rudam23
05.07.09, 21:23
Wydaje mi się,że tylko moje 7-tygodniowe dziewczyny są takie i nie wiem,co
zrobić z tym fantem.Nie dość,że mało śpią w domu,to nie śpią nawet podczas
spacerów!Zdrzemną się może z pół godziny,a potem to już albo jedna płacze,albo
druga,a najczęściej jest koncert na dwa głosy.Jeśli na spacer idzie z nimi
jedna osoba,to można zwariować!

Nie wiem,co im nie pasuje,przecież normalnie
dzieci lubią trzęsienie w wózku (one też lubią, szybciej się uspokajają na
nierównej powierzchni) i śpią jak zabite. Jeszcze nie spotkałam na spacerze
mamy z wózkiem,w ktorym wydzierałoby się niemowlę.Jesteśmy już bezsilni...
chciałoby się odpocząć od płaczu chociaz na dworze,a tu nic! Jak
myślicie,jaka może być przyczyna takiego zachowania?Dodam,że jadą na spacer
oczywiście przewinięte i nakarmione,zwykle jeszcze nie uśpione (liczymy,że
zasną w wózku....Jak ryczą, dostają na spacerze herbatkę-napiją się,ale zwykle
i tak potem płaczą. Niestety nie mogę ich nauczyć dłuższego niż przez kilka
sekund ssania smoczka.Pogoda nie ma tu wpływu, bo dzieje się tak od
początku-czy było chłodno,czy upalnie,jak teraz.Jeżdżą w rozłożonej na płasko
spacerówce Peg Perego Duette SW,przypięte pasami-czyżby to? Mają rozłożone pod
sobą 2 pieluszki flanelowe,chyba nie jest im za twardo?Naprawdę szukam już
wszystkiego,może ktoś z Was podpowie,co im dolega,że nie śpią...