jaad33
21.09.09, 13:33
Powiedzcie mi, czy ja jestem jakiś dziwny czy ludzie na ulicy. Nie ma dnia, żeby mojego dwulatka wędrującego chodnikiem ktoś obcy nie zaczepił w stylu "chłopczyku, pójdziesz ze mną?" albo "Chodź do mnie" albo inne głupawe teksty. Na razie jeszcze nie reaguję, choć zaczyna mnie to wkurzać. Na szczęście F ma odzywki standardowe w stylu "nie pójdziesz" i "nie chodź", ale stoi i patrzy i słucha. A chłonie wszystko jak gąbka i na poważnie. Potrafi coś po dwóch-trzech dniach skojarzyć, co mu wcześniej powiedziałem.
Ja sobie nie życzę żeby obcy ludzie opowiadali mu jakieś głupoty i oświadczam niniejszym że od dzisiaj będę reagował. Niech się na mnie oburzają.
No chyba, że mi napiszecie że to ze mną coś jest nie teges...