aszpr
29.10.09, 15:58
Pomozcie mi w wytrzymaniu zjawiska, jakim jest niemal pieciolatka w domu, bo zaraz eksploduje.
Dla tego dziecka zaleznosc dorosly-dziecko nie jest oczywista. Corka umiejcawia sie na rowni ze wszystkimi, co skutkuje wieczna proba dyskusji, zaprzeczaniem jakimkolwiek zasadom, obwieszczeniom starszyzny... Czasem cisnie sie na usta staropolskie "co wolno wojewodzie, to nie tobie... "

Ale nigdy nie chcialam, by moje dziecko bylo wychowywane w takim duchu... Jak rowniez w duchu bezwzglednego posluszenstwa...
Jednak to, co nam sie wyhodowalo, mnie przerasta... Mala zazwyczaj jest grzeczna, zadnych scen z superniani czy cos... Tylko, ze ja wiecznie chodze poirytowana...
Wstep moze nieco dramatyczny. To jest naprawde dosc poukladane dziecko. Ale od jakichs kilku tygodni:
- na kazde obwieszczenie ("ubieramy sie i wychodzimy") reaguje "nie nie, jeszcze chwileczke". Przy czym taka chwileczka oczywiscie nie miesci sie w granicach doroslej normy, gdyz moze trwac np 15 minut, co przy porannym wychodzeniu do przedszkola nie jest mozliwe do zrealizowania. Na odmowe, brak czasu i niemoznosc "jeszcze-chwileczki" dziecko reaguje placzem, skowytem i lamentem, obraza sie, fuka, buntuje, nie chce ubierac, nie chce wychodzic, a czasem takze wpada w histeryczny glosny dlugi placz.
- robi awantury o byle co... np: wracamy z przedszkola z moja kolezanka, zegnam sie z kolezanka bo juz jedzie autobus, trzeba do niego podbiec 2 kroki, dziecko robi mi awanture, ze ona chciala jeszcze zobaczyc cos w kiosku, ze to moja wina, ze tego nie zobaczyla, bo gadalam z kolezanka, a moglam przestac - tu na mnie krzyczy, znow placz i lament na caly autobus... moja reakcja jest wtedy malo pedagogiczna i perspektywiczna: "nie moglam wczesniej przerwac, koniec dyskusji!".
- na cale mnostwo nakazow dziecko moje reaguje zwyczajnym "nie". Wtedy znow dzialam niepedagogicznie (np. robisz to co kazalam, licze do... ).
- gdy mowie np, ze teraz chce, by przez 15 minut pobawila sie sama, to udaje, ze nie slyszy - nadal sie narzuca, zagaduje, cos mi koniecznie chce pokazac i to nie jest po prostu z powodu zapomnienia sie, tylko czasem jeszcze w trakcie mojego zdania "teraz 15 minut pobaw sie sama". Wtedy mala udajac, ze nie slyszy, mowi glosniej niz ja, albo podnoszac glos zaczyna swoje "ale, ale...".
Zaczynam miec dosc...