Zachowanie w przedszkolu nie mam juz siły:(

01.10.09, 17:30
Moj synek juz drugi rok chodzi do przedszkola, pierwsze miesiace byl
idealnym przedszkolakiem, pani nie mogla sie go nachwalic.Po paru
miesiacach moje dziecko zmienilo sie diametralnie, jak za dotknieciem
czarodziejskiej rozdzki. Przeklina, nie slucha pani, nie potrafi sie
skupic na zajeciach,i ciagle sie wyglupia. Nie jest agresywny i
nikogo nie bije, po prostu tak glupkowato sie zachowuje. Pani juz nie
ma na niego sily a ja nic innego nie robie tylko ciagle mu tlumacze
ze zle sie zachowuje itp. Dodam tez ze od poczatku przedszkola bawi
sie z samymi dziewczynami. Czy to jest normalne? Co myslicie o takim
zachowaniu. Co moge jeszcze zrobic? Moze pomoc psychologa?
    • iwoniaw A w domu? 01.10.09, 18:04
      Czy w domu też masz z min tego rodzaju problemy, czy tylko pani w przedszkolu
      nie potrafi sobie poradzić ze skupieniem uwagi kilkulatka?
      • kruszyniaczek Re: A w domu? 01.10.09, 18:17
        W domu jest w miare ok, on wariuje jak sa inne dzieci, popisuje sie,
        wyglupia, nie slucha co pani mowi, nasladuje inne dzieci
        • iwoniaw Re: A w domu? 01.10.09, 18:25
          > wyglupia, nie slucha co pani mowi, nasladuje inne dzieci

          Czyli pani ma problem z ogarnięciem grupy i uważa, że to Twój problem? Gdyby
          tylko Twój syn "rozwalał" zajęcia, sądzę, że nauczycielka bez problemu by mu
          zorganizowała aktywność pozwalającą "upuścić" nieco energii (choćby pod
          pretekstem pomocy). Jeśli jednak takich szalejących z nudów jest większość, a
          Twój syn ich nasladuje, to cóż możesz pani powiedzieć? Że w domu nie obserwujesz
          takich akcji i żeby może przyuważyła, co je wyzwala w przedszkolu?

          Bądź matką współpracującą. Zapytaj "co pani, jako pedagog, zalecałaby?" I jeśli
          to nie będą zalecenia w stylu "niech mu pani powie/ zabroni, żeby..." to je
          przemyśl. Jeśli będą, to znaczy że to jednak pani ma problem i to na poziomie
          swoich kompetencji zawodowych. Możesz modelować postawy kilkulatka, ale nie dasz
          rady przecież monitorować go wówczas, gdy cię nie ma - to rola pani.
          • kruszyniaczek Re: A w domu? 01.10.09, 19:14
            Pani nie ma problemu z ogarnieciem grupy(tak mi sie przynajmniej
            zdajesmile), chodzi o to ze on sie notorycznie wyglupia i przeszkadza w
            wyniku czego czesto jest izolowany od grupy(np laduje na karnym
            krzeselku), pani tlumaczy ze nie moze odrywac sie od zajec po to zeby
            zajmowac sie tylko moim dzieckiem( i ja to rozumiem) Uzgodnilysmy ze
            bedziemy nad ty pracowac, rozmawiac, tlumaczyc, nagradzac, karac
            itp., ale ja mam wazenie ze do niego nic nie dociera, niby rozumie a
            dalej robi zle i ciagle tylko przepraszasad Co moge jeszcze zrobic?
            • srebrnarybka Re: A w domu? 08.10.09, 18:48
              Sądzę, że pani w ten sposób wręcz wzmacnia jego zachowania. Bo skoro
              jest sadzany na karnym krzesełku, to czuje się wyróżniony i świetnie
              się tym bawi.
        • oldrena1 Re: A w domu? 02.10.09, 15:19
          kruszyniaczek napisała:
          > W domu jest w miare ok, on wariuje jak sa inne dzieci, popisuje
          sie,
          > wyglupia, nie slucha co pani mowi, nasladuje inne dzieci

          Wygląda mi na to, że bardzo chce być lubiany przez inne dzieci,
          tylko sposób wybrał nienajlepszy. Pewnie sobie wymyślił, że jak
          będzie wesoły i zabawny, to łatwiej znajdzie kumpli. Tymczasem to
          nie działa. Jest karany w pzredszkolu, izolowany - i koło się
          zamyka.
          Byś może porozmawiała z nim albo opowiedziała jakąś bajkę o innych
          sposobach na zbliżenie się do rówieśników. No i warto wspomnieć, że
          nie wszyscy muszą go lubić. I co on sądzi na ten temat.
          Czy jakoś tak...
    • sun_of_the_beach Re: Zachowanie w przedszkolu nie mam juz siły:( 01.10.09, 19:25
      No cóż - na własne życzenie zrzekłaś się wpływu na wychowanie syna na rzecz mniej lub bardziej przypadkowych osób oraz - przede wszystkim - tzw grupy rówieśniczej. Z czym to się wiąże? Polecam zapoznanie się z terminem "pajdokracja" oraz lekturę "Władcy much".
      • verdana Re: Zachowanie w przedszkolu nie mam juz siły:( 01.10.09, 20:09
        Bo jak wiadomo zdrowi psychicznie ludzie to tylko tacy, ktorzy byli
        izolowani od rowiesnikow, a za jedyne towarzystwo mieli rodziców.
        Grupa rówieśnicza do niczego dziecku nie jest potrzebna, rodzice
        powinni mu wystarczyc za cale towarzystwo. A najlepiej, aby nikogo
        nie widzial, bo skoro wszyscy rowiesnicy demoralizuja, to chyba z
        tego nie wyrastaja - wszyscy zatem sa groźni, rodzice także. Czyli
        zamknąć w szafie i podawac przez sparke jedzenie.
        A tak naprawdę - co Ty możesz zrobić? Nic. W domu dziecko jest
        grzeczne, czyli cos jest nie tak w przedszkolu. Innymi slowy -Pani
        sobie nie radzi - nie Ty. I widać, ze sobie nie radzi, bo Twoje
        dziecko odgrywa czesta i bardzo klasyczna role "blazna" w grupie.
        Jest to opisywany we wszystkich podrecznikach sposob zwrocenia na
        siebie uwagi. Izolowanie takiego dziecka to poszenie się o klopoty
        i "nakrecanie" go, bo bedzie tej uwagi chciał tym bardziej. W ogole
        zwracanie uwagi na jego wyglupy jest nagrodą - tego wlasnie chce i
        to dostaje - nawet jeśli jest to kara.
        Pani powinna dawać mu cos do roboty - sprzatanie, rozdawanie kredek
        itd, gdy się nie wygłupia. gdy zdobędzie Pani uwage bez błaznowania,
        nie będzie mu juz ono potrzebne.
        Podejrzewam ten pierwszy okres "grzecznosci" - to on może byc
        przyczyną tego, co jest teraz. Inne dzieci plakały, rozrabiały, Pani
        się nimi zajmowala, a nim, grzecznym - nie.
        No, to jest niegrzeczny i ma, co chce.
        • sun_of_the_beach Re: Zachowanie w przedszkolu nie mam juz siły:( 01.10.09, 21:55
          verdana napisała:

          > Bo jak wiadomo zdrowi psychicznie ludzie to tylko tacy, ktorzy byli
          > izolowani od rowiesnikow, a za jedyne towarzystwo mieli rodziców.
          > Grupa rówieśnicza do niczego dziecku nie jest potrzebna, rodzice
          > powinni mu wystarczyc za cale towarzystwo. A najlepiej, aby nikogo
          > nie widzial, bo skoro wszyscy rowiesnicy demoralizuja, to chyba z
          > tego nie wyrastaja - wszyscy zatem sa groźni, rodzice także.

          No niezupełnie. Zdrowa rodzina dziecku nie tylko wystarcza, ale jest najwłaściwszym środowiskiem dla małego człowieka. Natomiast w takim przypadku jak twój verdano, przedszkole na pewno pełniło ważną rolę kompensującą twoją nieporadnośc wychowawczą, bo nawet niedouczone przedszkolanki lepiej sie sprawiły, niż ty. A ty miałaś czas opychac się w domu bułkami z salcesonem.

          Czyli
          > zamknąć w szafie i podawac przez sparke jedzenie.

          No ty nawet jedzenia byś nie podała, bo a nuż dziecko wyrośnie na grubasa.

          > Podejrzewam ten pierwszy okres "grzecznosci" - to on może byc
          > przyczyną tego, co jest teraz.

          Albo był wynikiem lęku separacyjnego, a teraz napięcie "puszcza" i dzieciak odreagowuje.
          • verdana Re: Zachowanie w przedszkolu nie mam juz siły:( 02.10.09, 14:16
            A rozumiem, ze Ty przedszkolanek do dzieci nie dopuscisz, bo jestes
            idealem i wobec tego Twój swietlany przyklad dzieciom powinien
            wystarczyc na całe zycie. Rodznia dziecku powinna zatem wystarczyc,
            nie ma powodu, aby się zadawał z jakimis obcymi, niewychowanymi
            dziećmi. Wioadomo, ze nigdy dzieci z rówiesnikami nie latały po
            łąkach, tylko cały dzieć latali wokoł nich rodzice...
            Choć jak podejrzewam, dzieci po prostu nie masz.
            • sun_of_the_beach Re: Zachowanie w przedszkolu nie mam juz siły:( 02.10.09, 17:05
              To zdecyduj się czy "dziecku", czy "na całe życie". Jesteś tak zapiekła w trwaniu przy swoim, że nie zwracasz uwagi na logikę swoich wypowiedzi.
              • grace.4 Re: Zachowanie w przedszkolu nie mam juz siły:( 05.10.09, 05:19
                szlag mnie trafi... obudz sie i spojrzyj realistycznie. nie zgadzam
                sie z twoja opinia, tym takim dziwnym wychowywaniu w moim
                mniemaniu.zgadzam sie z verdana w 100%.

                ps. poza tym niepotrzebnie ja obrazasz nie majac zupelnie racji.
                otworz oczy zaslepiona ty. dzieci nie uchronisz przed koniecznym
          • pam_71 Re: Zachowanie w przedszkolu nie mam juz siły:( 02.10.09, 15:22
            Wow ... jeszcze trochę, a Sun zdetronizuje Maksia wink
            Zobaczyć to ... bezcenne wink
            • verdana Re: Zachowanie w przedszkolu nie mam juz siły:( 02.10.09, 20:10
              Przynajmniej posmiać się mozna!
          • mondovi Re: Zachowanie w przedszkolu nie mam juz siły:( 02.10.09, 22:23
            > No niezupełnie. Zdrowa rodzina dziecku nie tylko wystarcza, ale jest najwłaściw
            > szym środowiskiem dla małego człowieka. Natomiast w takim przypadku jak twój ve
            > rdano, przedszkole na pewno pełniło ważną rolę kompensującą twoją nieporadnośc
            > wychowawczą, bo nawet niedouczone przedszkolanki lepiej sie sprawiły, niż ty. A
            > ty miałaś czas opychac się w domu bułkami z salcesonem.
        • aagnie.szkaa Re: Zachowanie w przedszkolu nie mam juz siły:( 02.10.09, 20:33
          Moim zdaniem, nie ma co przeceniac wplywu jaki wywiera na rozwoj
          dziecka przedszkole i szkola.
          Do prawidlowego rozwoju wystarczajaca jest zdrowa rodzina, plus 2-3
          bliskich kolegow.
          spedzanie wielu godzin dziennie w towarzystwie obcej Pani i gromady
          dzieciakow, nie wydaje mi sie optymalnym srodowiskiem do wzrostu
          emocjonalnego dziecka.... dlatego tez moja Sara ani do przedszkola,
          ani do szkoly nie bedzie chodzila smile. I zobaczymy co z niej
          wyrosnie. Verdana pewnie powie, ze socjopata, prawda? ha ha.

          pozdr
          • sun_of_the_beach Re: Zachowanie w przedszkolu nie mam juz siły:( 02.10.09, 20:42
            aagnie.szkaa napisała:

            > dlatego tez moja Sara ani do przedszkola,
            > ani do szkoly nie bedzie chodzila smile.

            Nauczanie domowe?
            • aagnie.szkaa Re: Zachowanie w przedszkolu nie mam juz siły:( 02.10.09, 21:43

              sun_of_the_beach napisał:

              > Nauczanie domowe?

              Tak.
              Mieszkamy w UK, to i sprawa dodatkowo uproszczona, bo homeschooling
              jest tu stosunkowo popularny, z tendencja wzrostowa. ;]
            • grace.4 Re: Zachowanie w przedszkolu nie mam juz siły:( 05.10.09, 05:24
              zamknij ja w szafie i nie pokazuj swiatla dziennego. kiedys ci to
              wytknie i moze znienawidzi, interakcje pomiedzy dziecmi sa wazne i
              sa wazna czescia rozwoju. ty choby nie wiem jaka wspaniala nie
              bedziesz jej tego w stanie zapewnic , przekazac, jedynie to co
              wiesz,z tymi klapkami na oczach. nie chce cie obrazac. tak wiec
              psycholodzy i psychiatrzy nigdy nie straca pracy..
          • verdana Re: Zachowanie w przedszkolu nie mam juz siły:( 02.10.09, 21:43
            tak, uważam, że rodzice, ktorzy uwazaja, ze nic oprocz nich nie ma
            dziecku nic do zaoferowania, ze dziecku wystarczy poznanie ich
            wiedzy i ich pogladów - to nie sa ludzie, ktorzy powinni dziecko
            wychowywać. Bo przeciętny czlowiek jest skłonny przyznac, ze oprocz
            niego warto poznac innych ludzi, inne poglądy, ze być może istnieje
            ktoś, kto potrafi nauczyć dziecko czegos wiecej, niż oni sami i że
            dziecko ma prawo do wlasnego życia.
            Takie wychowanie swiadczy o jakiś niewiarygodnym zadufaniu, wierze
            we wlasna wszechwiedze i doskonalość.
            bardzo współczuję Twojemu dziecku odgrodzenia go murem od swiata, w
            ktorym kiedys i tak bedzie musialo zyć. jesli będzie potrafiło.
            • sun_of_the_beach Re: Zachowanie w przedszkolu nie mam juz siły:( 02.10.09, 22:04
              Mylisz wychowanie z nauką zachowań stadnych.
            • nangaparbat3 Re: Zachowanie w przedszkolu nie mam juz siły:( 02.10.09, 23:02
              verdana napisała:


              >
              > Takie wychowanie swiadczy o jakiś niewiarygodnym zadufaniu, wierze
              > we wlasna wszechwiedze i doskonalość.



              A ja jestem przekonana, ze dokladnie na odwrot - ze świadczy to o bardzo silnym
              lęku przed szkolą i światem, o poczuciu, ze nie umie sie wychowac dziecka tak
              jakby sie chcialo i wychodzac z domu moze przejac całkowicie obce nam poglady, o
              poczuciu nieudolnosci wychowawczej i braku zaufania w spoleczne i intelektualne
              kompetencje dziecka
              > bardzo współczuję Twojemu dziecku odgrodzenia go murem od swiata, w
              > ktorym kiedys i tak bedzie musialo zyć. jesli będzie potrafiło.
          • morekac Re: Zachowanie w przedszkolu nie mam juz siły:( 02.10.09, 21:46
            w towarzystwie obcej Pani i gromady
            > dzieciakow,
            Wiesz, po jakimś czasie nie jest to już obca pani i jakieś tam dzieciaki.

            dlatego tez moja Sara ani do przedszkola,
            > ani do szkoly nie bedzie chodzila smile
            BTW: ten system zastosował Stanisław Witkiewicz względem Witkacego...
            • sun_of_the_beach Re: Zachowanie w przedszkolu nie mam juz siły:( 02.10.09, 22:03
              morekac napisała:


              > BTW: ten system zastosował Stanisław Witkiewicz względem Witkacego...

              Oj myślę, że był to system o wiele bardziej powszechny. No może ne w takim wydaniu, gdzie nauczycielami są rodzice, ale z wykorzystaniem guwernerów. Po etapie edukacji, który dziś nazwalibyśmy nauczaniem początkowym, dziecko szło dopiero do gimnazjum. I to raczej z tak kształconych ludzi wywodziły się elity, a nie z absolwentów "publicznych" szkół elementarnych...
              • verdana Re: Zachowanie w przedszkolu nie mam juz siły:( 02.10.09, 22:28
                Tak, był powszechny w dworkach, bo na wsi szkół nie bylo, albo były,
                ale panowie pilnowali, zeby panicze nie mieszali się z motłochem.
                Już od końca XIX wieku wielu pedagogow i rodzicow zachęca rodzicow z
                ziemianstwa, aby posylali dzieci do szkół. Bo potem nie umieja
                dogadać się z ludźmi.
                Trzeba tez pamietac, ze rodziny byly zazwyczaj o wiele wieksze -
                razem uczyło sie kilkoro dzieci i to z nauczycielem z zewnątrz
                (matki uczyly zwykle bardzo male dzieci). Nauczyciel czy guwerner to
                co innego, niz uczenie przez rodzicow. Chocby dlatego,ze mieszanie
                roli matki i nauczycielki jest niewskazane. I dlatego, ze guwerner
                czy nauczyciel domowy mogł zobaczyć sporo rzeczy, ktore przeoczyli
                rodzice.
                Elity wywodzily sie z tych sfer dlatego,ze inne nie mialy dostępu do
                oswiaty, a nie dlatego,ze dzieci nie posyłano do szkoly. Zresztą w
                miastach zazwyczaj posylano - w imnazjach masowo tworzono klasy
                wstepne oi podwstępne. Szkoly powszechne to nie wynalazek obecny,
                ale już starozytnego Rzymu.
                • sun_of_the_beach Re: Zachowanie w przedszkolu nie mam juz siły:( 02.10.09, 22:39
                  verdana napisała:

                  > Tak, był powszechny w dworkach, bo na wsi szkół nie bylo, albo były,
                  > ale panowie pilnowali, zeby panicze nie mieszali się z motłochem.

                  No tak - sprawiedliwośc klasowa przede wszystkim.



                  > Chocby dlatego,ze mieszanie
                  > roli matki i nauczycielki jest niewskazane.

                  Oczywiście masz jakieś wyniki badań na poparcie tej tezy?
                  • nangaparbat3 Re: Zachowanie w przedszkolu nie mam juz siły:( 02.10.09, 23:09
                    > > Chocby dlatego,ze mieszanie
                    > > roli matki i nauczycielki jest niewskazane.
                    >
                    > Oczywiście masz jakieś wyniki badań na poparcie tej tezy?
                    >


                    teraz na wszystko trzeba miec wyniki badań. Rozsadek i obserwacja nie wystarczą
                    w zwyczajnej w koncu rozmowie?


                    A ja, jako i matka, i nauczycielka, tudzież znajoma dziesiatek
                    matek-nauczycielek, mogę i z doświadczenia, i z obserwacji, i na podstawie
                    wysluchanych zwierzeń, bez najmniejszego wahania potwierdzic: mieszanie tych
                    dwoch rol jest dla dziecka wręcz niszczące.
                    • sun_of_the_beach Re: Zachowanie w przedszkolu nie mam juz siły:( 04.10.09, 20:18
                      Czym innym jest uczenie własnego dziecka w szokle masowej - chyba najgłupszy pomysł, a czy innym nauczanie domowe - są za i przeciw, ale jest przede wszystkim możliwośc wyboru.
    • morekac Re: Zachowanie w przedszkolu nie mam juz siły:( 02.10.09, 21:41
      Dla mnie nienormalne jest to, że to ty nie masz siły. Jakby żaliła się jego pani
      przedszkolanka - zrozumiałe, bo to ona z nim w przedszkolu przebywa, ale ty?
      • kruszyniaczek Re: Zachowanie w przedszkolu nie mam juz siły:( 08.10.09, 14:35
        Tak nie mam siły ciągle tłumaczyć, rozmawiać, prosić. Nic nie pomaga
        nagrody, kary, pochwały itp. On ciągle obiecuje i dalej robi to samo.
        Dlatego właśnie nie mam siły bo do niego nic nie dociera!
        • morekac Re: Zachowanie w przedszkolu nie mam juz siły:( 08.10.09, 15:11
          Może te tłumaczenia, rozmowy i kary odniosłyby jakiś skutek, gdyby
          były przeprowadzone bezposrednio po popełnieniu 'przestępstwa'.
          Tymaczasem zanim do tego dojdzie, młody prawdopodobnie nawet już nie
          pamięta, o co chodziło...
          IMHO: kary i nagrody to zadanie pani, ona ustala reguły gry w
          przedszkolu.
          Na razie młody rozrabia, jest odsyłany do kącika, ty odbierasz go
          potem z przedszkola, wysłuchujesz litanii o popełnionych zbrodniach
          i jeszcze mu dokładasz... On już raz został za to ukarany...

          >Uzgodnilysmy ze
          bedziemy nad ty pracowac, rozmawiac, tlumaczyc, nagradzac, karac
          itp., ale ja mam wazenie ze do niego nic nie dociera, niby rozumie a
          dalej robi zle i ciagle tylko przeprasza Co moge jeszcze zrobic?

          A można wiedzieć, jak odtwarzasz warunki przedszkolne w domu? Bo w
          sali z reguły jest pani i przynajmniej kilkoro kolegów i koleżanek...
          Misie za kolegów robią? Czy samochodziki?
          Bo przecież on wariuje, jak są inne dzieci i przy nich się
          wygłupia - zachowań, które występują w przedszkolu i które
          chciałabyś wyplenić, nie uzyskasz (prawdopodobnie) w domu. W związku
          z tym nie masz za co nagradzać i karać... Pozostaje ci tylko
          bezustanne 'trucie' - a to jakoś mało skuteczna metoda...
          • verdana Re: Zachowanie w przedszkolu nie mam juz siły:( 08.10.09, 15:15
            Wyluzuj. Nie widzisz tego, co jest w przedszkolu, nie masz na to
            wplywu, a stale napominając dziecko przenosisz konflikty, z ktorymi
            nie radzi sobie wychowawcca do domu. Przeciez Ty sobie z dzieckiem
            radzisz, przy Tobie jest OK. Wina może leżeć równie dobrze po
            stronie Twojego dziecka, jak po stronie Pani.
            Nie psuj sobie kontaktow z dzieckiem z powodu nieudolnej
            wychowawczyni.
    • srebrnarybka Re: Zachowanie w przedszkolu nie mam juz siły:( 08.10.09, 18:15
      Przeklina, nie slucha pani, nie potrafi sie
      > skupic na zajeciach,i ciagle sie wyglupia. Nie jest agresywny i
      > nikogo nie bije, po prostu tak glupkowato sie zachowuje.

      Czyli właściwie nic złego nie robi. No, najgorsze to przeklinanie,
      ale jeśli Wy w domu nie przeklinacie i nie będziecie na przekleństwa
      zwracali uwagi, dziecko i tak się nauczy, że kląć nie wolno. Zresztą
      pewno i tak wie i dlatego robi to na złość pani. Jeśli nie jest
      agresywny i zły dla kolegów, to wszystko w porządku. Jego zachowanie
      dowodzi, że dobrze czuje się w przedszkolu i że ma fantazję. Zawsze
      to lepiej, niż gdyby miał być jakąś szarą niemotą. Z wiekiem głupota
      przechodzi, a fantazja zostaje.
      Ponad 16 lat prowadzę zajęcia ze studentami. Miewałam takich
      błazenków, zazwyczaj zdarzał się jeden na roku, czasem była to grupa
      3-4. Miałam rok, na którym była Banda Czworga i Tercet Egzotyczny,
      tak nazywali ich wykładowcy. Zwykle takimi błazenkami byli
      inteligentniejsi studenci, którzy mieli po prostu więcej fantazji i
      pomysłów. W duchu kibicowałam im nawet wtedy, kiedy mieli jakieś
      kłopoty z władzami wyższymi, chociaż niestety nie mogłam ujawniać
      tego wprost. Z wieloma błazenkami mam dziś kontakt - wyrośli na
      ludzi, szanowanych obywateli małych (zwykle) miasteczek, często
      całkiem statecznych nauczycieli. Może dawna fantazja pozwoli im na
      nieco kreatywości (patrz wątek o homeschooling). Wiem, że studenci
      to inny wiek, niż przedszkole, ale sądzę, że mechanizm podobny. W
      końcu przedszkole to nie szkoła i niech się dzieciak powygłupia, jak
      ma fantazję. Jak pani nie ma, to jej strata.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja