniesli na miejsce. Zdumialo mnie, ze
czesc dzieci nie umie ustawic sie w kolko i chwycic za rece! Wow...
A jak sie Wasze adaptuja?